czwartek, 25 czerwca 2026

Alek Rogoziński - Martwa śnieżka

 Dzień dobry!

Mam dzisiaj dla Was krótką recenzję książki jednego z moich ulubionych autorów, którzy zawsze poprawią mi humor. Alek jest wyjątkowym człowiekiem. Po jego książki sięgam, nie czytając opisów. Wierzę, że zawsze mi przypadną do gustu. 

Alek Rogoziński - pisarz specjalizujący się w mordowaniu z uśmiechem na ustach. Odkąd w 2015 roku wytropił "Ukochanego z piekła rodem" a rok później odpowiedział na pytanie "Jak cię zabić, kochanie?" marzy o romantycznym urlopie od uśmiercania bohaterów swoich książek. Teraz nareszcie dopiął swego!

Alek Rogoziński - Martwa śnieżka

Zainspirowane świątecznym filmem „Holiday”, dawne przyjaciółki ze studiów, Katarzyna i Iwona, wymieniają się na zimowy czas mieszkaniami.
Iwona przenosi się do komfortowego apartamentu w stolicy, a Katarzyna do domu w małej miejscowości na Podkarpaciu. Żadnej z nich nie jest jednak pisany świąteczny spokój i sielska atmosfera. Jedna bowiem jako znana influencerka staje się lokalną sensacją, a druga znajduje pod choinką… nieboszczkę. W dodatku znajomą! Kto zabił ich dawną przyjaciółkę, czy miłość od nienawiści faktycznie dzieli tylko krok, a przede wszystkim czy w Święta zdarzają się cuda?

Okładka książki przedstawia zimowy klimat. Góry, śnieg, czerwone szpilki i krew... Jest matowa w dotyku, z wytłuszczonymi wybiciami lakierem UV. Ma skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytacie kilka zdań o Alku, a na drugim ujrzycie osiemnaście jego innych książek (to nie wszystkie!). Strony są kremowe, czcionka wystarczająca dla oka, a odstępy i marginesy zostały zachowane.

Książki Alka od wielu lat biorę w ciemno. Nie czytam opisów, bo nie mam po co. Jedynym moim zmartwieniem jest, że nie nadążam za jego nowościami. Kiedy wydaje mi się, że już wszystko nadrobiłam, nagle w ciągu roku pojawia się x premier i ja znów jestem do tyłu z jakimiś... sześcioma? siedmioma? egzemplarzami... I weź tu nadąż za tym księciem komedii kryminalnych! Książkę czytało się ekspresem i bez przeszkód. Lekkie i przystępne pióro tylko zachęcało do zapoznania się z treścią. Zaczęłam ją czytać, kiedy musiałam czuwać nad chorym dzieckiem w nocy. I tak poznałam połowę książki... Dzięki niej było mi nieco lżej i na chwilę chociaż nie martwiłam się, czy gorączka jeszcze podskoczy czy może spadnie. Byłam w pogotowiu i wiedziałam, że nie przysnę, bo historia była ciekawa. Kojarzyła mi się z takim programem, którego fragmenty kiedyś wyświetlały mi się na Facebooku, gdzie osoba z bogatego domu zamieniała się na jakiś czas z osobą z biednego domu, gdzie się nie przelewa. Oczywiście film „Holiday” oglądałam lata temu, w sumie mogłabym go sobie w tym roku, ale bardziej pod koniec, przypomnieć. Reasumując, sięgając po recenzowany dziś tytuł możecie spodziewać się lekkiego pióra, z sarkazmem i ironią, które zdecydowanie poprawią Wam humor.

Historia Kaśki i Iwony brzmi na początku nieco... dziwnie, ale przecież czasami tak się zdarza, że dwa światy, tak bardzo przeciwne sobie, chcą się zamienić. Na chwilę żyć inaczej. I może to nie są dla nich warunki na życie na stałe, to jednak chcą zobaczyć, jak to jest po drugiej stronie. I tak właśnie te dwie babki zrobiły, wpadły do światów tak różnych, a mimo to dla siebie ciekawych. Zarówno Iwona jak i Kaśka odnalazły się w nowej rzeczywistości. I to obie bardzo dobrze! Zdecydowanie bardziej podobało mi się, jak Katarzyna sobie radzi na wsi na Podkarpaciu. Jej zderzenie z kobietami z koła gospodyń bawiło mnie raz po raz. Raz nawet przypomniał mi się kadr z filmu „Ranczo”. Wielu jest tu bohaterów, ale spokojnie, nie pogubicie się, bo swoim zwyczajem autor na początku książki umieszcza spis postaci, więc nawet jeśli zgubilibyście wątek, bez problemu zerkniecie w ściągę i wszystko będzie jasne. 
Postacie są wykreowane na niezwykle barwne osobowości, które zostają w głowie na dłużej. Jednych polubicie bardziej, drugich mniej, innych wcale. Myślę, że NA PEWNO nie będziecie się z nimi nudzić.

Akcja ma szybkie tempo, które nie pozwala na nudę. Czasami wręcz ledwo nadąża się za postaciami i tym, co ma miejsce w książce. Szukając winnego widzimy życie w stolicy i luksusie, widzimy, jak ichniejszy świat jest skonstruowany i jak ludzie żyją, jak postępują, jak myślą. Mamy też wiejskie życie, bardziej sielskie i mimo wszystko towarzyskie. Ludzie są ze sobą bardziej zżyci i staną murem za swoim. Myślę, że te dwa światy pełne sprzeczności przekonają Was do refleksji nad własnym otoczeniem. A gdzie Wy chcielibyście żyć? W obłudnym świecie pieniądze czy w mieścinie, gdzie zawsze coś się dzieje, ale jest prawdziwie? 

Chwilami chciałam się zaśmiać w głos, co jest najlepszym dowodem na to, że książka bawi. ALE nie jest to styl, który do każdego przemówi. Jeśli poznaliście jedną, drugą czy nawet trzecią powieść autora i nie ma między Wami chemii, może jej już nie być, więc na siłę nie ma co się zmierzyć z tekstem. Z komediami kryminalnymi jest ciężko, bo jeżeli nie załapiecie humoru autora, nic się Wam nie spodoba. Ja bardzo lubię ten styl, a że jest humor i trup, ja to biorę. W ciemno. :)

Reasumując, chciałabym polecić kolejną już książkę Alka Rogozińskiego. Jak dla mnie jest humor i zagadka kryminalna, wcale nie taka łatwa, a mnie to wystarczy. Lubię też Krzysia Darskiego, biednego policjanta, który trafia na mocno medialne sprawy. On to, chłopina, ma pecha. :) Polecam osobom lubiącym ten gatunek i zwolennikom pióra Rogozińskiego. Jeśli lubicie inne jego książki to i ta przypadnie Wam do gustu. Humoru tutaj nie zabraknie! Polecam! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)