środa, 18 stycznia 2017

Droga do mindfulness? A co to?

Dzień dobry! 

Dzisiaj chciałam Wam przedstawić pewną książkę, która zaciekawiła mnie swoim tytułem. Otóż ani autor, ani tytuł nie wydawał mi się znajomy. Znów będzie mi ciężko cokolwiek na jej temat napisać. Chociaż nie powiem, wpasowała się idealnie w tło mojej klasowej sytuacji jednym fragmentem, ale niestety nie podam go, bo jakby czasem... :D 
A więc przejdźmy do meritum. Postaram się krótko, zwięźle i na temat napisać. 


Jarosław Gibas – socjolog, były dziennikarz i publicysta, obecnie nauczyciel. Jest entuzjastą dużych cruiserów, prowadzi motocyklowego bloga bigbiker.pl, a na co dzień garażuje w Katowicach. Strona autora: http://www.bigbiker.pl/


Jarosław Gibas - Motocyklizm. Droga do mindfulness.

Motocyklizm – to sposób patrzenia na świat. Swoje spostrzegania świata, więc to nie tylko pasja czy styl życia. Motocyklizm o dziwo może nam pomóc w zrozumieniu wielu idei socjologii, psychologii, filozofii zen, taoizmu, czy mindfulness. Czytając tę książkę wiele się z niej nauczysz, a między innymi to jak odzyskać życiową równowagę czy też pomaga zmienić perspektywę widzenia siebie w świecie.

Jak zapewne się domyślacie co to jest mindfulness. Jeśli będzie Was to bardzo interesować, zaraz to wygoglujecie. Ja z kolei tego nie zrobiłam, po prostu sięgnęłam po książkę. I dowiedziałam się. Uważam, że i Wy powinniście po nią sięgnąć. Już na wstępie, już po samym tytule, czy opisie z tyłu okładki. Wiele obiecuje, a czy faktycznie tyle przynosi? To już wszystko zależy od Was. Od Waszego spojrzenia, przyjęcia tego, co autor nam daje.  


 „- Że motocykl to tylko metafora – wykrzyknął następny mnich – ale wystarczająco pojemna, aby zrozumieć, jak działają systemy.

- Co więcej – kolejny mnich zaczął przekrzykiwać resztę – że to może być metafora całego ludzkiego życia, jeśli spojrzy się na nią pod odpowiednim kątem.”


Pana Jarosława nie znałam. Ale cieszę się, że się to zmieniło. Bo napisał kawał dobrej książki, z trudnym, ale do przyjęcia przesłaniem. Nie spodziewałam się tak przyjemnego stylu, jaki dostałam. Przyjemny, prosty w odczycie – nie ma problemów z komunikacją. Jedynym problemem jest trudność zrozumienia tego, co ukrył w słowach autor i chce, byśmy to jakoś przetrawili. To mi się podoba. A poza tym, człowiek na okładce przedstawia samego… pisarza! A mnie się kojarzy z jakimś aktorem…

W książce mamy różne działy, różne przykłady. Dwóch motocyklistów spotykających się w tym samym miejscu, zakonników, którzy szpiegują tych dwóch mężczyzn. Jeden z nich (motocyklistów) jest doświadczony, a drugi to wręcz świeżak. Stary będzie próbować przekazać pewne wartości, które jak wspominałam nie są takie łatwe do rozgryzienia.

Książka zawiera wstęp oraz epilog. 11 rozdziałów, z czego każdy do nas na swój sposób przemawia. No i cóż więcej mogę powiedzieć…


 „Bardzo lubię metaforę, którą czasem posługuje się moja żona. Mówi ona, że jej wewnętrzna świątynia przypomina mały japoński ogródek zen.”


Reasumując już jest to książka idealna dla fanatyków motocyklizmu, motocyklów, czy też dopiero teraz chcą coś więcej w tę stronę. Wszystkich zaciekawionych mindfulness’em też serdecznie zapraszam do sięgnięcia. Nie zajmie Wam za wiele czasu, a czyta się naprawdę dobrze. Jest to też zasługa wydawnictwa Helion, który bezbłędnie, dobrą czcionką na białym papierze, z idealnie wykrojonymi marginesami i odstępami między wierszami wydał tę książkę. Wiem, że z mojego zachęcenia pewnie średnio to widać, ale ja jestem bardzo zadowolona i nawet z czystej ciekawości można sięgnąć po tę lekturę, naprawdę.
Oceniam ją jako 5/6.

A może Wy mieliście okazję czytać tę książkę? A może czytaliście inne pozycje pana Jarosława? Podzielcie się ze mną opinią! Ja z chęcią podyskutuję! :)

Za egzemplarz dziękuję 
https://sztukater.pl/

24 komentarze:

  1. Raczej nie dla mnie. Ale mój mąż, zapalony motocyklista z chęcią by się skusił.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na motorze zdecydowanie wolę jeździć, niż czytać o czymkolwiek z nimi związanym... Mimo Twojej bardzo pozytywnej oceny i porządnej zachęty, podziękuję - nie tym razem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze, to raczej nie jest odpowiednia lektura dla mnie, choć motocykle są moją miłością od dawna... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No rozumiem. ;) Nie jest to też lektura dla każdego. ;)

      Usuń
  4. W sumie jednym z moich postanowień jest poszerzanie horyzontów, sięganie po książki, na które normalnie nie zwróciłabym uwagi, ale tę sobie odpuszczę :D.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka nie dla mnie, ale miło wspominam czasy, kiedy z tatą mieliśmy kilka motorów i uwielbialiśmy nimi jeździć. ;) Poczucie tego przysłowiowego "wiatru we włosach" to naprawdę świetne przeżycie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, wiatr we włosach to idealne uczucie wolności. ;)

      Usuń
  6. Książka dobra dla pasjonatów motorów, więc nie dla mnie, lecz z pewnością znajdzie swoich czytelników :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cóż, może gdybym miała mniejsze zaległości czytelnicze to bym się skusiła. Nie mówię nie, ale musiałaby mi sama wpaść w ręce. Może mój brat się skusi.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to super w takim razie. ;) Może jemu się spodoba. ;)

      Usuń
  8. Tym razem to raczej książka nie dla mnie, ale może mój mąż da się namówić na lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zastanowię się nad tą pozycją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam jednak kciuki, żebyś się jednak na nią zdecydowała. ;)

      Usuń
  10. Nie wiem, czy dałabym radę przez nią przebrnąć, zbyt daleko od moich zainteresowań, jednak polecę jej moim męskim czytelnikom, przypuszczam, że znajdą w niej wiele ciekawych wątków dla siebie. :)

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥