Witajcie!
Dzisiaj piszę pod wpływem chwili. Taka mała euforia - dwa dni temu, we wtorek zdałam egzamin wewnętrzny na prawo jazdy. To takie moje małe UF, bo stresu i tak było dużo przed własnym komputerem. Wiem, że na Państwowych egzaminach będzie gorzej, ale... Nie poddam się tak łatwo. O nie. Ale do rzeczy. Dlaczego taki tytuł posta, a nie inny? Otóż... Recenzowana książka jest... dwunastym tomem serii Rosemary Beach - o ile ją kojarzycie. Znana, ale może już zbyt naciągana?
To już nie to samo, co pierwsze tomy. Ale dlaczego? Coś się zmieniło? Przeczytacie o tym już za momencik...
Abbi Glines
- amerykańska pisarka pochodząca ze stanu Alabama. Jest specjalistką od
romansów dla młodych dorosłych. Aktualnie w Polsce są przetłumaczone
jej dwie serie, a jedna, z którą mam stale do czynienia to Rosemary
Beach. A ona jeszcze dzieli się bodajże na dwie lub trzy inne, ale w
sumie można te pod-serie czytać w obojętnie jakiej kolejności.
Recenzje poprzednich 11 książek z tej serii znajdziecie w zakładce
Recenzje A-Z.
Abbi Glines - Nie pozwól mi odejść #12

