środa, 20 kwietnia 2016

List w butelce? To nie mit!

Szczerze mówiąc dawno, bardzo dawno nic nie czytałam tego autora. Ani też nie oglądałam. Wiecie zresztą, bo nie raz i nie dwa wypowiadałam się u Was,ze to Pamiętnik i Bezpieczna przystań zrobiły na mnie ogromne wrażenie i zostały zapamiętane na długo jak nie na zawsze. Spacerując alejkami w bibliotece, książki autora czekały na mnie. Zdecydowałam się na ten egzemplarz ponieważ ostatnio Kitty, strasznie ją zrecenzowała. Nie spodobała jej się, więc i ja, jako może nie fanka Pana Sparksa, ale osoba, która lubi jego powieści, chciałam dać szansę. 

Nicholas Sparks - urodzony w 1965 roku, jest współczesnym pisarzem amerykańskim. Jego książki wydawane są w milionowych nakładach, a tłumaczone na ponad 30 języków. Pierwszą jego powieścią był Pamiętnik i jak wiecie jest to powieść, która mnie zachwyciła. Recenzje książek oraz adaptacji powinniście znaleźć pod adresem "Nicholas Sparks" po prawej stronie w rubryczce. ;)

Nicholas Sparks - List w butelce 



Theresa podczas spaceru znajduje na plaży butelkę. Otwierając ją odkrywa, że w środku znajduje się list napisany przez mężczyznę. Styl tego anonimowego człowieka skłania dziennikarkę, a raczej jej przyjaciółkę, by o tym napisać, czegoś poszukać. W pewnym momencie postanawia wyjechać by odnaleźć Garetta. Chciałaby poznać tego mężczyznę, który tym znalezionym listem wywołał u niej tyle sprzecznych uczuć... Czy go odnajdzie? I co spotka bohaterkę podczas tej podróży? 

Jednak Wydawnictwo Albatros jest porządnym Wydawnictwem, które nigdy mnie nie zawiodło. Zawsze bezbłędnie i idealnie drukuje książkę. Okładka idealnie oddaje temat podjęty w historii Sparksa. A ja, że jeszcze nie byłam nad morzem, to mi się marzy taka wycieczka, a poczuć ten klimat w książce na razie jest dla mnie rajem. 

Przechodząc do autora. Aż się stęskniłam za tym moim tak zwanym zamulaniem. Zawsze raziło mnie w jego kunszcie pisarskim zbyt odległe opisy, które momentami bardzo przeszkadzały w czytaniu. No tak, wiem, mogą posypać się hejty, ale moim zdaniem autor zawsze zamulał, zawsze. W każdej powieści jest za dużo opisów, czasami mocno zbytecznych. Jednak mimo wszystko przystępny i prosty język sprawił, że chociaż po części mogłam zapomnieć o swoim życiu i spojrzeć na świat bohaterów. Właśnie. SPOJRZEĆ. Niestety, ale do tej historii nie zostałam zaproszona i wszystko musiałam oglądać z siedzenia kinowego widza. Ale wybaczyłam to autorowi. 

"- Cieszę się. Wydawałaś się szczęśliwa, kiedy był z tobą.
- Skąd wiesz?
- Mamo, mam dwanaście lat. Wiem więcej, niż myślisz."

Jestem trochę zła na autora, bo tutaj bohaterowie byli tacy... mi obojętni. Nie wzbudzili we mnie ani nienawiści, ani sympatii - i to mnie boli. Że byli tacy NIJACY. Nie spodziewałam się barwnych opisów na ich temat, ale oni nie wyróżniali się niczym od pozostałych ludzi. Zgadzam się z tym, że są realni, ale nie mają w sobie nic, czym mogli zapaść mi w pamięć i niestety muszę to stwierdzić, że powieść szybko mi uleci, bo tym razem nie przyniosła mi niczego nowego, ani pięknego. Bardzo polubiłam Garetta. On jako jedyny w tej całej powieści, jakoś niósł mi nadzieję. Smutno mi było gdy dobrnęłam do pewnego momentu. Człowiek po przejściach, zresztą Theresa również taka była, ale w niej nie było tego czegoś, po czym mogłabym wywnioskować, że jest warta uwagi. A on był. Szału nie było, ale źle też nie. 

"Spojrzał na Theresę, jakby była zupełnie obcą osobą. Potem powiedział coś, co zabolało ją bardziej niż wszystkie gniewne słowa, które usłyszała przedtem. - Nigdy nawet nie zbliżyliśmy się do tego, co łączylo mnie z Catherine."

Książka pisana rozdziałami, poznajemy myśli Theresy, Garetta, oraz fragmenty tytułowych listów, które się pojawiają gdzieniegdzie podczas powieści. Ale i dodatkowo wspomnienia z przeszłości, które nie pozwalają iść dalej. Dzięki temu książka została urozmaicona i ratowała przed ogólną katastrofą tak słabej, niestety książki. Nie tego się spodziewałam, Panie Sparks.. No, ale głowa do góry! Pomysł na fabułę naprawdę był w porządku jednakże moim zdaniem nie został w pełni rozwinięty i wykorzystany. Tak jak potencjał pisarza, a wiem, że stać go na wiele więcej. 

Powieść o poszukiwaniu miłości, utraconej miłości, która nie wróci. Żal, ból, rozpacz i pewnego rodzaju stan egzystencji, nawet nie próbując z niego wyjść. O cieszeniu się z małych rzeczy, o przyjaźni, która przeradza się w miłość, która nigdy nie umiera. Nie znajdziecie w niej również sporo słodkich, romantycznych chwil. Znajdziecie tam smutek, ból i zaskoczenie, które zdziwi Was tak, że przez chwilę będziecie siedzieć w osłupieniu i zadacie sobie pytanie "Ale jak to?" ...

"- Dlaczego odchodzisz? 
- Nawet nie wiem, kim jesteś - odparł, obrzucając ją wrogim spojrzeniem.
Bez słowa odwrócił się i wyszedł."

Reasumując, recenzowana książka nie jest najlepszą, jaka wyszła spod pióra autora. Jest ona nieprzewidywalna i zapiera dech w piersi, u mnie to było jeden raz, ale do tej pory jestem mocno zdziwiona i trwam w osłupieniu, ale jak i dlaczego. Mimo tego, że jest bardzo słaba praktycznie pod każdym względem miło mi się ją czytało. Pochłonęłam ją w jeden dzień, zaczęłam w szkole, skończyłam w domu. Plasuje się gdzieś w połowie, może ciut niżej niż połowa, bo jak mówię, mam pewne doświadczenie i wiem, że autora stać na więcej i smuci mnie fakt, że w pełni potencjał nie został wykorzystany. Niemniej jednak uważam, że warto ją przeczytać nawet po to, by odpocząć, zrelaksować się czy też po prostu sprawdzić, czy i waszym zdaniem nie jest zadowalająca. 

 





Książka bierze udział w wyzwaniu:
52 książki w 2016 roku: 43/52
Czytam, ile mam wzrostu: 2,0 cm 
ABC Czytania: L

32 komentarze:

  1. Czytałam tą ksiązkę już dawno, ale pamiętam, że bardzo mi się podobała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O,no popatrz, bo mnie nie zachwyciła, niestety.

      Usuń
  2. Mam ją od dłuższego czasu w planach, ale chyba nie najbliższych. Lubię twórczość Sparksa, lecz czytanie kilu jego książek pod rząd nie jest dość nużące, a właśnie ostatnio skończyłam czytać Noce w Rodanthe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to nie najlepszy pomysł, lepiej odłóż na później. ;)

      Usuń
  3. Ja nie cierpię Sparksa, dużo mu moim zdaniem brakuje ;) Nuda, nuda i jeszcze raz nuda :( (Oczywiście wypowiadam się na temat tylko tych książek, które sama przeczytałam, nie o całości twórczości...).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, sama nie raz się nudzę, ale jego pióro wcale nie jest najgorsze ;)

      Usuń
  4. Też uwielbiam „Pamiętnik”! Wylałam na nim morze łez. Czytałam też „Wybór” i mam podobne odczucia co Ty do „Listu w butelce”. Szczerze mówiąc, nawet nie uroniłam łzy. Za tę pozycję chciałam się zabrać, ale skoro nie jest taka świetna, to trochę poczekam.
    Zgodzę się co do opisów. Ja do tej pory mam z nimi problem, bo część jest po prostu niepotrzebna i nic nie wnosi do fabuły.
    Zamierzam zabrać się za „Bezpieczną przystań” i mam nadzieję, że się nie rozczaruję, ale poczuję to co przy „Pamiętniku”

    Pozdrawiam cieplutko ♥
    http://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętnik .. <3 Poczekaj, poczekaj, nigdzie się z nią nie śpiesz ;) O tak! Bezpieczna przystań jest przepiękna! <3

      Usuń
  5. A dla mnie jest jedną z ulubionych :) Polubiłam dwójkę głównych bohaterów, a zakończenie... oj długo nie potrafiłam się z nim pogodzić :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, zakończenie jest niesprawiedliwe. :(

      Usuń
  6. stoi u mnie na polce ale jakos nie moge sie za nia wziasc

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam tylko jedną książkę Sparksa - "Ostatnią piosenkę", która bardzo mi się podobała, ale jest to taki typ powieści, na które muszę odpowiedni nastrój, a nie często taki mam ;) Jeśli chodzi o "List w butelce", to oglądałam film. Książkę może kiedyś przeczytam, ale nie mam pojęcia kiedy :)
    Pozdrawiam.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jej nie czytałam . :D To zaś ja filmu nie oglądałam, ale może nadrobię zaległość. ;)

      Usuń
  8. Widziałam tylko film - cudny był. Podejrzewam, że i ta powieść Sparksa jest tak dobra jak pozostałe.

    Pozdrawiam!
    Turkusowa Sowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie powieści autora i ich ekranizacje są chwytające za serce. ;)

      Usuń
  9. Uwielbiam Sparksa, a ta książka to jedna z moich ulubionych. Wprawdzie jest dosyć przewidywalna, ale ma w sobie "to coś". Czyta się ją świetnie i jest naprawdę wartościowa...
    Pozdrawiam
    Przygody mola książkowego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie niestety nie jest najlepszą. Dużo jej brakuje do Pamiętnika.

      Usuń
  10. Podobała mi się zarówno książka jak i film :) Bardzo wzruszająca historia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie od dziś wiadomo, że jestem wielką fanką Sparska ;) Ksiażkę oczywiście czytałam, strasznie mi się podobała. Natomiast film? Hm... Oglądałam 3 razy, za każdym razem zasnęłam ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurde, no to teraz już zgłupiałam i nie wiem czy go oglądać, czy też nie..

      Usuń
  12. Nie szaleję za powieściami Sparksa, za to przemawia do mnie okładka - aż zatęskniłam za wyjazdem nad morze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, okładka ma w sobie urok wakacji. ;)

      Usuń
  13. Nie czytałam książek tego autora i nie wiem, czy kiedyś to się zmieni. No dobra - miałam już parę podejść, ale zawsze zamykałam powieść po paru stronach. Może to mnie zniechęca?
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, czyli jednak.. A za co się brałaś? :D

      Usuń
  14. Brr ... nie lubiem tego autora. Powieść średnio mi się podobała i ne zamierzam do niej wracać never :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Auć. Ja do tej powieści akurat tez nie będę wracać, ale do Pamiętnika czy Bezpiecznej przystani czemu nie ;)

      Usuń
  15. Hmm, a ja jeszcze nie czytałam żadnej książki autora, przede mną w pierwszej kolejności ,,Pamiętnik" :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Książki nie czytała i raczej już po nią nie sięgnę ponieważ widziałam ekranizację - Film podobał mi się bardzo. Nie wiem dlaczego tak mam ale jeśli w pierwszej kolejności widzę ekranizację książki to już nie umiem po nią sięgnąć. Co innego jak jest odwrotnie, najpierw książka a potem film wtedy OK.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem,też czasami mi jest sięgnąć po książkę, jeśli film oglądałam wcześniej. Mam tak z serią Zmierzch, a zaś z Miastem 44 nie mam najmniejszych problemów. ;)

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥