DZIEŃ DOBRY!
Moi Kochani, na samym wstępie chcę Was przeprosić, jeśli w tym krótkim poście będzie bardzo dużo błędów, czy wyjdzie jedno wielkie masło maślane, ale tyle we mnie jest emocji podczas tworzenia tej notatki... Jestem po prostu szczęśliwa. A to dlaczego?
Może inaczej. Jestem człowiekiem, który nie cierpi Świąt Bożego Narodzenia. Nie cierpię tych wymuszonych uśmiechów, sztucznej życzliwości i "szczerości" w składaniu życzeń. Najlepiej w Wigilię pomogłabym w kuchni mamie, posprzątała w domu, zjadła barszcz czerwony z uszkami i poszłabym spać.
Z kolei jak zdążyliście zauważyć, mało kiedy recenzuje opowiadania, czy też antologie. Nie lubię ich czytać ze względu na to, że są krótkie i nie mają szansy jakkolwiek się rozwinąć. Jednak w tej mojej głowie narodziła się myśl, krótko po tym, jak dowiedziałam się, że moja przyjaciółka pisze opowiadanie właśnie do tej antologii, to moje święta w tym roku będą chociaż troszkę inne? Może dam szansę sobie, opowiadaniom i tym grudniowym wydarzeniom?
BUM.
Stało się. Powiedziałam tak.
TAK, napiszę opowiadanie. I napisałam.