piątek, 18 grudnia 2020

Marina Di Guardo - Pamięć ciał

Dzień dobry Kochani!

Przychodzę dzisiaj z recenzją książki, po którą sięgając nie byłam do końca przekonana. Jednak kto nie ryzykuje ten nie traci, postanowiłam się skusić i odkryć treść tejże powieści. Pochłonęłam ją w kilka godzin. Jakie były moje wrażenia? Zapraszam do przeczytania tekstu poniżej. 

Marina Di Guardo - urodziła się na Sycylii, obecnie mieszka w Kremonie. Przez wiele lat pracowała w świecie mody, z którego zrezygnowała na rzecz pisania. Jej córką jest Chiara Ferragni, znana na całym świecie influencerka modowa. 

Marina Di Gardo - Pamięć ciał 


Giorgio Saveri nie ma jeszcze czterdziestu lat, ale zdążył przeżyć tak wiele rozczarowań, że postanawia zaszyć się w rodzinnej posiadłości – zabytkowej luksusowej willi pełnej drogocennych dzieł sztuki, ukrytej na wzgórzach w okolicach Piacenzy. Jego jedynym łącznikiem ze światem jest Agnese, gosposia, która w dzieciństwie zastępowała mu matkę, która zginęła wiele lat temu w wypadku samochodowym ‒ i despotycznego ojca, który aż do dnia swojego samobójstwa nigdy nie przepuścił żadnej okazji, by publicznie upokorzyć syna.
Wszystko zmienia się pewnej nocy, gdy Giorgio spotyka tajemniczą Giulię. Dziewczyna posiada dar rozumienia go, jak nikt inny przedtem. I mimo że sama niewiele o sobie mówi, zręcznie wciąga Giorgia w relację przepełnioną erotyzmem. Kiedy pewnego dnia Agnese znika bez śladu, Giorgio postanawia działać i rozpoczyna swoje prywatne śledztwo. Na jaw wychodzą kłamstwa Giulii. Okazuje się jednak, że nie jest ona jedyną osobą, która ma coś do ukrycia… 

Okładka książki prezentuje się całkiem nieźle. Mamy w samym centrum okazaną twarz kobiety - jakiej? Tego nie wiemy... Utrzymana w bieli, różu, czerwieni i czerni, sprawia dość ciekawe wrażenie. Satynowa, więc miła w dotyku, z wytłuszczonymi napisami i pewnymi elementami. Posiada skrzydełka, które są dodatkową ochroną przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytamy fragment książki, a na drugim krótką informację o autorce. Strony są białe - co jest aż dziwne, bo wiele wydawnictw unika już białych kartek, zdecydowanie na kremowych czyta się lepiej. Jednak teraz, o takiej jesienno-zimowej porze roku nie czyta się na zewnątrz, więc biel nie raziła po oczach. Literówek nie było, odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane, czcionka jest wystarczająca, by dobrze się czytało i nie było konieczności mrużenia oczu. 

Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, jeśli się nie mylę, jest to również pierwsza wydana w Polsce powieść pisarki. Czyta się lekko, szybko i przyjemnie. Jak na pierwsze spotkanie wyszło całkiem nieźle, jednak mam jedno "ale", no może dwa, które mi tutaj przeszkadzały. Przeczytałam ją dość szybko ze względu na to, że bardzo się irytowałam, ale jednocześnie chciałam poznać zakończenie. Miałam swoją wizję i niemal do samego końca byłam przekonana, co się wydarzy. Jednak zakończenie, jakie zafundowała nam pani Marina, przeszło wszystko... 

Irytowałam się ogromnie głównym bohaterem. Moim zdaniem przez 90% książki, był naiwnym głupcem, który myśli członkiem, tylko i wyłącznie. Widzi piękną kobietę i mimo tego, że gdzieś tam mu się ostrzegawcza lampka zaświeciła, to brnie dalej. Uzależnił się od osoby, której praktycznie nie znał. Widać było, że coś przed nim ukrywała, ale co tam, lepiej było iść do łóżka i zagłuszyć myśli. Strasznie mnie irytował tym zachowaniem oraz tym, że gdy było śledztwo, w ogóle nie wspominał o swej kochance. On, prawnik. Takie rzeczy! No nie mogłam tego znieść. A to, co wydarzyło się na końcu... Ależ byłam zdziwiona. Wy też będziecie, bo nic na to nie wskazywało. Nie na to...
Jest tu też Giulia. Ta dziewucha, kłamliwa i bezczelna. Bezczelna, bo wykorzystywała swoje atuty, by zranić Giorgia. Uwierzcie mi, jak tylko pojawiła się w książce poczułam, że się nie polubimy. Do niemal samego końca byłam przekonana, że to ona stoi za całym złem, jakie się dzieje. Ale im dalej w las, zaczynałam się zastanawiać, czy to faktycznie ona?
Postacie są dobrze wykreowane, być może celowo są dość irytujące, może dlatego, by nas zmylić? By jakimś cudem nie wpaść na pomysł, co tak naprawdę się tutaj wydarzy... 

ZAKOŃCZENIE to najmocniejszy punkt w tej książce. To, co się tutaj wydarzyło... włosy stanęły mi dęba. Nadal nie mogę uwierzyć w to, co się stało, kto za tym wszystkim stał i w jaki sposób! Po prostu, szok i niedowierzanie, naprawdę! I okej, ten etap mogę nazwać thrillerem. Lekkim dreszczowcem. Jednak całej książki, zdecydowanie nie.

Nie wiem dlaczego, ale czytając o losach Giorgia, przypomniał mi się Werter. Tutaj mamy samotnika, już od młodych lat, z pewnego powodu. Rozstał się ze swoją kobietą, a raczej to ona zostawiła go z niczym. Śmiem twierdzić, że jest to bardziej powieść obyczajowa, połączona z elementami erotyku i dosłownie szczyptą thrilleru. Okej, było śledztwo, ale  głównie roztrząsano się nad myślami głównego bohatera, nad jego żądzami i zboczeniami. No nie nazwałabym tej książki dreszczowcem, absolutnie. Chwilami myślałam, że nasz mężczyzna da sobie kulkę w głowę, no wszystko skupiało się przeciw niemu. Zaufał nieznanej dziewczynie, cały czas jej pragnął, cierpi... Niemalże w imię miłości. Ale, nie doszło do tego, no może nie wydarzyło się to, co w szkolnej lekturze... 

Długo nie mogłam pozbierać myśli na temat tej książki. Miałam dostać thriller i brakowało mi tych momentów wartkiej akcji, dreszczyku, zagadek, emocji... Owszem, zakończenie totalnie mnie zaskoczyło, ale czytanie całej książki i irytowanie się głównym bohaterem, specjalnie na samo zakończenie... No nie. Jednak, czytało się dobrze i szybko, nie dłużyła się zbytnio, więc w ostatecznym rozrachunku nie jest zła. Jedyne co jeszcze jest warte uwagi to budynek gospodarczy - owiany tajemnicą. Ale ciągle nic o niej nie wiemy i podejrzewać można, że to miejsce jest BARDZO ważne dla książki, ale kiedy się o tym dowiemy? 

Reasumując uważam, że jest to całkiem niezła historia, jednak nie rewelacyjna. Lubię się zaczytywać w dreszczowcach, które zdecydowanie pobudzają moją wyobraźnie. Tutaj częściej pobudzał się członek Giorgia. 👀🙎 Myślę, że jednak możecie się skusić i ją przeczytać, by samemu wyrobić sobie zdanie na jej temat. Ja nie do końca jestem przekonana co do polecania w kategorii thrilleru, nie mówiąc o sensacji czy kryminale. Bardziej to powieść obyczajowa, jak pisałam powyżej z dodatkiem erotyki i szczyptą thrilleru. :) 

Mieliście okazję poznać tę książkę?  A może macie w planie? Mam nadzieję, że mimo wszystko nie zraziłam Was swoją recenzją. 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu 


4 komentarze:

  1. Potwierdzam. Historia ma swoje wady. Czytałem przez długi czas i było raczej ciężko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieco dystansuje mnie irytujący bohater ale intryguje zakończenie i całość fabuły, więc może kiedyś ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam okazji poznać książki i raczej nie mam jej w planach. Skoro nie jest to zniewalająca historia, na razie sobie podaruję. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lepiej zostawić czas na naprawdę zadowalające opowieści ;) Ja również odpuszczę

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)