Dzień dobry!
Mam dzisiaj dla Was krótką recenzję książki jednego z moich ulubionych autorów, którzy zawsze poprawią mi humor. Alek jest wyjątkowym człowiekiem. Po jego książki sięgam, nie czytając opisów. Wierzę, że zawsze mi przypadną do gustu.
Alek Rogoziński - pisarz specjalizujący się w mordowaniu z
uśmiechem na ustach. Odkąd w 2015 roku wytropił "Ukochanego z piekła
rodem" a rok później odpowiedział na pytanie "Jak cię zabić,
kochanie?" marzy o romantycznym urlopie od uśmiercania bohaterów swoich
książek. Teraz nareszcie dopiął swego!
Alek Rogoziński - Martwa śnieżka
Okładka książki przedstawia zimowy klimat. Góry, śnieg, czerwone szpilki i krew... Jest matowa w dotyku, z wytłuszczonymi wybiciami lakierem UV. Ma skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytacie kilka zdań o Alku, a na drugim ujrzycie osiemnaście jego innych książek (to nie wszystkie!). Strony są kremowe, czcionka wystarczająca dla oka, a odstępy i marginesy zostały zachowane.
Książki Alka od wielu lat biorę w ciemno. Nie czytam opisów, bo nie mam po co. Jedynym moim zmartwieniem jest, że nie nadążam za jego nowościami. Kiedy wydaje mi się, że już wszystko nadrobiłam, nagle w ciągu roku pojawia się x premier i ja znów jestem do tyłu z jakimiś... sześcioma? siedmioma? egzemplarzami... I weź tu nadąż za tym księciem komedii kryminalnych! Książkę czytało się ekspresem i bez przeszkód. Lekkie i przystępne pióro tylko zachęcało do zapoznania się z treścią. Zaczęłam ją czytać, kiedy musiałam czuwać nad chorym dzieckiem w nocy. I tak poznałam połowę książki... Dzięki niej było mi nieco lżej i na chwilę chociaż nie martwiłam się, czy gorączka jeszcze podskoczy czy może spadnie. Byłam w pogotowiu i wiedziałam, że nie przysnę, bo historia była ciekawa. Kojarzyła mi się z takim programem, którego fragmenty kiedyś wyświetlały mi się na Facebooku, gdzie osoba z bogatego domu zamieniała się na jakiś czas z osobą z biednego domu, gdzie się nie przelewa. Oczywiście film „Holiday” oglądałam lata temu, w sumie mogłabym go sobie w tym roku, ale bardziej pod koniec, przypomnieć. Reasumując, sięgając po recenzowany dziś tytuł możecie spodziewać się lekkiego pióra, z sarkazmem i ironią, które zdecydowanie poprawią Wam humor.
Chwilami chciałam się zaśmiać w głos, co jest najlepszym dowodem na to, że książka bawi. ALE nie jest to styl, który do każdego przemówi. Jeśli poznaliście jedną, drugą czy nawet trzecią powieść autora i nie ma między Wami chemii, może jej już nie być, więc na siłę nie ma co się zmierzyć z tekstem. Z komediami kryminalnymi jest ciężko, bo jeżeli nie załapiecie humoru autora, nic się Wam nie spodoba. Ja bardzo lubię ten styl, a że jest humor i trup, ja to biorę. W ciemno. :)
Reasumując, chciałabym polecić kolejną już książkę Alka Rogozińskiego. Jak dla mnie jest humor i zagadka kryminalna, wcale nie taka łatwa, a mnie to wystarczy. Lubię też Krzysia Darskiego, biednego policjanta, który trafia na mocno medialne sprawy. On to, chłopina, ma pecha. :) Polecam osobom lubiącym ten gatunek i zwolennikom pióra Rogozińskiego. Jeśli lubicie inne jego książki to i ta przypadnie Wam do gustu. Humoru tutaj nie zabraknie! Polecam!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥
Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)