piątek, 16 października 2020

Kirsty Moseley - Chłopak, dla którego kompletnie straciłam głowę

Dzień dobry!

Przychodzę dziś do Was z recenzją ksiązki mojej ulubionej autorki powieści młodzieżowych, obyczajowych - Kirsty Moseley! Jak tylko zobaczyłam, że premiera jej najnowszej książki zbliża się nieuchronnie, postanowiłam szybciutko zabrać się za czytanie. Mam całą kolekcję jej powieści, więc obok tej nie mogłam przejść obojętnie. :) Zachęcam do dalszego czytania. 

Kirsty Moseley - to amerykańska autorka powieści młodzieżowych. Odniosła ogromny sukces, publikując początkowo swoje opowieści w Internecie. Jej powieści rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. 

Kirsty Moseley - Chłopak, dla którego kompletnie straciłam głowę 

Zagorzała singielka Amy Clarke jest dumna z trzech rzeczy w swoim życiu: różowych włosów, kolekcji conversów oraz zdolności do wypicia dużej ilości margarity bez wymiotowania. Nie szuka miłości. Jest całkowicie szczęśliwa, romansując jednocześnie z Netflixem oraz Benem i Jerrym. Problem w tym, że czasami miłość sama cię odnajduje, nawet gdy tego nie chcesz.
Pięć miesięcy temu on wsiadł do jej pociągu i od tej pory nic nie jest już takie samo. Amy jeszcze nie zna jego imienia, ale wie, że ten facet ją kręci. Wysoki, przystojny geek, który jeździ jej pociągiem co drugi poniedziałek, nie ma pojęcia, że na widok jego uśmiechu Amy traci głowę, a jej serce bije jak oszalałe.
Kiedy przypadkowe spotkanie poza pracą pozwala im na pierwszą normalną rozmowę, sprawy szybko przechodzą od platonicznego uczucia do bliskich – i bardzo bliskich – relacji. Czy mimo ciągu miłosnych katastrof w przeszłości, Amy znalazła w końcu swojego Pana Idealnego? A może los ma dla niej inne plany?
 
Zaczynając od okładki, po raz kolejny Wydawnictwo Harper Collins spisało się na medal! Każda z wydanych książek Moseley ma takie... urocze te okładki. Tutaj mamy mężczyznę i kobietę, z różowymi włosami, a więc naszą główną bohaterkę! Szkoda, że nie ma skrzydełek, bo nie ma tej dodatkowej ochrony przed uszkodzeniami mechanicznymi, ale dobrze, że w ogóle jest, bo trzeba było poczekać na jej najnowszą książkę, o czym sama pisarka się przyznaje. Stronice są kremowe, czcionka duża, czyta się dobrze. Marginesy są spore, a odstępy między wersami zostały zachowane. Literówek brak. 
 
Ah! Ja naprawdę tęskniłam za stylem autorki! Te książki czyta się w bardzo szybkim tempie, wręcz się je pochłania. I to z największą przyjemnością! Są lekkie, przyjemne, w odbiorze, a co ważne, zawsze w sposób bardzo interesujący napisane. Mają w sobie to "coś", co sprawia, że chce się czytać jeszcze jeden rozdział. I jeszcze jeden... I tak do końca. :) I w taki właśnie sposób książka znika w niebotycznie szybkim czasie. Lekkie pióro, jakim posługuje się pisarka jest przystępne i bardziej wydaje mi się, spodoba się młodszemu gronu odbiorców. Takiej młodzieży, bo teraz rynek wydawniczy zalewa nas wieloma powieściami obyczajowymi, romansami, a ta niekoniecznie w tym gronie będzie dała radę się wybić. Nie ma tutaj górnolotnych spraw, wartości, a po prostu przypadek, jaki mógł się komuś wydarzyć na naszym świecie, w ostatnim czasie dość kłopotliwym. Ja jednak zdecydowanie polecam, przy książkach tej pisarki ZAWSZE się odprężam. :) 
 
Główna bohaterka - Amy Clarke... Cóż mogę... No dobra. Dawno nie spotkałam w żadnej lekturze tak NAPALONEJ bohaterki. Serio. Uwierzcie mi, że zawsze to przecież facet ma ogromną chęć, a dziewczyny to takie szare myszki i w ogóle to one takie nieśmiałe i ten teges... Ale nie Amy! Chociaż... Momentami zalewało ją poczucie wstydu, rumieńce pełzły po jej policzkach. Ale jej myśli... Tak, ona jest naszym narratorem, więc wiemy  na bieżąco, co w tej jej główce się roi i fantazjuje... :D Ale była dość pozytywną postacią i nie miałam problemu z obdarzeniem jej sympatią. Może nie rozumiałam jej w stu procentach z zamiłowania, jakie dzieliła z pewnym facetem, ale tak, to dość mi przypadła do gustu. W jej PRZEDZIALE, bo pracuje w pociągu, spotyka TEGO JEDYNEGO. Mogło by się wydawać cudownie, prawda? Ja przez większą część książki myślałam, że z nadmiaru tej tęczy będę nią wymiotować. ALE! Coś się stało, coś, czego kompletnie się nie spodziewałam.
Co do naszego obiektu westchnień, a raczej westchnień i marzeń Amy, też muszę przyznać, że przypadł mi do gustu. Ogólnie z zachowania, ogłady - spokojny, cichy, ułożony, kulturalny. Totalne przeciwieństwo naszej bohaterki. Z dwojga ich na pewno wybrałabym naszego pasażera z pociągu. Jednak to, co przygotowała dla nas pisarka dalej... 

Tego to się chyba nikt nie spodziewał. Nie zdradzę Wam tego, bo zaspoileruję i nie będziecie chcieli już jej czytać. Ale pojechała po bandzie nieźle. Nie sądziłam, że przyszykuje dla nas Kirsty TAKĄ niespodziankę, TAKI zwrot akcji. Bo nie tylko ja byłam skołowana. Ale nasza Amy też. I wtedy, gdy zaczęła o wszystkim rozmyślać, miałam ochotę ją rozszarpać i znienawidzić, wiecie? Bo to, co chodziło jej po głowie... To, co postanowiła, złamało mi trochę serce... ALE była szczera, za co biję pokłony, bo tak mało jest w naszym świecie szczerych osób. 
Akcja miała swoje odpowiednie tempo, nie za szybkie, nie za wolne, takie w sam raz. Wiele się dzieje, momentami idzie się popłakać ze śmiechu. A w pewnej chwili, łzy ze smutku same cisną się do oczu. 

Ta powieść chyba wzbudziła we mnie najwięcej emocji spośród pozostałych. Jakoś tak utkwiła w mojej głowie na dłużej niż kilka krótkich chwil po skończeniu jej, o dziwo. Cały czas rozmyślam, co by było gdyby Amy inaczej postąpiła? Inaczej wybrała? Nawet nie chcę myśleć, co by wtedy się wydarzyło. No i sama końcówka. Kolejny ukłony i szczere gratulacje. Przyprawiła mnie pisarka prawie o zawał i kolejny płacz. Tego to też nikt się nie spodziewał. Ale przecież miałam dość przesłodzenia, a teraz marudzę, no nie? Oj Angelika, weź się w garść. 

Reasumując, uważam, że książka jest całkiem dobra. Może nie wywołała we mnie miliona różnych emocji - ale jakieś tam we mnie obudziła. Może nie ma wartości, którymi warto się w życiu kierować - poza SZCZEROŚCIĄ - którą cechowała się główna bohaterka w momentach, w jakich każdy powinien. Jest to całkiem przyjemna książka, mająca niecałe czterysta stron, które pochłania się w szybkim czasie, przyjemnie spędzając z nią czas. Uważam, że jest to jedna z najlepszych książek autorki. Oczywiście POLECAM i czekam na więcej. :) 

Znacie powieści napisane przez Kirsty Moseley? Lubicie? A może macie w planach poznać jej twórczość? 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu HarperCollins i księgarni Booktime

4 komentarze:

  1. Raczej po nią nie sięgnę. Kiedy decyduje się na taką powieść musi być świetna.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam twórczości tej autorki, ale z tego co widzę to zupełnie nie moje klimaty, więc nie zamierzam się z nią zapoznawać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja pierwszy raz słyszę o twórczości tej autorki. Nie znam jej w ogóle, ale też nie czytam już za bardzo młodzieżówek. Jedynie z rzadka robię wyjątki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem ciekawa tych zaskakujących rozwiązań i zakończenia tej historii.

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)