Witajcie!
Dzisiaj troszkę na temat przyjaźni. Ale nie damsko-męskiej, męsko-męskiej czy damsko-damskiej. O przyjaźni człowieka i zwierzęcia. Nie koniecznie psa, czy kota. Równie dobrze może to być inny pupilek, do którego się przywiązujemy i kochamy całym serduszkiem. W moim przypadku było to kilka chomików, których darzyłam ogromną miłością, a raczej wiecie na pewno, że nie żyją one zbyt długo. Taka kolej rzeczy i nic nie można z tym zrobić.
Kiedyś już czytałam książkę wydaną spod skrzydeł Wydawnictwa HarperCollins - Lauren Fern Watt - Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem. Tam niestety nie było happy endu, a opowieść nie musiała wyciskać łez, bo same toczyły się po naszych policzkach. A jak było w przypadku Gobi i Diona? Przeczytajcie sami.
Dion Leonard - australijski sportowiec, który mieszka w Szkocji. Brał udział
w ultra maratonie zorganizowanym na pustyni Gobi. Biegnąc przez piaski Chin i
Mongolii zauważył, że towarzyszy mu w wyścigu niewielki piesek o
jasnej sierści.
Dion Leonard - Odnaleźć Gobi
