niedziela, 20 listopada 2016

Tatuaż? A dlaczego nie?

Witajcie! 
Dzisiaj post na luźno, obiecany już dawno temu. Otóż chciałam poruszyć między Wami temat tatuaży, który jest dość kontrowersyjny. Tak, kontrowersyjny. Dlaczego? Ponieważ są jego zwolennicy i też przeciwnicy - nie ma tak dobrze. Szczerze się przyznając - moja mama zawsze była temu przeciwna. Że na co mi to, tylko krew zepsuje i później ta krew jest zepsuta. Nic bardziej mylnego! Ja, jako Dawca Krwi, po oddaniu już prawie 3 litrów, a dokładnie 2700 ml, nie chciałam niszczyć sobie krwi. Uzupełniając po raz pierwszy kwestionariusz, zauważyłam, że po zabiegach kosmetycznych, depilacjach laserowych, przekłuwaniu części ciała, czy TATUAŻU trzeba odczekać pół roku. Więc to nie tak, że nie można. 


Postawiłam sobie za cel, oddać pięć litrów, co równa się z pierwszym odznaczeniem Honorowego Dawcy Krwi. Jeżeli można oddać trochę siebie, a tym samym uratować czyjeś życie? Mnie to nic nie kosztuje, a pomagać jak wspominałam warto. Także moją pierwszą nagrodą za pięć litrów krwi, będzie tatuaż i pół roku przerwy. Po kolejnych pięciu, zrobię prawdopodobnie następny. I jeszcze raz. 

Tatuaż.. Z czym to się je? Tutaj już odsyłam Was do portalu KobiecePorady, gdzie klikając w nazwę przeniesiecie się na portal i poczytacie kilka wskazówek co zrobić po wytatuowaniu, gdzie jest najlepiej zrobić tatuaż i kilka innych. Są to bardzo przydatne wskazówki, a nawet i wzory. Jednak ja z nich nie skorzystam (ze wzorów). 

Jeżeli mam zamiar zrobić sobie tatuaż, to z głową, że tak powiem. Nie pójdę za modą, bo coś teraz jest na czasie, a za pół roku będzie przereklamowane? Ee-ee. Spotkałam kilka osób, które właśnie zrobiło je pod wpływem chwili i jeszcze nie żałują, bo są to tatuaże świeże, ale później? Sami się przekonają. 

Moim pierwszym pomysłem, było wytatuowanie lilii na łopatce. Ale tak myślę, myślę... No to, że mi się podoba, nie ma sensu. To musi coś dla mnie oznaczać - bo zostaje ze mną na całe życie. Owszem, można usunąć tatuaż, ale to sporo kosztuje i wiem, że głównie zostają blizny. Zawsze też można spróbować go przerobić, w sensie, że coś dorysować, ale... nie. 


Jeszcze taki pomysłem, jak już tatuaż, to łapki kocie lub pieska. Ale znów to samo. ładnie to wygląda, ale jest pozbawione sensu. Ewentualnie kiedyś tam, mogłabym jedną łapkę mieć na nadgarstku, ale nie więcej, niż jedną i niezbyt dużą, raczej taką na maksymalnie dwa centymetry. Łapacze snów też mi się bardzo podobają, ale to tez bardziej jako ozdoba, niż coś związanego ze mną, moim życiem czy czymś podobnym.


Jednak to, o czym myślę od dawna, to napis. Na lewym nadgarstku. W razie wu, zawsze można go przykryć zegarkiem, czy też bransoletką, bo na tej ręce zazwyczaj noszę te ozdoby. A więc. Kwestia napisu zostaje do przedyskutowania, bo zostało mi jeszcze półtora roku, około - na namyślenie się.  Jak narazie jest to napis "NO TE RINDAS" co z hiszpańskiego oznacza Nie poddawaj się. Ten napis wielokrotnie podczas smutnych i ciężkich dni podnosiłby mnie na duchu, dawał kopa na każdy dzień i motywował by godnie żyć. Zwykłą, prostą czcionką, z drukowanych liter. Cenię sobie minimalizm, nie lubię ozdób, zawijasów. To jest tatuaż dla mnie, a nie dla świata. :) 

Tak, to moja ręka, a napis wykonany długopisem. Oczywiście koślawo, ale to nie to do końca, jak go widzę. Ale tej mniej więcej wielkości będzie w przyszłości. :) Obrazek z tumblr'a, mojego, więc jeżeli zobaczycie go gdzieś w sieci, żeby nie było, że podkradłam. ;)

Myślałam, że mogłabym sobie wytatuować swoją grupę krwi, ale jednak to jest kwestia sporna, bo gdyby kiedyś coś potoczyło się nie moimi myślami, przy transfuzji odczynnik + może zmienić się na - i odwrotnie. Dlatego też to pozostawiam sobie jeszcze do przemyślenia.
No i oczywiście może kiedyś, jak już będę się nazywać nie Angelika Ś.,a Angelika K. kto wie, czy nie wytatuuję sobie jakiejś daty, lub imienia lubego... To jest już bardziej taka opcja awaryjna, jakby jeszcze ciągnęło mnie do tatuaży. Co ma być, to będzie. 

Jednak jestem bardzo ciekawa, co Wy sądzicie na temat tatuaży? Macie jakieś? Może chcecie zrobić? A jeśli tak, to co chciałybyście, by było Waszym znakiem szczególnym? Warto pamiętać o tym, że jest to znak na CAŁE ŻYCIE, więc z sensem powinno się je wybierać. Ah! I nie zapominajcie, że jest henna, warto zrobić najpierw hennę, a kolejno pomyśleć już o takim prawdziwym. :)

54 komentarze:

  1. Ja mam tatuaż na stopie już ponad dziesięć lat. Mały, ale go bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze chciałam mieć tatuaż, wciąż chce, ale tak jak Ty szukam czegoś, co naprawdę będzie miało dla mnie znaczenie, bo ładne rzeczy mogą mi się znudzić po kilku latach i co z tym zrobię? Wielokrotnie już podchodziłam do tego tematu, ale nie znalazłam niczego, czego byłabym pewna w 100% więc cierpliwie czekam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, może w końcu znajdziesz coś, co cię na tyle zainspiruje, że postanowisz go w końcu zrobić. ;)

      Usuń
  3. też mam chęć na tatuaz od jakiegoś czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a masz coś konkretnego na myśli?

      Usuń
  4. Ach, te tatuaże... Osobiście mi się podobają, ale nie jestem przekonana do tego, bym sama mogła sobie go zrobić. Chodzi generalnie o kilka faktów:
    1. Boję się igieł. Nie cierpię igieł. Przerażają mnie. Brrr...
    2. Nasłuchałam się sporo tekstów w stylu "i gdzie Ty chcesz pracować potem, nigdzie Cię nie przyjmą z tatuażem". I nie, nie chodzi o to, że sama trzymam się stereotypów, ale o fakt, że w jakimś sensie takie gadanie jest prawdą. Dobrze zdaję sobie sprawę z faktu, że gdybym chciała mieć wymarzony tatuaż na karku bądź nadgarstku - to niestety, ale to rzuca się w oczy. Nauczyciel z tatuażem? Bankowiec z tatuażem? Mi by to nie przeszkadzało, ale być może potencjalnemu pracodawcy - owszem.
    Stąd też, gdybym kiedykolwiek chciała zrobić tatuaż to w miejscu, które można "łatwo" zakryć, jeżeli zachodzi taka potrzeba. Generalnie moim wymarzonym wzorem było pióro - a z niego wyfruwające ptaki. Pewnie to znany motyw, ale idealnie mnie odzwierciedlający. Taki tatuaż na łopatce byłby genialny. Innym wzorem, jaki mogłabym sobie "namalować" jest nieskończoność ze słowem "hope". Bo nadzieja, chociaż kilkakrotnie rozbiła moje serducho, to jednak sprawia, że wciąż się jej trzymam i w nią wierzę. ;) No, ewentualnie śmiałam się, że wytatuuję sobie jakąś fajną całkę, bo w końcu taki ze mnie matematyk. :P
    Pozdrawiam,
    Ania.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja akurat z igłami jestem za pan brat. Niby jak idę oddać krew to nie patrzę na to, jak mi je wbijają... Ale je czuje, więc mi to wystarczy. Rozumiem Twoje obawy, ja tez się tego nasłuchała, a to wcale nie prawda. Wielu pracodawców nie zwraca na to uwagi. Ale też rozumiem, że nie robi się tatuażu na przykład na twarzy by wszystkim go pokazać. Najlepiej zrobić tam, gdzie jest dla nas najlepiej i niekoniecznie widoczny dla każdego. ;) Może spróbuj na początku z henny? :)

      Usuń
  5. Kiedyś chciałam sobie zrobić, teraz już mniej, choć nadal z pewną zazdrością patrzę na koleżankę, kora ma ich kilka. W pewnym momencie nawet miałam wybrany wzór i myślę, że gdybym teraz miała zrobić, to też byłby to ten. Nie ma przesłania, nie zależy mi na nim - w pewnym momencie i tak może z różnych przyczyn stracić aktualność, nawet jeśli będzie jednym z uniwersalnych.
    Ale przerażają mnie te stereotypy o tatuażach - że na pewno po tym będziesz chora, że krwi nie możesz oddawać a ni po śmierci być dawcą narządów, że to tylko przestępcy je robią... Kurczę, mamy XXI wiek, wiedza powinna być już trochę większa. I tolerancja. Co dziwne, z takimi tekstami spotykam się raczej od odsób w średnim wieku i młodych, starsi jakoś są bardziej wyrozumiali... Dziadek wspomnianej wyżej koleżanki na początku zrobił sobie pierwszy, a ma 74 lata. I zapisał się na drugi xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurde, naprawdę? No to się targnął... A ja się cykam. :D Trochę. :D Moja koleżanka zrobiła na plecach, cierpiała katusze, ale teraz dumnie go nosi. :)
      A Tobie może kiedyś i wróci chęć na zrobienie go, nigdy nie mów hop, póki nie przeskoczysz. ;)

      Usuń
  6. "No te rindas" z trylogii DIMILY? Podoba mi się pomysł na ten napis. I właśnie z tymi książkami kojarzy mi się ten napis.
    A co do tatuaży - kiedyś byłam ich ogromną zwolenniczką, miałam mnóstwo pomysłów jakie tatuaże zrobię sobie w przyszłości.. jednak wraz z wiekiem zmienił się mój światopogląd. Dalej mi się podobają, ale wiem że nie zrobię sobie żadnego - często dany napis lub symbol mi się nudzi, więc to totalnie nie zabawa dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to ten napis z tej trylogii. ;)
      Jestem w stanie to zrozumieć. ;) Ja nadal będę trwać w przekonaniu. Zobaczymy co będzie za 2300 ml krwi ;D

      Usuń
  7. „No te rindas”, tak jak w trylogii Dimily :) Całkiem fajny pomysł. Ja osobiście na razie nie planuję tatuaży, chociaż kiedyś zastanawiałam się nad napisem na nadgarstku - jak słusznie zauważyłaś, taki zawsze można zakryć na przykład zegarkiem.
    A tak poza tym to zazdroszczę Ci, że jesteś dawcą krwi! Zawsze chciałam oddawać, ale niestety nie mogę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to dobry sposób na zakrycie i nikt nie będzie się czepiał. ;)
      Ah, dziękuję, no niestety nie wszyscy mogą. ;/

      Usuń
  8. Absolutnie stoję za osobami, które lubują się w tatuażach. Osobiście nie posiadam, ale mój mąż ma liczne artystyczne działa na swoim ciele :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to masz zapewne na co patrzeć. ;d

      Usuń
  9. Nie, nie, nie tatuuj sobie imienia faceta :D To dobra rada, bo facet jest, a potem może odejść :D Jeśli już to imię np. dziecka :P
    Dla mnie tatuaż, jak wiesz, nie musi mieć sensu :D Kocham moją kokardkę, marzyła mi się jakieś 3-4 lata i byłam pewna, że to ją właśnie chcę. Po co ma mieć sens, skoro traktuję tatuaż jako ozdobę? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, Ty zawsze jesteś inna. ;D Tak z facetem, to się wstrzymam. ;D
      Znaczy z tatuażem imienia faceta ;D

      Usuń
  10. Kocham tatuaże i sama mam jeden, a to dopiero początek.
    Pozdrawiam
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja właśnie jak poszłam pierwszy raz oddawać krew, nie zostałam zakwalifikowana, bo miałam świeży tatuaż. Musiałam odczekać. Odczekałam, poszłam, okazało się, że waga mi spadła i ważę za mało. Minęło kilka lat a moja waga wciąż się waha, ale niestety wciąż brakuje mi trochę, aby dobić do 50kg. Zatem czy żałuję tego tatuażu? Absolutnie, żałuję tylko że nie wybrałam się najpierw oddać krwi, bo póki co to był mój jedyny czas na oddanie.
    Ja wychodzę z założenia, że tatuaż nie zawsze musi mieć ogromne znaczenie. Bo trzeba też wziąć pod uwagę ludzi lubiących skromne, znaczące tatuaże. I ludzi lubiących sztukę na ciele, czyli kolor, rysunek i pół ciała w atramencie. Ja należę do grupy drugiej, sama posiadając rysunek na pół uda, który szczerze mówiąc nie znaczy dla mnie wiele, ale pięknie wygląda na ciele. I taki chciałam efekt. Tatuowanie imion partnerów (bo dzieci jestem w stanie akceptować), cytatów oklepanych, czy znaków nieskończoności bo ''teraz każdy ma'' to dla mnie żenada. Minimalizm jest w porządku wtedy, kiedy nie jest na co drugiej lasce. Jak pisałam, jestem zwolenniczką sporych tatuaży, więc nie wyobrażam sobie wytatuować np. ''young forever'', zamiast tego wybiorę głowę wilka i umieszczę go na całym ramieniu. Jako 16 latka zrobiłam sobie napis na biodrze. Całe szczęście jest tak nisko, że każde spodnie mi to zakrywają. Dlatego teraz, czyli ładne parę lat później na pewno nie zrobiłabym napisu ;D. Poglądy się zmieniają jak widać ;)
    Każdy podchodzi do tatuaży inaczej, dla ciebie musi być sens, dla mnie nie, więc to kwestia indywidualna.
    ''Spotkałam kilka osób, które właśnie zrobiło je pod wpływem chwili i jeszcze nie żałują, bo są to tatuaże świeże, ale później? Sami się przekonają.'' - Dlatego się nie zgodzę i można dyskutować długo na ten temat, szczególnie mając różne zdania. Nie powinno się brać za pewnik czyichś decyzji a nawet jeśli? Istnieje bardzo dużo tatuatorów, który z gniota potrafią zrobić arcydzieło. Podobnie mogą mówić np. tobie, kiedy już wytatuujesz imię faceta. Dlatego radzę nad tym się dobrze zastanowić. Nie każdy przywiązuję taką wagę do znaczenia tatuaży, żeby później żałować zrobienia go.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to trzeba przytyć moja droga! :)
      Tak, minimalizm to coś, co nie każdy potrafi docenić, tylko chce być w modzie... Co osobiście uważam, za beznadziejność, no ale cóż. Albo robią tatuaże, żeby popisać się przed znajomymi - to jest dopiero żenada!
      Sama mam koleżankę młodszą ode mnie o rok, która jest praktykantką w studio i tatuuje i dobrze jej to wychodzi. A pracowałam też z taką, która również ma tatuaże na całym ciele i ładnie to wygląda i taki ma być efekt i był taki cel. ;) Wiem, ale ja widzę już na załączonych obrazkach, że tam, gdzie mnie cytowałaś, już żałują tego, co zrobili... Więc samo przez się mówi. ;)

      Usuń
  12. Ja w tym momencie nie planuje sobie robić w przyszłości żadnych tatuaży, ale gdybym już miała sobie zrobić, to podobają mi się jakieś motywujące słowa ( po angielsku ). Moi rodzice również się sprzeciwiają takim tatuażom... ale każdy to robi na sobie i dla siebie, więc taka osoba jest już za to odpowiedzialna. ;) Wybrałaś bardzo ładny cytat. :D
    Pozdrawiam!

    nastolatka-marzycielka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi rodzice też są przeciwni, szczególnie mama...

      Usuń
  13. Kilka razy myślałam już o zrobieniu sobie tatuażu, ale... cóż, wciąż jestem nieletnia, a moi rodzice raczej nie patrzą na tą sprawę tak optymistycznie. ;) Niemniej jednak, zamierzam tą sprawę rozważyć, kiedy skończę 18 lat. Będę tylko musiała wszystko bardzo dokładnie przemyśleć, bo uważam, że jeśli już zdecyduję się na tatuaż, musi to być wzór, który będzie dla mnie ważny. :)
    Pozdrawiam cieplutko
    Dominika z Books of Souls

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam, że wiele decyzji podejmę mając 18 lat... i bardzo się myliłam, więc... nie planuj przyszłości po 18. ;)

      Usuń
  14. ja niestety nie mogę oddawać krwi, bo... nie jestem w stanie ważyć tych minimalnych 50 kg :D o tatuażu myślałam, ale chyba nigdy nie zrobię, bo nie znajdę niczego, co będzie mnie tak bardzo określać. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja marzę o wytatuowaniu sobie dywizy stanu Kansas - Per aspera ad astra <3
    Pozdrawiam ♥
    http://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam tatuaż na karku, od kilku lat, i nigdy nie żałowałam wyboru- ani miejsca (łatwo go zasłonić w razie potrzeby), ani motywu. Zawsze sobie powtarzam, że mamy tylko jedno życie i lepiej żałować podjętych decyzji niż przesadnej ostrożności czy tchórzostwa :)

    Świetnie, że oddajesz krew, ja również to robię, choć za każdym razem widok igły robi na mnie wielkie wrażenie. Ale w końcu nic nie tracimy, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nic nie tracimy, a zyskamy, A raczej zyskują ci, którzy dostają naszą krew. Aż mnie nosi, bo 13 grudnia u mnie w szkole jest akcja krwiodawstwa, a ja nie mogę jej oddać, bo cztery razy w tym roku pękło. :(

      Usuń
  17. Zawsze chciałam mieć tatuaż, i nadal tego chcę, ale czekam, aż wydarzy sie cos, co da mi kopa do zrobienia go. Według mnie tatuażem powinno się uwiecznic wydarzenie dla nas ważne, coś na prawdę istotnego. Takie nasze życiowe WOW. Nie wiem, czy rozumiesz, o czym mówię, mam dziś piekielny problem z wyrażaniem mysli :< Twoje pomysły są całkiem niezłe, znaczy mówię tu o napisie ;) Grunt, to nie dziarać się w kwiatuszki i motylki "bo tak"... jak dla mnie to idiotyzm. No, chyba ze robimy to ze względu na przynależność do jakiejś subkultury, czy coś takiego. Jednak jeśli już będę robiła sobie dzierę, to z pewnością zrobię to - tak jak i ty - z głową ;) Żadnego "Kocham Karolka" ani "pamiętaj słowa matki" -,-
    Za oddawanie krwi cię podziwiam. Sama bardzo chciałabym oddać chociaż pare litrów, ale niestety, nie ma mocy, abym przettrwała kucie. Panicznie się boję pobierania krwi, nawet takiej malutkiej fiolki do badań - każdorazowo mdleję, i to z faajerwerkami. Drgawki, majaki i inne bajery nie są mi obce. Także z bólem serca, ale krwia się nie podzielę, bo przypłacić bym musiała to własnym życiem zapewne :') A tobie gratuluję, i życzę wytrwałosci w postanowieniu :P
    Buziaki :*


    Q. z Drzwi do innego wymiaru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, spokojnie, nie Ty jesteś najgorszym do ogarnięcia ogniwem, więc spokojnie, zdarzają się gorsze samopoczucia. ;D Co to za wgl cytaty... ;D Nigdy bym takiego czegoś nie zrobiła. Nawet, jeśli to imię chłopaka, czego nie wykluczam , ale i nie potwierdzam, to z sensem.
      O kurczę, to nie dobrze, ale moja koleżanka z klasy ma identycznie. :(

      Usuń
  18. Bardzo chciałabym mieć tatuaż, jednak bardzo się boję go zrobić. Wiem, że nikt nie mógłby go zakwestionować, w końcu jestem wolnym człowiekiem, a ponadto dorosłym, jednak powstrzymują mnie tylko moje obawy :)
    Chciałam oddawać zawsze krew, ale już trzy razy podchodziłam i za każdym z tych trzech razów byłam dyskwalifikowana przez złe ciśnienie, choć nigdy z nim problemów nie mam. Nie wiem czemu :D Ale jestem zarejestrowana jako potencjalny dawca szpiku :D Radość nie z tej ziemi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawca szpiku - kiedyś w końcu dołączę do tego grona. ;)
      A co do ciśnienia... za wysokie czy zbyt niskie? Może warto spróbować w innym punkcie poboru jeśli jest taka możliwość. ;)

      Usuń
  19. Fakt, tatuaże niby są już tak powszechne, a nadal wzbudzają kontrowersje. Sama żadnego nie mam i raczej nie chciałabym mieć, ale nie mam nic przeciwko temu, by inni je mieli - ich ciało, ich wybór. ;) Tylko czasami mam mieszane odczucia, kiedy widzę jakieś dziwaczne wzory "prawilnych ziomeczków" z Bogiem i honorem i matkami, bądź tatuowanie sobie czyichś imion. Ale jeśli ktoś lubi nosić potem na ciele imię osoby, która potem okazała się pomyłką, to proszę bardzo. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, tutaj masz racje. Tez nie rozumiem pewnych tatuaży... No, ale kwestia gustu, o którym się nie powinno dyskutować. ;D

      Usuń
  20. Ja posiadam dwa tatuaże. Mam je już od jakichś 2 lat. Teraz planuję zrobić sobie kolejny, ale jeszcze nie wiem co to miałoby być. Zastanawiałam się właśnie nad łapaczem snów na przedramieniu. Ale na razie to tylko pierwszy z pomysłów, które z pewnością będą przychodziły mi do głowy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem... A co przedstawiają dwa, które już masz? :)

      Usuń
  21. I ja dołączam do tych osób, które mają już swoje małe arcydzieło na ciele :) Tatuaż zrobiłam sobie na boku już kilka lat temu i nawet przez chwilę nie żałowałam swojej decyzji. Na co dzień jest właściwie niewidoczne, ale latem, na plaży, trudno go nie zauważyć :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja nie mam tatuażu i nie planuję go mieć. Z charakteru jestem dość zmienna i wiem, że z czasem by mi się znudził,więc wolę nie żałować :P. Jednak ogólnie tatuaże u kogoś mi się podobają, pod warunkiem, że są subtelne i robione z głową. Strasznie nie lubię jak ktoś ma wytatuowane większość partii ciała. Może u motocyklistów i gangsterów to się sprawdza, jednak normalnie wygląda to niezbyt dobrze. A jeszcze gorzej jest po latach, skóra robi się obwisła, pojawiają się zmarszczki itp, wtedy wygląda to obrzydliwie, wręcz groteskowo. Dlatego jeśli chodzi o małe wzory, takie jak pokazałaś na zdjęciach, jeśli ktoś ma chęć i wie, że nie będzie żałował, to czemu nie. Natomiast tatuowanie sobie całych rąk, nóg, pleców, albo co najgorsze twarzy, dla mnie totalną porażką i błędem, którego po latach większość osób będzie żałować.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, gdy człowiek się starzeje, to później to ciało nie wygląda za ciekawie, jeśli jest całe wytatuowane...

      Usuń
  23. To, że nie można oddać krwi po tatuażu wiąże się nei z zepsuciem krwi a z kwestią, że przy robieniu tatuażu może się wdać zakażenie, które może się ujawnić nawet po pół roku. Tak samo ja musiałam odczekać po przekłuciu pępka ;)

    Ja obiecałam sobie tatuaż na 18naste rodziny i miałam termin, ale rodzice wojowali, a tatuażysta odradził mi robienia tatuażu na żebrach, bo ważyłam tylko 50 kg i byłam zwyczajnie za chuda na to. W przyszłym roku robię go na pewno. I nikomu o tym nie mówię. Jadę i wrócę do domu z gotową dziarką ;)
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj masz rację. ;)
      I po problemie, nikt nie będzie narzekał. Postawisz ich przed faktem dokonanym. ;D Pewnie się wściekną. ;d

      Usuń
    2. Gdy robiłam tatuaże na 18 ważyłam z 49kg i nie było przeciwwskazań. A robiłam na żebrach właśnie c: Kwestia progu bólu pewnie.

      Usuń
  24. Ja własnie planuję zrobić, tylko się zastanawiam nad wzorem. chyba też chciałabym jakiś napis. Na żebrach. Krwi nie mogę zbytanio oddawać bo za każdym razem mnie odrzucają, a ostatnio jak już oddawałam to jak wyszłam po czekolady to zemdlałam i mnie zdyskwalifikowali na miesiąc :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja raz też prawie padłam po oddaniu, to było chyba za drugim razem. Ale biorę tabletki dwa tygodnie przed oddaniem i jest okej. ;) Raz też byłam zdyskwalifikowana na miesiąc, w 2015 roku, w grudniu niski poziom hemoglobiny niestety, ale teraz potrafię już o siebie zadbać. ;)

      Usuń
  25. JA jak najbardziej jestem za tatuażami, które są nie tylko ładne, ale też mają znaczenie. Też jestem na etapie zastanawiania się nad wzorem i wątpię, że to szybko mi pójdzie, bo to jednak decyzja na całe życie

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, warto sto razy to przemyśleć niż później żałować.

      Usuń
  26. Ja mam 3 tatuaże. Długo nad nimi myślałam bo 4 lata, aż w końcu się zdecydowałam. Tylko jeden z nich jest widoczny, jest no napis "uwierz" (po angielsku) na lewym nadgarstku, jest to dla mnie ważne bo mam niesamowicie kiepską samoocenę i w jakiś sposób mnie to pomaga uwierzyć w siebie. Można tak jak pisałaś zawsze go czymś zakryć. Dwa następne tatuaże mam z kolei tak zrobione, że dopóki się całkiem nie rozbiorę do bikini nikt ich nie zauważy. Mamy XXI wiek i trochę nie na czasie jest twierdzenie że nie dostanie się nigdzie pracy jeśli ma się tatuaż. Ja dostałam prace i nikt absolutnie nie widział że mam tatuaże. One są dla mnie, nie na pokaz. I to mi się mają one podobać, ewentualnie mojemu przyszłemu mężczyźnie. Każdy ma inną wizję tatuażu. Moja była taka, by zawsze mi się podobał, zdobił ciało i podkreślał atuty, aby był dla mnie, ażeby skóra w tym miejscu się w razie czego nie rozciągnęła. I powiem Ci, że nikt z moich znajomych nie domyślił się że mam lub nawet że chce posiadać tatuaż bo absolutnie nie wygladam i nie zachowuje się (to tez jakiś dziwny stereotyp że tylko ludzie imprezowi?śmiali? mają tatuaże) jak osoba która posiada malunki na swoim ciele.
    Ja je bardzo lubię, są moje i mnie definiują w jakiś sposób,sam proces tatuowania bardzo lubie i uważam że z umiarem wszystko jest dla ludzi. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, rozumiem. Masz sporo racji. Dziękuję, że zabrałaś głos w sprawie ;D To miłe z Twojej strony. ;)

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥