sobota, 9 kwietnia 2016

I po cholerę mi to było?

No właśnie i po cholerę mi to było? Dokładnie takie jest moje zdanie na temat całej powieści debiutującej pisarki. Ugh. Chyba już będziecie wiedzieć, jak będzie wyglądała moja recenzja. Spróbuję wykrzesać coś z siebie, postaram się, lecz nic nie obiecuję. 

Ewa Rosolska - początkowo znana jako Marta Osa, zadebiutowała powieścią "I po cholerę mi to było!", której recenzje będziecie mieli możliwość przeczytać. Obecnie na jej koncie pod dwoma pseudonimami są cztery książki.

Marta Osa [Ewa Rosolska] - I po cholerę mi to było! 


Ola - kobieta dobijająca pięćdziesiątki, bardziej woli myśleć, że 48 jest atrakcyjniejsze niż połowa setki. Pracuje jako plastyczka w szkole, do momentu, gdy nie uderza księdza w twarz. I w sumie od tego wszystko się zaczyna. Idzie na urlop i planuje zmienić swoje życie, chociaż już to zrobiła, uderzając kogoś w "sukience". Wychodzi na to, że młodym nigdy nie przestaje się być. 
Moje główne pytanie, w sumie do Wydawcy: Naprawdę? Ta książka jest tak.. no dobrze, jeszcze chwilę, zaraz dam upust swoim emocjom. Jestem naprawdę zaskoczona, że zgodziliście się puścić taką książkę w obieg. Ale mniejsza. Co do samego wydania nie mam nic, naprawdę, w miarę dobrze się patrzyło i czytało. Okładka, owszem dopasowana, ten motyl chyba jako jedyny mi się w tym wszystkim spodobał oraz kolorystyka pierwszej strony. 
Autorka zaś.. tak mnie znudziła, że po kilkudziesięciu stronach, chciałam zrezygnować. Naprawdę. Może gdzieś ten potencjał był, ale książka jest tak bezsensowna, że aż ręce opadają. Niby jest jakiś cel, zarys fabuły, to, co było pomysłem na tą powieść, ale moim zdaniem było do niczego. Z jednym się zgodzę, że po cholerę była mi ta książka. I dlatego nie znoszę debiutujących pisarzy, bo nie wszyscy mają to, co przyciągnie czytelnika - pomysł. Ale nie byle jaki, tylko taki, który zaintryguje i porwie. Niestety, ja przy niej usypiałam. Mało dialogów, praktycznie nie było akcji. FATALNY DEBIUT przynajmniej na moje oko. 
Bohaterowie mimo iż byli wykreowani dość dobrze, kompletnie nie zostali przeze mnie polubieni. W najmniejszym stopniu. Nie lubię gdy nic się nie dzieje, a postacie ubolewają nad samymi sobą. Nie będę się więc o nich rozpisywać, bo nie ma większego sensu. Mnie się nie spodobali i nie mieli w sobie niczego, dzięki czemu miałabym ich polubić. 
"- Już myślałam, że wracam na łono Kościoła, bo się wyspowiadałam u księdza, a tymczasem nagadałam głupio Wojtkowi w dżinsach. Ale wiesz co? - spojrzała na niego i lekko odetchnęła. - I tak jest mi lżej - przyznała się."
Jak wspominałam, książka ciągnęła się jak seriale mające po tysiące odcinków albo i więcej. Mimo nie całych trzystu stron, przeczytanych w kilka godzin, przeżywałam katusze. Przykro mi to mówić, ale ten debiut był do niczego i nie wiem, czy jest sens po niego sięgać. Nic kompletnie nie przekazuje, żadnych wartości, nic kompletnie. Przykładów życiowych również nie daje. I co jest najgorsze, nie ma tutaj rozdziałów. Doprowadzało mnie to do chandry, no bo jak tak można, no nie wierzę. Źle się czyta, jak czytelnik chce sobie zrobić przerwę musi czekać do gwiazdki, żeby móc ją odłożyć, bo w połowie strony to tak kiepsko.
O czym jest książka? O poszukiwaniu lepszego życia, szukaniu zapomnienia, które nigdy nie nadchodzi, o miłości, która nie umarła, a tak bardzo pragniono ją zniszczyć. I jeden mały szczegół, który mi się spodobał, a mianowicie to, że.. było tam o ogrodach. Sama marzę mieć mały domek i malutki ogródek, własne kwiatuszki i takie różne. Chyba dzięki temu przetrwałam tą książkę. 
Reasumując nieszczególnie polecam, bo powieść ze sobą nic nie niesie. gdybym miała raz jeszcze się zastanowić i przeczytać ją, na pewno bym tego nie zrobiła. Starałam się mocno jej nie skrytykować, ale pomimo iż szybko się czyta, banalnie napisana nie tworzy barier. Jednakże w ogóle nie trafiła w moje gusta. Kompletnie. Jeżeli będziecie chcieli ją przeczytać, to na własną odpowiedzialność. Ja nie polecam. 
Książka bierze udział w wyzwaniu:
52 książki w 2016 roku: 42/52 
Czytam, ile mam wzrostu: 1,4 cm
ABC Czytania: I

34 komentarze:

  1. Czytałam kilka udanych debiutów, ale widać nie wszystkie takie są. Szczerze mnie już sam tytuł zniechęca, jednak wiadomo - po tytule się książki nie ocenia.
    O książce jak i o autorce słyszę pierwszy raz, lecz zdecydowanie nie zamierzam się z nimi zapoznawać.
    Nie ma rozdziałów? Serio?! No nie wierzę... Nie wyobrażam sobie książki bez rozdziałów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać, są książki bez rozdziałów. I dobrze, że po nią nie sięgniesz, bo nic, a nic byś z niej nie wyniosła.

      Usuń
  2. Zapewne sama z siebie bym po nią nie sięgnęła, ale i tak dobrze wiedzieć czego unikać. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam tę książkę jakiś czas temu. Wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Zapraszam do zapoznania się z moją recenzją : http://wielbicielka-ksiazek.blogspot.com/2016/01/i-po-cholere-mi-to-byo-m-osa.html Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście już zajrzę. Na mnie niestety nie bardzo..

      Usuń
  4. Szkoda, że powieść nic ze sobą nie niesie. Spodziewałabym się po niej czegoś lepszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, czasami debiuty nie są tak piękne, jak o nich piszą..

      Usuń
  5. Nie można wrzucać wszystkich debiutów do jednego kotła, bo czasami zdarzają się takie perełki, że mucha nie siada. I tak - trafiają się też takie, które załamują. Mi się wydaje, że takie osoby potrzebują mentora. Taka osoba nakieruje debiutantów na właściwe tory bądź całkowicie przekreśli jego plany pod względem pisania.
    Jak widzę ta książka miała potencjał, ale zabrakło jej iskry rozpalającej zmysły czytelnicze. Ja sama po nią nie sięgnę, bo sam opis mnie nie zaintrygował.
    Pozdrawiam. :)
    Bluszczowe Recenzje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj masz rację, mentor by się przydał, ale z tego co wiem, ma dwie książki pod nazwiskiem Osa, a pod drugim kolejne dwie, więc może ktoś to czyta, skoro jest już ich cztery? .. Nie wiem, nie mam najmniejszego pojęcia jak ja to przeczytałam, ale zdecydowanie nie polecam.

      Usuń
  6. Przynajmniej wiem,po co mam nie sięgnąć:) No i poza tym,zawsze cieszą mnie takie szczere i dobitne recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam już o tej książce i myślałam, że to może być coś dobrego. Jak widzę bardzo się myliłam. Po twojej recenzji na pewno nie mam zamiaru po nią sięgać. Wolę przeczytać coś co wiem, że mi się spodoba :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    swiat-pelen-liter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze postąpiłaś. Znaczy no cóż, może nie wiem, może Tobie akurat się spodoba, zawsze lepiej jest ocenić jak się przeczyta, ale ja bym nigdy drugi raz po nią nie sięgnęła.

      Usuń
  8. Szczerze mówiąc nie wpadłoby mi do głowy, żeby po nią sięgnąć... w sumie słyszę o niej po raz pierwszy i nie sięgnę po nią na pewno. Jest tyle lepszych pozycji :)

    Pozdrawiam
    ksiazki-inna-rzeczywistosc.blogspot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że jest wiele lepszych powieści. Ale dać tu szansę polskiemu debiutantowi i.. takie rozczarowanie.

      Usuń
  9. Po Twojej recenzji zapewne na razie odłożę tą lekturę na później ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. O bogowie, już przeczytałaś 42 książki?!
    Nigdy nie słyszałam o tej książce, ale Twoja recenzja raczej nie brzmi zachęcająco :/
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak.. :D W sumie nawet więcej, ale nie są one opublikowane. ;) I nie sięgaj, masz racje ;)

      Usuń
  11. O książce ani o autorce nie słyszałam. Czytywałam dobre, bardzo dobre a nawet świetne debiuty, ale i gnioty mi się zdarzyło. Najważniejsze dla mnie? Pisanie o tym co jest kiepskie, żeby inni mieli szansę uniknąć lub sięgnąć świadomie (jeśli ktoś ma ochotę sam sprawdzić)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie również to jest ważne, by pisać szczególnie o tym co jest do bani, by inni nie tracili czasu.

      Usuń
  12. Czytałam ją jakiś czas temu i mnie sie ogólnie podobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze, Marta jesteś drugą osobą, której się ona spodobała. Ja i tak jej nie lubię. ;/ xd

      Usuń
  13. Skutecznie mnie do niej zniechęciłaś i bardzo dobrze, bo nie zmarnuję czasu ;)

    Zapraszam do siebie
    http://to-read-or-not-to-read.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  14. świetna recenzja, ale o książce słyszę po raz pierwszy i chyba nie mam ochoty po nią sięgnąć :/
    Pozdrawiam,
    Posy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze zrobisz, bo zaoszczędzisz czas na coś lepszego ;]

      Usuń
  15. W skrócie mówiąc: tytuł książki adekwatny do treści :)
    Trochę taki literacki "strzał w stopę" :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Em ... dobra przekonałaś mnie ja po nią nie sięgnę :D
    haha xD

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam dość dawno temu, ale pamiętam: spodobała mi się. Sporo humoru, niemożebne akcje, ciekawa treść i wg mnie dobrze napisana. Wrócę do niej znów, bo trafiła na stałe na moje półki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety mnie się nie podobała...

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥