czwartek, 23 lutego 2017

PRZEDPREMIEROWO: Najpierw mnie pocałuj

Dzień dobry! 
Chciałabym się Wam pochwalić owocem mojej nowo nawiązanej współpracy z Wydawnictwem. Mimo, iż jestem w blogosferze nieco ponad dwa lata, to mimo wszystko z każdej współpracy cieszę się jak dziecko. Dostałam informację o dość ciekawej pozycji, przynajmniej tak mi się wydawało. Jednak nie znałam autorki, jest to kolejny debiut. Pomyślałam "raz kozie śmierć" i zgodziłam się na otrzymanie egzemplarza recenzenckiego. Co dostałam? Jakie są moje wrażenia? Przeczytajcie tą recenzję, zapraszam serdecznie. 

Lottie Moggach - piętnaście lat była dziennikarką piszącą dla "Timesa", "Elle", "GQ" i "Finacial Timesa". Recenzowana powieść jest debiutem pisarki. Możliwe, że odziedziczyła talent pisarski po swojej matce, Deborah - autorce bestsellerów takich jak: Tulipanowa gorączka czy Hotel Marigold.PREMIERA: 28.02.2017!

Lottie Moggach - Najpierw mnie pocałuj 

Leila po śmierci swojej matki nie może znaleźć swojego miejsca. Jednak gdy rejestruje się na pewnym serwisie internetowym - coś się zmienia. Sama ona czuję zmianę. Dyskutuje się tam na same poważne tematy, a odpowiedzi muszą być jak najbardziej mocno przemyślane. Sam założyciel serwisu, Adrian - ma dla niej pewną misję. Tess to kobieta, która chce umrzeć. A zadaniem Lottie byłoby przez pewien czas udawanie jej, odpowiadania na maile, wiadomości, stopniowo z czasem coraz mnie. Otoczenie musi wiedzieć, że Tess żyje, gdzieś w innej części świata, ale jednak. Czy Leila poradzi sobie z zadaniem? Co się z stanie z Tess? Czy faktycznie pozbawi się życia? 

Zaczynając od okładki jest ona specyficzna. W połowie przedstawiona kobieta. Dominuje tutaj kolor czerwony, czarny, biały. Podoba mi się, jednak ja dostałam egzemplarz z nieco inną okładką, ale finalnie dobrze,że ta ze zdjęcie będzie do Waszej dyspozycji, jest ładniejsza. :) Co może oznaczać to połowiczne zdjęcie? Mogę gdybać, ale wydaje mi się, że to przez to, co Leila robiła. Podawała się za kogoś innego, a więc w połowie była sobą, a w połowie kimś innym. Jednak interpretację pozostawiam Wam. :) 
Okładka bez skrzydełek, szkoda. Zawsze to jakaś dodatkowa ochrona okładki, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Powieść ta nie jest spisana na białych kartkach, więc na pewno spora część z Was się ucieszy, bo wiem, że nie lubicie białych stron. 
Wydawnictwo spisało się świetnie, bowiem nie dojrzałam żadnych błędów w druku, literówek. Czcionka dopasowana do wzroku czytelnika, odstępy między wierszami i marginesy zostały zachowane. 

"- W życiu chodzi o jakość, a nie o ilość, i każdy człowiek ma prawo sam osądzić, czy jego życie  jest warte życia, czy nie. "

Przechodząc powoli do autorki, Lottie Moggach. Jak zdążyliście już przeczytać uważnie, jest to debiut pisarki. Wiecie również na pewno, że debiuty raz są słabsze, a niekiedy są tak świetne, że jesteście w szoku - ale jak to debiut, przecież to cudo! No właśnie. Ale nie zawsze wszystko jest pięknie i ładnie. Czytając po opisie, pozycja wydawała mi się niesamowicie ciekawa. Inna od pozostałych. Jednak znalazłam kilka mankamentów, które są normalne dla nowych autorów, bo wiadomo, że nie mają takiego warsztatu jak inni, którzy wydali niejedną swą książkę i faktycznie są fantastyczni. Lottie niestety musi popracować nad swoim warsztatem. Musi więcej ćwiczyć, by to, co pisze było lepsze. O tym, co przeszkadzało mi, bądź się podobało już za momencik. Chcę wtrącić, żebyście tez nie skrytykowali jej swoim własnym okiem na złą, ponieważ to debiut. A debiutantów należy traktować z lekką... rezerwą? Nie należy od nich wymagać zbyt wielu.

Bohaterka, jaką spotykamy w tej powieści jest dość ciekawą bohaterką. Ma misję, zadanie do spełnienia. Jest to też forma pracy, bo otrzymuje za to pieniądze. Jednak czy każdy odważyłby podjąć się takiego zadania? TAKIEGO, mam na myśli udawanie kogoś innego? Stanie się inna osobą, okłamywanie najbliższych tej osoby, gdy tamta leży gdzieś martwa... Dalibyście radę? Bo ja nie. Nie wyobrażam sobie tego. Nie chciałabym podszywać się pod kogoś, kto chce umrzeć, nie umiałabym tak kłamać i mieć wszystkich na sumieniu. Nie chciałabym mieć innego życia. Dlatego niewątpliwym plusem dla tej powieści jest zdecydowanie bohaterka. Podjęła się bardzo odpowiedzialnego i prawie niemożliwego zadania. Jest to niecodzienne zachowanie, jakiego nie spotkamy obok nas. Dlatego sama Leila jest dla mnie wielkim plusem, za podjęcie ryzyka, za przejęcie życia kogoś innego. Oczywiście ma to swoje konsekwencje, o których dowiecie się dużo później, niemal pod koniec. Bohaterka raz jeszcze wspomnę - niewątpliwie jest wielką zaletą tej książki. 

Żeby nie było aż tak kolorowo, muszę przejść do tego, co boli mnie najbardziej. A mianowicie jest to nadmierne używanie opisów. Mało dialogów. Przez to wydaje się, że lektura się ciągnie, ciągnie, bez akcji, bez zwrotów akcji, które przecież są w książce, ale nie jesteśmy w stanie ich fizycznie poczuć. Boli mnie to bardzo, bo po tak zachęcającym opisie wydawało mi się, że to będzie fantastyczny debiut, na miarę fenomenalnego majstersztyku. Zawiodłam się. I nie mogę przeboleć tego, że wszystko się wlecze przez nadużywanie opisów. W trakcie lektury zwątpiłam na moment, musiałam przekartkować powieść i sprawdzić, czy te dialogi tutaj w ogóle istnieją. Gdyby nie to, ten debiut mógłby być naprawdę udany. Jednak ten mankament razi za bardzo i nie pozwala mi stwierdzić, że jest świetna. Jest średnia. Po prostu. 

"-To niemożliwe. Wczoraj pisaliśmy do siebie maile.
- Nie pisałeś do niej - odparłam. - To nieprawda. To znaczy chcę powiedzieć, że pisałeś do niej, ale to nie ona czytała te maile. Ani też nie ona na nie odpowiadała. Ja to robiłam."

Nie mogę też zgodzić się z opinią z tyłu książki. Nie w pełni. Wybaczcie, że przeanalizuję go, ale chcę Wam pokazać, żebyście nie zwracali dużej uwagi na opisy, opinie jakie dodatkowo znajdują się na lekturach - mogą być bardzo mylące. Znakomita - byłaby, gdyby nie te obszerne opisy. Wielopłaszczyznowa - zgodzę się. Autorka nie skupia się na jednym, ale na kilku sprawach, dość ważnych. Zawiera ta książka drugie dno, pomimo tego, że nie oceniam jej najlepiej pod względem warsztatu autorki to muszę przyznać, że niesie pewne przesłanie. Przesłanie dotyczące kłamstwa, oszustwa i innych podobnych tego typu rzeczy. To również uratowało całkowitą ocenę z mojej strony tejże lektury. Podszyta ogromnymi emocjami - tutaj również mogłabym pokręcić nosem. Zbyt wielu uczuć prócz znużenia nie czułam, niestety. A szkoda, bo również można było zawrzeć w niej elektryzujących emocji, które czuła główna bohaterka. Rasowy thriller psychologiczny i jednocześnie rzecz o tym, jak często okłamujemy siebie i innych, z niskich i wysokich pobudek. Tutaj już się zgodzę, jest to thriller psychologiczny, jednak nie do końca dopracowany, co na pewno zauważyliście w powyżej. A tematyka zdecydowanie się zgadza. O kłamstwach tutaj w szczególności jest mowa, no i do czego one prowadzą też widać. 

Reasumując oceniam tę książkę jako przeciętną. Gdyby została bardziej dopracowana, gdyby pisarka bardziej wyćwiczyła swój warsztat, może by coś lepszego z tego wyszło. Szkoda, że książka została bardziej przeze mnie wymęczona niż przeczytana z pasją, której niewątpliwie bardzo łaknęłam. Niestety nie zawsze się ma to, co się chce, a więc trzeba doceniać co się ma. Polecam ją Wam, bo jest pozbawiona schematów, jednak te opisy są nieco przerażające. Gdyby nie one, z pewnością o wiele lepiej by mi się czytało tę pozycję. Mam nadzieję, że pisarka postara się na przyszłość i jeżeli wyda kolejną powieść, będzie zdecydowanie lepiej. :) 

Dziękuję serdecznie Wydawnictwu za poznanie tego egzemplarza 

https://www.rebis.com.pl/

22 komentarze:

  1. Chyba się nie skuszę. Mam tyle książek do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomysł na fabułę świetny, ale to nie pierwsza taka opinia, jaką o niej czytam. Chociaż może kiedyś przeczytam, kto wie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko mi niezbytnio przypadła do gustu, to chyba dobrze...

      Usuń
  3. Już na samym starcie miałam w nosie informację, że ta książka jest debiutem literackim (bo jakby nie patrzeć to niekiedy debiutanci piszą o niebo lepiej od pisarzy zajmujących się uprzyjemnianiem życia książkoholikom od wielu lat), bo zaintrygował mnie opis. Niestety kiedy dobrnęłam do informacji, że [Najpierw mnie pocałuj] składa się z tak ogromnej ilości opisów stwierdziłam, że raczej ją sobie odpuszczę. Dialogi rzecz święta!
    Pozdrawiam. ;)
    BLUSZCZOWE RECENZJE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem tego zdania, że dialogi to rzecz święta. No i niestety nie będę cię zachęcam, bo czuję, że nudziłabyś się jeszcze bardziej niż ja. ;)

      Usuń
  4. Pierwszy raz "słyszę" o tej książce i sam jej opis nawet mnie zaintrygował. Twoja recenzja jednak nie do końca mnie do niej przekonuje, więc sama nie wiem :) Pewnie sama sobie tej książki nie kupię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opis mnie też intrygował, ale jak zaczęłam czytać... No nieciekawie.

      Usuń
  5. Muszę przyznać, że intrygująca okładka i tytuł, ale już sama historia - cóż, niekoniecznie stanowiłaby mój "must read", szczególnie po przeczytaniu Twojej opinii. ;)
    Pozdrawiam,
    Ania.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka faktycznie jest specyficzna ;/ JA bym na nią uwagi nie zwróciła.
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, jestem w stanie Cię zrozumieć.

      Usuń
  7. Ostatnio czytałam również niezbyt pochlebną recenzję tej książki. Nie to, żebym planowała jej lekturę, ale gdybym przypadkiem miała zamiar, to już wiem, że lepiej tego nie robić. Szkoda czasu na przeciętność.

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi się, że nie krytykujesz od razu, tylko powoli rozwijasz temat. Dla mnie zawsze najbardziej liczy się główny bohater, a skoro bohaterka z tej powieści jest ciekawa, chętnie po nią sięgnę, by przekonać się, czy lektura przypadnie mi do gustu, czy tak jak w Twoim przypadku, wyda mi się zwyczajnym przeciętniakiem. Fabuła intryguje, mam nadzieję, że debiutantka podszkoli swój warsztat i napisze coś co nas porwie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się cieszę, że piszesz coś, co sądzisz o stylu mojej wypowiedzi, to wiele dla mnie znaczy, dziękuję za twe słowa. ;)
      W takim razie czekam na Twoją opinię, jestem bardzo ciekawa, czy powieść przypadnie ci do gustu, czy też nie. ;)

      Usuń
  9. Już sam opis mnie nie zainteresował, a skoro jeszcze piszesz, że przeciętna, to tym bardziej sobie daruję. ;/

    OdpowiedzUsuń
  10. W ogóle co to za tytuł... już on mnie odrzuca! :) A po Twojej recenzji mogę stanowczo powiedzieć: NIE. :)

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥