sobota, 5 listopada 2016

Czy łatwo jest poradzić sobie z odejściem bliskiej nam osoby?

Dzień dobry!
Jeżeli ostatnio mnie odwiedziliście, opublikowałam Wam recenzję debiutu pewnej polskiej pisarki. Zapowiedziałam również, że zabiorę się za drugą powieść autorki by określić, czy książka się zmieniła, czy ewoluowała.
Otóż zadałam Wam pewne pytanie, na które mam nadzieję odpowiecie sobie w duchu. Jak ja bym poradziła sobie z odejściem bliskiej osoby? Zależy jak bliskiej. Pamiętam, jak zmarł mi wujek, a zarazem ojciec chrzestny. Tyle bólu, łez, niedowierzania… Do tej pory cierpię, a minęło już od tamtych dni… cztery lata. Do tej pory jeżdżąc do babci wypatruję swojego wujka. Lecz uporczywie nadal go nie… Aż skojarzył mi się wiersz Wisławy Szymborskiej – Nic dwa razy. Zapraszam Was na chwilę oderwania się od czytania, a otwarcia tylko uszu, głosu poetki i jej utworowi, który jest magiczny… 


Anna Wysocka-Kalkowska – ceni sobie szczerość i lojalność, ma silny charakter i duszę artysty. W wolnej chwili lepi anioły z masy solnej. Zadebiutowała powieścią Kiedy wiosna nie nadchodzi.

Anna Wysocka-Kalkowska – Moje życie bez ciebie

Życie Agaty jakoś mija dzień za dniem. Mija, bo nie widzi sensu życia. Odcięła się od rzeczywistości. Została jej tylko Wiktoria, siostra jej małżonka, który już nie wrócił. Rodzice nie rozmawiają z nią od momentu jej odejścia do mężczyzny swojego życia. Jednak gdy Wiktoria dostaje propozycje wylotu na pewien okres czasu za granicę, nie chce ze względu na swoją szwagierkę, która zarówno jest jej przyjaciółką i siostrą. To znak dla Agaty, że musi się w końcu wziąć w garść. Wyjeżdża też i ona później na urlop do miejsca, w którym spędziła osiemnaście lat. Wraz z Anną, poznaną wcześniej spędza urlop. Jednak co się wydarzy na drodze bohaterki? Czy poradzi sobie z brakiem Ukochanego?

Wiem, że trochę wstyd to przyznać, ale sroka okładkowa tutaj nie dała mi spokoju i kazała mi wręcz sięgnąć po tę powieść. Czarno biała okładka z trzema czerwonymi akcentami mocno mnie zaintrygowała i cóż – zarezerwowałam sobie ten egzemplarz. Kobieta na środku przedstawiona w pobliżu jeziora, może to jest park. Okładka mi się podoba i to jest na plus.
Aczkolwiek co do wydania znów mam wielkie zastrzeżenia. Wiele błędów w druku, literówek… Ja nie wiem, czy to robione było w pośpiechu, w sensie drukowanie. Strasznie mnie te błędy irytowały. I to wpływało na gorszy komfort czytania.

Z kolei liczyłam, że po przeczytaniu debiutu pisarki, coś się zmieni. Jednak nie zawsze jest tak, jakbyśmy chcieli. Historia była sama w sobie niezła, aczkolwiek nie zauważyłam niczego, co mogłoby się zmienić, rozwinąć od debiutu. Szkoda, bo widzę, że w piórze Pani Anny jest potencjał, a nie do końca został wykorzystany. Trochę mnie to boli, bo myślałam, że dostanę coś emocjonalnego, a tymczasem tutaj chyba było gorzej niż w Kiedy wiosna nie nadchodzi… Czyta się szybko, bez problemów (nie licząc tych drukarskich).

Postacie były słabo rozrysowane, czegoś mi w nich brakowało. Temperamentu, życia. Nie mogłam zjednoczyć się z bohaterami  i to kolejny cios w serce. Nie czułam tego co oni, szczególnie Agata. Wydawało mi się, że siadłam wygodnie w fotelu i tylko obserwowałam losy postaci i nic więcej. Szkoda, bo spodziewałam się kompletnie czegoś innego. Także żaden z postaci w tej historii nie zdobył mojej sympatii i na pewno nie zapadnie w pamięci dłużej niż kilka dni.

Muszę stwierdzić, że non stop coś się działo, aczkolwiek odnosiłam inne wrażenie. Czułam powolność, znudzenie, melancholię, ale bohaterowie coś porabiali, coś zmieniali. Więc nie zdziwcie się, jak powieść będzie Was nużyć, a akcja będzie biegła przed siebie. To dziwne, wiem, bo z reguły nigdy tak nie jest. Pomysł na fabułę tej lektury był naprawdę dobry, jednak nie został w pełni wykorzystany i niedopracowany. A szkoda. Mogłaby wyjść nieco lepsza powieść, nawet z elementami kryminału. Ale to tylko moje spostrzeżenie.

Książka pisana rozdziałami, każdy z nich ma swój tytuł. Następuje też przez jeden rozdział zmiana narratora, nie jest nią Agata jak przez cały czas, tylko Anna. To wprawia nas w lekkie ożywienie, ale niestety chwilowe. Czasami wydawało mi się, że książka ma za dużo opisów, a dialogi są takie puste, bez emocji, bez uczuć. Wiem, że ta książka ma więcej wad niż się spodziewałam, ale nie jestem w stanie tego zmienić jak bardzo bym chciała.

Czy polecam tę powieść? I komu? Zdecydowanie jest to lektura na krótką chwilę, może być odpoczynkiem pewnego rodzaju od grubszych cegiełek. Jest to historia młodej dziewczyny, która straciła bliską sobie osobę i nie może wyjść z tego emocjonującego dołka. Napisana prostym, wręcz banalnym stylem sprawia, że czyta się szybko, jednakże ma sporo zastrzeżeń, których powyżej się czepiałam. Sama spodziewałam się czegoś z emocjami, jednak tego nie dostałam. Polecam oczywiście wszystkim, którzy maja na nią ochotę. Brak scen erotycznych pozwala młodszemu gronu czytelników sięgnąć po książkę.
A  może Wy macie zamiar ją przeczytać? Co o niej sądzicie? A może już przeczytaliście? Jakie są Wasze wrażenia? Piszcie, ja czekam i poznam z miłą chęcią Wasze spostrzeżenia na jej temat. 

Za egzemplarz dziękuje Pani Agnieszce z 

http://wydawnictwopsychoskok.pl/

22 komentarze:

  1. Jeśli ta książka ma aż tak dużo wad, to nie jestem pewna, czy dam się skusić

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam się szczerze, że chociaż książka ma coś w sobie, w końcu porusza problem tego, jak radzić sobie z odejściem kogoś bliskiego, to jednak te sporo niedociągnięć, o jakich wspomniałaś, nieco mnie od niej odpycha.
    Pozdrawiam,
    Ania.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w stanie zrozumieć Twoją niechęć. Ja mimo wielu wad cieszę się, że mam lekturę w swojej biblioteczce.

      Usuń
  3. Okładkę to ma przecudną ♥
    Nie wiem czy póki co dam się skusić. Ale może kiedyś po nią sięgnę jak już zaprzyjaźnię się z polskimi autorami na tyle by dać się porwać tej książce ;D

    Nominowałam Cię dzióbku do tagu :D
    http://coraciemnosci.blogspot.com/2016/11/kreatywny-book-tag.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyższa pora się przełamać, kwiatuszku. ;d

      Usuń
  4. Nie słyszałam o tej pozycji, ale okładka mnie trochę zachęca. Może i sięgnę dla "ocięcia" :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszam do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam zatem kciuki, aby ci się udało. ;)

      Usuń
  5. Jak wiesz, nie dla mnie :P Za to kojarzy mi się z Tristanem z Ulubionych momentów ta główna bohaterka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha... Czyli teraz ja jestem do tyłu. ;D

      Usuń
  6. Szkoda, że postacie według Ciebie były słabo zarysowane. Ale nie mówię nie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam tego e-booka, kiedyś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie uzbrajam się w cierpliwość i czekam na recenzję. ;)

      Usuń
  8. Zdecydowanie nie. Już w samym opisie książki jest tyle błędów, że nie chcę myśleć, ile ich jest w samej książce.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mimo wszystko i tak z chęcią bym po nią sięgnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Obawiam się, że to książka nie dla mnie. Ale za to bardzo lubię wiersze Szymborskiej i miłe wspomnienia się pojawiły, gdy o niej wspomniałaś. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja odpuszczam, za dużo jej brakuje z tego, co piszesz ;)
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥