wtorek, 24 lutego 2015

Na nawrócenie nigdy nie jest za późno.

Ostatnia część Pana Evansa, z mojego stosiku, który powoli dąży ku końcowi. Jednakże zauważyłam, że mama ma nową w swoim stosie, więc niebawem może pojawi się kolejna recenzja powieści Pana Evansa.

„Kier wstał.
- Skończmy to już. Chcę ten błąd mieć jak najszybciej za sobą.
Sara odwróciła wzrok, starając się ukryć, jak wielką przykrość sprawiły jej te słowa.”


Richard Paul Evans - Stokrotki w śniegu




Richard Paul Evans - Bestsellerowy pisarz amerykański, którego wszystkie jedenaście powieści gościło na listach hitów „The New York Timesa”. Ich nakład sięgnął już jedenastu milionów, przetłumaczone zostały na dwadzieścia dwa języki, bijąc w wielu krajach rekordy sprzedaży. 


„Poszedł do łazienki, oparł dłonie o umywalkę, a chwilę później obmył twarz zimną wodą. Wtedy dopiero spojrzał w lustro. Czuł, że zbiera mu się na wymioty, był wściekły. Ale bardziej niż wściekłość czy piekąca zdrada męczyło go coś innego. Wstyd.”


Jest to opowieść o bezwzględnym i bezuczuciowym człowieku, Jamesie Kier. Jest to człowiek drapieżnik, właściciel wielkiej firmy. Jego mottem jest dążenie do celu, pomimo wszystko. Od dłuższego czasu zdradza swoją żonę, Sarę. Która aktualnie jest po chemioterapii i nie czuje się najlepiej. Gdy natrafia na artykuł w gazecie z własnym nekrologiem, doznaje pewnego olśnienia. Zagląda na fora internetowe i widzi, kto go za kogo uważa. I wtedy postanawia się zmienić. Ale czy zdąży naprawić dużą część wyrządzonych szkód? Czy doświadczy uczucia wybaczenia?  

„Wyłączyła lampy i powiedziała:
- Do zobaczenia jutro.
- Tak, jutro. Zawsze jest jakieś jutro – skomentował cicho.”

No cóż, powieści Pana Evansa, zawsze kryją głębszy sens. W tej historii autor opisał, jak wiele waży strata. Jakim jest „gwoździem do trumny”. Wykazuje ile bohater musi przecierpieć, by uzyskać przebaczenie. Jeżeli w ogóle jest to możliwe. James to bohater dynamiczny. Zmienia swoje postępowanie, po pomyłce, która naprawdę pokaże jak traktują go inni. Jest to też powieść o miłości, jaką mało teraz spotkać w naszych czasach. O miłości, która mimo wyrządzonych krzywd nadal trwa i mało tego, jest w stanie to wszystko udźwignąć i przebaczyć. Czyta się lekko, książka jak większość albo i wszystkie Pana Evansa podzielone na rozdziały. Uważam, że powieści z takim przesłaniem powinno być więcej. By były czerpane z życia codziennego ludzi żyjących w XXI wieku. By choć trochę ludzie mogli poznać to, co kryje się za rogiem. By pokazać, że są ludzie, którzy potrafią przebaczać mimo wszystko gdzie możemy podać za przykład Świętego Jana Pawła II. Był w stanie wybaczyć komuś, kto chciał go pozbawić życia. 
 

„- Nie, oczywiście, że nie. Saro, ja bym przecież nigdy…
-Tak, ty byś nigdy. Po prostu podpisz te dokumenty, Jim. Miejmy ten  błąd za sobą.
Znaczenie jego własnych wypowiedzianych wcześniej słów uderzyło w niego z całą mocą.”

Uważam, że powinniście ją przeczytać. Może nie jest tak rewelacyjna jak Bliżej słońca, ale również warta uwagi. Również nie ma wyznaczonych grup, kto może, a kto nie. Sięgnijcie po nią, bo warto. 

Polecam serdecznie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥