czwartek, 5 lutego 2015

Kochany Pamiętniczku..

Wera Gorczyńska - ur.1980r., pseudonim autorki pewnego bloga. Sporo w życiu przeszła, sporo zrozumiała, teraz postanowiła o tym napisać.


"Dlaczego nie poczekałaś?" - Wera Gorczyńska


"Tak... dzięki sponsorom. Dzięki sponsorom wyszłam jakoś na ludzi. Jakoś swego dopięłam. Co się tak dziwicie? Normalną pracą tylko bym się utyrała i zarobiła ledwie na michę. A za co nauka, ciuchy i porządny kąt? Na szczęście mogłam moje młode ciało wystawić na wolny rynek. Niech was to nie szokuje, bo każdy, kto zna trochę życie, wie, o co chodzi. I nie myślcie, że było mi z tym zabawnie."

Główna bohaterka, Wera uciekła z domu, nie będąc nawet niepełnoletnią. Wiele razy dawała szanse własnej matce, ale uważała, że nie umie ich wykorzystać. Była bezpośrednia. Odeszła i już nie wróciła. Chociaż nie, wróciła, ale.. na pogrzeb. Wróciła by posprzątać rodzinny dom, w którym wszędzie było pełno jej zdjęć. Skąd je miała? I skąd tyle pamiętników? Jednakże jej matka też wiele na pozór ukrywała. Pisała w swoich Diariuszach, to, czego nie mogła powiedzieć. To, co siedziało w niej od młodego wieku. Dopiero po śmierci matki, czytając jej pamiętniki poznaje ją - tak naprawdę. Czasami podziwia, czasem wyśmiewa.. Ale wie, że nie miała lekko. I ona.. jest do niej podobna. I dopiero teraz uświadamia sobie, że Ona już nie wróci. Że już z nią nie porozmawia. I to ją zaczyna boleć.. Na ogół dobrze radząca sobie kobieta, zmieniająca sponsorów za pstryknięciem palcem. Jednak gdy w jej życiu, wtedy podczas sprzątania domu rodzinnego pojawia się Darek, wspiera ją i pomaga. Jest inny od innych i dobrze jej z nim. Zostaje w jej życiu nieco dłużej. Tylko, co skrywa ten bohater? Jaką rolę odbędzie w poznaniu córki ze zmarłą matką? Przeczytajcie.

"No... ale w końcu pękłam i rozryczałam się. Naprawdę nie miałam już sił. Wziął mnie na ręce i zaniósł do drewnianej chatki. Tu spędzimy noc - powiedział. Pojeba*o go - pomyślałam, ale okrył mnie pledem i natychmiast zasnęłam." 

No cóż, za rewelacyjna książka, to nie była, bywały lepsze. Bez rozdziałów, pisana ciągiem, to przemyślenia Wery, a tu fragmenty Diariusza matki. Nieco denerwuje, ale idzie czytać. Napisana prostym językiem, jednak nieco się dłuży, czytając tą powieść. Jednak pokazuje, to, co dzieje się na co dzień, np. jaki los jest dziewczyn, które szukają sponsorów? Ile jest ucieczek nieletnich z domu? Ileż niezrozumienia z pozoru jak się wydaje jest między nastolatkami, a ich rodzicami? Bardzo dużo i bardzo dobrze, że jest ta powieść. Czasem trzeba ugryźć się w język bo może być za późno i odwrotu może nie być..

"Awantura to piękna rzecz, kiedy szczera - oczyszcza ze złogów na dnie serca, mózgu i duszy - wyzwala. Zawór bezpieczeństwa. Kontrolowany wyrzut adrenaliny. Reset."

Ogólnie oceniam książkę na w miarę w porządku, akcji jako tako wielkiej nie ma, trochę przesiąka melancholią. Ale warto przeczytać, szczególnie buntowniczki - które później stają się kobietami z łagodnym nastawieniem. :) Polecam cieplutko! :*

1 komentarz:

  1. Tytuł bardzo adekwatny do fabuły. Aż mi się smutno zrobiło czytając samą twoją recenzję...
    Zapraszam do siebie,
    http://worldofbookss.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥