sobota, 10 grudnia 2016

Diabelskie maszyny atakują.

Witajcie! 
Jak wiecie, czytam sporo blogów, wiem, co blogerzy lubią, czego nienawidzą, co odradzają, a co wychwalają i polecają z całego serca. Pod wpływem zakochania się jednej z blogerek, Justyśki nad serią książek Cassandry Clare - w końcu uległam. Pewnego dnia mój brat przyniósł ze szkoły trzy tomy właśnie serii tej autorki. I zdecydowałam, że się skuszę, wszyscy zachwalają, w szczególności Justyna, więc czemu nie? No to zaczęłam... 
Link do bloga Justyny, gdzie serdecznie zapraszam: http://coraciemnosci.blogspot.com/

Cassandra Clare - tak naprawdę to jej pseudonim, bo tak naprawdę nazywa się Judith A.Rumelt. Z powodu częstych zmian miejsca zamieszkania, zwiedziła trochę świata między innymi Teheran gdzie się urodziła, Francję, Anglię, Szwajcarię, Los Angeles, Nowy Jork. (Jakiś czas temu miałam okazję przeczytać książkę, którą napisała wspólnie z Holly Black znajdziecie ją w zakładce Recenzje A-Z)

Cassandra Clare - Diabelskie maszyny. Mechaniczny anioł #1

Tessa Gray nie wie, kim tak naprawdę jest. Gdy dostaje list od brata, jest w stanie zrobić wszystko, by móc spotkać się z nim i zacząć tak naprawdę życie od nowa. Jednak gdy przepływa ocean i jest już w Anglii - nie wie, co tak naprawdę ją czeka. 
Nie wie, że spotka ją rozczarowanie i najgorsze dni życia. Zacznie poznawać nowe osoby, będzie cierpieć, ale będzie mieć przyjaciół. W pewnym momencie będzie musiała podjąć decyzję, kto jest ważniejszy: brat, czy przyjaciele? Przed tym i wieloma innymi trudnymi decyzjami stanie szesnastoletnia Tessa. Jednak jak potoczy się jej los, będziecie mogli się dowiedzieć w trakcie czytania lektury. 

Zacznę może od okładki, która wcale nie jest tak specjalnie piękna. Dodatkowo ma strasznie cienkie okładki bez skrzydełek, przez co bardzo szybko pokazuje ślady użytkowania, chociaż się na nią chucha i dmucha. No, ale cóż. Szału z okładką nie ma, jednak z zapewnień kilku blogerek, podświadomie czułam, że w środku będzie o wiele lepiej. 
Przechodząc do samego wydawnictwa, z którym spotykam się po raz pierwszy... Musze przyznać, że sporo narobiliście błędów! Literówki niestety rzucały się w oczy i bardzo mnie drażniły. Może przez smutną pogodę jeszcze gorzej mi się czytało, ale warto by było przedrukować w nieskalanym stanie tę powieść. Czcionka jest dość wyraźna, tekst nie zlewa się, a marginesy są odpowiednio dopasowane. 

Do czynienia z Panią Clare już miałam, przy Miedzianej rękawicy. Tyle, że tam była jedna z dwóch pisarek. Nie potrafiłam wyczuć, kto w którym momencie pisał - mimo wszystko wydawało mi się, że ta seria zauroczy mnie w sobie. Jak bardzo się myliłam... Męczyłam się straszliwie. Dziewczyny na fp pisały, że to pierwszy tom jest taki... niedopracowany? Męczący? Coś w ten deseń. Ja spodziewałam się wciągającej lektury od pierwszych stron... A tak naprawdę musiałam się ZMUSZAĆ, by doczytać ją do końca. Dość rozległe opisy - z czego na samym początku wydawało mi się, że to książka bez dialogów, a jeśli już są to sporadycznie. Jednak to się poprawiło, dialogi wzrastały liczbą, ale to i tak już nie to samo. Jestem mocno rozczarowana samym stylem, który nie potrafił mnie wciągnąć. Może dlatego, że bohaterka była praktycznie młodsza ode mnie o cztery lata? No cóż, namęczyłam się długo i nie będę kojarzyć tej pierwszej części zbyt dobrze. I już tutaj z góry przepraszam, że recenzja może być krótsza od pozostałych, jakie piszę - ale kompletnie nie wiem, o czym pisać, jak Was chociaż w minimalnym stopniu zachęcić - ponieważ sama jak wiecie z reguły nie zostawiam niezakończonych serii. Więc jestem ciekawa, czy z kolejnymi też będę cierpieć katusze. 

"- Nie jest człowiekiem? - rozległ się nieznajomy kobiecy głos. - Cóż, jeśli nie człowiekiem, Enochu, to kim ona jest? - Ton stał się ostrzejszy. - Co mam na myśli? Wszyscy są kimś. Ta dziewczyna nie może być nikim..."

Bohaterowie... Po pierwsze, na sam początek było ich za dużo. Zdecydowanie. Wszystko się mieszało, a dodatkowo zostaliśmy wprowadzeni do książki w środku, lub na końcu pewnej akcji, co było niestety niezbyt dobrym planem... Bynajmniej moim zdaniem. Mało było w tej powieści postaci, które polubiłam. W sumie, to jedna. A resztę musiałam jakoś strawić, bo inaczej się nie dało. 
Sama Tessa - jako główna bohaterka tej powieści, niestety nie zapunktowała u mnie. Wydawała mi się jakąś taką niepoważną dziewczynką i może dlatego jej nie polubiłam. 
Pokochałam za to Jema. On wydawał mi się przez cały czas w porządku, w dodatku uzdolniony no i cóż, skradł mi serce od momentu jego pojawienia się w powieści i nie zszedł z pozycji lidera, aż do ostatniej strony. 
Może i byli dopracowani, jednak sami oni wydawali mi się jak zaprogramowane maszyny. Zero uczuć, zero niczego. Jedynie Jem i nikt więcej. A szkoda. Miało być tak pięknie, prawda? 

Jedynym co prócz Jema mi zapunktowało czy tez się spodobało, to również pewien przedmiot, należący do Tess. A mianowicie wisiorek. Wiecie, że mam słabość to do wisiorków, czy rzemykowych, skromnych bransoletek symbolicznych. Każda z nich musi coś oznaczać, lub kojarzyć się z pewnym wydarzeniem/osobom i uwierzcie mi, mam ich sześć i każda z nich ma swoją historię. Najlepsze jest to, że nie zamierzam przestać ich kolekcjonować. Jeszcze tyle przede mną... 

"Nocni Łowcy nie żegnają się przed bitwą. Ani nie życzą sobie powodzenia. Trzeba się zachowywać tak, jakby ich powrót był pewny, a nie zależał od szczęścia."

Akcja... Tutaj stanowczo jej brakowało. Były chwile, kiedy usypiało mi się nad lekturą. A tak ostatnim razem było przy Ludziach Bezdomnych - o matko, jest aż tak źle? No chyba jednak tak... Jak wspominałam powyżej - nudziłam się okropnie, akcji nie było, postacie również mnie nie zaskakiwały, no chyba, że swoją głupotą. Spodziewałam się naprawdę czegoś znacznie lepszego i przykro mi mówić, że nie sprostała moim oczekiwaniom. 
Jednak mimo wszystko dam szansę dwóm kolejnym tomom i zobaczymy, może moje zdanie się zmieni? Tak mnie dziewczyny zapewniały, więc liczę na to, że to co napisałyście, okaże się prawdą. Przynajmniej taką mam nadzieję. 

Reasumując jak dla mnie ta powieść fantasy jest kompletnym niewypałem. Mimo, że gdzieś tam pod koniec pojawiły się jakieś przebłyski, coś zaczynało się minimalnie dziać, jednak moja ciekawość nie została poruszona ani o milimetr. Nie chcę Wam jej odradzać, bo wiem, że Wam, szczególnie młodszym czytelnikom może się naprawdę spodobać. W końcu Nocni Łowcy, Wampiry, i inne takie są przecież takie... sexy? No według mnie tak nie jest i gdybym wiedziała, że ta historia tak mnie zmęczy i nic nie wniesie prócz wielkiego rozczarowania, w ogóle bym nie sięgnęła. Po raz pierwszy mogłam posłuchać brata, jemu też pierwszy tom nie spasował. Jak będzie z kolejnymi - przekonamy się już niebawem.
Tymczasem chciałam zapytać Was, czy czytaliście tę serię? A może Dary Anioła? Co o nich myślicie? A może macie w planach, lub jesteście w trakcie serii? Czekam na Wasze opinie, z chęcią je poznam! Trzymajcie się!

32 komentarze:

  1. Może gdybym była nastolatką, to skusiłabym się na tę serię, ale teraz zupełnie mnie do niej nie ciągnie, więc muszę odpuścić.

    OdpowiedzUsuń
  2. To zdecydowanie nie jest książka leżąca w moim guście,więc z pewnością dobrowolnie po nią nie sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ja miałam tak samo. ;d I żałuję, że sięgnęłam. ;)

      Usuń
  3. O mateńko :( Szkoda że moja ukochana Cassie nie sprostała twoim oczekiwaniom :( Co do okładki zgadzam się cała seria DM jak i DA jest po prostu paskudna xD
    Mam nadzieję, że po tej serii będziesz mieć ochotę by sięgnąć po Dary Anioła, które na prawdę są fantastyczne ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za tą serią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się okazało ja również nie. ;d

      Usuń
  5. Ja na na razie nie mam w planu tej serii. Czasu mi na wszystko brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że Ci się nie spodobała. Czytałam tą książkę, kolejne dopiero przede mną. Uwielbiam to co tworzy Clare, a Diabelskie Maszyny (w moim odczuciu) zapowiadają się lepiej niż Dary Anioła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to widzę, że to bardziej twoje rejony niż moje. ;d

      Usuń
  7. wydaje mi się, że już wyrosłam z takich książek, odpuszczam, bo obawiam się że miałabym taką samą opinię. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja źle zrobiłam, czytając tą serią, ale trudno się mówi. ;)

      Usuń
  8. Czytałam "Dary Anioła", ale szału nie ma, moim zdaniem. Może jeśli kiedyś postanowię przeczytać tę serię jeszcze raz, zmienię zdanie.

    Seeker Of The Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej lepiej nie czytaj, możesz się zawieźć.

      Usuń
  9. Zostanę przy DA :P DM w ogóle mnie do siebie nie ciągną :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Pani Clare to jedna z moich ulubionych autorek i jej seria Dary Anioła to również jedna z moich ulubionych. Serii od której Ty zaczęłaś jeszcze nie czytałam, ale mam ją w planach. Wiem czego mogę się spodziewać po autorce, chociaż nie powiem zasiałaś u mnie trochę niepewności. Szczególnie mam tu na myśli brak akcji, bo jeśli w książce nic się nie dzieje to jest zwyczajnie nudna. Mam nadzieje, że się na niej nie zawiodę, a jeśli tak będzie to twoją opinię, będę podsyłać wszystkim innym.

    Pozdrawiam, Kejt_Pe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, w takim razie czekam na Twoje zdanie na jej temat. ;)

      Usuń
  11. A mnie nigdy nie ciągnęło do tej serii i widzę, że nic nie straciłam. I faktycznie, te okładki są okropne!

    OdpowiedzUsuń
  12. Koniecznie muszę sięgnąć po tę serię i dokończyć jeszcze cykl "Dary Anioła", tylko kurcze nie wiem gdzie znajdę na to czas :P
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DA już pozostawiam i nawet się nie zabieram. ;)

      Usuń
  13. Uwielbiam Clare, Dary Anioła są cudowne, ale przez Maszyny też ledwie przebrnęłam i strasznie mnie zmęczyły. To zupełnie nie to, do czego autorka przyzwyczaiła w DA...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja po maszynach jestem zmęczona i moje postanowienie jest takie, że nie wracam.

      Usuń
  14. Nie mój gatunek i wątpię by utożsamiła się z bohaterką- bez żalu podaruję sobie ten tytuł

    OdpowiedzUsuń
  15. Najpierw, to ja muszę sięgnąć po "Dary Anioła" :D A dopiero później dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja po nie niestety nie sięgnę, maszyny za bardzo mnie zmęczyły. ;/

      Usuń
  16. Nie lubię gdy jest za dużo bohaterów, wszystko mi się potem miesza -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, rozumiem po części Twój ból. :(

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥