wtorek, 2 czerwca 2026

Marek Rogowicz - Parasomnia

 Dzień dobry, 

przychodzę do Was z recenzją książki, którą miałam okazję poznać w pierwszej połowie maja. Otóż sam autor odezwał się do mnie z prośbą o recenzję lektury, której wydrukował sobie kilka egzemplarzy. Nie jest to wydana książka, a napisana po prostu i szukał osób, które podzielą się wrażeniami i podpowiedzą, co można zmienić. Czyli coś na wzór beta readingu. Tym też się zajmuję w ramach swojej hobbystycznej pracy. Nie tylko korekta i redakcja, ale i beta czytanie. Nie przedłużając, zapraszam do zapoznania się z moimi wrażeniami. 

Marek Rogowicz - z zawodu analityk danych, z pasją do pisania. Oprócz zamiłowania do fantasy, również interesowały go zawsze historie seryjnych morderców, dlatego postanowił spróbować sił w tej dziedzinie tworząc Parasomnię. W wolnym czasie uwielbia podróżować.

Marek Rogowicz - Parasomnia

W Nowym Jorku ginie wpływowy biznesmen i do sprawy zostaje przydzielony detektyw Ross Keys z Los Angeles. Chłodne przywitanie i burzliwa przeszłość coraz bardziej wypala w nim swoje piętno. Partneruje mu Emma Wilson, bezkompromisowa śledcza, która wie, że zło potrafi mieć bardzo ludzką twarz. Kolejne morderstwa wstrząsają miastem, presja rośnie, media szaleją, a policja często traci kontrolę. Gdy w toku dochodzenia pojawia się chłopiec cierpiący na niespotykaną chorobę, zawiłe śledztwo nabiera kształtu, lecz niektóre koszmary przeszłości czekają wytrwale w uśpieniu, żeby obudzić się ze zdwojoną siłą.

Okładka książki tego próbnego egzemplarza jest ciekawie wykreowana. Widzimy postać prawdopodobnie chłopca, który trzyma w dłoni specyficzną białą maskę. Kolorystyka głównie czerwona, mocna, która powoduje ciekawość. Nie ma skrzydełek, które mogłyby chronić całość przed uszkodzeniami mechanicznymi. Strony są białe, czcionka podejrzewam Arial. Brak redakcji, korekty, składu. Ogólnie pod kątem technicznym jest do ogarnięcia, bo tekst tego potrzebuje.

Z piórem autora nigdy wcześniej nie miałam do czynienia. Gdyby sam autor do mnie nie napisał, pewnie nadal trwałabym w niewiedzy. Muszę przyznać, że posługuje się lekkim stylem, którym bez przeszkód trafi do czytelników. Czasami zdania są dziwnie kreowane, ale tak jak pisałam wyżej, potrzebna jest tutaj redakcja. Czyta się szybko, niestety ze względu na brak technicznej pracy nad książką, niestety średnio przyjemnie poznaje się dalsze losy bohaterów. Jako że pracuję ze słowami, zwracam na nie szczególną uwagę i jednocześnie czytałam i w myślach poprawiałam ten tekst. Stąd u mnie tak średnio z tym wyszło.

Jeśli chodzi o fabułę, moim zdaniem jest trafna. Nie czytałam nic podobnego, które w taki sposób pokierowałoby akcją. Jest wiele zwrotów akcji, powieść jest wielowątkowa, aczkolwiek same wydarzenia nie rozciągają się zbytnio w czasie. Morderca nie lubi czekać, eliminuje osoby ze swojej prywatnej listy dosyć szybko. Całe szczęście mimo wielu zaczętych wątków autor się nie pogubił i dokończył wszystkie albo większość do samego końca. Nie powiem, niektóre sprawy mi nie grały, nie zgadzały się czasowo, więc i na to zwróciłam uwagę autorowi, by na spokojnie naniósł poprawki albo chociaż przeanalizował moje uwagi. Wiadomo, wszystko dąży do tego, że nie ma redakcji, a podczas tego etapu wiele rzeczy zostaje poprawionych w tym te, które jak dotąd wymieniłam.

Postaci jest ich tutaj sporo. Może nie są oni zbytnio sympatyczni, ale akceptowalni. Nie miałam swojego ulubieńca, nawet Emma czy Ross nie zdobyli mojej sympatii, chociaż oni byli głównymi postaciami (nie licząc mordercy). Raczej nie powinniście się pogubić, kto i co kiedy mówi. Ten duet śmiało może rozwiązać jeszcze nie jedną zagadkę.

Co do samego thrilleru/kryminału, a nawet i trochę horroru, muszę Was ostrzec. To nie jest książka dla osób o słabych nerwach. Nie jest również odpowiednia poniżej osiemnastego roku życia. Występuje w niej przemoc, brutalna śmierć, bardzo szczegółowo opisana. Mamy również poruszony wątek uzależnień, przecieków policyjnych, samego motywu i schematu zabójstwa, którego trzyma się winny. Powiem Wam szczerze, że na sam koniec i tak zostałam zaskoczona, bo gdy myślałam, że już wszystko wiem, to... wyszło, że byłam w błędzie. Za ten plot twist serdecznie dziękuję.

Reasumując uważam, że książka ma duży potencjał, tylko koniecznie trzeba popracować nad kwestią techniczną. Pomysł na fabułę jest trafny i uważam, że może zainteresować wielu czytelników. Sceny są mocne, brutalne. Dla ludzi o mocnych nerwach, zdecydowanie. Uważam, że autor stworzył ciekawą powieść, która ma szansę zaistnieć i wybić się na czytelniczym rynku, ale trzeba mu dać szansę.

Nie wiem, czy Wy lubicie robić takie rzeczy? Czytać książki jako egzemplarz próbny, nie wydany jeszcze? Czy szkoda Wam czasu na coś, co jeszcze formalnie nie istnieje? Czy wspieracie nowych autorów, którzy wchodzą na rynek czytelniczy? 

Za egzemplarz dziękuję autorowi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)