poniedziałek, 11 lipca 2016

Połączenie - recenzja filmu.

Nie ma to jak czerwcowy dzień w szkole. Gdy już nieliczni siedzą w klasie. To wtedy, nauczyciele, niektórzy nauczyciele są przygotowani na najgorszy scenariusz tejże lekcji. Pytają, co chcemy robić. Gdy pada wyraz film, tak też się dzieje. Moja wychowawczyni miała jednak asa w rękawie, bo przygotowała film godny uwagi, który przyznam, że jest dość dobry. 



POŁĄCZENIE / THE CALL 

Reżyseria: Brad Anderson
Scenariusz: Richard D'Ovidio
Gatunek: Thriller
Produkcja: USA
Premiera: 14 marca 2013 (ŚWIAT)








Telefonistka z linii alarmowej odbiera telefon od dziewczyny, która została porwana i jest więziona w aucie porywacza. Odtąd telefonistka musi walczyć o jej życie. 


Muzyka tutaj jest fantastyczna. Idealnie wpasowuje w tło całego filmu, który jest niebezpieczno zatrważający. Muzyka sprawiała, że na moich rękach włoski stawały dęba. Nie wiedziałam, co to za produkcja, jednak gdy wychowawczyni stwierdziła, że jak zaczniemy go oglądać, nie będziemy chcieli iść do parku. I miała rację. Produkcja pochłonęła mnie całkowicie. Bardzo intrygujący film, pełen akcji, która nie zwalnia, a wręcz gna przed siebie. Czegoś aż tak dobrego się nie spodziewałam. 


Tak bardzo współczułam dziewczynie, która została porwana. Biedna, nic nie zrobiła porywaczowi, jednak dopiero na końcu poznajemy cel, dla którego mężczyzna porwał Casey. Jestem pełna podziwu dla Abigail Breslin, która grała właśnie porwaną nastolatkę. Jej gra, twarz, mimika, wszystko przedstawiła idealnie. Razem z nią czułam się porwana, gdzieś tam w myślach trzymałam mocno kciuki, by wyszła z tego cało i żywo. Tak jak Jordan (Halle Berry) telefonistka, która po raz drugi doświadczyła tak wstrząsającej rozmowy w swojej pracy. One dwie, spisały się po mistrzowsku i nie spodziewałam się tak dobrych aktorek, których nie kojarzyłam z innych produkcji. 


Warto napomknąć, że produkcja nie należy do tych starszych, ma zaledwie nieco ponad trzy lata. A jest naprawdę świetna. Widoki krwi, które również tutaj spotkamy, wszystko było tak realne, cały pościg, wyścig o życie... Naprawdę tutaj aż roi się od emocji. Od takich emocji, po których w nocy, nie możemy spokojnie spać. Zastanawiając się, czy i nas może coś takiego spotka. 

Sam Michael Eklund - który grał porywacza, spisał się fenomenalnie. Przez ta świetną grę aktorską, znienawidziłam go w filmie. Ale trzeba przyznać, że jego twarz, ruchy, gesty pasowały do granej postaci i nie sposób powiedzieć, że ktoś tutaj nawalił. Nie dość, że obsada jest godna podziwu to i to, co dostajemy podczas ekranizacji zmusza nas do powiedzenia - tak, ta produkcja jest naprawdę dobra. 

Sam koniec filmu może nas nieco zdziwić i skojarzyć się z inną produkcją, bo takowa występuje. Ale  powodu porywacza nikt się nie spodziewał. Ja sama byłam w szoku, gdy ujrzałam, dlaczego to zrobił. Nie powiem, zrobiło to na mnie duże wrażenie. Jednak i tak nie potrafiłam zrozumieć dlaczego zrobił to Casey... Siedząc wraz z koleżanką, cicho podszeptywałyśmy "uciekaj, uciekaj" lub podobne urywane słowa. Krzywiłyśmy się, bałyśmy się tego, co będzie dalej. "O nie, zabije ją, zabije!". Niewiele ponad dziewięćdziesięcio minutowa ekranizacja zrobiła na mnie ogromne wrażenie. 

Myślę, że aktorzy pokazując się z najlepszej strony udowodnili, że warto obejrzeć ten film. Gwarantuje Wam, że nim się spostrzeżecie, będzie jego koniec, co też tak dokładnie jakby nie miał końca. Gdy pojawiły się napisy, wychowawczyni do mnie powiedziała "Angelika jeszcze nie oddycha" - tak, to była stuprocentowa prawda. Zapatrzona byłam jak "krowa w malowane wrota", bo tak mnie zaintrygował ten film. Jest jednym z lepszych jaki w życiu oglądałam. I jeżeli ktoś będzie chciał obejrzeć cokolwiek, polecę od razu Połączenie. Tylko jedna rada. Oglądajcie go w dzień, nie w nocy. :)

24 komentarze:

  1. Ach, te miłe wspomnienia oglądania filmów na lekcjach... :")
    Lubię takie filmy. Czuję, że to mogłoby być coś podobnego do "Uprowadzonej", choć nie jestem do końca pewna. Muszę go obejrzeć :)
    Pozdrawiam i zapraszam na post rocznicowy :* pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oglądałam Uprowadzonej, ale ten ... warto obejrzeć. ;) Emocje gwarantowane :)

      Usuń
  2. Oglądałam ten film, nawet wielokrotnie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie obejrzę ;)
    nieperfekcyjna-panienka.blogspot.com <----zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda tylko, że chociaż zachęciłaś mnie do obejrzenia tego filmu, to pewnie zanim to zrobi miną wieki... Tak, ja po prostu nie umiem ślęczeć przed ekranem. No, chyba, że z kimś. Ale jeszcze zależy z kim, bo czasami może się zdarzyć, że w czyimś towarzystwie jeszcze mniej wiem z filmu... :D
    Pozdrawiam,
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że kiedyś znajdzie się czas dla tej ekranizacji dla Ciebie z odpowiednią osobą przy boku. ;)

      Usuń
  5. Tak jak przypuszczałam - zdecydowanie nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My to się mijamy z gustem filmowym . :D

      Usuń
  6. Nie słyszałam o tym filmie. Wydaje się godny zainteresowania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy już nie popełnię tego błędu i nie oglądnę żadnego thrillera czy kryminału w nocy, o horrorze nie wspomnę. Ale zapowiada się bardzo ciekawie, a nie sądziłam, że przykujesz moją uwagę. Udało ci się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przykułam twoją uwagę, nawet bardzo ;)

      Usuń
  8. Oglądałam kiedyś ten film i wywarł na mnie ogromne wrażenie. Oczywiście nie obyło się od łez... ;) Również polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak widzicie, nie tylko mnie się bardzo podobał. ;)

      Usuń
  9. Nie oglądałam JESZCZE :D

    grlfashion.blogspot.com
    zapraszam ;* odwdzięczam się za każdą obserwację ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. A chyba widziałam to :D Ale moja pamięć do filmów jest malusia :D
    Poziom 2 jest fajny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poziom 2, zapamiętam, może uda mi się dziś obejrzeć. ;)

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥