wtorek, 19 września 2023

Kate Sterritt - Kocham tylko tak

 Dzień dobry! 

Przygotowałam dzisiaj dla Was recenzję książki, którą udało mi się wygrać na jednym z książkowych rozdań, dosyć dawno temu. Jako, że sięgam po książki ze stosu wstydu i hańby to pokusiłam się w końcu o jej przeczytanie. I wiecie... Kompletnie nie żałuję. 

Kate Sterritt - Autorka „Z widokiem na miłość” oraz „Kocham tylko tak”, żyje w Australii wraz z mężem, synem i swoim najukochańszym pupilem. W swojej twórczości daje nadzieję innym na szczęśliwe zakończenie każdej trudnej sytuacji w życiu.

Kate Sterritt - Kocham tylko tak 


Emerson Hart poznała Merekiego, kiedy miała zaledwie dziesięć lat. Połączyła ich wielka przyjaźń, która z biegiem czasu przerodziła się w miłość. Kiedy dziewczyna dorosła, pewnego dnia utraciła wszystko, co było jej drogie, a Mereki nie był już chłopcem, którego pokochała.
Emerson nie może zrozumieć, dlaczego wszystko się zmieniło. Wtedy w jej życiu pojawia się Josh, który przypomina jej Merekiego. Serce Emerson zaczyna się otwierać, chociaż wydawało się, że tylko jeden chłopak ma do niego klucz. Ten, którego naprawdę kochała.
Ta historia trafi prosto do Waszego serca. To opowieść o dojrzewaniu, wybaczaniu i odnajdywaniu siebie, kiedy wydaje się, że wszystko jest już stracone.

Okładka książki kojarzy mi się mocno z wakacjami, letnim sezonem. Widzimy tył głowy i ręce w tatuażach dziewczyny, a przed nią morze. I niebo. Ma w sobie coś, że przyciąga uwagę. Jest satynowa w dotyku, posiada również skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytacie fragment książki, a na drugim kilka polecajek.
Kremowe stronice, czcionka wystarczająca dla oka. Marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane. Podzielona na części oraz rozdziały, przy których są wstawki w postaci strzałek. Mamy świat widziany oczami bohaterki z przeszłości i czasu teraźniejszego. 

Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką. Nie wiedziałam, czego się spodziewać... Niemniej jednak okładka wpadła mi w oko, opis wydał się równie ciekawy, więc stwierdziłam, że czemu nie? Czyta się na pewno lekko i przyjemnie. Nie miałam jakichkolwiek przeszkód podczas lektury, nic nie utrudniało mi czytania. Nie wiedziałam za bardzo, co się tutaj wydarzy, więc cierpliwie czekałam na rozwój wydarzeń.
Pisarka ma dość wciągające pióro, bo gdy już zaczęłam, nie mogłam się oderwać. Poza tym potrzebowałam lekkiego przerywnika od cięższych książek. 

Ważne jest to, że niejednokrotnie moje serce zabiło szybciej, a w oczach pojawiły się łzy. Czułam ogromne wzruszenie i mnóstwo emocji. Jakoś tak Mereki i Emerson tak mną zawładnęli, to, co sobie mówili... Takie emocje we mnie budziło. Momentami zastanawiałam się, czy nie jest aż za słodko, ale przyszedł taki moment, który postawił równoważnie... Nie mogę zdradzić szczegółów, bo zaspoilerowałabym, ale postać Merekiego w dalszej części mocno mnie zdziwiła. Nie spodziewałam się tego, co się wydarzyło. Autorka zrobiła taki plot twist, że do tej pory się zastanawiam, jak to możliwe... Dlatego naprawdę bardzo dobrze ją wspominam. 

Emerson jest dziewczyną, która nie ma w życiu lekko. Ma niebywały talent, jednak jest samotniczką. Gdy nad rzeką poznaje chłopca... Zaczynają żyć w samotności oboje. Niezwykle ciężki mają bagaż doświadczeń, ale mimo wszystko są sobą i chcą dążyć do spełnienia swoich marzeń. I to jest naprawdę piękne.
Mereki, który tak pięknie mówił... Zastanawiam się, czy nie został aż nazbyt wyidealizowany. Chociaż są pewnie na świecie tak wrażliwi i pięknie mówiący o życiu i miłości.
Mamy też Josh'a, którego poznajemy w drugiej części książki. To taki bohater na białym koniu - tak mi się kojarzy. Ma w sobie pewien urok i czar, któremu powolutku ulega Emerson. Ale stop, przecież ona kocha tylko i wyłącznie Merekiego! I zaczyna przeżywać wszystko to, co z Merekim, od początku, ale w stosunku do Josha. Robi się nam tu masło maślane. To fakt, jednak czytajcie spokojnie i nie dajcie zwieść się złości na główną bohaterkę. Bo to, co spotka Was dalej, naprawdę odmieni Wasz stosunek do całej akcji. 

Jest to książka o samotności, odrzuceniu przez rówieśników. O toksycznych ludziach, tych najbliższych, którzy powinni być wsparciem i tych dalszych, rozumując jako znajomych. Jednak pięknie opowiada o przyjaźni, która małymi kroczkami przeradza się w czystą miłość, taką nieśmiałą, następnie już w pełni prawdziwą i odpowiedzialną. Mamy również temat straty, przeżywania szoku i trudnych chwil w naszym życiu. Nadzieja, która nigdy w nas nie powinna gasnąć. I o tym, że jednak warto wziąć swoje życie w ręce i o nie zawalczyć, by zapomnieć o tym, co było i zacząć żyć. Być szczęśliwym. Wiadomo, że nie zapomnimy na zawsze o tym, co nas spotkało, ale możemy się z tym pogodzić i odepchnąć to dużo dalej. 

Widzicie więc, że jest tu wiele tematów poruszonych, o których naprawdę dobrze się czyta i mają odzwierciedlenie w naszym życiu. Wiem, że zdania na temat tej książki są podzielone, aczkolwiek celowy zabieg z postacią Merekiego uważam również za specyficzny, ale jednak na swój sposób oryginalny. Mnie się podobało i cieszę się, że miałam okazję zapoznać się z tą historią. 

Polecam ją wszystkim zainteresowanym, młodzieży, ale i starszym, którzy chcą sobie zrobić przerywnik od cięższych lektur. 

Znacie tę książkę? A może macie w planach ją przeczytać?

1 komentarz:

  1. Nie znałam wcześniej tej książki i jak wpadnę na nią w bibliotece, to z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)