piątek, 13 maja 2016

13 RZECZY, KTÓRYCH NIENAWIDZĘ!


Witajcie Moi Mili!

Dzisiaj przychodzę do Was z postem, który stał się moim nowym cyklem. A mianowicie podaję trzynaście rzeczy, które... no właśnie. Za każdym razem jest inaczej. Które kocham, nienawidzę..., a kolejna odsłona pojawi się dokładnie 13 czerwca. :) Żeby nie przedłużać, zaczynam. 


TRZYNAŚCIE RZECZY, KTÓRYCH NIENAWIDZĘ

1. Nienawidzę ludzi, którzy są fałszywi i dwulicowi. Po prostu nie trawię takich ludzi i staram się omijać szerokim łukiem. Czasami możemy myśleć, że niektórzy są tacy super fajni, a tak naprawdę pod maską sztucznych uśmiechów skrywają prawdziwe oblicze. Oblicze, które chce nas zniszczyć lub doprowadzić na dno. Tak, tacy ludzie istnieją, niestety. 

2. Nienawidzę, składanych na nic obietnic! Bo to... bardzo boli. Tym bardziej mnie, bo jestem dość wrażliwą osobą i naprawdę szlak jasny mnie trafia, jak już się przygotuję psychicznie na coś, co... nie następuje. PRZESTROGA: Przy mnie proszę nie rzucać słów na wiatr!

3. Nienawidzę niesprawiedliwości. Najprostszy przykład. Jestem w domu i uczę się na trudny sprawdzian z matematyki. Poświęcam kilkanaście godzin w przeciągu całego tygodnia na niego, a i tak ledwo dostaje dobrą ocenę. To jest niesprawiedliwe. :( 

4. Nienawidzę... rosołu. Owszem, jem, bo muszę i Mama nie dopuści do tego, żebym w niedziele go nie zjadła. Ale jak widzę jaki czasami jest tłusty... Mój przełyk momentalnie staje się zapełniony i nie jest w stanie zmusić się do chociażby spróbowania tego dania. Po prostu strajkuje - mówi nie i już. 

5. Nienawidzę jeździć na zakupy. Dlaczego? Z prostego powodu. Ja mam bardzo wygórowane jak widać wymogi, jeżeli chce kupić prostą, bez żadnych zdobień np. sukienkę, a wszędzie są jakieś kropki, kreski, wzorki i jakieś wycięcia, dekolty po pępek i brak zwykłej prostej rozkloszowanej sukienki. A jak już się znajdzie, to patrząc na cenę robi mi się słabo. Bez przesady, wolę już nie mieć sukienki, niż wydać na nią więcej niż 120 zł...

6. Nienawidzę czekania na książki, które po premierze wciąż i wciąż nie pojawiają się w bibliotece. Fanką ebook'ów nie jestem, ale też mam chęć na nowość. Czasami mijają wieki, a jej nadal nie ma, a mnie trafia jasny szlak. Przypadek? Nie sądzę... 

7. Nienawidzę siedzieć i nic nie robić. Nie lubię się lenić całe życie. Czasami odpoczynek jest wręcz wskazany, ale myśląc, że mam przeleżeć całe życie - aż mnie dreszcze przechodzą. Zdecydowanie nie! Zaliczam się do osób, które uwielbiają spędzać czas na świeżym powietrzu i to nawet wieczorami! Nocą najlepiej, przy pięknym, gwieździstym niebie... 

8. Nienawidzę osób, które źle traktują dzieci i zwierzęta. Chodzi mi tu w głównej mierze o znęcaniu się nad dzieckiem nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. No i oczywiście nad zwierzętami również. Najchętniej bym wsadziła takie osoby do więzienia, ale zmiotła z powierzchni ziemi. 

9. Nienawidzę gdy autorzy nie wykorzystują potencjału. Ja w ogóle nie wiem jak tak można. Albo ten moment, kiedy czytasz coś, jest to dla Ciebie bardziej niż dobre i sięgasz po inną powieść i ręce dosłownie ci odpadają. Tak często miałam z Cecelią Ahern, ale doszłam do wniosku, że czym nowsze książki, tym lepsze, więc stronię od tych starszych. 

10. Nienawidzę krupniku! I chodzi mi tutaj konkretnie o danie, chociaż alkohol pewno też nie jest dobry. Nienawidzę niczego, co ma w sobie kaszę, jest to tak ohydne, że nie wiem, jak można tak to jeść. Jeszcze wygląda to tak niesmacznie! 

11. Nienawidzę... grysiku! Wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to mój... świętej pamięci Wujek Chrzestny chciał odgrzać grysik, bo mama była w pracy, tata też. Pamiętam ten biały garnuszek i dźwięk odpalanego palnika. Wykrzykiwałam się z wujkiem, że nie będę tego jeść, a kiedy to poczułam zapach spalonego grysiku, kompletnie mi się odechciało nawet na to patrzeć i strajkowałam, że nie zjem nawet łyżeczki. Pamiętam to wyraźnie, chociaż nie byłam za duża, ale jednak. Jednak nagłe trzaśnięcie furtką i biegnę do okna, patrzę, a tu mama wraca! Skakałam z radości i ledwo co do domu weszła, a ja naskarżyłam, że Wujek spalił mi grysik i nie będę go jeść. A mama... zaczęła się śmiać ze mnie i wujka, powiedziała, że narazie wróciła do domu, bo jak narazie nie mają zamówień i nie ma co robić. Finał był taki, że tego grysiku nie jadłam, całe szczęście. 

12. Nienawidzę zakończeń i pożegnań. Zawsze wtedy ryczę jak głupia, co mówi też o tym moja wrażliwość. Jak kończę szkołę, pamiętam po podstawówce był taki kryzys, po pierwszej gimnazjum i zmianie szkoły nie było źle, nie uroniłam łzy, ale było ku temu bardzo blisko, po drugiej szkole gimnazjalnej płakałam jak bóbr, a teraz? Mam nadzieję, że... nie będę płakać za rok. Owszem, cztery lata robią swoje, ale mam nadzieję, że obejdzie się bez łez. :)

13. Nienawidzę sennych koszmarów! Nie raz są tak okropne, że czuję i wiem, że nie tylko we śnie płaczę, ale i naprawdę, w rzeczywistości. Budzę się cała mokra i roztrzęsiona, z roztrzęsionymi rękami. Drżę i przez dłuższy czas nie mogę się uspokoić, to jest okropne... Co najgorsze, że te paskudne sny zapadają głównie w pamięć... 

I to już koniec, jednak muszę przyznać, że do najłatwiejszych zadań, to 13 rzeczy nie należało i nieco się namęczyłam przy główkowaniu. Zapewne po publikacji postu przyjdzie mi kilka różnych innych pomysłów do głowy, ale na to będzie za późno. Na tym będzie się kończyła kolejna odsłona mojego cyklu, jednakże chciałabym poznać i Wasze kilkanaście rzeczy, których nienawidzicie. Czy napiszecie mi, czy coś mojego pokrywa się z Waszym? A może to całkiem co innego? Czekam na Wasze komentarze. Ciepłego dnia Kochani! :*

42 komentarze:

  1. Też nie lubię obietnic bez pokrycia. Bardzo mnie denerwują.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy cykl :D też nienawidzę pożegnań, a najbardziej kiedy kończę książkę, a nie ma następnych część :( nie wykorzystanie potencjału przez autorów coraz częściej mi się zdarza :(
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję. ;)
      Pożegnania nie zawsze są przyjemne, jednak istnieją takowe, które wychodzą nam na dobre... ;) No cóż, jeżeli dla autorów priorytetem jest napisane książki, byle ino ino, to później takie są mankamenty...

      Usuń
  3. Jaki odważny i konstruktywny Tag ;)
    Jaj uwielbiam rosół :P Niech Twoja mama go odlewa kiedy robi go np. na kurczaku,kaczce bądź innych "gatkach" ;D Później niech doda przegotowanej wody i dopiero robi już pod smak. Oczka są ale mniejsze i mniej jest tłusty ;)
    Taka rada ;D
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mama nawet nie zawsze robi taki tłusty, ale jak jestem u kogoś i taki widzę... fuu! Czasami się zdarzy, tacie częściej, ale wiedzą, że muszą się przy mnie tego wystrzegać. ;d

      Usuń
  4. Zdanie na temat rosołu mam takie samo jak ty. Ostatnio jak wracałam do domu widziałam dwie dziewczyny i jedna kopała psa żeby szedł szybciej. Myślałam, że jej coś zrobię, ale na całe szczęście ta jej koleżanka zareagowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym podeszła i ją tak kopnęła, przemądrzała głupia dziewucha. Zero poszanowania! Nienawidzę takich osób!

      Usuń
  5. 1,2,6,7,8,9,13 zgadzam się z Tobą w 100% :) Mam bardzo podobne odczucia, a grysik czyli kaszę manną uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O fe, jak można to kochać! Feee! ;D

      Usuń
  6. Obietnice bez pokrycia to koszmar, nie cierpię gdy ktoś w taki sposób mnie oszukuje. A rosół uwielbiam, ale to może kwestia tego że mojej mamie wychodzi niezbyt tłusty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt chyba tego nie lubi... Moja Mama też nie robi tłustego, raz na czas się zdarzy, ale za to ciocia czy babcie... brak słów. :(

      Usuń
  7. Nie lubisz rosołu! naprawdę? bardzo ciekawy cykl. Czekam na cykl, co lubisz...Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzynaście rzeczy, które kocham, już są na blogu. :)

      Usuń
  8. Super tag :D
    Ja na szczęście rzadko miewam koszmary, ale Ci współczuję, że je masz. to musi być okropne!
    Ja nie jestem fanką rosoły, ale go jem ;)
    Też mnie wkurza jak dużo czasu się uczyłam do jakiegoś sprawdzianu, a potem dostaję złą ocenę. Normalnie, taka niesprawiedliwość i człowieka krew zalewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, one są okropne. Albo pojawiają się takie sny, których nie potrafię zrozumieć...
      Fu, ja dziś musiałam jeść, ale całe szczęście nie miał oczków. ;D

      Usuń
  9. Nie sądziłam, że rosół może wywoływać takie negatywne emocje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zakupy i ja to straszne połączenie. Najczęściej chodzę sama, żeby nikogo nie wkurzać i irytuję się jak muszę iść z kimś. Po prostu nie widzę przyjemności w łażeniu po sklepach, przeglądaniu, przymierzaniu, jak jeszcze ktoś mnie namawia "przymierz, ładnie ci w tym będzie", to już całkiem mnie trafia. Może i ładnie, ale mi się nie podoba, cena za wysoka i po co w ogóle...?

    OdpowiedzUsuń
  11. Cześć refleksyjnie, część z humorem. Ale pomysł na cykl świetny! Ogólnie nienawidzę większości zup, więc rozumiem doskonale. ;) Nienawidzę niedotrzymywania obietnic, to najgorsze....


    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nienawidzi nie dotrzymywania obietnic...

      Usuń
  12. Jesteśmy takie same! :D
    Boże rosół jest najgorszym czymś co ludzie wymyślili ;/ Krupnik dawniej był moją zmorą, ale teraz mi wszystko jedno :D
    I zgadzam się ze wszystkim co znalazło się na liście <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O feee, krupnik ci wszystko jedno ? O nieee ;d

      Usuń
  13. również nienawidzę zakupów i krupniku...zarówno zupki jak i trunku.😁
    bardzo ciekawy i kreatywny wpis!
    pozdrawiam!

    marcepanowerecenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie! Widze, że jest nas więcej . ;d

      Usuń
  14. Ja za to podczas snu nie lubię tego wrażenia jakby się spadało, które mocno wyrywa ze snu.
    Bardzo fajny cykl!
    Pozdrawiam i czekam na 13 czerwca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, tez mam tak czasami! Ono jest ... dziwne.
      Dziękuję! :)

      Usuń
  15. dodajmy że jeszcze w tym miesiącu 13 wypadł w piątek :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie... Ale nie taki pechowy, aż za bardzo Gabi... :) No dobra, dla Was pechowy, bo ten polski. :(

      Usuń
  16. A ja kocham rosół! <3 Ale tylko rosół mojej mamy, ewentualnie mój :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, no rozumiem. Ja może go z czasem polubię. ;d

      Usuń
  17. Widzę, że ogólnie jesteś wrażliwa na ból i niesprawiedliwość tego świata :)


    www.zksiazkadolozka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja zaś uwielbiam krupnik (oczywiście mówię o zupie, nie o trunku), kiedy moja mama nie może na niego patrzeć. No i też miałam w swoim życiu taki okres, kiedy na widok rosołu chciałam uciekać niczym postacie w kreskówkach, przebijając się przez kolejne warstwy ścian, pozostawiając w nich swój kształt. A teraz też lubię tę zupę, ale najbardziej wtedy, gdy jestem przeziębiona!
    Ludzie fałszywi... Znałam parę takich osób, ale odseparowałam się od nich i odczułam ogromną ulgę. Powinny być takie specjalne radary pozwalające wykrywać takie ludzkie mendy na odległość paru kilometrów. :)
    Pozdrawiam!
    #Ivy z Bluszczowych Recenzji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, z tymi ścianami, to dobre porównanie, to samo mam właśnie z rosołem i krupnikiem. Na przeziębienie? Najlepsza herbatka z sokiem z ostrężyn lub malin ewentualnie z cytryną!
      No tak, najlepiej mieć czujnik, dla fałszywych wstęp wzbroniony. ;)

      Usuń
  19. Też nienawidzę rosołu! On jest taki tłusty i ohydny. Te kółka tłuszczu pływają... Kiedyś go jadłam ale później a) zobaczyłam jak wygląda obrzydliwie jak jest zimny i ten tłuszcz zastygł i b) zajrzałam do środka garnka, gdzie pływa mięso oraz c) zostałam wegetarianką XD
    A dwulicowych ludzi chyba nikt nie lubi. Kiedyś znalazłam cytat "Jeśli masz zamiar być dwulicowa, najpierw spraw, by jedna z twoich twarzy była piękna" czy jakoś tak xd

    zapraszam do siebie
    http://to-read-or-not-to-read.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurde, no to fajnie -.- Co ten rosół z ludźmi robi ;d O, gdzieś coś słyszałam kiedyś podobnego, ale gdzie... ?

      Usuń
  20. Nie nie nawidzę rosołu również! Ja zaczęłam sobie w te niedzielne popołudnia sama robić obiady :D
    Pozdrawiam!
    http://fanofbooks7.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥