sobota, 14 maja 2016

Recenzja filmu, jedynego w swoim rodzaju.

Już od dawna chłopak męczył mnie, byśmy sobie obejrzeli ten film. Ja jakoś nieszczególnie byłam nim zainteresowana, więc dlatego odwlekałam to w czasie. Jednak czara się przelała, zmiłuj nie było i w weekend majowy zdecydowałam, że okej, dobra, obejrzymy tą produkcję. I co z niej wyszło? A może jaka ja byłam po tym filmie? 





DO UTRATY SIŁ / SOUTHPAW 

Reżyseria: Antoine Fuqua
Scenariusz: Kurt Sutter
Gatunek: Dramat, Sportowy
Produkcja: USA
Premiera: 11 września 2015 (POLSKA) 15 czerwca 2015 (ŚWIAT) 





Bokser Hope staje pod ścianą. Mimo niezbyt sprzyjającego mu losowi, musi udowodnić, że jest w stanie żyć i normalnie funkcjonować oraz potrafi nie tylko zadbać o siebie, ale i innych. 


Wiecie co? Bardzo, ale to bardzo żałuję, że nie poszłam do kina na TEN film. Ciekawa jestem na ile mocniej by mną wstrząsnął, gdybym widziała to na dużym ekranie. Może to nie robić różnicy, ale mi się wydaje, że czasami w kinie emocje są nieco silniejsze. Już na wstępie Wam zdradzam, że produkcja była... świetna, rewelacyjna, fantastyczna. 

Może początkowo mój dystans do filmu był ogromny, z tego względu, że nie lubię oglądać walk bokserskich, a to praca głównego bohatera. Niemniej jednak zawsze gdzieś tam w środku, po naoglądaniu się serialu z Natalią Oreiro, która grała bokserkę i ja chciałam iść w tym kierunku. Ale, że nic nie było w pobliżu, to zrezygnowałam. Dobrze, że chłopak ma chociaż w domu worek, to sobie kiedyś potrenuje. :D Ale tak, zawsze jest krew, rany, a ja... nie lubię takiego widoku, ale jak widać nie można przed tym uciec. I tutaj też podkreślę może rolę głównego bohatera, który swoją rolę zagrał perfekcyjnie. Jako Billy Hope wcielił się Jake Gyllenhaal. Jego determinacja i taka realność, że nie sposób było poznać, że to gra aktorska. To, co na niego czyhało, nie było piękne. Wystawiano go na próbę i to nie jedną. A jak poradził sobie Hope? Myślę, że możecie sami sprawdzić, włączając sobie tę produkcję. 

Kolejno, mocno zdziwiła mnie Rachel McAdams [Maureen], bo... gdyby nie etykieta, nie miałabym zielonego pojęcia, kim ona jest! A warto wspomnieć o jej głównej roli w Pamiętniku Nicholasa Sparksa. Ale muszę przyznać, że coś w sobie ma, ponieważ spodobała mi się jej gra, chociaż za dużo czasu nie ma, ale pole do popisu jak najbardziej. 
No i jeszcze Oona Laurence, która grała córkę Billego, Leilę. Ona też pokazała pazura i choć młodziutka aktorka, również spisała się na medal oddając wszystkie emocje idealnie, że nie widać w nich uty fałszu. 

Boli mnie serce, bo do tej pory ciężko pisać mi o tej książce. Dlaczego? Ponieważ... Ponieważ mam kaca filmowego i miałam oglądać pewną produkcję, ale teraz jakoś nie mogę. Wszystkie obrazy z recenzowanej produkcji utkwiły mi tak mocno w głowie, że nie jestem w stanie ich wyrzucić. Jednak przyznaję, że nie spodziewałam się tylu emocji podczas oglądania. A tutaj szybsze bicie serca, wstrzymywanie oddechu, modlenie się w duchu, aby wszystko przeszło bez problemów. I niestety lub stety pojawiły się łzy... Chciałam pogratulować tak dobrej ekranizacji Panu Fuqua oraz Sutter, za tak cudowne chwile. Mimo iż nie było kolorowo to... poczułam coś, co nie zdarza się często ani przy produkcjach ani książkach - że widz bądź czytelnik łączy się z bohaterami w bólu, czuje ich emocje, próbuje pomóc za wszelką cenę. A ja tak właśnie się czułam. 


Idealnie dobrana muzyka, która wprowadza widza w jeszcze większe emocje, stan niewiedzy, nieświadomości tego, co stanie się później. Oczywiście nie szczędzono sobie widoków niezbyt przyjemnych oku, ale i fabuła jak powyżej gdzieś tam wspominałam, nie należała. Mimo to czuje się zafascynowana i film naprawdę polecam, bo jest wart uwagi, naprawdę. 

Czy gdzieś spotkałam się z podobnym filmem? Nie, a to może i dlatego, że mój zasób filmów jest bardzo ubogi. Ale kurde, takiego wstrząsającego filmu nie widziałam! Pod każdym aspektem dopracowany, zarówno od strony aktorów, tak jak i oświetlenia, muzyki - wszystkiego. Zawiera dynamiczne sceny, które sprawiają, że z zapartym tchem śledzimy poczynania bohaterów. 


Reasumując uważam, że film zasługuje moim okiem na miano arcydzieła. Jeszcze aż tak fantastycznej produkcji nie oglądałam i jestem pewna, że długo nikt nie zajmie miejsca tej produkcji. Dlaczego polecam? Bo pokazuje determinację głównego bohatera, zamiłowanie, ale i jestem pełen smutku. Mimo wszystko warto obejrzeć, naprawdę. 
Przepraszam, że ta recenzja jest taka chaotyczna, ale jestem pod wpływem wielkich emocji pisząc tą recenzję, a minęło już trochę czasu od momentu obejrzenia. POLECAM!

29 komentarzy:

  1. Filmy czy też książki wywołujące emocje są genialne.
    Pozdrawiam!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Najpiękniejszy film jaki kiedykolwiek oglądałam ♥
    Chłopak męczył ciebie, a ja męczę chłopaka by go obejrzał tylko problem jest taki, że wspólny kolega zrecenzował mu całość xD
    Ale namówię go bo warto obejrzeć :D A ja chcę do niego wrócić <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah, rozumiem ;d Musisz się ładnie postarać . ;d

      Usuń
  3. Byłam chyba w ubiegłym październiku w kinie z moim Lubym i bardzo nam się ten film podobał :) Nie mój styl co prawda,ale wiem,że nie narzekałam w ogóle,więc był dobry :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On jest wspaniały i zazdroszczę, że byłaś na nim w kinie . ;)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o tym filmie już nie raz! Wiele osób mówi o tym, że jest on świetny. Czuję, że za niedługo go obejrzę, bo jak najbardziej mam na niego ochotę.
    Pozdrawiam serdecznie,
    swiat-pelen-liter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie, więc klikaj i oglądaj . ;)

      Usuń
  6. Niestety nie oglądałam jeszcze tego filmu, ale skoro wywołuje tyle emocji, w wolnym czasie go obejrzę. :)
    Pozdrawiam serdecznie!
    http://natalie-and-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wywołuje, warto poświęcić mu czas. ;)

      Usuń
  7. Nie oglądałam tego filmu, ale pewnie to nadrobię i to jeszcze dzisiaj w nocy. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie oglądałam, a właściwie nawet o nim nie słyszałam, ale u mnie to nic dziwnego, ponieważ jeśli tylko mam trochę czasu to raczej poświęcam go na książki. Film jednak będę mieć na uwadze. Z chęcią obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, na pewno się nie zawiedziesz na tej produkcji. ;)

      Usuń
  9. Muszę się w końcu za film zabrać :D
    Pozdrawiam serdecznie ;)
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyznam, że mnie bardzo zaciekawiłaś...

    OdpowiedzUsuń
  11. Oglądałam zwiastun i mi się spodobał, ale dopiero ty mnie utwierdziłaś w przekonaniu, że powinnam obejrzeć ten film.
    Cudowna recenzja. Ja kocham oglądać filmy i mnóstwo ich już mam na swoim koncie :D
    Bardzo dobrze, że chłopak Ci nie odpuścił z tym filmem ;)
    Pozdrawiam Tris *.* z http://hopebravestory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doprawdy? Tak mnie to cieszy! Mam nadzieję, że szybko nadrobisz swoją zaległość. :)

      Usuń
    2. Właśnie wczoraj w Dzień Dziecka obejrzałam ten film i przyznam, że na początku nie byłam do niego przekonana. Jakoś fabuła mnie od pierwszej minuty nie wciągnęła, ale z czasem coraz bardziej mi się podobało, a pod koniec prawie się popłakałam. Świetny film. Napełnił mnie taką energią, by coś zrobić, pobiegać, popływać, pojeździć na rowerze. Nie wiem ile z tego wyjdzie i czy entuzjazm mi za chwile nie siądzie, ale i tak jestem wdzięczna za taką motywację. Lubie takie filmy, które sprawiają, że chcę coś zmienić, być w czymś lepsza, spróbować czegoś nowego.
      Więc jeszcze raz dziękuję Ci za polecenie tego filmu :D
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
    3. Nie ma za co, Kochana Tris! Od tego jestem by polecać lub odradzać! Nawet nie wiesz, jakie miłe uczucie mi sprawiłaś, powracając do tego posta i swoimi słowami przedstawiłaś mi swoją własną opinię. <3 Cenię to sobie bardzo mocno, dziękuję! :)

      Usuń
  12. Film zdecydowanie mnie nie interesuje, ale co do tego kina muszę się zgodzić. Nawet nie wiesz, jak cieszę się, że Wilka z Wall Street widziałam na dużym ekranie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, a ja tego tez nie oglądałam. ;d Myślę, że kiedyś odrobię... w wersji dvd lub w telefonie ;d

      Usuń
  13. Nie przepadam za tego typu filmami, ale muszę przyznać, że jestem odrobinkę zaintrygowana. Jak będzie możliwość to go obejrzę, a jak nie - jakoś to przeżyję. W końcu umiem funkcjonować bez niego!
    A co do kina to masz całkowitą rację - to już całkiem inny klimat. :)
    Pozdrawiam!
    #Ivy z Bluszczowych Recenzji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kinie zawsze jest inaczej. Mam nadzieję, że będziesz miała po drodze do tego filmu ;)

      Usuń
  14. Film jest naprawdę świetny. Rzadko wracam do tytułów, które już widziałem, ale po ten z pewnością jeszcze kiedyś sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥