piątek, 22 kwietnia 2016

Fanfiki? Co to jest? - Recenzja książki, która niezbyt przypadła mi do gustu

Tyle szumu na temat jednej książki, do której szczerze mówiąc nigdy mnie nie ciągnęło. Jednak gdy zobaczyłam kolejną recenzję dość pozytywną u obserwowanej przeze mnie blogerki postanowiłam dać powieści szansę. Powiedziała mi, że polubiła książkę, a z bohaterką nawet się zjednoczyła. Czy ze mną tak było? No cóż, przeczytajcie dalszą część to się dowiecie. 

Rainbow Rowell - mieszka w Nebrasce i pisze książki. Czasem o dorosłych [Landline, Attachments], czasem o nastolatkach [Eleonara i Park, Fangirl], ale zawsze o ludziach, którzy dużo mówią, czują, że są zakochani i pokręceni. 

Rainbow Rowell - Fangirl 



Wren i Cath - bliźniaczki jednojajowe, które są dla siebie nie tylko siostrami, a i najlepszymi przyjaciółkami. Jednak diametralnie się różnią. Cath woli siedzieć w pokoju, w ciszy i pisać fanfiki, a Wren pragnie poznawać nowych ludzi, chodzić na imprezy. Zawsze były nierozłączne. Jednak Wren, nie mieszka w pokoju z siostrą, gdy zaczynają naukę w college'u. Chce, by siostra poznała kogoś, a nie siedziała w świecie internetu. Jak więc potoczą się losy Wren - która będzie mogła imprezować do woli? A jak Cath? Czy zaprzyjaźni się ze swoją współlokatorką, której nienawidzi? Czy poradzi sobie w świecie nowych ludzi, których nie będzie chciała poznać? 

Do Wydawnictwa Otwartego, wydziału moon drive nie mam jakichkolwiek zastrzeżeń, bo zarówno idealnie dopasowana czcionka czy wybrany papier są w porządku. Zresztą miło mi się kojarzy z serią o Julii. Oprawa graficzna również jest w porządku, nie jest jakaś zachwycająca czy zapierająca dech w piersiach. Ot tak, zwykła książka, ze zwykłą okładką. 
Kierując się w stronę autorki - Rainbow Rowell, jest to moje pierwsze spotkanie i uważam je za nie całkiem udane. Jakoś historia bliźniaczek nie porwała mnie. Wiem, że część może mnie zbesztać za to, co tutaj piszę, ale pomimo prostego stylu autorki, jakoś nie wkręciłam się. Niby bohaterowie nie różnią się za wiele wiekiem ode mnie, przez co powinnam się z nimi bardziej zjednoczyć, ale tutaj nic. Żadna więź, nic, kompletnie. Pomysł na fabułę wcale nie jest najgorszy, aczkolwiek nie wiem, czy to kwestia tego, że czytam troszkę innego rodzaju książki, bardziej emocjonalne sprawiło, że nic z książki nie wyniosłam, że zapewne szybko ją zapomnę. Brakowało mi tych emocji, mimo, iż owszem, jakieś tam są, ale w pewnym momencie następuje blokada i autorka nie przekracza jej. Brakowało mi nieco odważniejszych chwil, bardziej emocjonalnych, ale nikt nie powiedział, że to, co każdemu się podoba musi i mnie. 

"-Dużo czasu spędzasz w bibliotece? 
- Owszem. 
- Jak to możliwe, skoro ciągle przesiadujesz w moim pokoju? 
- A jak ci się wydaje, gdzie sypiam? - zapytał. A kiedy na niego popatrzyła, uśmiechał się szeroko."

Cath i Wren, Wren i Cath - to przyjaciele od lat. Tak mi się przypomniało, że była bajka o listonoszu Kot i Pat. Nigdy się nie rozstawali. Trochę te dwie dziewczyny mi ich przypominały. Powinnam w głównej mierze polubić Cath, bo to z jej punktu widzenia praktyczne wszystko widzimy. Jednakże.. ja nie polubiłam jej jakoś szczególnie. Podobnie i Wren niezbytnio przypadły mi do gustu. Był jeszcze Levi i suma sumarum to on wydał się taki jakiś.. najnormalniejszy z nich wszystkich. Starszy od bliźniaczek, ale i taki po prostu w typie kogoś, z moich znajomych. Owszem, jestem tolerancyjna, wiem, że każdy ma swoje zamiłowania, pasje i robi co mu się żywnie podoba. Ale żeby się odgradzać od ludzi, bo pisze się fanfiki i żyje tylko tym światem? Dla dziewczyny, która weszła do college'u to jest najważniejsze? Nie jest to zbyt normalne, muszę przyznać. Jednak dobrze, że gdzieś te bariery pękają. W najmniejszym stopniu, ale jednak. Autorka napisała o uczuciu, któremu nie pozwoliła się ponieść i odnoszę wrażenie, że w całej recenzowanej książce, to ten Simon Snow odgrywa główną rolę i wszystko kręci się wokół niego. 

Książka podzielona na dwa sezony szkolne oraz rozdziały jak już wspominałam widziane ze strony Cath, oraz fragmenty rozdziałów o nieszczęsnym Simonie. To również jest taki wyłącznik, bo nie za często się zdarza, że autor do swojej książki przykleja fragmenty czegoś innego, ale rozumiem, to był ten pomysł na fabułę. To było nudne jak flaki z olejem, ale mniejsza. Przeważają dialogi, co zresztą powinno świadczyć, że powieść jest dynamiczna, że coś ciągle się dzieje. Może się działo, ale nie zrobiło to na mnie najmniejszego wrażenia. 

"Cath wywróciła oczami. 
- Ach, znów ta twoja gra.
- Ach, to wasze z Wren wywracanie oczami... Zawsze mi się wydawało, że z tego wyrośniecie."

Gdy przeczytałam tą książkę, próbowałam zrozumieć zachwyt wielu blogerek nad tą pozycją. Zastanawiałam się i zastanawiałam, i nadal nie mogę dojść z tym do ładu. Może jestem za stara na taką książkę, może faktycznie nie jest to powieść dla mnie, nie wiem, nie mam zielonego pojęcia. Nie potrafiłam wpaść do życia bohaterów, tylko oglądałam je jak zza szyby, gdy ogląda się rybki w sklepie zoologicznym. Nie poczułam tych emocji towarzyszących bohaterom - nic nie poczułam. Wyjątkiem była jedna scena, przy której coś się zaczęło kroić, co mnie zaciekawiło, ale zaraz się skończyło nawet dobrze nie rozwijając. Poczułam się jakbym dostała wiadrem zimnej wody - czego ty oczekiwałaś? No właśnie, dobre pytanie.. 

Nie miałam po  niej książkowego kaca - wręcz przeciwnie zastanawiałam się, jak to możliwe, że kolejna czytana powieść nie przyniosła mi tego, czego chciałam. A czego chciałam? Czegoś, co mogłoby mnie zainteresować, niesamowicie wciągnąć, a ja przez cały czas znajdywałam powody, by zmusić się do lektury, przecież nie mogę jej czytać w nieskończoność, inne książki też proszą się o uwagę. Gdybym miała ponownie zmierzyć się z lekturą, nie wiem, czy bym się na nią zdecydowała. 

"- A jak się zwykle czujesz , gdy się do ciebie uśmiecham? - zapytał. I uśmiechnął się lekko. 
'Jakbym nie była sobą', pomyślała Cath."

Reasumując, dobrze stwierdzałam, czytając Wasze recenzję, że ona nie jest dla mnie, że mnie nie przyciąga do siebie, ale w końcu uległam i nie byłam asertywna. Postaram się, żeby tak było ostatni raz, bo nie mam zamiaru później sama bić się z myślami, po co ja po nią w ogóle sięgałam. Może to też zależy od tego, że jest to pierwsze lektura autorki i możliwe, że jej styl niezbytnio mi się przypodobał. Ale po tej książce nie wiem, czy będzie mi spieszno do jakiejś innej. Nie była książka taka najgorsza, ale też nie najlepsza. Nie wystawiam ocen książkom jak wiecie, ale gdybym to robiła, za wiele by ich nie zajęła. Takie... słabe trzy na dziesięć. Nie polecam jej Wam, ale jeżeli jesteście nadal ciekawi, to dajcie szansę, ale cudów to się po niej nie spodziewajcie. A teraz haaalo! Jest tu ktoś, kto czytał Fangirl? Tak? To super, napiszcie mi w trzech argumentach, co Wam się podobało w niej, bo ja w niej praktycznie nic nie widzę. 

Książka bierze udział w wyzwaniu: 
52 książki w 2016 roku: 44/52 
Czytam, ile mam wzrostu 2,8 cm
ABC Czytania: F

24 komentarze:

  1. Ja przyznam, że nie mam tej książki w planach, chociaż wątek romansowania z tworzeniem fanfiction powinien mnie zaintrygować - a tu pudło! No cóż... tak już bywa, nieprawdaż?
    PS. Jak masz zapisane bliźniaczki jednojajowe to już nie musisz pisać, że one są dwie, bo to już jest zawarte w tamtym zdaniu. ^^
    Pozdrawiam!
    Bluszczowe Recenzje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upsik, dziękuję za poprawkę, zmienię :D

      Usuń
  2. Ja nie znam jeszcze tej autorki i nie wiem czy nie zacznę od poznania jej od ksiażki ,,eleonora i park", choć ,,fangirl" też mam w planach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie dam sobie stop z autorką.

      Usuń
  3. Mam ją na półce, więc kiedyś przeczytam. Zobaczymy co to z tego wyniknie xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam się, że nie czytałam tej książki, ale od dłuższego czasu mnie do niej ciągnęło. Jednak ostatnio nie mam ochoty na tego typu książki, więc raczej całkowicie zrezygnuję z jej przeczytania :)
    Buziaki ;*
    http://bookowe-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam zamiar przeczytać tą książkę, już od jakiegoś czasu czeka na swoją kolej. Ostatnio przeczytałam książkę "Wybrani", która wywołała u mnie podobne odczucia co u Ciebie Fangirl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to ja Wybranych nie czytałam, może kiedyś.. ;)

      Usuń
  6. "Fangirl" też mi się nie podobała, szczególnie, że wcześniej czytałam absolutnie cudowną "Eleonorę&Parka". Niestety, ta książka była dość nudna, niedopracowana i jakby tak wyciąć ze 100 ostatnich stron, to nic by się nie stało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Ja niestety Eleonorze i Park raczej szansy nie dam.

      Usuń
  7. O! Lubię takie szczere recenzje! Nie czytałam tej książki, ale odrzuca mnie już sam opis. Zastanawiałam się czy da to się jakoś fajnie rozwinąć, ale jak widać, nie da się.
    Dziekuję Ci, bo chociaż wiem, że daruję sobie tę książkę :D

    Pozdrawiam cieplutko ♥
    http://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem ciekawa, jak ją odbiorę tę książkę. Mam ją w swoich czytelniczych planach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie planuję tej książki, coś mi w niej zgrzyta.

    OdpowiedzUsuń
  10. Moim zdaniem książka jest dobra i po lekturach była dla mnie miłą odmianą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, no to różnie jest z tym Sparksem.. ;d

      Usuń
  11. Jakoś mnie do niej nie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem rozdarta co do tej pozycji powiem ci szczerze :D
    Bo tyle sprzecznych opinii i w sumie średnią ochotę na początku miałam wiec no ona sobie poczeka :D
    Chyba też za bardzo jej popularna by mnie do siebie przekonać :D Wole nie wyróżniające się z tłumu książeczki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ja chciałam sprawdzić, czy wpadnie mi w gusta jednak nie bardzo. ;/ Ciche książeczki też są cudowne, oj tak. ;)

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥