Ahoj!
Dzisiaj recenzja filmu z kina Bollywood, czyli takie, które kocham najbardziej. Cenię je za muzykę, charakteryzację i za dwójkę cudownych aktorów, którzy są świetni. Nie mogłam pewnej nocy spać, więc stwierdziłam, że z miłą chęcią obejrzę sobie coś takiego, o czym będę mogła jeszcze porozmyślać przed snem. Jaki był tego efekt? Że nie mogłam spać kolejne pół godziny po nocnym seansie, bo zastanawiałam się nad tą historią. A teraz słucham piosenki z innej produkcji, którą też mam w planie obejrzeć. I to nic, że nie znam słów ich języka i tak sobie nucę pod nosem. :D
NAZYWAM SIĘ KHAN / MY NAME IS KHAN
Reżyseria: Karan Johar
Scenariusz: Shibani Bathija
Gatunek: Romans, Dramat społeczny,
Produkcja: Indie
Premiera: 11 lutego 2010 (ŚWIAT) 23 kwietnia 2010 (POLSKA)
Muzułmanin Khan obiecał swojej żonie, że powie prezydentowi USA, że nazywa się Khan i nie jest terrorystą. Jednak ktoś usłyszał słowo terrorysta - po czym zostaje zamknięty i przechodzi trudny czas. Ale czy uda mu się spotkać z prezydentem?
