piątek, 25 marca 2016

Nie ma spraw zakończonych, zawsze znajdzie się taka, która będzie o sobie przypominać..

Jak napisałam w tytule, są sprawy, nie zawsze zakończone. Sama znam to uczucie z autopsji, gdy męczy cię coś, czego.. czego nie można zamknąć, zakończyć, bo nie ma się już ku temu okazji. A to jest chyba najgorsze, co może się nam, ludziom przytrafić. Bo ta sprawa zostaje z nami na zawsze i uparcie nie chce odejść. "-Wszystko jest niedokończone. Nie ma rzeczy skończonych, kiedy wstajesz rano i nie wiesz, co zdarzy się nocą." - tak stwierdza jedna z bohaterek w recenzowanej powieści. Czy ma rację? Przynajmniej dla mnie - ma. 

Barbara Kosmowska - pisarka i literaturoznawca. Mieszka w Bytowie. Wielokrotna laureatka ogólnopolskich konkursów literackich na powieść dla młodzieży i dorosłych. Recenzje innych książek autorki spotkacie po prawej stronie w rubryczce z jej imieniem i nazwiskiem. 

Barbara Kosmowska - W górę rzeki 



Lena - minęło już sześć długich lat, od śmierci męża. Teraz dodatkowo wyprowadza się jej córka, Łucja. Pierworodna jest zdania, że matka zamknęła się na świat, na ludzi. Że jest zimnym kamieniem, który  nie potrafi nic kompletnie czuć. Nie potrafi się z nią porozumiewać, jak kiedyś. Jako lekarka potrafi zachować pozory. Zakłada maski, a tak naprawdę nikt nie wie, co w niej siedzi. Gdy córka knuje jej wyjazd do Paryża, kto wie, czy ta kilkudniowa wycieczka nie zmieni jej życia? Czy nie zmieni tego, kim jest, a kim może się stać? I na czym będzie polegał spisek Łucji? 

Wydawnictwo jest mi znane i przyjazne. Podczas czytania nie miałam na co narzekać. Może jednak miałam, ale z pewnością, nie jest to wina wydawnictwa. Będąc w bibliotece pokierowałam się tym, że pisarka jest mi dość znana, a także opis nie był aż tak bardzo straszny. Co do okładki, owszem znajduje się powiązanie z treścią, ale moim zdaniem nie jest całkiem adekwatna do historii, i ja bym ją nieco zmieniła. Ale to tylko i wyłącznie moje zdanie. 

"-Jak to, prawie się nie znamy? - Zapałała szczerym oburzeniem. - A kto, jak nie on był tak uprzejmy zajrzeć w głąb mnie? Żaden mężczyzna nie posunął się aż tak daleko! - przypomniała triumfalnie. - Chyba pamiętasz, co wyprawiał z moją wątrobą? Jak ją ciął, sklejał, macał kawałek po kawałku. Fotografował..."

Co do Pani Kosmowskiej.. Przeważnie nigdy nie miałam nic. Jednakże teraz to było coś innego. Nie wiem, czy byłam po prostu znudzona, czy ta pogoda tak na mnie wpływa, ale przez dłuższy czas prawie usypiałam nad książką. Nie potrafiłam się przenieść w wir wydarzeń, które były, ale w ogóle nie odczuwałam ich biegu. Pomimo iż stukam w klawiaturę jak szalona, bo tyle myśli obija się mi się, że nie mogę się zdecydować, co napisać najpierw. Oczywiście nie ma tutaj żadnych barier, blokad, słów, które byśmy nie zrozumieli. Jednak autorka.. nie wiem, czy chciała przedobrzyć tą lekturę, czy też nie, ale ja odniosłam wrażenie, że przez 3/4 książki potwornie się nudziłam i jak pisałam faktycznie coś się działo, to nie wywierało to na mnie żadnego wrażenia. Smutna monotonia, nie koniecznie mile widziana w taki brzydki dzień. Jednak nie rzuciłam książki w kąt bo wiedziałam, że gdzieś musi być coś, co będzie warte mojej uwagi, bo nigdy, czytając książki Kosmowskiej jeszcze się nie zawiodłam. Nie oczekiwałam Bóg wie czego po "W górę rzeki", ale tez nie chciałam, by okazała się ona totalną klapą. Cieszę się, że doczytałam do samego końca. 

"- Tylko czy ty mu potrafisz wybaczyć?... Maria gorliwie pracowała nad Wojtka i moją przyszłością, której nie było."

Bohaterowie.. Niestety, ani Łucja, ani Lena, Witek, Maciek.. żaden z postaci w powieści mnie nie zaczarował. ŻADEN. Nie dość, że dopiero wkręciłam się w powieść dopiero przy końcu, kiedy to, przynajmniej moim zdaniem, tych bohaterów oświeciło i stali się mądrzejsi. Zaczęli rozmawiać jak ludzie, nie wydawali mi się już tacy beznadziejnie puści. W końcu można było dostrzec ich prawdziwe wnętrze. Oczywiście postacie są bardzo realne, jednak ja miałam problem z zaakceptowaniem ich. 

"-Kiedyś mówiłaś, że niczego nie musimy - przypomina Maciek z lekkim uśmiechem przekory. - No, chodzi o ten wybór, to powtarzanie sobie: mogę, ale nie muszę."

Warto zauważyć, że widzimy świat nie tylko oczami jednego bohatera, a wręcz nawet więcej niż tym jednym. Owszem, lubię takie zabiegi, ale bez przesady. Tutaj czułam się troszkę pogubiona, wystąpił niepotrzebny chaos. Widać również podzielenie książki na dwie części. Pierwsza to ta, w której dominuje głównie smutek, cierpienie i nieporozumienia. A druga część, znacznie chyba mniejsza część, która właśnie mi się spodobała, jest poniekąd przesiąknięta ironią, nieco dowcipem, ale przede wszystkim ukazuje ludzi, takim, jakimi są. 

"Czasami kochamy za bardzo. Przywiązujemy się do ludzi, jakby byli naszą własnością. I wtedy łatwo skrzywdzić."

Nie jest to lekka powieść obyczajowa. Zdecydowanie nie zalicza się do lekkich. Tak jak pisałam, kompletnie nie pasuje do paskudnej pogody za oknem, bo do końcu przesiąknie Was monotonia i smutek. Sporo w niej samotności, choć czasami może się wydawać, że tej obecności jest wystarczająco dużo. Jednak jeżeli ludzie ze sobą nie rozmawiają, to i także człowiek będę fizycznie obok, może być bardzo samotny. Nawet bardziej, niżby nie miał obok siebie nikogo. Relacji między bohaterami jest sporo, jednym w sumie z najważniejszych jest stosunek matka - córka, najważniejsze to brak rozmowy.. przyszła teściowa, a zięć [brak akceptacji], brak szczerości między przyjaciółmi.. no jest tutaj tego naprawdę dużo, a nie chcę zacząć spojlerować, więc najlepiej przejdę do zakończenia. 

"-My nie potrafimy z sobą rozmawiać - szepce Lena ze swojego kąta. - Boimy się słów. Stały się dla nas pułapką. I to moja wina...
Ale Natasza już tego nie słyszy."

Reasumując stwierdzam, że mimo iż powieść przesiąknięta jest smutkiem, nieporozumieniami, wspomnieniami, których nie da się zawsze zostawić raz na zawsze, o tym, kim się stajemy, gdy ktoś od nas odchodzi. O tym, że trzeba zawsze walczyć o drugą osobę, bo czasem nasze życie bez nich nie będzie wyglądać jak życie, a wyblakłe spojrzenie na świat, bez konkretnego celu. Szczerze polecam, ale w piękne dni, bo czytając ją w smutny, szary dzień, zamiast Wam się spodobać, zdołuje Was jeszcze bardziej. Polecam każdemu, ale ostrzegam nie należy ta powieść do najłatwiejszych w odbiorze. 

Książka bierze udział w wyzwaniu: 
52 książki w 2016 roku: 32/52 
Czytam, ile mam wzrostu: 2,6 cm

22 komentarze:

  1. Widać, że jest to lektura przesiąknięta smutkiem, samotnością i na brak emocji nie można w niej narzekać. Mam nadzieję, że jest również motywująca, o czym napisałaś, a to sprawia, że chcę ją przeczytać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy :) Czytaj, czytaj, nie jest najlepsza z papierowych dzieci autorki, jednakże warta uwagi. ;)

      Usuń
  2. Ja sobie odpuszczę ;D
    Wiesz jak to ze mną i Polskimi autorami bywa a chcę to przemóc, a ta pozycja by chyba zaszkodziła ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja wiem, może przeczytam inną, która Cię zachwyci ;)

      Usuń
  3. To jest chyba lektura, której teraz potrzebuję (taki nastrój). Cytaty mnie przyciągają :) Pozdrawiam Pośredniczka

    OdpowiedzUsuń
  4. Poznałam panią Kosmowską - przemiła kobieta! :D A co do jej twórczości to na razie czeka na mnie "Pozłacana rybka" :)
    Buziaki!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę ci zazdroszczę! "Pozłacaną rybkę" czytałam, tak jak dwie części Buby, samotni.pl czy Ukrainkę.. ;)

      Usuń
  5. Jak najbardziej w moim guście, więc z chęcią przeczytałabym tę książkę; )

    OdpowiedzUsuń
  6. Z chęcią przeczytam tą książkę.Wyczerpująca recenzja super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, mam nadzieję, że Ci się spodoba ;)

      Usuń
  7. Boli mnie trochę Twój język "przenieść się w wir wydarzeń, które były...". Pochodzisz zza granicy?

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię takie wyzwania :) Kiedyś na pewno sięgnę po tę książkę :)
    Pozdrawiam,
    Książkomania

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie też to prawda, z tym cytatem. Jednak książka, jak zapewne się domyślasz, nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem, że nie dla ciebie, chociaż, jakbyś się postarała... :D

      Usuń
  10. Martwi mnie to, że postacie są takie nijakie. Nie lubię tego...

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię smutne książki bez względu na to jaki mam humor, więc koniecznie muszę się z nią zapoznać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, teraz czekam na Twoją opinię. ;d

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥