piątek, 11 listopada 2016

A wszystko zaczęło się od zatoki...

Dzień dobry! 
Od razu z góry chcę przeprosić za to, że recenzja może być trochę chaotyczna, nieskładna, może zbyt krótka. Mam niewiele o dziwo wiem, ja niewiele mam do powiedzenia na temat danej książki. W tym przypadki niestety zbyt wiele raczej nie napiszę. 
Zawsze chciałam jechać w takie miejsce, gdzie zobaczę delfiny. Pamiętam, że oglądając serial Zbuntowani - gdy byłam małą dziewczynką, chciałam pojechać z nimi w pewno miejsce, w którym oni byli i mieli kontakt z delfinami. Spędzali z nimi czas... Też bym tak chciała. :) A Wy? Chcielibyście spędzić czas z takimi sympatycznymi ssakami? 

Jojo Moyes - jej powieści podbijają serca milionów czytelników na całym świecie. Powieści autorki zostały przetłumaczone na 35 języków, a rozeszły się w nakładzie ponad 9 milionów egzemplarzy. Sama pierwsza część historii o Lou i Willu rozeszła się w nakładzie ponad 5 milionów egzemplarzy. Powieści pisarki znajdziecie w zakładce Recenzje A-Z.

Jojo Moyes - Srebrna zatoka
Mike Dormer przyjeżdża do uroczej zatoki tylko po to, by wkupić się w łaski tamtejszych ludzi, oraz załatwić wszystkie pozwolenia na wszczęcie budowy hotelu ze sportami wodnymi. Jednak spotyka tak trzy kobiety, każda z nich jest specyficzna, otóż: Kathleen - legendarna poławiaczka rekinów, jej siostrzenica Liza McCullen, która swoją tajemniczością i odosobnieniem traktuje praktycznie każdego, oraz córeczka Lizy, Hanna - która jest ciekawa świata.  Te trzy kobiety są w stanie poruszyć niebo i ziemie, by zatoka została nienaruszona. Jednak gdy dowiadują się prawdy o tym, kim tak naprawdę jest Mike i czym się zajmują, stają w centrum niebezpieczeństwa wraz z delfinami o orkami. Czy nowy hotel zostanie wybudowany, a Srebrna zatoka zniknie? Co ze zwierzętami? I co tak naprawdę skrywają kobiety w zatoce?

Zaczynając od okładki... Cóż. Tutaj nie ma nic szczególnego. Sięgnęłam po tę powieść z tego względu, że napisała ją Jojo Moyes, a wtedy byłam dopiero po jednej lekturze, a mianowicie po Ostatni list od kochanka - a, że mi się spodobała, to pomyślałam, że w sumie czemu nie? Może i ta mnie zafascynuje. Widzimy być może molo, a na niej siedzącą kobietę. Bardziej mi podpowiada rozum, że to Liza, ponieważ jakoś tak wiekowo mi bardziej tutaj odpowiada do załączonego obrazka. Co do okładki jeszcze to fajnie, że ma skrzydełka, ale szkoda, że są bardzo cienkie i mój egzemplarz biblioteczny w rewelacyjnym stanie nie jest. Ogólnie kartki są brudne i nie wiem, jaka za przeproszeniem świnia tak urządziła tę książkę, ale moim zdaniem powinna zapłacić za zniszczenie mienia publicznego. Białe strony dlatego każde zabrudzenie widać od razu. Marginesy, odstępy między wierszami i czcionka są dobrze dobrane, nie skarżę się. Nie znalazłam błędów w druku, żadnych literówek.

Z kolei przechodząc do samej autorki. Wiem, że pisarka ma ogromny potencjał, który zdążyła mi już pokazać. Potrafiła wycisnąć ze mnie to, co najbardziej skrywane w duszy wychodzi na jaw. Tutaj jednak muszę stwierdzić, że kompletnie się rozczarowałam. Oryginalna historia, owszem. Ale tragicznie jest nudna! Akcja o ile ją w ogóle gdzieś widać jest tak wolna, że wydaje się, że tej akcji w ogóle nie ma. Melancholijna, bez życia ta lektura. Straszne męczarnie przechodziłam czytając ją i szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś znacznie lepszego - przecież to Jojo Moyes. Jednak nie wszystko złoto, co się świeci - czyż nie? Owszem, pióro pisarki jest przystępne, szybko się czyta, ale to ta powieść ciągnie się nieskończenie.

Rozdziały nawet nie za długie, ale nie za krótkie, takie średnie. Co mnie drażniło? Że ciągle ktoś inny opowiadał, co widzi. Technika patrzenia na świat oczami kilku bohaterów, co tutaj niezmiernie mnie irytowało. Jedna, dwie - było by w porządku, ale aż tyle?! Przynajmniej pięciu od kopa mogę policzyć. To było przesadzone. I zdecydowanie nie na mój gust czytelniczy. Przejechałam się, aż normalnie boli mnie głowa.

Kolejno przechodząc do bohaterów poznaliśmy chyba wszystkich aż za dokładnie. Jak widzicie każdy praktycznie miał coś do powiedzenia i przez to, co mówił, poznaliśmy jaki jest. Niby to powinien być plus, ale moim zdaniem to był bezsens. Historia mnie kompletnie nie zaciekawiła, pomimo iż jest oryginalna. Żaden z bohaterów nie wydał mi się sympatyczny. Byli tacy... nadęci, nieprzyjemni i niesympatyczni. Nie znosiłam ich tak naprawdę - dlatego tak bardzo męczyłam się podczas czytania i nie mogłam tej książki skończyć. Ale wreszcie mi się udało.

Z tyłu książki napisane są trzy zdania na temat tej książki. Pozwolę sobie je przytoczyć i skomentować, oczywiście nie podważam tego, że ktoś nie ma racji - podaję tylko swoje komentarze, odczucia od razu piszę! :
"Trudno się oderwać... powieść niezwykle wnikliwa. Zarówno dialogi, jak i opisy Moyes są pełne uroku." - Wnikliwą powieścią może po części jest. Dialogów jest tutaj tak mało, że te opisy górują nad wszystkim i nudzą czytelnika i niestety na mnie urok nie zadziałał. Nie czułam klimatu zatoki i trochę szkoda. Chciałabym go poczuć.

"Cudownie romantyczna i poruszająca" - niestety przez całą powieść czekałam na moment, który mnie poruszy i niestety prędzej bym korzenie zapuściła niż się czegokolwiek doczekała, co mnie wzruszy, poruszy, whatever. Romantyczna? Też jakoś nigdzie tej romantyczności nie widziałam, nie czułam jej.

"Powieść, której trudno się oprzeć. Historia widziana oczami czterech kobiet, przez pryzmat ich lęków, pragnień i nadziei." Raz, to napisałabym, że trzech, bo ta czwarta to jakoś nie bardzo mi do nich pasuje, to raz. Mnie nie było trudno się oprzeć, ja wręcz uciekałam od niej bo już nie chciałam tego czytać. Nie rozumiem zachwytów tych ludzi, niestety.

Reasumując - ja się kompletnie wynudziłam przy tej lekturze, kompletnie jej nie polecam, bo autorka ma o wiele lepsze powieści na swoim koncie, a na tą tylko straciłam czas, bo nic cennego z niej nie wyniosłam, a szkoda. Słabe dwa na sześć - gdybym stosowała skalę punktową. Dwa punkty za oryginalny pomysł, ale niewykorzystany w żadnym najmniejszym stopniu. Przepraszam Pani Moyes, ale ta książka na moje oko jest beznadziejna.
A Wy mieliście okazję przeczytać tę lekturę? Jakie są Wasze odczucia? A może macie ją w planach? Czekam na Wasze słowa, a tymczasem życzę miłego dnia!

38 komentarzy:

  1. Nie słyszałem wcześniej o tej książce autorki, znam ją raczej z tych głośniejszych tytułów. "Zanim się pojawiłeś" jest jej autorstwa, mam rację? ;)
    Radek Optymista

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dobrze myślisz. Ja już mam za sobą więcej niż trzy powieści i muszę przyznać, że ta jest słaba.

      Usuń
  2. Nie słyszałam o tej książce, ale za to autora dobrze kojarze i miło wspominam, tak więc będę miała na uwadze ten tytuł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super w takim razie, bardzo mnie to cieszy. ;)

      Usuń
  3. Nie czytałam nic autorki i raczej nie zacznę od tego tytułu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nic nie stracisz omijając tę pozycje.;]

      Usuń
  4. Mam tą książkę z biblioteki, ale kompletnie (tak jak Ty) nie mogę się w nią wbić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio zamierzałam się także zabrać za inne książki autorki, bo poznałam te, o których jest tak głośno, że jestem ciekawa innych jej książek. Ale raczej sięgnę po inną niż ta, skoro tak słabo wypadła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inną, koniecznie. Bo ta... no cóż. Rozczaruje cię prawdopodobnie.

      Usuń
  6. Nie czytałam. Szkoda, że się nudziłaś. Mam w planach inne książki tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś nie ciągnie mnie do tej książki. Owszem - mam w planach twórczość tej pani, ale tutaj mam na myśli [Zanim się pojawiłeś], które kiedyś pożyczę od swojej koleżanki (też recenzentki).
    Pozdrawiam. :)
    #Ivy z Bluszczowych Recenzji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to polecam, czytałam, a druga część nie jest tak rewelacyjna jak poprzedniczka, ale najgorzej też nie jest. ;d

      Usuń
  8. Nie słyszałam, ale teraz wiem, żeby ją omijać. :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszam do nas 😍
    Świat oczami dwóch pokoleń

    OdpowiedzUsuń
  9. Z autorką się zetknęłam, ale akurat z tym tytułem - nie. I powiem Ci, że póki co nie ciągnie mnie do niej. :)
    Pozdrawiam,
    Ania.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo podobało mi się "Zanim się pojawiłeś", jednak ta książka już po samym opisie do mnie nie przemawia. A jeszcze jak piszesz, że się rozczarowałaś, to całkiem sobie ją daruję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie słyszałam o niej jeszcze, ale skoro nie polecasz to chyba sobie głowy zawracać nie będę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzięki za ostrzeżenie. Będę omijać tę książkę z daleka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja chcę ją przeczytać dla samej siebie :) Może mi się spodoba?

    OdpowiedzUsuń
  14. zawsze chciałam popływać miedzy delfinami <3 książkę odpuszczę, bo jeśli Jojo Moyes to tylko zanim się pojawiłeś ale to tylko jeśli spodoba mi się ekranizacja. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zawsze tak chciałam sobie z nimi popływać... <3
      Ah, no rozumiem.

      Usuń
  15. Mnie Jojo Moyes oczarowała swoim stylem i z pewnością, pomimo kilku minusów dam kiedyś tej książce szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tobie się spodoba bardziej niż mi. :)

      Usuń
  16. Chyba po "Zanim się pojawiłeś" to i tak po tą pozycję kiedyś sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja zdecydowanie lubię delfiny :d Jako dziecko miałam nawet książkę o dzieciach, które się nimi opiekowały, ale tytułu już nie pamiętam ;/
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Tym razem podziękuję. Chyba lepiej zrobię sięgając po kontynuacje "Zanim się pojawiłeś".

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i tak nie to samo co z pierwszym tomem. :(

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥