niedziela, 1 lutego 2015

"O co chodziło wieszczowi Adamowi z tym całym "czterdzieści i cztery" ?"

Dlaczego sięgnęłam po tą książkę? Dlatego, że byłam bardzo ciekawa jak się zakończyła, gdyż byłam na ekranizacji jej w kinie. I niestety 30 minut przed końcem musiałam wyjść i biec na zbiórkę żywności. Pomimo iż książka jest napisana na podstawiefilmu, to i tak chciałam ją przeczytać. I udało mi się. Dostałam ją w prezencie.

"Kto by przypuszczał, że będę miał dowódcę? I że będzie nim akurat ten pacan?"


MIASTO 44

powieść

MARCIN MASTALERZ na podstawie scenariusza filmu Miasto 44 JANA KOMASY

"Nowoczesna kobieta, pożal się Boże. Alicja Saska - łączniczka Armii Krajowej o bojowym pseudonimie Biedronka, przeszkolona pielęgniarka, panna ze szczurkiem na ramieniu i erotykami Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej pod poduszką. Ciamajda po prostu. Cielę. Galareta. Niedołęga, oferma, dupa wołowa! Rodzice mają rację, że się ze mnie podśmiewają. Olek zresztą też. Lebiega ze mnie. Ciapa. Żałosna ciapa."
Od razu mówię, że nie jest to powieść historyczna. Bardziej opowiada o przeżyciach młodych Polaków, którzy biorą udział  w powstaniu. Jest to opowieść, w której głównym bohaterem jest Stefan, lecz nie w każdym momencie jest numerem jeden i nie zawsze można odnieść uczucie, że to on jest bohaterem pierwszoplanowym, najważniejszym. Piękna historia o tym, jak Warszawa z miasta zamieniała się gruz. O tym, jak została zdobyta przez wrogów. Stefan ma matkę, która jest inna od reszty. Nie może pogodzić się ze śmiercią swojego męża, nie umie wręcz zapomnieć o tamtych wydarzeniach. Chce zapobiec by jej najstarszy syn, nie poszedł w ślady ojca, bo przecież był artystą, nie mógł zginąć. Natomiast młodszy syn aktorki, bardzo kochał swojego brata, nawet czasem nazywał go ojcem, bo pełnił rolę głowy rodziny. Kąpał go, gotował obiady. Był fundamentem tej rodziny. Jednak wszystko się zmienia, gdy idzie na trzydniowe powstanie. Tylko na trzy dni. Nie dłużej. Jednak przeciąga się to w nieskończoność.. Czy ujrzy jeszcze swoją rodzinę? Czy kiedykolwiek pożegna swojego brata krótkim występem przed oknem jak zawsze? Co połączy go z Biedronką lub Kamą? Ile będzie w stanie znieść? I kto przeżyje całe powstanie? Tego dowiecie się czytając tą moją perełkę - Miasto 44.

"Rozlega się huk i Jaś upada na ziemię, jakby zemdlał. Ręka mężczyzny podnosi się ponownie i przesuwa nieco w lewo. Stefan słyszy jeszcze jedno ohydne suche kaszlnięcie i teraz to matka osuwa się na chodnik. Leży u stóp oficera, który wyciera pot z czoła i odchodzi."

Najpierw oczywiście byłam w kinie na tym filmie. Ekranizacja wywołała na mnie niesamowite wrażenia, tak jak książka. Tyle, że w książce spotkałam się bardziej z uczuciami bohaterów. Ich głębszymi myślami. Byli jak my teraz - młodzi, którzy pragnęli wolnej Polski. Bez wojny, bez powstań. Marzyli o zakładaniu rodziny, miłości i tak dalej. Jednak czasy nie pozwoliły im na to. A raczej Niemcy. Spodobała mi się postać Biedronki, która, hmm, no cóż wydawało się, że nie weźmie udziału w powstaniu, a ucieknie. Wydawała się krucha i bardzo wrażliwa, jednak to ona utrzymywała przy siłach Stefana, to nie ona uciekła dowiadując się o powstaniu, tylko jej brat i jej rodzina. Wydaje mi się, że to ona odegrała kluczową rolę w tej historii. Chociaż jej rywalka Kama - też była twardzielką. Tylko, że za wszelką cenę chciała mieć Stefana, i pomimo iż znali się dłużej, nie dane jej było żyć z nim szczęśliwie. Zginęła wręcz tragicznie. Było kilka momentów, które sprawiły, że oderwałam się od lektury i rozmyślałam. Jak ja bym się czuła na ich miejscu, jak ja bym postąpiła w danej sytuacji. Łatwo się czyta, przejrzyste strony. I dosyć fajne wyrażenia takie.. nasze na czasie. Chodź nie pasujące chyba wtedy do ich czasów.

"Krwawa ulewa wciąż przybiera na sile. W karoserię bębni deszcz urwanych nóg i rąk, po bruku toczą się zakrwawione głowy o bladych twarzach, porozrywane bezkształtne korpusy zawisają na barierkach balkonów udekorowanych girlandami jelit, płatami nadpalonej skóry i sinopurpurowymi kwiatami powyrywanych z setek ciał wątrób, śledzion i nerek."

Kończąc - polecam bardzo mocno zarówno film jak i książkę. Książka naprawdę należy do jednej z niewielu, które są połączone z historią, a nie nudzą, a wręcz wzbudzają tyle emocji, że nie zdoła ich policzyć. Po stokroć polecam! :)
"A przy okazji wyjaśniło się, o co chodziło wieszczowi Adamowi z tym całym "czterdzieści i cztery" - po prostu przewidział powstanie. A tyle pał żeśmy oberwali w gimnazjum za to, że nikt ni w ząb nic z tego nie rozumiał."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥