Dzień dobry,
przygotowałam dla Was krótką recenzję książki, którą miałam okazję przeczytać pod koniec sierpnia. Jest to druga powieść od autorki, przeczytana przeze mnie i przyznam szczerze, że bardziej mi przypadła do gustu. Ale o tym już za moment.
Marta Nowik - autorka lubianych i chętnie czytanych powieści obyczajowych. Mieszka w Białymstoku, stolicy malowniczego i wielokulturowego Podlasia. Nieustannie zachwyca się niezwykłością otaczającego ją świata. W ciszy i wśród przyrody szuka zarówno odpowiedzi na nurtujące ją pytania, jak i inspiracji do pisania książek.
Marta Nowik - Moc nadziei
Okładka ma większy format niż zazwyczaj standardowe wydania. Mam egzemplarz z większą czcionką, więc pewnie dlatego. I jak sami czytacie, jest tu większa czcionka. Strony są kremowe, odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane. Literówki czy błędy składu gdzieś się tutaj pojawiły, ale przymykałam na nie oko, przynajmniej się starałam. Nie ma skrzydełek, które stanowiłyby ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Widzimy trzy osoby: kobietę, mężczyznę i dziecko, którzy idą przed siebie prawdopodobnie po polanie. Ładnie się prezentuje, muszę to przyznać.
Moje drugie spotkanie z twórczością autorki i muszę przyznać, że o wiele bardziej przypadło mi do gustu. Czytałam z zainteresowaniem, a sam pomysł na fabułę naprawdę do mnie przemówił. Jednak nadal podtrzymuję, że styl autorki jest specyficzny. Bardzo lekki i przystępny, nawet mimo trudnych tematów, jakich się podejmuje. Myślę, że większa część z Was nie będzie miała problemu podczas czytania. Naprawdę czyta się lekko i szybko, a dodatkowo za sprawą dużych liter strony szybko się zmniejszają.
Bohaterów polubiłam, ale wiadomo, nie wszystkich. Sylwia mocno mnie irytowała, ale bie potrafiłam zmienić tego nastawienia. Z kolei Marcel wydawał się spoko, chociaż swoje przeżył... Uważam, że tutaj wątek powinien być nieco poszerzony. Czytałam o nim i bardzo mocno trzymałam kciuki, by się udało jakiś wyjść na prostą. Cały czas spotykały go jakieś nieszczęścia i chciałam, żeby ta zła passa w końcu się skończyła. Ogólnie postacie są realne i na spokojnie spotkalibyśmy takich na ulicy czy w parku.
Pomysł na fabułę był naprawdę trafny. Problem bezdomności, braku akceptacji, samotności, cierpienia, traumy, przemocy, widoku śmier*i własnej rodziny, próba przebaczenia i pogodzenia się z przeszłością. A z drugiej strony nowe życie, opieka, dziecko... Całkiem inny świat. Powieść jest pisana w czasie przeszłym i teraźniejszym, co jeszcze mocniej pomaga nam zrozumieć i poczuć to, co czuł i przechodził Marcel.
Akcja jest w porządku, nie pędzi jakiś szczególnie, ale i się nie wlecze. Autorka dokańcza zaczęte wątki i pozostawia nas z refleksją nad temat życia. Pomocy innym. W dodatku Marta Nowik pokazuje nam tę gorszą część życia, trudniejszą z wyboru lub przymusu. Pokazuje jak wygląda życie na ulicy, że nie jest kolorowe, a czarno-białe. Mamy pokazany kontrast życia na poziomie i w całkowitej biedzie. To także niewątpliwy plus dla całości.
Reasumując uważam, że jest to dobra książka, która zostawia czytelnika z REFLEKSJAMI na temat życia, dzięki czemu pozwala porozmyślać i nie o odpocząć. Podobała mi się ta książka i uważam, że bieda a bogactwo, mimo że nie takiej opieki i tak dalej, może liczyć na moje wsparcie. Zdecydowanie polecam.
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥
Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)