Dzień dobry!
Przygotowałam dla Was krótką recenzję powieści, którą miałam okazję przeczytać w grudniu. Jest to przypadkowa lektura, ale postanowiłam dać jej szansę, ponieważ niejednokrotnie czytałam pozytywne recenzje na temat książek autorki.
Dagmara Rek - ma dar ubierania codziennych chwil w słowa, które poruszają. Pisze o życiu takim, jakie znamy - czasem trudnym, czasem zabawnym, zawsze z emocjami.
Dagmara Rek - Zeszyt w skórzanej oprawie
Dwie zupełnie różne rodziny. Dwie nastolatki. Jeden zeszyt, który zmieni wszystko. Sandra musi żyć według zasad rodziców, którzy są surowi, oszczędni, przekonani, że wiedzą wszystko najlepiej. Zamiast korzystać z uroków bycia nastolatką, ciągle musi im pomagać i być na każde ich zawołanie. Kawa z kawiarni to fanaberia, spanie do południa jest bez sensu, ubrania tylko z bazaru albo otrzymane od kogoś, a praca w wakacje jest możliwa, ale wyłącznie w sklepach rodziców, i to za darmo. Karolina dorasta w domu pełnym ciepła, miłości i zrozumienia. Rodzice są dla niej wsparciem.
Pewnego dnia nastolatki znajdują zeszyt w skórzanej oprawie, który należy do babci Karoliny. Wśród wielu mądrości zapisanych przez kobietę kryje się pewna tajemnica z przeszłości. Ta historia poruszy nie tylko serca młodych dziewczyn, ale również ich rodziny. Zeszyt w skórzanej oprawie to ciepła, wzruszająca powieść o dorastaniu, marzeniach, więzach rodzinnych, a także o sile miłości oraz nadziei, która nigdy nie gaśnie.
Okładka książki od razu przypomina mi jesień. Te kolory, liście, zachód słońca (najpewniej) o tym świadczy. Szkoda, że nie miała premiery właśnie pod koniec września, idealnie wpasowałby się w klimat. Jest matowa w dotyku, posiada skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytacie dwie polecajki, a na drugim kilka słów o autorce. Strony są kremowe, czcionka wystarczająca dla oka. Marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane. Do każdego rozdziału mamy wstawkę graficzną.
Jest to moje pierwsze spotkanie z piórem autorki. Muszę przyznać, że nie wiedziałam, czego tak naprawdę mam się spodziewać. Wiem, że pisarka ma już kilka powieści na koncie, ale wcześniej nie miałam okazji zapoznać się z jej twórczością. Staram się zawsze dawać szansę debiutantom, ale i polskim autorom, którzy piszą o tym, o czym sama najchętniej czytam. Czyli o życiu i problemach. Na samym początku bardzo trudno było mi się "wbić" w styl autorki. Niejednokrotnie drażniły mnie momenty, w których "się" było akcentowane na końcu zdania. I okej, nie zawsze ono jest wcześniej, ale w niektórych przypadkach nie tam miało ono być, przez co między innymi styl nabierał innego charakteru. Czytając, automatycznie w głowie poprawiałam tekst i było to bardzo niekomfortowe. W końcu udało mi się przyzwyczaić i starać się nie poprawiać, a po prostu czytać. ;) Czyta się dosyć szybko dzięki prostemu językowi, jakim posługuje się autorka. Nie znajdziecie tutaj trudnych i wyrafinowanych słów.
Pomysł na fabułę jest naprawdę ciekawy. Byłam zaintrygowana jak to wszystko się potoczy i część wydarzeń niestety przewidziałam... Niemniej jednak uważam, że ta książka ma pewne plusy. Pierwszy z nich to fabuła, która jest świetnie dopracowana i moim zdaniem niczego jej nie brakuje. Kolejnym plusem jest tempo, które nie jest zbyt wolne, ale też nie pędzi na łeb na szyję. Wszystko jest wyważone, tak samo opisy jak i dialogi.
Bohaterowie tej historii może nie zaskarbili sobie mojej sympatii, ale zaakceptowałam ich i byłam chwilami ciekawa, co takiego odkryją. Nie zaskakiwała mnie, ale opisała problemy XXI wieku, czyli takie, które obowiązują nas. Głównie skupiamy się na Sandrze i Karolinie, jednak to ta pierwsza gra główne skrzypce. Brak odwagi, brak samozaparcia, wstyd i brak wiary w swoje możliwości, a tak być nie powinno. Na przykładzie rodziny Sandry, w szczególności na matce widać przemianę, która jest istotna. Ale czy na dobre, czy na lepsze - zostawiam Wam jako zachętę. Nie wszystko jest takie, jakim się zdaje. Ogólnie bohaterowie zostali wykreowani dobrze, każdy z nich jest inny.
Największym i najważniejszym plusem jest to, że pisarka w prosty i przystępny sposób przekazuje nam, czytelnikom, o ważnych sprawach. O sprawach, o których powinniśmy pamiętać CAŁE ŻYCIE. Nie jest je trudno rozszyfrować, bo Dagmara Rek napisała o nich prosto z mostu. Niewątpliwie uważam to za największy atut tej powieści. Skupiła się na pieniądzach, materializmie, prawdziwym życiu, nastoletnich czasach, spełnianiu marzeń i odkrywaniu przeszłości, a co za tym idzie - dążenie do celu. Jak sami czytacie, sporo tych ważnych wątków tu występuje - i to całkiem wprost, bez owijania w bawełnę.
Fajnym wątkiem okazał się tytułowy zeszyt, który skrywa wiele tajemnic. Zresztą... Każdy z nas ma jakieś tajemnice. Jedni spisują to gdzieś w jakimś miejscu w sieci, inni zapisują w pamiętniku/zeszycie, a jeszcze inni kiszą w sobie. Ja całkiem niedawno, bo właśnie w 2025 roku, pod koniec wakacji zniszczyłam swoje pamiętniki i zostawiłam jeden, pierwszy, by kiedyś moja córka zobaczyła, o czym myślała mama w jej wieku. Myślę, że różnica będzie kolosalna, choćby o nawet przez wzgląd dostępności komputera, telefonu, Internetu...
Reasumując uważam, że jest to całkiem dobra historia, która jest warta tego, byście ją przeczytali. Mnie niekoniecznie zachęcił styl, jakim posługuje się pisarka, ale cała reszta jest jak najbardziej w porządku i dlatego polecam ją Wam. Ta jesienna okładka dodaje klimatu. Morał z niej płynie i to jest najważniejsze. Zachęcam Was do sięgnięcia po Zeszyt w skórzanej oprawie.
Znacie twórczość autorki? A może macie w planach?
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥
Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)