niedziela, 22 marca 2015

Codzienne trudności, które dotyczą każdego z nas.

Cóż, do tego pana przekonała mnie moja Ulubiona koleżanka. Gdy byłam ostatnio w bibliotece to właśnie głównym powodem przepatrzenia każdej półki był pan Hłasko. Nie miałam pojęcia, gdzie go szukać, ale znalazłam, bez niczyjej pomocy.

Marek Hłasko - urodził się w 1934r. w Warszawie, a zmarł 35 lat później, w 1969r., w Wiesbaden, przed kolejnym wyjazdem do Izraela, na skutek przypadkowego przedawkowania środków nasennych. Jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy okresu powojennego.

Marek Hłasko - Opowiadania 




Pierwszy krok w chmurach - dosyć dziwne opowiadanie, moim zdaniem z dużym podtekstem erotycznym, które to dla mnie.. jakoś nie przemówiło. Może do Was trafi, kto wie. Głównie chodzi w nim o podglądanie, obserwowanie innych. Tym razem ofiarami podglądania stają się młodzi ludzie.


"Obserwatorów można spotkać jedynie na przedmieściu."

Ósmy dzień tygodnia - ta krótka dość historia opowiada o Agnieszce, której matka jest chora, ojciec już ledwo to wytrzymuje, a brat ciągle chodzi pijany. Wydaje jej się, że kocha Piotrka, chce z nim stracić swoje dziewictwo, ale jednocześnie nie chce. W końcu trafia, że tak powiem w łapy żonatego i cóż.. kocha swojego brata. Historia poplątana, choć troszkę poczułam jak główna bohaterka się czuje.

" -Gdyby dało się zapomnieć o tym wszystkim. Spokój. Trochę spokoju. Nic więcej. Bez Pietrka, bez ojca, bez Grzegorza. Po prostu spokój i cisza."

Robotnicy - tą opowieść czytało mi się najszybciej i tak jakoś lekko. Opowiada o robotnikach, którzy budują most na równinie i mają go dość. Którzy normalnie ze sobą nie rozmawiają, tylko puszczają wiązanki przekleństw. Nie ma normalnych jak prawdziwi ludzie domów, czy nawet jakichś dobrych warunków do życia. Jedak nie jest to moje ulubione opowiadanie z tego zbioru. Jednak motto jest dosyć.. prawdziwe, które wywarło na mnie wrażenie i to duże.

"Bo dziś wiem już, że często najbardziej kocham tych ludzi, te sprawy i te rzeczy, od których bieg życia każe nam odchodzić - nieraz na zawsze."

Pętla - historia młodego mężczyzny o imieniu Kuba. I tu, już na samym początku przyznam się, że ujęło mnie to opowiadanie. Wydało mi się tak prawdziwe i bliskie, że aż się popłakałam. Jego życiem jest wódka. Ma miłe wspomnienia, ale nie wszystkie. Większość jest przesiąknięte alkoholem. I dzielna Krystyna chce walczyć o niego. Ale czy to jej się uda? Przekonacie się sami. Pragnę byście to opowiadanie chociażby przeczytali. Bo jest tego warte. Każde zawiera jakąś puentę, ale to przemawia chyba najmocniej ze wszystkich. Przynajmniej jak dla mnie. No i ta ósemka..

"Patrzył w niebieski, wymykający się spod czajnika płomyk gazu i myślał o dniu, w którym na zawsze złamie się przeklęty krąg upokorzeń i wstydu, o dniu, w którym nigdy już nie poczuje pragnienia, nikt już nie nazwie go pijakiem, nikt nie odwróci się od niego na ulicy, nikt nie okaże mu współczucia, którego nienawidził, troski, którą się brzydził, i żalu, że jest zdolny, młody, zdrowy i pije."

"- Imię?
Kuba milczał przez chwilę. Ciężkim wzrokiem patrzył na portrety dostojników wiszące na ścianie. Potem roześmiał się i rzekł:
- Pijak.
- Aha - powiedział sierżant.
Obrzucił Kubę krótkim spojrzeniem i zapytał ostro:
- Nazwisko?
- Pijak.
- Zawód? Też pijak?
- Też."


"- Będziemy próbować.
- Dokąd? 
- Do końca.
- Do jakiego końca? 
- Dopóki nie przestaniesz pić."

Lombard złudzeń - kojarzy mi się z latem i przelotnym romansem i mniej więcej właśnie tego dotyczy. Jednakże główna bohaterka, rozmawia z żoną kochanka, a następnie idzie nad rzekę i prowadzi ciekawą konwersację z chłopcem. Chce by został pisarzem, ale ten upiera się, że będzie marynarzem. Nie wiem czemu, ale kojarzy mi się to z jakąś przypowieścią lub, że to opowiadanie mogłoby być przypowieścią.

"[...] Ale jak chcesz. Jesteś takim samym durniem jak każdy z was. Żegnaj, kapitanie."

Baza Sokołowska - najtrudniejsze jak dla mnie opowiadanie choć banalnie proste. Opowiada o mężczyźnie czy chłopaku sierocie, którego praktycznie nikt nie lubi, nie szanuje. Uważany za darmozjada. No, ale cóż każde opowiadanie ma swój cel. Tutaj też znalazł się złoty środek.

"Sam Student przyjął ten nowy cios jak zawsze, po swojemu: z milczącą rezygnacją."

"- No, to pamiętaj, musisz wierzyć w siebie i wierzyć w nas. Jak nie będziesz miał tej jakiejś twardości, jak będziesz miękki, to faktycznie nie warto się brać za nic, bo i po co?"

Uważam, że opowiadania, mają swój sens i swoją puentę. Każde z nich zawiera wskazówkę, która z pewnością przyda się i nam. Opowiadania są o ludziach takich jak my. Z problemami, wadami. Normalni MY. Słabi, nie zawsze potrafimy poradzić sobie z życiem. Pan Hłasko nie żył długo, ale skądś te pomysłu musiały mu się narodzić. Może z własnych przeżyć bądź bliskich? Sądzę, że pisze podobnie do Barbary Rosiek, choć muszę przyznać niektóre opowiadania są o wiele cięższe nić np.Pamiętnik Narkomanki. Komu polecam? Na pewno nie komuś, kto tylko i wyłącznie czyta romanse. Byłoby to za ciężkim wyzwaniem jak dla takiego czytelnika. Myślę, że każdy kto styka się z nostalgią, monotonnością, czy nawet depresją, myślami nad własną egzystencją, poczucia beznadziejności i należenia do nicości - było by warto to przeczytać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥