Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Replika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Replika. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 lutego 2025

Dean Koontz - Poszukiwana

 Dzień dobry!

Przygotowałam dzisiaj dla Was recenzję książki, którą udało mi się kilka lat temu wygrać w rozdaniu. Nie miałam do tej pory styczności z piórem autora, więc tym bardziej byłam ciekawa, co mnie spotka. Lubię horrory, kryminały, thrillery i czytam je dosyć często, a nazwisko pisarza jest dość popularne, więc nie mogło być źle. A jak wyszło finalnie? Zachęcam do przeczytania całego wpisu. 

Dean Koontz - ur.1945r. Jeden z najpopularniejszych współczesnych twórców beletrystyki. Autor ponad pięćdziesięciu thrillerów i powieści grozy, Wiele z nich zostało zekranizowanych. Jego książki zostały przetłumaczone na 38 języków i sprzedały się w nakładzie ponad 250 milionów egzemplarzy. 

Dean Koontz - Poszukiwana 

czwartek, 4 czerwca 2020

Dominika Smoleń - Zacznę od nowa

Witajcie, 
Przychodzę do Was z recenzją książki, którą czytałam sporo przed premierą. Miałam przyjemność nawet napisać rekomendacje do środka. Ale tak się podziało, że książka do mnie nie dotarła, więc w czasie koronawirusa postanowiłam odezwać się do wydawnictwa i wyjaśnić, a przynajmniej spróbować, po raz kolejny, tę sytuację. Spotkałam się z miłymi ludźmi, książka do mnie dotarła w moje urodziny, więc to był taki prezent urodzinowy. Tego samego dnia zabrałam się za rereading. Ciekawi mojej opinii? 

Dominika Smoleń - jest zwariowaną studentką, która w wolnym czasie zazwyczaj widziana jest z jakąś książką. Swoją przygodę z pisaniem zaczęła w 2012 roku - zaczęła wtedy pisać recenzje, a już w 2013 roku założyła własną domenę (Książkowir). Zadebiutowała w 2015 roku w Wydawnictwie Lucky ("Cena naszych pragnień"), a lutego 2018 wyszła jej kolejna książka - "Bieg do gwiazd" (Wydawnictwo Szara Godzina).

Dominika Smoleń - Zacznę od nowa 

środa, 5 kwietnia 2017

Chwila na miłość

Dzień dobry Moi Kochani! 
Dzisiaj mam przyjemność napisać Wam słów kilka o książce, na którą czekałam długo. Gdy w końcu dotarła do mnie - nie od razu się za nią zabrałam. Wstyd to przyznać, ale specjalnie czekałam na wznowienie jej, ale pewnego popołudnia tak bardzo chciało mi się jej czytać i jak ją zabrałam, tak odłożyłam doczytując ostatnie słowo. Niektórzy piszą niestworzone historie, które mają za zadanie wycisnąć z nas łzy. Ale są i takie historie, które samo życie pisze - a ktoś tylko udostępnia nam to, co przeżył. I tak było w tym przypadku. 

Joanna Tlałka-Stovrag - rodowita krakowianka, ukończyła slawistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Tłumaczka języków takich jak: chorwacki, bośniacki, serbski. Jest współautorką przewodnika turystycznego "Chorwacja" oraz "Słownika pisarzy świata". Tutaj KLIK do strony autorki z tłumaczeniami.

Joanna Tlałka-Stovrag - Jeszczę żyję... 

piątek, 25 marca 2016

Nie ma spraw zakończonych, zawsze znajdzie się taka, która będzie o sobie przypominać..

Jak napisałam w tytule, są sprawy, nie zawsze zakończone. Sama znam to uczucie z autopsji, gdy męczy cię coś, czego.. czego nie można zamknąć, zakończyć, bo nie ma się już ku temu okazji. A to jest chyba najgorsze, co może się nam, ludziom przytrafić. Bo ta sprawa zostaje z nami na zawsze i uparcie nie chce odejść. "-Wszystko jest niedokończone. Nie ma rzeczy skończonych, kiedy wstajesz rano i nie wiesz, co zdarzy się nocą." - tak stwierdza jedna z bohaterek w recenzowanej powieści. Czy ma rację? Przynajmniej dla mnie - ma. 

Barbara Kosmowska - pisarka i literaturoznawca. Mieszka w Bytowie. Wielokrotna laureatka ogólnopolskich konkursów literackich na powieść dla młodzieży i dorosłych. Recenzje innych książek autorki spotkacie po prawej stronie w rubryczce z jej imieniem i nazwiskiem. 

Barbara Kosmowska - W górę rzeki 


piątek, 31 lipca 2015

Narkotyczny zapach.. arbuza.

Co mnie do niej zachęciło? Być może to, że lubię arbuzy? A właśnie jeden był na okładce. Może dlatego, że był w tytule powieści? A może dlatego, że miałam balsam arbuzowy na ustach? Jakiś magnes? A może po prostu czytając opis z tyłu, pomyślałam, że może jednak..?

"Przecież na studiach dostałem nagrodę dziekana za tłumaczenie fragmentu Boskiej Komedii! Wróżono mi wielką karierę. A teraz co? 'Potrzebowałem cię jak powietrza'? To wszystko, na co było mnie stać? Człowieka, który miał się doktoryzować z Petrarki?"

Liliana Fabisińska - polska pisarka. Z wykształcenia jest dziennikarką, autorka sztuk teatralnych oraz książek dla dzieci i młodzieży. Studiowała w Polsce i RPA.

Liliana Fabisińska - Arbuzowy sezon 



Adam. Albo nie. Adaś. O tak brzmi lepiej. Zakochany po uszy w swojej szefowej, Adeli. Jest jej.. asystentem. O tym jak toczy się jego życie przy boku tej kobiety, o stracie, o odszukaniu na nowo życia. Historia przedstawiona z punktu widzenia bohatera wspomnianego powyżej. 

"Ze swoich ciał też nie moglibyśmy być dumni. Jacek co roku przybierał zimą na wadze co najmniej pięć kilogramów. To znaczy, trzy lata temu przybrał siedem, dwa lata temu - pięć, a rok temu sześć i pół. Danych z tego roku nie mieliśmy. Podziałka na wadze kończyła się na stu dwudziestu kilogramach.
- Idź do zoo, tam mają wagę dla słoni i nosorożców, na pewno ci chętnie udostępnią - ryczeliśmy ze śmiechu, niezbyt kulturalnie, otwierają kolejną puszkę Lecha."

Napisałam na początku, że to arbuz nieco przyciągnął mnie do tej powieści. Uwielbiam arbuzy, ale bez przesady. Arbuz na okładce, arbuz w tytule.. to serduszko wyryte w owocu, trochę mi nie pasuje.. Jakby było go pół, zdecydowanie oddawało by kolejną część tego, co może przynieść nam powieść. 
Nie po raz pierwszy spotkam się z tym wydawnictwem i po raz kolejny się nie zawiodłam. 

"Czy to było normalne? Czy tak powinni żyć mężczyźni dwudziestego pierwszego wieku? Wykształceni, w miarę inteligentni, w miarę przystojni mężczyźni z dużego europejskiego miasta? Chyba nie. Coś tu wyraźnie nie grało..."

Co do autorki.. To jest moje pierwsze spotkanie z nią. Ale wiecie co? Nie żałuję, że się skusiłam. Bo Pani Fabisińska pisze lekko, można powiedzieć wręcz banalnie, ale podejmuje takie tematy, które często są tematami tabu. Przedstawiła nam również, że dusza mężczyzny, może być romantyczna, a nie luzacka i nie wiadomo jeszcze jaka. Tutaj właśnie autorka dokonała pewnego zabiegu, który jest dość istotny w powieści. Ogólnie to ile my to razy spotykamy się z tym, że dziewczynę rzucił chłopak i o rany jak narzeka, jak wspomina, spada na dno. To w literaturze staje się powoli przereklamowane. Natomiast taki sam stan przedstawiony z punktu widzenia płci przeciwnej jest nieco bardziej interesujące. Bynajmniej ja to odebrałam tak, a nie inaczej. 

"Nie rozumiałem. Coraz częściej cię nie rozumiałem."

Główny bohater.. Cóż. Ma dwoje przyjaciół, którzy jak się okazuje są naprawdę wiernymi przyjaciółmi. Dbają o niego wtedy, kiedy stacza się na dno lub jeszcze niżej upada. Oni wtedy są z nim. Rzadko o takiego przyjaciela. Który zarwie wszystko praktycznie, byle być ze swoim przyjacielem. Niekoniecznie nazwałabym ich słabymi mężczyznami. Tylko po prostu nadzwyczaj są to wrażliwe dusze. Które chcą spełniać marzenia i być szczęśliwi. Jestem więcej niż pewna, że większość mężczyzn udaje przed resztą, kogoś innego. Że tego wrażliwca chowa głęboko by nie zostać po prostu wyśmianym. Że mięczak, że taki do dupy, a nie facet. Bo przecież facet musi być silny, twardy i tak dalej. "Czy tak powinni żyć mężczyźni XXI wieku?" Czyli jak? Jeden jest asystentką, drugi opiekunką do dziecka, a trzeci sprzedaje damską bieliznę. Czy to jest jakieś zakazane? Jeżeli nie ma pracy to trzeba łapać się tego, co jest. Chyba lepiej jest pracować niż siedzieć na dupsku i czekać na zbawienie. Takie jest moje stanowisko na ten temat. Ale Wy możecie mieć inne zdanie nikt nie ma poglądów takich samych. Ale śmieszą mnie Ci, którzy są wyżej i się wyśmiewają. Każdy od czegoś musiał zacząć. 

"Musisz uwierzyć, że cierpienie jest drogą do oczyszczenia i wolności - pisała Maria."

Z tyłu powieści, w opisie znajdziemy zdanie, "To książka o: silnych, bezwzględnych kobietach. No cóż. O silnych może nie bardzo. Bardziej pasowało by mi apodyktycznych. Bezwzględnych może i też. Ale naprawdę. Tutaj kobiece postacie... nie ma ich za wiele. Jest ta "zła", której nie lubiłam od początku. Po prostu pomyliła pewne wartości, bynajmniej tak mi się wydaje. 
Coraz częściej możemy się spotkać z kobietami wrażliwymi, które są o wiele "silniejsze" od tych bezwzględnych. I to jest przeważnie tak, że to one są bardziej wartościowe. Nie są wredne, tak jak tamte. No, co kto lubi, ale nikt nie chciałby mieć apodyktycznej, bezwzględnej kobiety, która jak jej się zachce to pozwoli Ci się dotknąć czy spędzić czas. Jak napisałam swoją myśl czytając książkę: "Beznadziejna ta dziewucha. Po prostu dramat. Nienawidzę jej za charakter." No to jest.. chore. Ale zdarzają się przypadki. Stety czy niestety oceńcie sami. 

"- Pomyślałeś, że chcę się utopić? - Roześmiałem się, ocierając twarz. Sam już nie wiedziałem, czy to, co wycieram, to łzy czy woda z jeziora. Chyba woda. Ale czy woda może być taka słona?"

Jak gdzieś już wspominałam - jeden narrator, który opowiada o tym co przeżył w pigułce. Przeplata to momentami z aktualnego stanu życia. Ten zabieg również jest bardzo w porządku, aczkolwiek trzeba czytać uważnie żeby się połapać co i jak. Jednak ten cały główny bohater momentami też mnie denerwował. Nie jest pewny jutra, niczego nie jest pewny. I ciągle ten zapach arbuza.. Brakuje mu asertywności i ambicji. Celów, do których mógłby dążyć cały czas, aż do ich spełnienia. 

"Cóż, widocznie każdy z nas ma w sobie coś z szympansa. Ja na pewno. Całkiem sporo."

Reasumując dobrze czytało mi się tą powieść i nie zaprzeczam, być może przy najbliższej wizycie w bibliotece skusze się na jakąś powieść Pani Liliany. Może czytaliście coś innego i możecie mi polecić? Czekam na propozycje. :) 
Powracając do Arbuzowego sezonu, to książka nie męczy, czyta się szybko, lekko, nie ma niezrozumiałych słów. Zwięźle i banalnie napisana, ale ma wątki mocno dyskusyjne. 
Komu polecam? Zdecydowanie tym, którzy nie mogą się pozbierać po stracie ukochanej osoby. Również i tym, którzy chcą zrobić sobie przerwę od dennego romansidła, czy też po prostu w czasie podróży na wakacje nie wiedzą jaką powieść wziąć, która nie zajmuje dużo miejsca, nie jest zbyt obszerna no i napisana lekkim piórem. Pamiętajmy o jednym, przez całe życie. NIE DAJCIE SIĘ NIKOMU ZMANIPULOWAĆ, BO.. ZGINIECIE.


czwartek, 23 lipca 2015

Wiele chcieć, nic nie dać od siebie..

Co kierowało mną do pożyczenia tej powieści? Chyba to, żeby po prostu wziąć coś więcej, a nie jeździć non stop do biblioteki, a poza tym miała być zamknięta, więc przy okazji. Ciekawy tytuł, opis tak średnio jednak mimo to ją wzięłam.

Karolina Kubilus - urodziła się w Trzciance (Wielkopolska). Jest absolwentką filologii polskiej na Uniwersytecie im. A. Mickiewicz w Poznaniu. Podyplomowo ukończyła pedagogikę specjalną oaz organizację i zarządzanie oświatą. Zawodowo i uczuciowo od 24 lat związana z małą szkołą wiejską w Łomnicy. Pracowała również jako redaktor. Twierdzi, że jeszcze wszystko przed nią. 

Karolina Kubilus - Zobaczyć tęczę 


Anita, rozwódka, wychowująca syna Michała, oraz trwająca w związku bardziej weekendowym z Jackiem. Tworzą szczęśliwą parę, jednak na ogół czegoś im brakuje. Wystarczy jedna źle odczytana sytuacja, słowo by wszystko runęło. Czy Anita i Jacek poradzą sobie i wyjdą na prostą? Czy też Rafał - eks mąż ponownie podbije serce kobiety? A może jeszcze ktoś inny? 

Przejdźmy może na początek do odczuć na temat zewnętrznej strony. Tej, która również jest ważna. To ona najczęściej decyduje o tym, czy mam ochotę na nieznaną powieść czy nie. Tutaj mamy kobietę, która.. prawdopodobnie biegnie. Biegnie szukając szczęścia i sensu życia. Takie odczuwam wrażenie. Nie wiem, skąd ta tęcza, no, ale w porządku. 
Jednak znalazłam kilka literówek, albo nielogicznych zdań typu "[...] się źle się czułam" czy coś w ten deseń. Fajnie byłoby to poprawić i przejść do wydania II bez błędów.

"-Proszę. Gorąca jak moje serce. Chcesz sprawdzić? 
Nie chciałam. To znaczy nie musiałam. Postanowiłam zaraz w poniedziałek zadzwonić do eksteściowej i wymóc na niej zaproszenie dla Jacka."

Co do bohaterów... Nie byli jacyś nadzwyczaj super fajni, szczerze mówiąc jakoś nie polubiłam ich na tyle. Nie podbili po prostu mojego serca, jak inni. Wiadome, że tutaj dorosłe osoby są nieco inne niż młodzież, ale wiele starszych bohaterów podbiło moje serca. Nie byli wyraźni. Niektórzy wręcz denerwujący. Tak jak.. główna bohaterka. Już nie pierwszy raz zdarza mi się, że główny bohater tak bardzo mnie denerwuje, że często mam ochotę rzucić książką gdzieś w dal i nigdy do niej nie wracać. Jednak i tym razem przeżyłam. Przeżułam, przetrawiłam i bardzo szybko znając mnie zapomnę o bohaterach. Brakowało im wyrazistości. 

Styl Pani Kubilus jest jak najbardziej w porządku. Dobrze się czyta, czasami tam tylko się nudziłam i nie mogłam się doczekać końca rozdziału. Było sporo dialogów, dzięki czemu coś się działo. Wydawało mi się nawet, że czasem akcja przeskakiwała kilka dni do przodu, co już takie super nie było. Tak samo jak w opisach było o parę zdań za dużo. Moim zdaniem nie potrzebnych. 

"- To koniec? 
- Z karpiem tak. Tu pisze jeszcze...
- Nie pisze, tylko jest napisane - poprawiam odruchowo. 
- Oj mamo, ty to zawsze... Przecież to wszystko jedno, i tak wiadomo, o co chodzi."

Książka opowiada o tym, jak może wyglądać związek rozwódki, o tym jak kobieta czuje się po po nieudanym związku, jak ciężko jest wychowywać dorastające dziecko, dodatkowo samej. Pomimo iż ma się kogoś, ale nie na co dzień, a tylko na weekend jak główna bohaterka... Na dłuższą metę po prostu tak się nie da. Wzmożona tęsknota za obecnością drugiej osoby daje się mocno we znaki. I tak jak upierdliwi ludzie nie tylko żyją w książkach, ale i w naszej codzienności. Zdecydowanie zgodzę się z tym, że bohaterowie z powieści, na pewno istnieją i żyją wśród nas. Niepewni, kiedyś zranieni boją się zaufać nowej miłości. Boją się brnąć w nowe życie obawiając się powtórki z przeszłości czy nawet czegoś gorszego. 

Zauważyłam jednak, że Anita - główna bohaterka jest tak.. specyficzna, że warto napomknąć o niej kilka słów. Wiele by chciała, ale nie chce nic dać od siebie. To trochę dziwaczne. Jeżeli jest się z kimś, powinno się wiedzieć, na czym się stoi, a nie ciągle zastanawiać, rozmyślając nad tym, czy on postąpi jak tamten. Wariowałam w pewnych momentach czytając tą historię - tak bardzo denerwowała mnie ta kobieta.

"Coelho twierdzi że we wzroku tkwi siła duszy."

Reasumując powieść nie należy do najgorszych, ale do najlepszych również nie. Jest gdzieś przy granicy do lepszej. Była nieco przewidywalna, nie zaskakiwała i fascynowała. Po prostu książka, bez żadnych obcesowych emocji, które zburzyłyby mój mentalny spokój. Jednak ta powieść nie zadziała u mnie na tyle, by móc oderwać się od rzeczywistości. Chodziła za mną krok w krok. 
Powieść może być odskocznią od każdego gatunku literackiego, zbyt wiele czasu nie zajmuje, w miarę się czyta, więc na letni wieczór można się skusić. 

niedziela, 12 lipca 2015

Tylko pogmatwana historia sprawi, że wszystko stanie się jaśniejsze..

Ta powieść.. Nie przyciągała mnie do siebie jak to bywa z innymi powieściami. Jednakże sam tytuł, skądś mi się skojarzył. No tak! Przecież miałam już okazję przeczytać książkę o tym samym tytule, jednak to było stosunkowo dawno, dlatego nie ma recenzji tutaj na blogu. A czy ta powieść.. Była lepsza niż tamta? Czy się różniła? Czy spodobała mi się? 

Monika Rebizant-Siwiło - urodziła się 9 maja 1975 roku w Tomaszowie Lubelskim. Ze wszystkich miesięcy w roku najbardziej lubi maj i kwiaty bzu. Od lat pozostaje wierna pasji historycznej. Czyta, recenzuje książki i pisze. Jest bibliotekarką nauczycielką historii, przewodnikiem turystycznym. Pracuje w zamojskiej bursie międzyszkolnej. 

Monika Rebizant-Siwiło - Przytul mnie


Anna Jabłońska - po ciężkich latach w małżeństwie ucieka do rodzinnych stron. Cierpi, bo skrywa w sobie tajemnicę, o której i tak pewnie mówi cała wieś. 
Zaś Michał Rawicz dziedziczy leśniczówkę po zmarłym dziadku, oraz... piątkę kotów. Również przeżył wiele, od momentu, gdy wkroczył w dorosłe życie. Musi się przyzwyczaić do innego klimatu i stylu życia. Choć boje znają się od dziecka, tak naprawdę nic o sobie nie wiedzą. 
Czy los pozwoli im się poznać całkiem na nowo? Czy przeszłość da o sobie poznać ze strony Anki jak i Michała? Co czeka tych bohaterów? 

"- Każdy zaczyna coś na nowo, tylko ja uparcie drepczę w miejscu - powiedział z wyraźnym smutkiem, także wstając. Nie drążył tematu, za co otrzymał dużego plusa."

Uff. W końcu. Powiem Wam, że rzadko bywa, że tak męczę się z powieściami. Owszem, ostatnio nie mam zbyt wiele czasu, ale fajnie jest czytać coś co wciąga, nieprawdaż?
Okładka, okładka... Nie w sobie coś wiejskiego, coś co mówi o miłych wspomnieniach, spokojnym życiu.. Czy tak będzie? 
Powieść pisana rozdziałami, dzięki czemu po każdym rozdziale robiłam przerwę i sięgałam po powieść następnego dnia. Od dwóch dni wzięłam się za nią porządnie i pomimo niezbyt ciekawej fabuły, akcji i wydarzeń ogólnie rzecz biorąc skończyłam ją. Dzięki Bogu rozdziały nie są zbyt długie, więc idzie jakoś przełknąć losy bohaterów. 

"Popatrzył na mnie dziwnie szklanym wzrokiem.
- Źle się czujesz? - Przyjrzałam mu się uważnie. - Trochę dziwnie wyglądasz...
- Rozmarzyłem się..."

Przechodząc z marsza do bohaterów, to szczerze mówiąc jakoś za nimi nie przepadam. Anka zamiast wziąć się w garść ciągle ucieka, i w ogóle jest tak beznadziejną postacią, że szkoda słów. Jedynie ten Michał Rawicz jeszcze jako tako ujdzie. Chyba każdy z nas wie, że kobieta zmienną jest, ale bez przesady. Autorka tutaj zdecydowanie przesadziła z tym jej charakterem, że aż mnie po prostu odsunęła od powieści totalnie. 
Przyznam się, że tylko w jednym, jedynym momencie, zachciało mi się płakać. Tylko w jednym. Może sami się możecie domyślić kiedy, o ile czytaliście tę książkę. 

"Niewyobrażalne szczęście, które odnalazłam w ramionach Michała, ktoś jednym skinieniem palca zamienił w niewyobrażalną rozpacz."

Ciągnęła się okropnie, tym samym nie spodobała mi się. Owszem, miała pewne wątki, dosyć istotne w naszym życiu, takie jak przemoc w rodzinie, małżeństwie ogólnie. Ale i bezpłodność. Coś co może spotkać każdego z nas i nic nie możemy poradzić. Oczywiście medycyna pnie się wyżej, jednak nie zawsze leczenie skutkuje. 

 "Gwiazdy świecą tylko po to, aby każdy mógł znaleźć swoją".

Reasumując powieść nie była fascynująca, ani intrygująca. Była wręcz przewidywalna co tylko i wyłącznie zniesmaczyło mnie do końca. Oczywiście jeżeli chcecie, możecie po nią sięgnąć, może nie będziecie się męczyć z nią tak jak ja. Ale od razu uprzedzam, że możecie się głęboko zawieść. Nawet po nieco ciekawym opisie z tyłu książki, na który chyba każdy zwraca uwagę. 
Powieść zdecydowanie mi się nie podobała i wątpię, czy kiedykolwiek skuszę się na inną książkę tej autorki.

wtorek, 17 marca 2015

Każdy z lokatorów pałacu ma.. podwójną twarz.



Przeglądając starannie każdą półkę w bibliotece napotkałam ją. Nie znany jak dla mnie autor, tytuł książki. Okładka wydała się nieco.. tajemnicza, kusząca. Opis – na odwrocie również skusił mnie do jej wypożyczenia. Dzisiejszy dzień był jej. 

"- Ja pier*olę, nie zazdroszczę ci. Nigdy nie chciałabym tam zamieszkać, nawet gdyby dziennie płacili mi stówkę."

Agnieszka Pietrzyk - urodziła się w 1975 roku w Elblągu. Ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim. Na tej samej uczelni zrobiła doktorat z nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. W 2008 roku zadebiutowała powieścią grozy Obejrzyj się Królu.

Agnieszka Pietrzyk - Pałac tajemnic