niedziela, 22 lutego 2026

Yuta Takahashi - Chibineko niezwykła restauracja wspomnień

 Dzień dobry,

Przychodzę dzisiaj do Was z krótką recenzją książki, którą udało mi się poznać dosyć szybko dzięki uprzejmości wydawnictwa. Jakoś niekoniecznie mi po drodze z literaturą, którą piszą Azjaci. Czemu? Nie mam pojęcia. Jednak kilkukrotnie książka dziś opisywana przewijała mi się na social mediach i postanowiłam dać jej szansę. 

Yuta Takahashi - jest nagradzanym autorem serii książek o restauracji Chibineko oraz popularnych powieści historycznych. Pochodzi z prefektury Chiba, gdzie umiejscowił swoją wyjątkową restaurację. Obecnie mieszka w Tokio.

Yuta Takahashi - Chibineko niezwykła restauracja wspomnień

Idź brzegiem rzeki aż do plaży, a później wyłożoną białymi muszelkami ścieżką do małej restauracji nad morzem. W Chibineko już na ciebie czekają.

Kotoko nie może dojść do siebie po nagłej śmierci brata. Taiji nie potrafi pogodzić się z tym, że zranił koleżankę, którą wkrótce potem stracił z oczu. Yoshio tęskni za żoną, która odeszła po ciężkiej chorobie. Wszyscy oni mają nadzieję, że niezwykłe dania w restauracji Chibineko pozwolą im jeszcze raz ujrzeć bliskich i z nimi porozmawiać. Posiłki przygotowywane przez Kaia i jego matkę mają bowiem pewne nadzwyczajne właściwości. Czy wszystkim będzie dane ostatnie spotkanie z bliską osobą…?

Okładka książki zwraca uwagę. Piękny rysunek o świetnie dogranych kolorach rzuca się w oczy. Szczególnie ten niebieski odcień. Co więcej, uroczy kotek, który ma znaczenie w książce od razu został zauważony przez moją córkę, która jest kociarą i porwała mi książkę jak tylko ją ujrzała. Ma skrzydełka, które zapewniają jej ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytacie kilka słów o autorze a na drugim krótkie polecajki. Strony są białe, a czcionka jest wystarczająca. Odstępy między wyrazami zostały zachowane, marginesy również są na miejscu. Została podzielona na cztery krótkie opowiadania, zwieńczone przepisem. 

Jeśli chodzi o pióro autora... Czyta się szybko i lekko, bez blokad i przeszkód. Nie była to dla mnie wciągająca lektura, niestety, ale i zła również nie. Mamy tutaj cztery opowieści, dosyć krótkie, z tym samym motywem - posiłkiem dla zmarłych. Bohaterowie również się nam powtarzają. Każde z nich niesie wartości o których warto przeczytać! Zbyt szybka strata drugiego człowieka, brak tej ostatniej, najważniejszej rozmowy... Teraz się zastanawiam, że to, co nieraz mówią, ma sens. Że zmarłego trzeba wypuścić, a nie trzymać na uwięzi w swoich myślach. Pomodlić się i puścić. Sama doświadczyłam czegoś, co... Naprawdę było dla mnie trudne. Zmarł mój chrzestny wujek i za wszelką cenę nie chciałam się z tym pogodzić. Nie chciałam go wypuścić. Przyszedł do mnie dwa razy we śnie... Aż w końcu, po tym drugim, odpuściłam. Już nie wrócił. Zszedł schodami i po prostu zniknął... 

Mimo moich przeżyć, nie mogłam wczuć się w te opowiastki. Moim zdaniem były po prostu za krótkie, by móc się wejść do wykreowanego świata i poczuć to, co oni czuli. 

Postacie są stworzone dobrze, każde z nich się różni. Są na innych etapach życia, przeżywają coś innego. Jednak do nikogo się nie przywiązałam ani nie zdążyłam polubić, bo tak szybko wszystko się wydarzyło. 

Akcja skupia się na tym samym, postacie dążą do spotkania z kimś bliskim, a kogo już nie ma na świecie. Chcą porozmawiać ten ostatni raz, wyjaśnić pewne sprawy... Sama restauracja, muszę przyznać, że prezentuje się klimatycznie. Z tego powodu, iż po zamknięciu oczu i odłożeniu książki, widzę wodę, widzę ścieżkę z muszelek i widzę ten obiekt, w którym działy się niemożliwe zdarzenia.

Książka utrzymana jest bardziej w melancholijnym klimacie, nieco smutnym, ale niosącym nadzieję. Przede wszystkim ma przekaz, z którym każdy czytelnik musi się zaznajomić sam. Nie zajmie Wam ta książka zbyt wiele czasu, więc tym bardziej zachęcam do lektury.

Reasumując uważam, że ta książka jest ważna. Może nie rozłożyła mnie na łopatki, ale ma wartości, które moim zdaniem, w powieściach są jednym z kluczowych elementów. Sięgnijcie. 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)