środa, 9 września 2026

Joanne Greenberg - Znaki serca

 Dzień dobry!

Przychodzę dzisiaj do Was z recenzją książki, która będzie nieco inaczej wyglądać niż te, które zazwyczaj publikuję. Dlaczego? Bo sama książka jest mocno specyficzna i nie jestem w stanie jako tako zakwalifikować jej do beletrystyki. To literatura piękna, ale zdecydowanie z wyższej półki.

Joanne Greenberg - nagradzana autorka szesnastu powieści i czterech zbiorów opowiadań. Studiowała antropologię i filologię angielską. Zainteresowała się kulturą osób głuchych dzięki mężowi, Albertowi, doradcy ds. rehabilitacji zawodowej. Znaki serca doczekały się ekranizacji telewizyjnej pod tytułem Love Is Never Silent uhonorowanej nagrodą Emmy.

Joanne Greenberg - Znaki serca

Poruszająca opowieść o niesłyszącej parze, ich słyszącym dziecku i niezwykłej więzi, którą zbudowali dzięki Znakom.
Abel i Janice poznają się w szkole dla głuchych. Język migowy (Znaki) zbliża ich do siebie, pomaga im przetrwać i budować miłość tak silną, że nie jest w stanie złamać jej świat, w którym przyszło im żyć.
Obejmująca cztery dekady – od końca lat 20. do początku lat 60. XX wieku – historia opowiada losy Abla, Janice i ich słyszącej córki Margaret, którzy mierzą się z rzeczywistością – często nieprzyjazną, a nawet wykluczającą wobec osób takich jak oni.
Pierwotnie wydana w 1970 roku powieść pozostaje wyjątkowym i pełnym empatii portretem społeczności osób głuchych.

Okładka książki jest rysowana, co od razu rzuca się w oczy i zwraca uwagę. W dodatku ma twardą oprawę, co jest kolejnym punktem wyróżniającym powieść. Mamy kremowe strony, czcionkę wystarczającą dla oka, odstępy między wersami i marginesy, które zostały zachowane. Jestem bardzo zadowolona z wydania tej książki, tak samo pod kątem językowym i technicznym. Gdzieś tam jakieś pojedyncze błędy się zdarzały, ale nie było ich wiele.

Było to moje pierwsze spotkanie z piórem autorki. Wcześniej nie miałam okazji nic z jej dorobku czytać i chyba nawet nic o nim nie słyszałam. Jestem wdzięczna wydawnictwu za propozycję recenzencką, dzięki czemu mogłam zapoznać się z tą historią. Język, jakim posługuje się autorka, jest mocno specyficzny. Nie jest on typowy jak w beletrystyce, gdzie przez powieść teoretycznie się płynie. Tutaj czytanie szło wolniej, ale to tylko po to, by móc dostrzec ukryty między wersami przekaz. Tutaj znaki są najważniejsze i nie można pędzić, bo ich nie zrozumiemy, a nawet i nie zauważymy. Nie wiedziałam, czego się spodziewać po tej powieści, naprawdę. Dostałam niby oczywistą, prostą lekturę, a tak naprawdę była przesycona ukrytymi znaczeniami. Na początku ciężko mi było wgryźć się w styl, ale później już było zdecydowanie lepiej.

Nie potrafiłam... Nie umiałam przywiązać się do bohaterów. Przez styl autorki lub tłumaczenie tej książki, przez bycie tylko i wyłącznie obserwatorem, nie byłam w stanie ich tak naprawdę poznać i polubić. Chciałam, ale nie dałam rady. Były to postacie czasami po macoszemu potraktowane, niemniej jednak to, co miało od nich wybrzmieć, widać było. Ale nie było czuć.

Bo ta książka to jeden wielki SMUTEK. Tak, drodzy Czytelnicy. SMUTEK. Wyziera z książki w przeważającej części. Smutek, samotność, niezrozumienie, trudne relacje rodzinne... Głuche małżeństwo, ale już słysząca córka - to naprawdę miało wielki ładunek emocjonalny, ale w tym przypadku niewykorzystany. Przez losy Janice i Abla widzimy przeszkody, z jakimi spotykają się każdego dnia przez swoją niepełnosprawność. Dostrzegamy, jak walczą o lepsze życie, jak życie ich traktuje i co mówią o nich inni. Wiele z tego przywodzi... smutek.

Nie dostałam tutaj niestety emocji. Szkoda, bo potencjał był niesamowity. Czytałam Znaki serca i miałam wrażenie, że widzę tę historię z boku. Nie byłam w stanie przedrzeć się przez pancerz obserwatora, by móc poczuć to, co czują bohaterowie. Szkoda, bo byłam TYLKO obserwatorem, a nie mogłam przeżywać czegokolwiek, co sprawiłoby, że książka jeszcze mocniej przypadłaby mi do gustu.

Jednak nadal podtrzymuję, że ta książka NASZPIKOWANA jest wartościami. Musicie wyczytać je między wersami lub po prostu po zapoznaniu się z fragmentem czy rozdziałem, zatrzymać się, przeanalizować i dopiero wtedy iść dalej. ZNAKI w tej książce to podstawa. 

Reasumując uważam, że największym minusem tej książki jest niedopuszczenie czytelnika do emocji, które moglibyśmy czuć. Ta bariera nie pozwoliła poczuć całym sobą historii głuchego małżeństwa. Pozostawiła po sobie SMUTEK i nostalgię. Tak, wiem, że się powtarzam. Ale taką ją zapamiętam, jako smutną opowieść pełną przeszkód, która opisuje życie takim, jakie jest, ale ja jako czytelnik nie mogłam tego poczuć, a tylko obserwowałam.

Czy polecam? I tak, i nie. W zależności od tego, na jakim etapie życia jesteście, jakie macie samopoczucie. Nic tu szczęśliwego nie znajdziecie, więc jak macie kiepski humor, to lepiej nie sięgajcie. Jeśli chcecie sobie wyrobić własne zdanie na jej temat i ciekawi Was ta lektura - czytajcie. Łatwa nie jest, ale wartościowa jak najbardziej. O ile będziecie w stanie wczytać się między wersy...

Za egzemplarz współpracy barterowej dziękuję wydawnictwu 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)