środa, 4 stycznia 2017

Historia lubi się powtarzać...

Ahoj! 
Jak wiecie często zaglądam do swojej biblioteki i lubię z niej zabrać sporo książek. Napotkałam się na powieść jedną z autorek, o której słyszałam wiele dobrego, widziałam ją na KTK, ale jeszcze jej nie znałam, by móc do niej podejść i poprosić o zdjęcie czy autograf na książce, której nie miałam. W każdym bądź razie to moje kolejne pierwsze spotkanie z nieznanym autorem. A więc... 

Natalia Sońska - rocznik 1993, studentka, autorka powieści takich jak: "Garść pierników, szczypta miłości", czy "Obudź się, Kopciuszku". Niepoprawna optymistka i tancerka z zamiłowania. Twardo stąpa po ziemi, jednak jak każdy lubi czasem pobujać w obłokach. 

Natalia Sońska - Mniej złości, więcej miłości
Kinga pracuje w redakcji pisma modowego "Pearl". Jej życie jest bezproblemowe, a od trzech miesięcy żyje z Danielem, którego kocha bardzo mocno. Gdy nagle coś wymyka się spod kontroli, Kinga wystawiona jest na ciężką próbę. Próbę uczuć.Wplątana w problemy swojej nowej przyjaciółki Mirki, czy spełni swoje marzenia i odzyska to, co stracone? Czy nie będzie już za późno? 

Zaczynając od okładki, strasznie mi się spodobała oprawa i szata graficzna. Matowa okładka, z uwypuklonymi literkami są świetne w dotyku. Świecą się pod światło i to sprawia, że jest graficznie lepsza, ładniejsza. Jednak nie ma skrzydełek - i tu wielki płacz na sali. Gdyby były, raz, byłaby odporniejsza na niszczenie, a dwa ładniej by to wyglądało, na moje oko. ;) 
Na środku widzimy bukiet kwiatów, trzymany przez kobietę. Twórcze zdjęcie, które podoba mi się bardzo. Ogólnie stan graficzny określam na bardzo dobry. 
Z kolei i wydawnictwo spisało się świetnie, ponieważ nie ma żadnych literówek, odstępy między wierszami i marginesy są odpowiednio zachowane. 

Przechodząc do pisarki, jak wspominałam, jest to moje pierwsze spotkanie z nią i określam je jako dobre. Może nie było żadnych fajerwerków, ani też tak najgorzej nie było. Mimo to spodobał mi się lekki styl, jakim posługuje się autorka. Podoba mi się, że swoim plastycznym językiem zaciekawiła mnie, jako czytelnika i sprawiła, że jestem ciekawa jej pozostałych książek. Jednak czy po nie sięgnę - to jeszcze się zobaczy. Zabrakło mi tu kilka szczegółów, a na pewno zauważyliście, że jestem ostatnio dość wymagająca. Żałuję, że nie było fajerwerków, ale jak wspominałam, dna nie było. Jak na pierwsze spotkanie, nie jest źle. Młoda autorka, bo tylko cztery lata starsza ode mnie pokazała, że chcieć to móc i wiek nie ma nic do znaczenia, czy można pisać dobre książki, czy też nie. 

"- Kochanie, wiedz jedno, szczęściu też czasem trzeba pomóc. I nie mówię tu tylko o dążeniu do niego. Szczęście trzeba pielęgnować. Jak piękny kwiat, który dostajesz w prezencie.Jest zachwycający dopóty, dopóki o niego dbasz."

Przechodząc do kreacji bohaterów, jakoś tak nijak mi przypadły do gustu. Ja osobiście doprawiłabym bardziej charakterem te postacie, a samą akcję uczyniła nieco bardziej dynamiczną. Chwilami odnosiłam wrażenie, że to, co czytam jest nie możliwe. ALE. Autorka wplotła ciekawy wątek, co niestety doprowadziło do przewidzenia końca tej opowieści. Już w połowie autorka zniszczyła sobie książkę podpowiadając nam, jak to wszystko się skończy. 
Kinga - jako przedstawiona jako dynamiczna postać, nie zyskała mojej sympatii... Już bardziej jej przyjaciółka, Mirka, która ma czarną przeszłość, a raczej to przeszłość wlecze się za nią, a ona z jednej strony chce uciekać, a z drugiej nie. I gdyby ta historia skupiła się właśnie na Mirce, to myślę, że powieść o wiele bardziej, by mi się spodobała. 

Bo właśnie w powiązaniu do Mirki, czy historii rodzinnego domu Kingi wiążą się wątki historyczno kryminalne, które tutaj mnie urzekły. Uważam, że w tym tkwi największy plus tej książki. Mimo, że jest ona mocno przesłodzona, bynajmniej moim zdaniem, to te właśnie wątki to coś, co sprawiło, że zaciekawiłam się i książkę przeczytałam na dwa razy. Tylko szkoda, że autorka niestety napisała ciut za dużo i zdradziła swój koniec. A miało być tak pięknie... 
Ale nie było pięknie, a było dobrze. Dobrze, jak na pierwsze moje spotkanie z pisarką i jestem zadowolona. Tak, akcja jest, ale czasami mi się wydawało, że jest jej za mało. I to, co mi się jeszcze nie spodobało w kreacji Kingi, że za szybko zaufała Mirce. Ja tak szybko nie potrafię ufać, no chyba, że tylko ja jestem takim wyjątkiem... 

" - Czasem mam wrażenie, że masz nos dłuższy niż Pinokio, gdy porządnie nakłamał, bo wpychasz go naprawdę wszędzie!"

Historia ta opowiada o rodzinnych sekretach, tajemnicach, o miłości i przyjaźni, o wielkiej odpowiedzialności, czy nawet poświęceniu. Jednak nie mogę powiedzieć, że odczułam te wszystkie emocje. Przeczytałam tę powieść, ale niestety nic z niej nie wyniosłam i raczej szybko o niej zapomnę, bo niczym szczególnym nie wyróżnia się na tle pozostałych obyczajówek. 

Reasumując polecam Wam tę lekturę, na odbicie się od rzeczywistości. Jest to książka, która sprawi, że Wasz wieczór będzie lepszy, a przy tym idealnie się zrelaksujecie. Nie jest to książka z górnej półki, jest to lekka niezobowiązująca lektura. Nie rozczarowała mnie, ale tez nie miałam ku niej zbyt wielu nadziei, więc jest naprawdę dobrze. Myślę, że mogę polecić ją wszystkim, którzy mają na nią po prostu ochotę.

50 komentarzy:

  1. Ja jeszcze nie znam książek tej autorki. Wszystko przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na arzie chcę przeczytać "Garść pierników" autork. A potem... Potem zobaczymy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm, nie sądzę, żeby to była powieść dla mnie... Raczej nie czytuję obyczajówek :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam - piękna, refleksyjna, ciepła, pełna tajemnic, z niejednym przesłaniem powieść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak bardzo mi nie przypadła do gustu. ;]

      Usuń
  5. Ja obecnie czytam Obudź się Kopciuszku tej autorki, tyle pozytywnych opinii było, że się skusiłam. Gdy mi się spodoba, pewnie sięgnę i po tę książkę autorki. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Za książki tej pani, podziękuję. Czytałam kopciucha, ledwo dobrnęłam do końca, pierniczki do tej pory straszą na półce... Nie znalazłyśmy wspólnego języka. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Ja może kiedyś się jeszcze na coś skusze, ale też nie wiem, kiedy to będzie.

      Usuń
  7. Nie gustuję w takiej tematyce książek, więc sobie ją odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. z tymi flamingami blog wygląda tak słodko, aż lubię na niego patrzeć ;)
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to miłe z Twojej strony! <3

      Usuń
  9. nie znam autork iael bym przecyztala bo lubie naszych rodakow :) pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam o wiele gorsze zdanie na temat tej książki, bo w porównaniu do debiutu autorki jest po prostu słaba i to bardzo :( A szkoda!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam, bo raczej obyczajówki omijam, ale kto wie, może kiedyś mnie najdzie na taką lekturę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie miej dla niej za dużych wymagań. ;)

      Usuń
  12. Czytałam "Garść pierników..." jakiś czas temu i cóż... to taka właśnie "poczytanka" - lekka, przyjemna, relaksująca, ciut wzrusza. Rzadko sięgam po takie książki, ale raz na jakiś czas - świetna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cześć! Serdecznie Cię zapraszam do wzięcia udziału w Book Tourze organizowanym na moim blogu i przeczytaj świetną książkę Cecelii Ahern "Podarunek". Zapisy jeszcze do północy :)
    http://www.recenzjapisanaemocjami.pl/2016/12/book-tour-cecelia-ahern-podarunek.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miłe, ale jak narazie nie mam czasu na kolejne BT. ;)

      Usuń
  14. Autorki nie znam, ale może warto po nią sięgnąć?

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam twórczości tej pisarki, ale z chęcią dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Myślę, że ta książka mogłaby stanowić dobry przerywnik od często czytanych przeze mnie kryminałów. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Gatunek również nie dla mnie, preferuję kryminały, thrillery i tym podobne, ale okładka dość fajna, faktycznie ;)

    Pozdrawiam, anonymous-introvert.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, nie wszyscy czytają wszystko. ;)

      Usuń
  18. O książce nic niestety nie słyszałam. A szkoda, bo wydaje się fajna. Może kupię na jakiejś promocji czy coś, bo tyle fajnych książek, że kasy brak :D
    Pozdrawiam :*
    http://ksiazkiwidzianeoczaminatalii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Ostatnio wszyscy mi pchają pod nos jej książki... A ja im więcej dobrego o nich słyszę, tym mniej chcę je czytać. A zaznaczę, że od początku nie ciągnęło mnie do twórczości tej Pani ;P
    Jakoś tak... Nie wiem, trąci mie to banalnym romansem i taką nijakością. I chyba dobrze przeczuwam, skoro mówisz, że dopracowałabyś bohaterów i dodała im charakteru ;)
    No więc po książkę nie sięgnę z prostego powodu - nie moja bajka ;P
    Buziaki ;*
    Q.
    Ps. Dobrą chwile zastanawiałam się co mi tu nie gra... A to te pelikany! (żurawie? Flamingi? Nigdy nie wiem xd) Śliczne są <3

    www.doinnego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Flamingi kochana, dziękuję. <3 A co do autorki, moja przyjaciółka, blogerka, czytała dwie pozycje i tą ocenia na jeszcze gorzej niż ja , gdzie poprzednia o wiele jej się podobała . ;)

      Usuń
  20. matowa okładka <3 po pierwsze to brawa dla autorki, że w prawie naszym wieku wydała już książkę :D a po drugie, nie moje klimaty, takie zwykłe polskie obyczajówki mnie nie zachęcają. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Książki tej autorki bardzo kusiły mnie przed świętami "Garść pierników..." "Obudź się, Kopciuszku", jednak zdobyłam kilka innych tytułów, które pochłaniałam w tym okresie. W planach wciąż mam sięgnięcie po jej książki, jednak nieco później. Jak ogarnę zalegające na półkach tytuły i nowości, które do mnie trafiają. ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo lubię takie lekkie historie, które dają wytchnienie i pozwalają się oderwać od codzienności.

    OdpowiedzUsuń
  23. Chciałabym kiedyś poznać wszystkie książki Natalii Sońskiej :)

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥