wtorek, 7 lutego 2017

Adam Lang powraca!

Dzień dobry, Moje Mordki! 
W końcu w grudniu doczekałam się najnowszej powieści autora wymienionego w tytule posta. Oczywiście poszłam spontanicznie do biblioteki z moją koleżanką na początku grudnia, spojrzałam na nowości i jak zobaczyłam ten egzemplarz, porwałam go momentalnie. Ten i jeszcze jeden, który również za niedługo będziecie mogli przeczytać recenzję. A teraz. Czy warto było czekać z wielką niecierpliwością? Przekonajcie się sami. 

Adam Lang - pracował jako nauczyciel matematyki w jednym z warszawskich liceów. Aktualnie zajmuje się opracowywaniem maturalnych przykładowych arkuszy egzaminacyjnych.

Adam Lang - Nagroda pocieszenia 

Wybielacie czasami swoje wspomnienia? A kto tego nie robi? Potem okazuje się, że do naszej klasy chodziły same królowe studniówek i kapitanowie drużyn sportowych, boginie miłości i Dionizosi. Nieudaczników, kujonów  i innych dziwadeł brak. Kuba „Kubeł” Bełski to co innego. On nie jest Wybielaczem. Mówił szczerze, nie szczędził wspomnień kompromitujących, a skompromitował się nie raz... To dlatego Adam Lang opisał właśnie jego historię.
To, na kogo trafisz w pierwszych dniach w nowej szkole, decyduje o twoim statusie i popularności. Kuba, dotychczas raczej kujon, miał szczęście, bo wpadł w oko Trotylowi i został „Kubłem”. A Trotyl – wiadomo – kapitan drużyny koszykówki, kochany przez dziewczyny, po prostu samiec alfa. To było jak zauroczenie, pierwsza prawdziwa męska przyjaźń. Jeśli przyjaźń to żelazne zasady, na przykład: „Nie ruszamy dziewczyn kumpli”. I tu jest pies pogrzebany... Bo jak tu nie ruszać, skoro każdy centymetr ciała wrzeszczy, że to dziewczyna twego życia! Potem zostaje tylko nędzna nagroda pocieszenia... [źródło: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/3992/Nagroda-pocieszenia---Adam-Lang]

Zacznę jak zwykle od okładki, która nie wyróżnia się niczym szczególnym, a mimo to... Zaskoczyła mnie. Zainteresowała. Sprawiła, że pozycja stała się moim must read. Spojrzenie rudej dziewczyny i jej brązowych oczu ma w sobie coś, co przyciąga do siebie. Posiada skrzydełka, które jak wiecie, bardzo sobie cenię. Na jednej z nich znajdziemy dwie książki Pana Langa, oraz dwie wybrane Ewy Nowak: Bransoletka i Moja Annake. Pierwszą z nich zrecenzowałam tak jak i Klucze autora tej recenzji, a co do drugiej lektury Pani Nowak - mam zamiar się za nią rozejrzeć już za niedługo. :) Na drugim skrzydełku informacja o autorze. ;) 
Z kolei samo wydanie jest ładne, bez literówek, a wszystko inne jest dopasowane. 

Z Panem Langiem już raz się spotkaliśmy, a mianowicie przy powieści Klucze [recenzja], pamiętam, że spodobał mi się lekki styl pisarza. Nie wiem, czy ta jest gorsza od poprzedniej. Niemniej jednak odnoszę wrażenie takiej pustki, czegoś niezakończonego. Coś mi się wydaje, że powieść jest zbyt lekka, zbyt przyjemna i powinna skupić się bardziej na tych problemach młodzieży. Mimo iż pochłania się z prędkością światła każde kolejne słowo w tej lekturze, to mimo to, coś było nie tak. 
Widać potencjał u pisarza, ale tym razem chyba nie do końca go wykorzystał. Ta książka na pewno nie zostanie zapamiętana przeze mnie na długo, niestety... 

Książka podzielona jest na rozdziały, które te jeszcze dzielą się na podrozdziały. Niby akcja tutaj była, ale jak dla mnie nie biegła zbyt prędko. W ogóle odnoszę wrażenie, że lektura jest zbyt... pusta? Zbyt lekka, która zostawia za sobą kilka niedopowiedzeń, niestety. Zdarzyło mi się już kilkakrotnie recenzje tej pozycji i nie należały one do zbyt pochlebnych. Już wtedy odnosiłam wrażenie, że coś będzie nie tak, jeżeli tak słabo jest oceniania. Ale najlepiej jest się przekonać na własnej skórze, czyż nie tak? 

Kolejnym punktem zaczepienia są bohaterowie, młoda młodzież. Ich niektóre zachowanie wręcz mnie przerażały, a przecież sama kiedyś kończyłam podstawówkę, tyle że nie chciałam z niej odchodzić, bo te siedem lat wraz z zerówką w szkole podstawowej były najlepszym okresem za czasów szkolnych. Po roku gimnazjum moja przeprowadzka i zmiana szkoły... Nie wpłynęło to na mnie najlepiej. Owszem, miałam sporo nowych znajomych, ale jednak to nie to samo i byłam ciut poważniejsza niż ci opisani w książkach. Teraz zostały mi ostatnie dni technikum... Mniejsza, nie rozpamiętujmy tego, bo te recenzje staną się zbyt osobiste. :D 
Reasumując chodzi mi o to, że bohaterowie niezbytnio przypadli mi do gustu, choć byli ciekawie nakreśleni. Każdy dorastający powoli człowiek z odmiennym charakterem pokazuje, że każdego stać na coś innego, na wszystko i na nic. 

Typowa lekka młodzieżówka, dla młodzieży jak najbardziej. Dla starszego grona czytelników może stanowić miłą odskocznię, ale niestety taką, że niewiele nam z niej zostanie. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie, że nie zostanie na długo w mojej pamięci, ale może się mylę? Może wy mieliście inaczej, gdy czytaliście tę książkę? Dajcie mi w komentarzu koniecznie znać! :)

Reasumując stwierdzam, że ta lekka i przyjemna lektura nie została do końca dopracowana. Czuję coś, że została napisana na odczep się. Ale wiem, że jeśli jeszcze jakaś książka wyjdzie spod pióra Pana Langa - sięgnę na pewno. Klucze mi się spodobały i mam nadzieję, że kolejna pozycja będzie o wiele lepsza od tej, dzisiaj dla Was recenzowanej, od której nie dostałam wszystkiego, czego bym chciała. Młodzieżówka, lekka i przyjemna, na chwilę. Dla starszego grona jako relaks. Niecałe 300 stron sprawia, że połyka się ją w jeden dzień i zaraz zapomina. 
Pamiętajcie, że czekam na Wasze zdanie na jej temat! ;]

26 komentarzy:

  1. Szkoda, że książka nie została dopracowana, a autor zbyt się nie postarał :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się ogólnie podobała, przyjemna ("Kluczy" nie czytałam). I nawet muszę przyznać, że dokładnie ją pamiętam, mimo, iż przeczytałam ją w ubiegłym roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klucze jednak bardziej mi się podobały. Zachęcam cię do przeczytania. ;)

      Usuń
  3. Nie przepadam za tym autorem, choć muszę przyznać, że "Nagroda pocieszenia" to jedna z lepszych młodzieżówek jakie czytałam.
    Pozdrawiam serdecznie :)
    http://thebooksandclouds.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a jednak komuś bardziej przypadła do gustu, to dobrze. ;)
      Dzięki za odwiedziny, zapraszam częściej. ;)

      Usuń
  4. Autora nie znam i szczerze pisząc nawet nie chcę poznać, bo to zupełnie nie mój klimat ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O Langu słyszałam, ale nigdy nie przeczytałam żadnej książki :) Chętnie poznam ten tytuł:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba już trochę za stara jestem na młodzieżowki, ale będę o niej pamiętać :)

    Pozdrawiam
    ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam. To ciekawa książka o nastolatkach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, że niedopracowana i nieco pusta. ;/ Wydaje mi się też, że jestem trochę za stara na taką książkę, skoro i zachowanie bohaterów do najpoważniejszych nie należy. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, z tym można się zgodzić. Trafia do młodszego grona czytelników. ;)

      Usuń
  10. Nie wydaje mi się jakoś zachwycająco-popędzająco-musząco-ją-mieć xd

    Pozdrawiam
    toreador-nottoread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Nic mi nie mów o ostatnich dniach technikum... xD
    Osobiście nie tknę tej książki nawet kijem :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Obecnie na takie typowe młodzieżówki mam najmniejszą ochotę :)

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥