niedziela, 26 kwietnia 2020

Kristen Ashley - Córka gliniarza

Dzień dobry, 
przychodzę do Was z recenzją książki, której byłam niezmiernie ciekawa. Potrzebowałam totalnego odmóżdżenia... Lektury, która sprawi, że moje myśli i problemy na chwile odlecą daleko. Zabrałam się za pierwszą część nowej serii autorki i... Mam mieszane odczucia. 

Kristen Ashley - na koncie ma ponad sześćdziesiąt powieści, które zostały przetłumaczone na czternaście języków. Urodziła się w Gary w stanie Indiana. Do tej pory mieszkała w Denver i w Wielkiej Brytanii, dzięki czemu może śmiało powiedzieć, że ma przyjaciół na całym świecie. Przed rozpoczęciem kariery pisarskiej przez osiemnaście lat pracowała w instytucjach charytatywnych. 

Kristen Ashley - Córka gliniarza #1 

Indy Savage, właścicielka niewielkiej księgarni, ma wszystko, o czym mogłaby zamarzyć. No… prawie. Do pełni szczęścia brakuje jej tylko jednego – najprzystojniejszego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkała, czyli Lee Nightingale’a, do którego wzdycha od lat. Chłopak jednak wydaje się odporny na jej zalotne spojrzenia, czarujące uśmiechy i czułe słówka.
Zniechęcona ciągłymi niepowodzeniami Indy postanawia nie marnować więcej czasu na starania, które i tak nie przynoszą efektów. Od teraz będzie się trzymać od Lee z dala. Ale wkrótce ich drogi znów się przetną. Kiedy pracownik Indy gubi worek diamentów, ściągając na siebie niebezpieczeństwo, dziewczyna chce mu pomóc, ale wpada w poważne tarapaty. Tylko jedna osoba może ją z nich wyciągnąć.
Jest nią oczywiście Lee, który prowadzi prywatną agencję detektywistyczną i który wreszcie sobie uświadamia, że Indy nie jest mu obojętna.

Na okładce widzimy kobietę, zapewne naszą Indy, główną bohaterkę.Przeważają odcienie czerni i granatu, z dodatkiem jasnych i czerwonych wstawek. Posiada skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytamy kilka słów o autorce, a na drugim ujrzymy inną serię tej autorki, która jak podejrzewam będzie utrzymana w podobnym stylu okładkowym jak ta, którą dzisiaj recenzuje. Podoba mi się również to, co jest po rozwinięciu skrzydełek, srebrne  tło, z logiem tej serii. Mały detal, a cieszy. :) 
Stronice są kremowe, czcionka duża, odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane. Pojawiło się kilka literówek. 

Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką. Nie słyszałam wcześniej o niej ani o jej książkach. Chyba, że gdzieś mignęły mi okładki, ale nie jestem tego pewna. Wiązałam z tą książką spore nadzieje. Jednak coś poszło nie tak. I chyba wiem co...Sam styl jest prosty, Czyta się niewątpliwie szybko, jednak...
Co mnie zirytowało i popsuło całe wrażenie o książce? Bohaterowie. Są po trzydziestce, a zachowują się jak nastolatkowie i to mnie denerwowało. Chwilami to myślałam sobie, że oni sobie wszystko wyobrazili. A może śnią? Bo jak to tak, trzy razy być porwanym i nic się nie dzieje? I od razu Romeo przyjeżdża i ratuje z opresji...

Nie przeczytałam nawet pięćdziesięciu stron, a już wiedziałam, że Indy będzie działać mi na nerwy i nic dobrego z tego nie wyniknie. Jak na swój wiek zachowywała się naprawdę niedojrzale. I to było dziwne... Bo odniosłam wrażenie, że autorka na siłę chciała te postacie odmłodzić, co wyszło na gorsze, bo halo, ale trzydzieści lat to nie osiemnaście i już się wymaga od dorosłych pewnych zachowań, a nie szczeniackiego charakteru... Gdy czytałam kolejne sytuacje, jakie przytrafiały się dziewczynie i kurde, córka policjanta, a jednak wciąż wpada w kłopoty, co gorsze ona sama się w nie wpycha na siłę. Ale scena ucieczki samochodem z przyjaciółką... Dla mnie to niestety mocno nierealne i przerysowane.

Czytanie jej zajęło mi kilka dni, nie kłamię, trochę się z nią męczyłam. Były rozdziały, gdzie czytało mi się dobrze, a chwilami to odkładałam co po chwilę ją na bok, bo nie mogłam znieść tego, co się dzieje... Jestem przekonana, że gdy wyjdzie drugi tom, to dam mu szansę, bo może kwarantanna nie sprzyjała mi akurat? Chciałabym się upewnić, bo może drugi tom będzie o wiele ciekawszy?
Spodziewałam się czegoś zdecydowanie lepszego, ale tak jak pisałam powyżej, na pewno dam jeszcze jedną szansę autorce.

Reasumując jest to lekka historia, z pewnym pomysłem, jednak bohaterowie psują niemal wszystko. Cieszę się, że poznałam nową autorkę, nową historię, jednak nie bawiłam się przy niej dobrze. Z ciekawości sprawdziłam opinie innych czytelników i widzę, że zdania są podzielone i jest trochę tych, których Indy i Lee nie przypadli do gustu. Wydają się niedojrzali jak na swój wiek, tacy nijacy... Jednak jestem przekonana, że osoby, które lubią tego typu książki, na pewno polubią postacie jak i całą powieść. Ja jednak wymagam troszkę więcej i dlatego po prostu nie spodobała mi się. Dlatego sami musicie sięgnąć i wyrazić własną opinię.

Mieliście okazję przeczytać tę książkę? Co o niej sądzicie? A może macie w planach? 


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu

4 komentarze:

  1. Książka gości już w mojej biblioteczce, więc na pewno kiedyś ją przeczytam. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. 60 powieści na koncie autorki robi wrażenie. Choć we mnie wzbudziłoby pewnie też ostrożność. Trochę mi to przypomina taśmową produkcję i obawiałabym się, czy ilość przekłada się na jakość...

    Szkoda, że męczyłaś się z książką.

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam tę książkę ale chyba dobrze, że się nie skusiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam na nią ochotę, ale jednak chyba sobie odpuszczę. Chyba wolę poświęcić czas na inne pozycje :)

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)