czwartek, 20 sierpnia 2026

Magdalena Ostrowska - Ojciec roku

 Hejka!

Przychodzę do Was z recenzją, która... Tak naprawdę nie wiem, jak długa będzie. Książka zrobiła na mnie tak OGROMNE wrażenie, że nadal nie mogę w to uwierzyć. A minęło już kilka dni od jej przeczytania...

Magdalena Ostrowska - psycholog, geograf, niegdyś ultramaratonka, dziennikarka sportowa i redaktorka, specjalizująca się w ludzkich historiach i reportażach. Specjalistka od szorstkich historii o miłości i dojrzewaniu, pogubionych bohaterów i historii z humorem, które dają do myślenia.

Magdalena Ostrowska - Ojciec roku

Patryk, dwudziestoczteroletni barman z burzliwą przeszłością, stawia czoła wyzwaniu, gdy jego była partnerka, Marta, powierza mu pod opiekę ich sześcioletnią córkę Tosię. Nagłe spotkanie po latach zmienia poukładany, choć samotny, świat Patryka, zmuszając go do szybkiego kursu dojrzałości.
Poruszająca opowieść o braniu odpowiedzialności za własne wybory oraz o tym, że dla miłości i rodziny warto zaryzykować zmianę całego swojego dotychczasowego życia.

Okładka książki... Oczarowała mnie od pierwszego wejrzenia. W każdym czytelniku raz na czas odzywa się okładkowa sroka i nie wypierajmy tego. Ja, gdy spojrzałam na okładkę, postanowiłam, że MUSZĘ przeczytać tę książkę. Nie znając jeszcze wyników naboru recenzenckiego, pisałam do autorki, czy jest szansa kupić egzemplarz u niej bezpośrednio. Satynowa w dotyku z wytłuszczeniami pokrytymi lakierem UV. Ze skrzydełkami, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytacie kilka zdań o autorce, a na drugim fragment książki. Wyklejka w odcieniu dominującym - turkusowym. Na samym środku okładki widzimy małą dziewczynkę i wytatuowanego chłopaka. Od razu złapała mnie za serce. W połączeniu z tytułem... Musiałam ją przeczytać. I koniec. Co więcej, ma przepiękny barwiony brzeg w postaci naszych postaci z okładki. Ja jestem OCZAROWANA tym wydaniem. To najładniejsza książka chyba w mojej kolekcji, która liczy około 1000 egzemplarzy. Stronice są kremowe, czcionka wystarczająca dla oka. Marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane. Fajne dodatki graficzne w środku się pojawiają w postaci lisków. To było takie idealnie... słodkie. :) Ale, jest ciemna strona tej książki. A raczej wydania. Podejrzewam, że strzelę sobie tym w kolano i wydawnictwo już więcej nie będzie chciało ze mną współpracować, ale wiecie, że jestem szczera. Zawsze. Od 2019 roku zajmuję się również korektą i redakcją tekstów. Książek, opowiadań, bajek dla dzieci... A to, co wydarzyło się w recenzowanej dziś pozycji... szczerze mnie zaskoczyło. Było tu tak wiele błędów składu, a przede wszystkim luster, że szczęka mi opadła. Pogubione znaki interpunkcyjne, ucięty tekst. Domyślam się, że osoba, która nie pracuje z tekstem może tego nie widzieć. Ja widziałam i to za bardzo bolało... Wiem, że zdarzyć się może nawet dziesięć błędów, bo redaktor i korektor to nie są nieomylni ludzie. Ale tutaj ktoś najzwyczajniej w świecie ominął takie rzeczy. Bo jest ich mnóstwo. I tak, zaznaczałam wszystko...

Po tym słodko-gorzkim wstępie, przejdę do konkretów. Było to moje pierwsze spotkanie z autorką i tym samym zyskała bilet szczęścia, ponieważ mam ochotę poznać jej pozostałe powieści. Oczarowała mnie tą historią i ja chcę więcej. Książkę czyta się szybko, ale nie zawsze przyjemnie. Są tu trudne sceny, ale nie znajdziecie żadnych przeszkód. Gdybym miała więcej czasu w ciągu dnia, połknęłabym ją podejrzewam na dwa posiedzenia. Już od pierwszych stron wpadłam do wykreowanego świata i wcale nie chciałam z niego wychodzić. Mój Instagram został dosłownie opanowany przez tę książkę i czytałam już tyle opinii i polecajek, i z pewnymi rzeczami nie mogę się zgodzić. Między innymi z tym, jak nie można lubić bohatera, bo zachował się tak a nie inaczej? No ja tego nie rozumiem. Wiadomo, może mi się nie podobać to, co robi, ale ważne jest to, kim jest. I kim stara się być. Jego serce i dusza jest najważniejsza. Oj, już po samym początku wiedziałam, że ta opowieść wyciśnie ze mnie wszystko... Bardzo polubiłam przystępne pióro Magdaleny i chętnie zapoznam się z poprzednio wydanymi książkami i tymi, które mają zostać wydane. Wysoko sobie poprzeczkę podniosła pisarka, ale wierzę, że da radę. :)

Patryk jest naszym głównym bohaterem i narratorem. Poznajemy go jako młodego chłopaka, mieszkającego ze studentami, który pracuje w wykończeniówce, a zaś w nocy w weekendy jako barman. Wytatuowany (to jest przecież teraz norma) zwraca uwagę wielu kobiet. Tych młodszych i starszych, wiadomo... :) Mimo trudnego charakteru, zamknięcia się na świat i również na samego siebie, polubiłam go OD SAMEGO POCZĄTKU. Czułam, że jego życie będzie mi bliskie? Że bardzo dobrze go zrozumiem i będę znała jego emocje... I może nie spotkało mnie to, co właśnie głównego bohatera, to WSZYSTKO czułam. Szkoda mi go było, ale sama dobrze wiem, że pewne sprawy należy przepracować, by ruszyć dalej...
Tosia to rezolutna dziewczynka, która zostaje zostawiona pod opieką jakiegoś obcego dla niej faceta. Boi się i po jej czynach to ewidentnie widać. Mnie oczywiście przysłowiowy n*ż w kieszeni się otwierał, kiedy Marta zostawiła ją tak na pastwę losu. Mam dwuletnią córkę i nigdy nie zrobiłabym czegoś takiego. To dziecko byłoby dla mnie najważniejsze. Zawsze. Cieszę się, że z każdym rozdziałem dawała nam kawałek siebie, z dystansem, ale jednak.
Maja - to skryta dziewczyna, ale wyczuwałam, że sporo przeżyła. Nie pomyliłam się. Jej charakter podobał mi się, sam fakt, że chciała pomóc obcemu też mi się wydawał realny, bo nie oszukujmy się. Nie ma ludzi idealnych, którzy w obliczu różnych zachowań, postąpią książkowo. Magdalena pokazała nam postacie poranione przez życie, które kroczą wyboistą ścieżką i szukają właściwej drogi. 
Reasumując uważam, że stworzyła tak różnorodne osobowości, że większość z nich polubiłam bardzo, chociaż wiadomo, Tosia i Patryk są na pierwszym miejscu. Co ważne, są to bohaterowie z krwi i kości, którzy spotykają na swej drodze problemy takie, które spotykamy również my. Nie ma tu nic dziwnego, innego, nierealnego. Samo życie. Przeważnie w kolorach szarości i czerni, niestety.

Akcja. Dzieje się tutaj tak wiele, że chwilami wstrzymywałam oddech, oczywiście nieświadomie. Bałam się każdej następnej strony. Jednak zderzenie życia młodego chłopaka, który ma swoje zobowiązania, z tym, co musi robić z dzieckiem, czyli się nim OPIEKOWAĆ wywraca jego życie do góry nogami. Osobiście jestem w szoku, że nie rzucił roboty w barze od razu, ja bym tak małego dziecka samego w domu/mieszkaniu w życiu nie zostawiła. Czasami wychodzę wynieść śmieci i już się denerwuję, a co dopiero iść na zmianę do pracy. Oczywiście, że jako młody ojciec, niedoświadczony ma prawo popełniać błędy i to robi. Ale z biegiem czasu widzimy jego przemianę i to jest właśnie rewelacyjne.

Są tutaj sceny +18, jej próby także, więc musicie mieć to na uwadze. Gdzieś wyczytałam, że scena pod prysznicem jest nieodpowiednia dla tej książki. I znów nasuwa mi się pytanie, dlaczego? Zapewne robi tak spory odsetek społeczeństwa i nikt się tym nie gorszy, bo nikogo tym nie krzywdzi. Pojawiają się też wulgaryzmy, więc i na to się przygotujcie, jeśli macie w planie sięgnąć po tę lekturę.

Ta książka to nie tylko powieść obyczajowa, romans. To historia z przekazem, ogromem emocji i wartościami, o których powinniśmy zawsze pamiętać. Nie wszystko jest podane na tacy wprost, czasami musicie wyczytać to między wersami. Ale nadal to jest piękne i ważne.
Autorka podejmuje się relacji ojca z córką. Już nie takim niemowlakiem, a istotą rozumną na tyle, że trzeba się pięć razy zastanowić, co przy niej powiedzieć na głos. Widać było tę więź z każdym rozdziałem coraz mocniej, a tworzyły ją zwykłe codzienne czynności. Mycie zębów. Czesanie. Odprowadzanie do szkoły... Osobiście ukochałam scenę, kiedy Patryk pomyślał, że Tosia pachnie jak dom. Druga scena to ta z mycia zębów, kiedy to Patryk przypomniał sobie piosenkę o tejże czynności, którą wykonywał. Wiele było takich ujmujących scen... Raz chciało mi się płakać ze wzruszenia, raz byłam na niego wściekła, a innym razem płakałam z nim jak bóbr. Kochałam w nim tą przemianę, że zaczął mówić o swoich emocjach do Mai, o tym, co go gnębi. Zaczął posługiwać się prawdą. I to było przepiękne. Tak, płakałam pod koniec, bo nie mogłam znieść powrotu Marty. Rozdarło mi to serce. Co więcej... Podobało mi się właśnie to, że małymi gestami, scenami niby zwyczajnymi, Magda chwytała mnie za serce. Często się wzruszałam, czułam ścisk w sercu, by za chwilę nie chcieć dopuścić zachowania Patryka, które było co najmniej głupie. Ale tacy jesteśmy - nieidealni i popełniamy błędy, czasami nawet wciąż te same...

Ta książka to MAJSTERSZTYK. 10/10 bezapelacyjnie. 

Musicie ją przeczytać. Nie pożałujecie. Ja jestem wciąż pod wielkim wrażeniem i mam w głowie tak mocno zatartą historię Patryka, że na długo nie wyjdzie z mojej głowy. To jest moje odkrycie i jestem zafascynowana do granic możliwości. Z pewnością wyróżni się na tle innych pozycji i sprawi, że pokochacie tę lekturę tak mocno, jak ja.
Polecam ją z całego serca. Najmocniej. To perełka roku 2026.

Za egzemplarz recenzencki dziękuje wydawnictwu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)