wtorek, 24 marca 2026

Karolina Klimkiewicz - To był tylko żart

 Dzień dobry,

Przychodzę dzisiaj do Was z bardzo WAŻNĄ powieścią. Książką, który każdy powinien przeczytać i przekonać się na własnej skórze, że warto ją poznać. Byłam jej bardzo ciekawa, tym bardziej po przeczytaniu opisu. Hejt? Nic dla mnie obcego.

Karolina Klimkiewicz - urodziła się 24 sierpnia 1989 roku w Oleśnicy. Prywatnie mama i żona. Z zawodu socjoterapeutka oraz pedagog. Od 2016 roku studentka psychologii klinicznej i doktorantka w Dolnośląskiej Szkole Wyższej we Wrocławiu. Głównie pracuje z młodymi ludźmi, wspierając ich i motywując. Kocha czytać książki, spędzać czas z rodziną i herbatę z cytryną. Jej motto życiowe "Padłeś? Powstań i walcz. Dopóki żyjesz nie możesz się poddać".

Karolina Klimkiewicz - To był tylko żart 

Jedno zdjęcie. Jeden post. Jeden „żart”.

A potem już tylko cisza, która boli bardziej niż krzyk.

W szkole, gdzie każdy ma coś do ukrycia, pojawia się Momotarō – anonimowy głos w sieci, mówiący w imieniu tych, którzy milczeli zbyt długo.

Laura, nowa uczennica, próbuje odkryć, kim naprawdę jest Momotarō. Z każdym krokiem coraz bardziej wikła się w sieć własnych lęków, kłamstw i wspomnień, od których miała uciec. Bo prawda nie zawsze przynosi ulgę – czasem rozrywa rany, które miały się zabliźnić.

To był tylko żart... to przejmujący thriller psychologiczny o przemocy, winie i potrzebie wybaczenia. O tym, jak łatwo zgubić siebie w świecie, który ocenia szybciej, niż zrozumie.

Bo niektóre głosy nigdy nie milkną.

„Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek, na kogo wypadnie, na tego… hejt!”

Okładka książki prezentuje się idealnie. Pole do gry w szachy czy warcaby i dzieci/młodzież. Nawet ich trochę dużo. Można zinterpretować je jako pionki w grze. Pionki w grze Momotarö... Podoba mi się, że jest twarda oprawa. W ten sposób powieść ta już się wyróżnia, bo nie często mamy lektury w twardych oprawach, a te zazwyczaj dłużej są odporne na zniszczenia. Jedyne, co mi tu zgrzyta, to bardzo cienkie strony, że tekst z drugiej strony niemal przebija na wcześniejszą. Idzie się do tego przyzwyczaić, ale mnie na początku irytowało, bo dawno nie spotkałam się z czymś takim. Podzielona na wielu narratorów, czcionka jest wystarczająca, odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane.

To nie jest moje pierwsze spotkanie z piórem Karoliny. Jednak dotychczas była to taka typowa powieść obyczajowa czy romans. Ostatnio dwie wydane książki, odnoszę wrażenie, były skierowane dla nieco młodszych czytelników niż zawsze, a ta już w ogóle. Kompletnie mi nie przeszkadzało, że akcja ma miejsce w szkole. Pomysł na fabułę to strzał w dziesiątkę, ale zdaję sobie sprawę, jak musiało być autorce trudno przebić się przez temat trudny, tabu, spychany wciąż na bok. Tym bardziej dla niej wielkie brawa, ponieważ wykonała kawał dobrej roboty. Czyta się szybko i lekko, nie ma tu jakichkolwiek blokad, które utrudniałoby czytanie. 

Tym razem książka może nie przemówić do każdego. Po pierwsze, że akcja rozgrywa się w szkole średniej, a co za tym idzie, są młodsi bohaterowie. Po drugie, nie uświadczycie tutaj typowej powieści obyczajowej, bo prędzej to młodzieżówka z trudnymi tematami. I wreszcie po trzecie, porusza wiele nieprzyjemnych tematów, między innymi hejt, presja, szydzenie, zaburzenia odżywiania i wiele innych. Te tematy wciąż są spychane, a cały czas aktualne, przede wszystkim w szkołach. Powinna być co jakiś czas w szkołach pogadanka na ten temat, bo nie wierzę, że w danej placówce wybranej losowo, nie ma przemocy czy hejtu. Zazwyczaj jest, dobrze skrywany, a ofiary siedzą cicho. Uderzyło to wszystko, co się w książce znajduje, z dużą mocą. Sama zderzyłam się z hejtem, wyśmiewaniem, odrzuceniem przez rówieśników i wiem jak to jest. Wiem, co czuły postacie z tej książki. Mam nadzieję, że Was to nie spotkało, ale że będziecie potrafili zrozumieć tę historię. Osoby dotknięte przemocą będą wiedziały, ale Ci, których to nie spotkało to już inaczej...

Autorka wykreowała ciekawe postacie, a każda z nich jest inna. Ma inny charakter, inne grzechy z przeszłości, które po jakimś czasie wychodzą na jaw. Noszą maski i udają kogoś całkowicie innego... Momotarö krok po kroku odkrywa tę prawdę, sprawiając, że postacie zrzucają maski, a raczej on im je ściąga i rozbiera z odzieży, pozostawiając do oceny przez innych. Większość ważnych bohaterów jest naszymi narratorami, dzięki czemu poznajemy książkę różnymi oczami, z różnych punktów widzenia. Dla mnie to świetny zabieg, bo nikt nie myśli identycznie, a tutaj autorka odarła bohaterów z ich myśli. Dzięki tej wielonarracyjności książka staje się jeszcze bardziej przystępna.

Dzieje się naprawdę sporo i szybko, nie ma czasu na nudę. Jest tu całe mnóstwo emocji, które odczujemy tak, jak bohaterowie. Podczas czytania czułam jak boli mnie serce i dusza, a przy tym powracają wspomnienia z przeszłości. Ja już tak mam, że jak dzieje się coś złego, to się izoluję. I ktoś w tej powieści też tak robi...

Reasumując chciałabym Wam bardzo polecić tę książkę. Wierzę, że o trudnych tematach tabu się nie rozmawia, ale chociaż często myśli. Że pojawiają się osoby odważne, które pomogą, które nie ominą proszącego niemo o pomoc. Jest to pozycja, która wzbudza wiele refleksji, podejmuje się trudnych i wrażliwych tematów... Zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Nie będziecie zawiedzeni.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)