Dzień dobry!
Przygotowałam dzisiaj dla Was recenzję powieści, która czekała na przeczytanie od momentu wybuchu wojny na Ukrainie. Wtedy wydawnictwo zorganizowało akcję pomocową i w ramach niej kupiłam tę oto książkę. Pióro autora znam, więc się nie bałam, wybierając właśnie tę pozycję. Trochę zgodnie z aktualną wtedy sytuacją...
Tomasz Betcher - Pedagog, socjoterapeuta, praktyk Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach. Rocznik 1981. Od ponad dekady pracuje z młodzieżą i dziećmi znajdującymi się w trudnej sytuacji życiowej. O zawodowym pisaniu marzył prawie od zawsze. Choć jest fanem fantastyki, to jako autora zafascynowała go literatura obyczajowa. Do pisania inspirują go podróże, szczególnie te lokalne.
Tomasz Betcher - Żołnierskie serce
Kiedy Piotr Walczak powraca ranny z misji w Afganistanie, cierpi nie tylko jego ciało, ale także dusza. Borykając się z zespołem stresu pourazowego, oskarżeniem o spowodowanie śmierci kolegów i zainteresowaniem mediów, ucieka na prowincję. W domu po dziadku odkrywa rodzinne tajemnice i sąsiadów, których kłopoty kochają tak samo jak Piotra. Czy senne miasteczko i jego mieszkańcy potrafią uleczyć żołnierskie serce i sprawić, by znów zaczęło kochać? Czy Emilia, Natalia i Janek będą w stanie żyć z wybuchowym i nieobliczalnym człowiekiem za ścianą?
Okładka książki jest minimalistyczna. Widzimy mundur oraz splecione dłonie. Wiele może nam to mówić, a już w szczególności po przeczytaniu opisu. Kolorystyka świetnie dobrana. Ma skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich dowiecie się kilku zdań o autorze. Ma kremowe strony, czcionkę wystarczającą dla oka, a marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane.
Bardzo dawno nie czytałam żadnej książki autora, więc fajnie było wrócić. Znam dwie, teraz już trzy, a wiem, że sukcesywnie publikuje kolejne, więc mam co nadrabiać. Muszę przyznać, że czytało mi się lekko i przyjemnie, mimo iż nie zawsze było kolorowo. Momentami powieść była tak wciągająca, że z trudem się odrywałam. W ciągu dnia przeważnie mam godzinę na czytanie, o ile w ogóle, więc towarzyszyła mi kilka dni. Ale... Cały czas o niej myślałam. O tym, co tam się wydarzyło. I muszę przyznać, że autor wykonał kawał solidnej roboty. Z pewnością research do pozycji trochę mu zajął, a on napisał to tak przystępnym językiem, że naprawdę nie ma się do czego przyczepić.
Mamy kilku bohaterów, ale najważniejszy jest tutaj Piotr i Emilka. Oboje są bohaterami z krwi i kości, których na spokojnie moglibyśmy spotkać na ulicy. Każdy z postaci jest potraktowany indywidualnie, różni się od siebie, dzięki czemu nie są byle jacy, papierowi. Bardzo polubiłam Piotra, który przeżył tak dużo, że nieraz krajało mi się serce. Mocno trzymałam za niego kciuki, by w końcu jego życie wyszło na prostą, by był szczęśliwy, tak po prostu. Emilka również nie miała lekko, sprawuje opiekę nad dwójką młodszego rodzeństwa. Nie jest jej łatwo. Szybko musiała dorosnąć i przejąć stery, zamiast bycia siostrą, stała się matką. Naprawdę ogromne brawa dla autora za tak świetne dopracowanie każdego elementu powieści, w tym bohaterów...
Emocji jest tutaj trochę. Jedne mocniejsze, drugie słabsze, ale są. Mnie ciężko jest powalić na kolana, ale wierzę, że wielu z Was pokocha tę historię, że będzie przeżywało razem z postaciami to, co dzieje się w ich życiu. Akcja jest dosyć dynamiczna, są momenty, które powodują, że szczęka opada nam na ziemię i trudno się pozbierać. Nudzić się na pewno przy niej nie będziecie...
Co ważne: to nie jest tylko opowieść o miłości mężczyzny do kobiety i odwrotnie. To historia o relacja rodzeństwa, o walce o lepsze życie, o uzależnieniach i o ich tragicznych skutkach. O walce z samym sobą, swoimi demonami, traumami czy PTSD. Zdecydowanie jest warta uwagi, każdego.
Bardzo polecam!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥
Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)