niedziela, 15 stycznia 2017

"Jesteś daleko, nie mogę Cię znaleźć.[...] Tęsknie za tobą, znam cię na pamięć. Chcę ciebie obok, chcę ciebie znaleźć."

Witam Was w skromnych progach! 
Chciałam Wam dziś trochę poopowiadać, na temat książki, widzianej z perspektywy faceta. Czytałam ją oczami kobiety, ale mężczyzny odrabiam dopiero teraz... To nic, że książkę czytałam w Mikołajki, a trochę to czasu temu było, nieprawdaż? Dla wszystkich zainteresowanych, cytat w temacie posta pochodzi z tekstu piosenki Juli Julity Fabiszewskiej - Jesteś daleko. Darzę tą piosenką pewnym sentymentem i często do niej powracam, a do tej książki, o której dziś Wam krótko powiem - wpisuje się idealnie. 

Abbi Glines - amerykańska pisarka pochodząca ze stanu Alabama. Jest specjalistką od romansów dla młodych dorosłych. Aktualnie w Polsce są przetłumaczone jej dwie serie, a jedna, z którą mam stale do czynienia to Rosemary Beach. A ona jeszcze dzieli się bodajże na dwie lub trzy inne, ale w sumie można te pod-serie czytać w obojętnie jakiej kolejności. Dopiero 9, 10, i 11 tom lepiej już czytać za kolejnością jak zrobię to ja. Recenzje poprzednich 7 książek z tej serii znajdziecie w zakładce Recenzje A-Z. 

Abbi Glines - Jesteś za daleko #4
Dwudziestoczteroletni Rush ma wszystko. Na każdą noc inną panienkę. Tyle mu wystarczy. Stoi za swoją siostrą Nan jak za murem. Jednak gdy Blair wprowadza się do pokoju, a raczej schowku pod schodkami, chłopak zmienia się. Jest pewny, że musi trzymać się od swojej przyszywanej siostry jak najdalej. 
Dziewiętnastoletnia Blair traci najpierw siostrę, a kolejno znika jej ojciec. Po trzech latach walki z chorobą traci cały majątek i co najważniejsze swoją matkę. Jest zdana na ojca, którego nienawidzi za to, że ich zostawił wtedy, gdy najbardziej potrzebowały jego obecności. 
Czy los będzie dla nich łaskawy? Czy pozwoli im na miłość, romans czy też jedną noc? Czy zniszczy ich w najgorszy sposób? Oto kilka pytań, które można zadać z wielu więcej, które cisną się na usta.
Coś, co rzuca się w oczy - to z całą pewnością okładki serii Rosemary Beach.  Są utrzymane praktycznie w tym samym stylu, więc wielkie brawa dla Wydawnictwa Pascal, które się postarało. Zmieniają się tylko tytuły i pozy aktorów na okładce. :D Wypukłe literki i wspaniałe, minimalistyczne grzbiety, które w kolekcji jedenastu tomów, świetnie się prezentują na półce. Wiem to, ponieważ to są pożyczone od mojej koleżanki z klasy i pokazała mi zdjęcie, jak bajecznie wyglądają. Okładka posiada skrzydełka, na których zamieszczone są fragmenty powieści. To miłe, gdyż możemy podpatrzyć kawałek tego, co jest w środku i też może nas zaintrygować, zaciekawić do tego stopnia, że przeczytamy książkę jednym tchem lub nie wybierzemy jej wcale. 
Co do samego wydania również jestem zadowolona, wyraźna duża czcionka, brak literówek oraz odstępy między wersami i marginesy są zachowane. Co oczywiście bardzo mnie cieszy. 

"- Nie widzisz prawdziwego mnie. Nie wiesz wszystkiego, co zrobiłem - bo kiedy się dowie, takie chwile jak ta staną się jedynie słodko-gorzkimi wspomnieniami, które będą mnie prześladować przez resztę życia."

Z kolei muszę też przyznać, że dawno, ale to dawno nic nie czytałam Pani Glines, chociaż nowa seria, jej recenzje - nie powiem, bo nie często się pojawiały, ale jednak gdzieś owszem i mocno kusiły, to stwierdziłam, że jak koleżanka, Gabrysia zaopatrzy się w całą serię, to pożyczę i przeczytam. Oczywiście zrecenzuję, bo bez tego ani rusz. Doczekałam się i... 
I nie mogłam uwierzyć w to, że mimo iż to jest z innej perspektywy napisana powieść, to pisarka wywołała u mnie emocje, których dawno nie czułam. Tak skrajnie mocnych i cholernie dobrych, że aż byłam w szoku. Nie było elementów zaskoczenia, bo przecież historię znam. Ale te emocje mnie rozsadziły i uważam, że to duży atrybut tej serii. Aczkolwiek jestem przekonana, że nie każdemu taka prosta książka wpisze się w gusta. Czyta się bardzo szybko, w dwie godzinki, trzy i po książce. Historie chłonie się jak jedzenie gdy jest się głodnym - dosłownie. Uważam, że pisarka ma lekkie pióro, w sam raz na zimowe wieczory, oraz niedziele, które spędzamy na błogim leniuchowaniu. 

"Wypowiadając głośno te słowa, zszokowałem nie tylko wszystkich wokół mnie, ale również siebie samego. Ona była moją jedyną. 
Nigdy nie będę już chciał żadnej innej. 
Nigdy."

Bohaterowie... Jak ja stęskniłam się za Rushem i Blair. I za pozostałymi bohaterami. Grant, Woods... Jeżeli mieliście do czynienia z tymi powieściami, powinniście bez problemu kojarzyć te postacie. 
Ta prosta dziewczyna, a zarazem ślicznotka w oczach chłopaka - to istny cud. Bardzo miło mi się do nich powróciło i przyznam się, że z przyjemnością śledziłam ich losy - mimo iż znam zakończenie historii tej dwójki. Bo pamiętajcie, że Jesteś za daleko, jest jakby pierwszą częścią czyli O krok za daleko. Tyle, że tutaj Rush podaje nam siebie jak na tacy, a tam Blair. 
A Rush to ciacho, za którymi pewnie wszystkie kobietki by leciały. Mimo, iż jest popaprany, to ma w sobie gdzieś tam głęboko ukryte ludzkie uczucia i jest naładowany cechami, które chciałybyśmy my kobiety w swoich przyszłych mężach, lub już mężach. Nie wnikam w Wasze życie prywatne. :) 
Mimo wszystko czasami mogą nas pewni bohaterowie irytować, bo czarnych charakterków nie brakuje, to uważam, że są świetnie wykreowani i mogę ich śmiało zaliczyć jako plus tej powieści zaraz po piórze autorki. :) 

"Niełatwo jest kochać kogoś, na kogo się nie zasługuje. To boli jak diabli."

Muszę wspomnieć, że ta książka nie jest dla wszystkich. Dlaczego? Ponieważ jest to erotyk, z wieloma pikantnymi sytuacjami - niekoniecznie dla każdego czytelnika. Oraz wulgaryzmy, czy wulgarne słowa, hm... sprośne, o. Niektórych to może odrzucać i zdaję sobie z tego sprawę bardzo dobrze. Ja już przywykłam do tej gwary Glines i ją akceptuje. Chociaż na początku było momentami trudno, a moja mama czytając Przypadkowe szczęście i Odzyskane szczęście była mocno wzburzona. :) Jednak nie tylko tutaj są sceny łóżkowe. Odczucia, emocje bohaterów również tutaj występują i są ogromną zaletą tej książki. Jak i również plusem dla samej autorki z tego względu, że nie tworzy pustych, wyuzdanych powieści, tylko z uczuciami, co dla wielu czytelników jest ważnym szczegółem. Czytając powieść momentami sama pojawiałam się w akcji, jednak nie miałam prawa głosu. Wydawało mi się, że stałam gdzieś obok i słuchałam. Słuchałam, rozumiałam i czułam. A to jest najważniejsze jak dla mnie. Emocjonalność sprawiła, że w gardle miałam wielką gulę i nie mogłam pogodzić się z czymś, co wiem, jakie później miało skutki. Po prostu ponownie nie mogłam przeboleć niektórych scen i chciałam krzyczeć, żeby to zmienić, chociaż bardzo dobrze wiedziałam, że się nie da. 

"Kiedy człowiek otrzymuje w prezencie kawałek nieba, nie może o tym po prostu zapomnieć."

Jak wspominałam, książka napisana jest z punktu widzenia Rusha, co uważam za dość dobry zabieg. Po jakimś czasie odświeżamy sobie część historii, a dodatkowo mamy możliwość poznać uczucia faceta, co nie każdy pisarz potrafi napisać. To się ceni. I chwali. 
Książka podzielona na rozdziały, nie za długie, nie za krótkie - w sam raz. Idealnie można doczytać rozdział i zrobić sobie przerwę. W moim przypadku przerwą był dzwonek na przerwę w szkole, a kolejno po powrocie do domu - doczytanie ostatniej strony. :)
Powieść opowiada o przeszłości, która lubi powracać w nieodpowiednim czasie. Która może chce nam zrobić na złość? O przyjaźni, której nie da się stworzyć - bo jest miłość. O miłości głębokiej jak ocean, która jest w stanie zrobić z człowiekiem wszystko, by tylko być obok tej drugiej osoby. 

"Jako dziecko zastanawiałem się czy anioły były prawdziwe. Miałem wtedy dziesięć lat, ale postanowiłem, że nie były. To wszystko bzdury. Teraz zdałem sobie sprawę, że byłem w błędzie. Blaire była moim aniołem."

Reasumując, mimo iż ta powieść należy do dość lekkich erotyków, z tłem obyczajowym, to uważam ją za lekturę na poziomie bardzo dobrym. Bo wzbudza w nas emocje. Przynajmniej we mnie, nie wiem jak z Wami jest. Ale nie każda powieść potrafi wycisnąć ze mnie łzy czy uczucia, a tej się udało. Zaufałam autorce i mam nadzieję, że kolejne trzy powieści również mnie nie zawiodą i będę zadowolona z lektury. Chociaż boję się czytać, by znów nie tęsknić tak długo... Polecam gorąco. :) 
Ale może znajdę tutaj osoby, które lubią lekkie pióro Pani Glines? Może są osoby, które już czytały ten tom? Albo takie, które mają na nie ochotę? Pochwalcie się w komentarzu. :) 
MIŁEGO I ZACZYTANEGO DNIA! :)

36 komentarzy:

  1. Ej, czytasz mi w myślach! Wczoraj wieczorem gadałam ze znajomą i próbowałam przypomnieć sobie tytuł pierwszego tomu (tego widzianego oczami Blair), ale no ni cholery! A dziś wchodzę na bloggera i bang! Pierwsza recka na liście czytelniczej <3
    Cóż, tej książki nje czytałam i nie planuję, nie ma bata xD Najwidoczniej zaliczam się do tej grupki osób, o których wspomniałas, że książka może się nie podobać. Mi, pomimo ładunku emocjonalnego chciało się śmiać jak czytałam wszelkie sceny erotyczne i polowę dialogów. *proszę, nie bij!* Jakieś to było takie nierzeczywiste i... No nijak tego kupić nie mogłam. Ale fakt faktem, historia wciąga, bo przeczytałam ją w przeciągu tygodnia - tak długo, bo musiałam poczekać, aż drugi tom będzie dostępny w bibliotece ;P gdyby książki były "moje", to połknęłabym je w jeden dzień, góra w dwa ;)
    Buziaki!
    Q.

    www.doinnego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, też tak myślałam, ale jak poznałam dalsze losy bohaterów i kolejne to... Zaczęła lubić tych bohaterów i teraz po prostu jestem ciekawa coraz to kolejnych, nowych przygód. ;)

      Usuń
  2. literatura tego typu zupełnie do mnie nie przemawia, romanse i erotyki to nie moja bajka, chociaż nie mówię zdecydowanego nie, czasami lubię sięgnąć po coś nie w moim guście w ramach odskoczni od standardów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, każdy czyta to, za czym przepada nie ma co zmuszać. ;)

      Usuń
  3. Historia Blair i Rusha podobała mi się bardzo! Tak jak piszesz, mnie też rozsadziły emocje w pierwszej części, dlatego zarwałam nockę. Aczkolwiek drugi tom już był średniawy, a trzeci to kompletna pomyłka i uważam, że nie powinno go być. Z serią Rosemary Beach jestem na bieżąco (przede mnie tylko 12 tom) i jestem szczerze zmęczona bohaterami. Z części na część jakoś gorzej mi się czyta niestety. Dlatego pewnie odkładam w czasie ''Jesteś za daleko''. Na pewno ją przeczytam, bo jak pisałam jedynka podobała mi się bardzo, więc jestem prawie pewna, że nie zwiodę się tą historią ponownie, tylko innymi oczami. Myślę, że jeszcze trochę poczeka na swoją kolej, ale doczeka się na pewno :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie tam się podobają kolejne części i już jest najnowsza, będę ją pewnie pod koniec miesiąca czytać <3

      Usuń
  4. Raczej nie dla mnie ta książka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cóż, muszę kiedyś sięgnąć po twórczość autorki i zobaczyć, czy w ogóle przypadnie mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tobie może się nie spodobać, ale zawsze warto sprawdzić. ;)

      Usuń
  6. Ostatnio czytałam sporo literatury miłosnej z zabarwieniem erotycznym dlatego raczej sobie ja na razie odpuszczę. Jednak będę mieć na nią oko, gdyż ciekawi mnie wizja historii opowiedzianej z perspektywy faceta :)

    Pozdrawiam
    I feel only apathy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, w takim razie miej ją na uwadze. ;)

      Usuń
  7. Słyszałam sporo opinii o tej książce, były one raczej negatywne. Ostatnio przyjaciółka bardzo polecała mi tę serię, ale raczej się do niej nie przekonam, chociaż trzeba przyznać, że romans pisany z perspektywy chłopaka to coś nowego!

    czytajacpomiedzywersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że same złe słowa o niej czytałaś, no ale rozumiem, że nie każdemu podoba się to samo... A też takie tasiemce nie zawsze wszystkim przypadają do gustu.

      Usuń
  8. Mam jakąś lekturę tej autorki, no ale oczywiście jeszcze jej nie poznałam ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. Na jakiś zimowy, nudny wieczór czemu nie. Lubię od czasu do czasu poczytać takie książki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam tylko jeden erotyk w swoim życiu. Ale pewnie czas to zmienić. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czas się wziąć za siebie i zacząć nadrabiać książkowe zaległości, a nie siedzieć i czytać blogi! Mam w planach powieści Glines :D

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Ale czytać blogi też trzeba ! XD

      Usuń
  12. Kocham erotyki, ale w paranormal romance, bo tutaj to wiesz, odstrasza mnie samo to, że dodatkowo to jeszcze romans xD

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo lubię twórczość Glines i staram się na bieżąco czytać wszystkie jej książki wydawane w Polsce. Powyższą pozycję także miałam przyjemność czytać i wspominam ją bardzo mile.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, jest to zdecydowanie przyjemna lektura. ;)

      Usuń
  14. Nie, nie. Kiedyś, jakies dwa lata temu pierwsza część mi się podobała. Niedawno sięgnęłam po ksiązę opowiadaną przez Rusha, aby sobie przypomnieć o czym dokładnie to było, a potem przeczytałam kolejną część i jakoś nie byłam zachwycona, nie podobało mi się aż tak jak dawniej. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, takie efekty uboczne kilkutomówek.;/

      Usuń
  15. Erotyki, nawet te lżejsze to raczej nie dla mnie, ale zdecydowanie zgadzam się, że fajnie wydawnictwo zrobiło, że książki z tej serii są utrzymane w tej samej stylistyce, przez to zwracają na siebie uwagę. ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie przepadam za książkami tego typu, więc podziękuję i tak mam dużo już książek do przeczytania, a lista się ciągle wydłuża.

    Książki jak narkotyk


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda. ;/ A o liście książek coś wiem. ;)

      Usuń
  17. Choćby nie wiem która to była książka- po Abbi nigdy więcej (po "Przypadkowym szczęściu") nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nazwisko autorki nie jest mi obce, ale nie znam jeszcze jej książek. Gdybym tylko miała więcej czasu. Choć z drugiej strony na dobry erotyk, czas zawsze się znajdzie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym chciała mieć więcej czasu. :(

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥