sobota, 13 czerwca 2026

Ilona Gołębiewska - Nadzieja

 Dzień dobry,

przygotowałam dzisiaj dla Was krótką recenzję książki jednej z moich ulubionych polskich autorek. Znam niemal każdą wydaną jej powieść, mam zaległych zaledwie trzy, z czego dwa egzemplarze są już zamówione i czekam na dostawę (na końcu maja). 

Ilona Gołębiewska - urodzona w 1987, w wieku pięciu lat postanowiła, że w przyszłości będzie uczyć oraz pisać książki... i słowa dotrzymała. Mieszka w Warszawie, ale gdy pisze, ucieka do starego drewnianego domu na mazowieckiej wsi. Jej wielkim marzeniem jest założenie fundacji.

Ilona Gołębiewska - Nadzieja #4

Nadzieja, która łączy pokolenia.
Zaskakujące powroty, które leczą duszę.
Burza, która niszczy złudzenia i odkrywa prawdę.
Nadia Złotowska ma trzydzieści lat, stabilną pracę w warszawskim laboratorium, taneczną pasję i poukładane życie. Przynajmniej do momentu, gdy problemy zawodowe i rodzinny kryzys zmuszają ją do powrotu do miejsca, z którego próbowała uciec. Tam staje przed decyzją, której nigdy nie chciała podejmować: czy jest gotowa przejąć odpowiedzialność za przyszłość Starego Młyna?
Życie szybko weryfikuje jej wizję. Po burzy robotnicy naprawiający fundamenty młyna odkrywają metalową skrzynkę skrywającą zdjęcia, dokumenty i wojenny dziennik Nadziei Złotowskiej, która w czasie okupacji ryzykowała swoim życiem, by ratować innych. Uruchamia to lawinę wydarzeń i prowadzi tropem zapomnianej historii. Równolegle Nadia rozwija swój pomysł na biznes, pomaga rodzinie i poznaje Janka – mężczyznę obciążonego reputacją ojca i cudzymi uprzedzeniami. Czy dwoje poranionych ludzi przetrwa plotki i próby, na które zostanie wystawione?
Poruszająca opowieść o tym, że nie warto spełniać cudzych oczekiwań, tylko zbudować życie na własnych zasadach i nadać mu prawdziwy sens.

Okładka książki standardowo w wykonaniu wydawnictwa Muza pasuje do całej serii i książek, które wychodzą spod pióra pisarki (w większości). Tym razem widzimy kobietę w czerwonej sukience i w takim też kolorze jest tytuł książki. W dotyku jest matowa z wybiciami lakierem UV. Ma skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytacie kilka słów o autorce, a na drugim fragment z książki i trzy okładki poprzednich tomów. Stronice są kremowe, czcionka wystarczająca, odstępy między wersami zostały zachowane. W środku mamy wiele grafik i obrazów, które zapełniają nam strony, co jest naprawdę fajnym i estetycznym dodatkiem. Ma lekko ponad trzysta stron, a na samym końcu jako dodatek będziecie mieli kilka fajnych przepisów. :)

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z piórem autorki, więc dobrze wiem, na co ją stać. Zawsze niemal od razu wpadam do wykreowanego przez nią świata i historii danych bohaterów. Nie mam trudności z odnalezieniem się w ich świecie i głowach, bo... wszystko jest prawdziwe. Takie zwyczajne i nasze. Wygląda zupełnie jak nasza codzienność. Bohaterowie nigdy nie mają z górki, więc przeważnie zawsze napotykamy problemy, które mogą spotkać i nas. Dlatego cenię bardzo pióro Ilona za jej prawdziwość. Za to, że nie koloryzuje świata, a pokazuje go nam takiego, jakim jest. Nawet w tych ciemnych kolorach. Kolejną zaletą stylu, jakim posługuje się pisarka jest jego barwność. Zawsze, po zamknięciu oczu, jestem w stanie sobie wyobrazić to, co właśnie przeczytałam, a już w szczególności opis miejsc i przyrody. Stary Młyn? Nie ma z tym problemu. Zamykam oczy i jestem tam i niemal czuję zapach tego miejsca... Mało kto ma taką zdolność, by przenieść mnie, starego wyjadacza, do swojego świata, bym poczuła tak mocno dosłownie... wszystko. Czyta się szybko, lekko, przyjemnie, nie napotkacie tutaj żadnych przeszkód. POLECAM JUŻ TERAZ!

Nadzieja to czwarty tom z serii sióstr ze starego młyna. Tak się podziało, że po drodze zgubiłam dwa, ale w dniu pisania recenzji (27.05) czekam na dostawę z empiku, która tak naprawdę powinna być u mnie 25 maja...) ale obiecuję wszystko nadrobić, jak tylko książki do mnie dotrą. Bohaterka przypadła mi do gustu, a w szczególności tym, że jednak potrafiła postawić na swoim i niemalże bez wahania wróciła w rodzinne strony i zabrała się do pomocy. Nieco zazdrościłam jej przyjacielskich relacji, czasami człowiek zastanawia się, jak to jest z tą relacją przyjacielską. Czy jednak istnieje, a może nie? W każdym razie potrafiła utrzymać w ryzach piękne znajomości i to mi się podobało. Podobnie z relacjami rodzinnymi, tak dobrze i przyjemnie się o tym czytało. Bohaterkę czekało kilka problemów, ale jak sobie z nimi poradziła to już nie będę spoilerować. Podobała mi się jej charakterystyka i cieszę się, że mogłam poznać życie również z jej perspektywy. 
Ogólnie postacie są dobrze wykreowane i niczego im nie brakuje. Nie są opisane na jedno kopyto, więc na pewno nie będziecie narzekać na nudę.

Podobał mi się wątek znalezienia paczki z lat dawnych. Ten powrót do przeszłości nadał całej powieści charakteru i uważam, że nie można było inaczej tego wątku poprowadzić. Porównanie Nadziei z Nadią, ale i kilka innych spraw z przeszłości... To jest to, co lubię ostatnio w obyczajówkach. Dlatego cieszę się, że oprócz tego, co dzieje się obecnie, mamy jakieś zagadki z przeszłości. Kolejnym plusem, moim zdaniem, są opisywane relacje damsko-męskie (miłosne). Nie są one przesycone wielkim romantyzmem, a już na pewno nie erotyzmem. Wręcz przeciwnie - nakreślone są delikatnie, tak... niewinnie. Takich relacji brakuje w codzienności wielu ludzi - jestem tego więcej niż pewna. 

Akcja ma odpowiednie tempo, które raz przyspiesza, a raz spowalnia. Może nie mamy tutaj ogromnych uczuć, które moglibyśmy odczuwać z bohaterami, ale są emocje nieco mniejsze. Pojawia się także wiele refleksji po sytuacjach, jakie trafiają się naszym bohaterom na różnych płaszczyznach życia. To także uważam za duży plus dla powieści i jej wyjątkowość. Ilona Gołębiewska po prostu ma w swoim piórze coś, co sprawia, że od razu zaczytuje się w historii i chciałabym nieraz przeczytać ją od deski do deski, na jednym wdechu. 

Zdecydowanie polecam wszystkim zainteresowanym, ale i osobom, które lubią pióro pisarki. Jestem pewna, że polubicie Nadzieję i zainteresujecie się jej życiem i historią młyna, o którym i tutaj jest nieco napisane. Ja polecam szczerze i cieszę się, że przede mną jeszcze dwa tomy sióstr. :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)