niedziela, 29 maja 2016

[Book Tour] Mia Sheridan - Bez słów

W tej wymianie cudownej książki, chciałam serdecznie podziękować jednej z blogerek, Emilii, z bloga Czarno biała Em klikając tutaj przeniesie Was na jej bloga, na którego ciepło zapraszam. :) Book Tour jak wiecie to wspaniała akcja, w której może wziąć udział każdy bloger, chociaż i nie zawsze bloger, czasem zdarza się nawet, że Ci, którzy nie posiadają swojego własnego kątka, czytają książkę z akcji. Gdy zobaczyłam, że istnieje możliwość przeczytania akurat TEJ książki, która wstrząsnęła blogosferom, nie zawahałam się i wpisałam - jako pierwsza. Tyle szczęścia, że tak szybko do mnie przywędrowała ta cudowna książka. Jednak co tu przedłużać, zaczynajmy. 

Mia Sheridan - jest autorka bestsellerów "New York Timesa" i kilku innych. Pasjonuje się tworzeniem miłosnych historii, w których ludzie są sobie po prostu przeznaczeni. Wraz z rodziną mieszka w Cincinnati w stanie Ohio. 

Mia Sheridan - Bez słów 


Bree - to właśnie ona ucieka od swojej przeszłości, od życia, by odizolować się od ludzi, i tego, co ją otaczało. Liczy na to, ze poprzez chwilowe wakacje odzyska spokój ducha i jakoś się pozbiera. Jednak gdy spotka Archera, zmieni się wiele. Zacznie się nim interesować, aż w końcu odkryje jego mroczny sekret, który i jego izoluje od pozostałych. Jednak czy Archer kiedykolwiek podzieli się swoim cierpieniem, przeszłością z kimkolwiek? Mieszka blisko lasu i jest pewny tego, że takie życie musi wieść do końca. Sam i na uboczu. Czy przypadkowe spotkanie dwójki bohaterów sprawi, że poprzez rozmowę ich cierpienia, lęki i problemy ulecą gdzieś, skąd już więcej nie powrócą?

Muszę przyznać, że okładka odgrywa tutaj wielką rolę. Jak widzicie jest na niej przedstawiony mężczyzna, jest to typu: twórcze zdjęcie Angeliki. Otóż to mnie właśnie urzekło. Układ ust, modela, woda, las... Wszystko aż korciło od środka by jak najszybciej zdobyć tę książkę i dowiedzieć się, co w tym lesie piszczy. Utrzymana w chłodnych barwach okładka aż razi tym porannym chłodem jeziora. A czerwony tytuł, oraz dane autora sprawiają, że coś się ociepla. Podoba mi się ten kontrast. Już samo to, może nieco świadczyć o powieści. :) 
Co do Wydania nie mam żadnych zastrzeżeń. Wszystko dopasowane pod oko Czytelnika i tak trzymać. Zresztą lubię to Wydawnictwo coraz bardziej. 

Przechodząc stopniowo do autorki, muszę przyznać, że spodobał mi się język, którym Pani Mia operowała. Czasami ciężko jest zaufać nowego autorowi, pomimo iż innym się podoba. Bo jak wiecie każdemu podoba się coś innego, do każdego z nas przemawia co innego. Jednak ten przypadek, był jednym z najlepszych nieznanych ścieżek, na które śmiało wkroczyłam. Zaczytałam się i w ciągu dwóch dni, kiedy miałam chwile dla siebie poświęciłam ją recenzowanej lekturze i wiecie co? Nie żałuję. Proste i lekkie pióro autorki sprawiło, że czytało się w niesamowicie szybkim tempie, kartki znikały w magicznie za szybkim tempie. Nie mamy problemu z odczytaniem sensu w słowach napisanych przez Panią Sheridan. Spodobało mi się to, że pomimo ciężkiego tematu, jakiego się podjęła, poradziła sobie świetnie. Nie chce Wam zdradzać szczegółów, ale podzielenie książki na tak dwa różne, odważne światy... No cóż, nie każdy sobie z tym radzi. Czytając Bez słów, często myślałam o Maybe Someday Colleen Hoover. MS czytałam rok temu, a każda chwila z życia bohaterów nadal we mnie tkwi dosyć wyraźnie. Coś czuję, że z tą lekturą będzie podobnie. Bo stworzenie banalnego świata, z niebanalnymi bohaterami, którzy muszę zmierzać się z takimi przeciwnościami losu... Można by było czytać tak piękne historie zawsze. To nic, że przeplatają smutne wątki, mimo wszystko jednak warto poznać te piękne, szczęśliwe chwile. 

"Odwróciłam się i pobiegłam przed siebie do bramy. Wyprowadziłam rower i ruszyłam w drogę. Raz po raz zdejmowałam nogi z pedałów i jechałam, gnana siłą rozpędu, z głową uniesioną ku niebu, szczęśliwa, pełna życia i   w  o  l  n  a.

Wykreowany przez autorkę Archer, od lat żyjąc w swoim własnym, jednoosobowym świecie, zatracił się w sobie. Odizolowany od rzeczywistości każe siebie, zamyka przed sobą bramę do szczęścia. Jednak... rozumiem go. Jak to Justyśka napisała, jest jej nowym mężem, kłóciłabym się czyj on w końcu by był, mój czy jej... :D Po prostu chodzi mi o to, że jest on nietypową postacią, chociaż tak bardzo przypominając prawdziwego człowieka. Nieporadnego, a jednak wspaniałego w każdym ruchu, czy geście. Pomijam kwestie wyglądu zewnętrznego, bo to dla mnie jest najmniej ważne. Dla mnie liczy się to, co ma się w środku, a taką dusza jak miał Archer, nie każdy może się pochwalić. Mimo bolącej przeszłości, jest jedną z niewielu książkowych postaci, których z chęcią bym wycięła i wstawiła do swojego życia. 
Tak samo jest z Bree, która od pierwszych stron skradła moje serce. Jej szczerość, czyste zamiary sprawiły, że chciałabym mieć kogoś takiego obok siebie. Po części w niej widziałam siebie. Ja też lubię lgnąć do osób, które potrzebują pomocy, tyle, że jak już skorzystają z mojej pomocy to odchodzą, a ja zostaje z udawanym uśmiechem, bo liczyłam na przyjaźń, a nie przyjaźń udawaną na krótki okres czasu. Jednak ludzie z natury są tacy, oczywiście nie wszyscy, że lubię wykorzystywać innych, więc ja już się przyzwyczaiłam do bólu, takiego, gdy ktoś ważny z naszego życia odchodzi, jeżeli gdzieś tam beze mnie będzie szczęśliwy, to mi wystarczy. Pokochałam Bree całym sercem i będzie mi teraz jej mocno brakować w kolejnych powieściach, jakie są przede mną. Jedno jest pewne, gdyby była moją przyjaciółką, nigdy nie pozwoliłabym jej odejść, chyba, że sama by chciała. 
Jak widzicie już samego stylu jakim posługuje się autorka, czy z wykreowanych postaci możecie sięgnąć po ta książkę, bo się... nie zawiedziecie. Może znajdziecie w nich nawet cząstkę siebie? Kto wie... 

"Archer rzucił mu wściekłe spojrzenie i zacisnął zęby. Ale z ciebie palant, odparł na migi. 
Parsknęłam nerwowym śmiechem. 
- Mówi że jasne, nie ma problemu - skłamałam."

Jednak muszę przyznać, że po tych wszystkich recenzjach, spodziewałam się wielkiego, uczuciowego boom!, jak po wrażeniach z Collide - Gail McHugh. Jednakże ta powieść jest mocno stonowana, chociaż autorka tak pięknie opowiada o wszystkich zdarzeniach, że momentami było mi smutno, chwilami się śmiałam, zdarzało się, ze nawet się zamyśliłam i dopiero po chwili spadłam na ziemie. Jednakże jest to delikatniejsza powieść, której granicę dzieli cieniutka linka. Jeden błąd i spada się w dół. Jednakże Mia Sheridan, balansując na tej cienkiej granicy nie stanęła na niej nawet milimetrem, ponieważ chwilami czułam się, jakbym unosiła się w górę, a nie spadała w dół. Swoją delikatnością, poniekąd oryginalnością pokazała, że nie ma rzeczy nie możliwych. Że są ludzie, których większość omija, bo nie są z jego środowiska. Jednak jak wiele tracimy nawet nie kusząc się o choćby samo poznanie takich ludzi. Ja lubię nawiązywać znajomości i jestem pewna, że gdybym była w takiej sytuacji jak Bree z pewnością postąpiłabym tak samo. Pewne zwroty akcji, wstrzymały moje serce. Tak jakby czas i wszystko inne stanęło w miejscu. Świat rozsypał się w mgnieniu oka i straciła wszystko, co miałam - oczywiście wtedy tak czułam się będąc Bree. 

Czułam tak, ponieważ w zawrotnie szybkim tempie wstąpiłam do świata bohaterów. Nie miałam problemów ze zjednoczeniem się z nimi. Odczuwałam każdą sytuację, każdy ból ich na sobie. Podobało mi się to, że podzielenie książki na dwóch narratorów dawało mi większą możliwość poznania tego wszystkiego, co w nich siedzi. To takie niesamowite uczucie, gdy zaczynasz czytać książkę i czujesz się jak sam bohater. Bo to jest pewnego rodzaju ucieczka od świata i od własnych problemów, przejmując się losem postaci bardziej niż swoim. Spodziewałam się jednak, że te rozdziały będą równo podzielone na Archera i Bree. Jednak zdecydowana większość należy do dziewczyny, ale UWAGA! To, że więcej rozdziałów opowiada nam Bree, tak naprawdę, te kilka rozdziałów mężczyzny w zupełności nam wystarcza. I za tą wyważoną ilość wszystkiego, serdecznie dziękuję autorce. Nie zdążyłam nawet zanotować wszystkich cytatów, ba, nawet nie zdążyłam zapisać sobie stron, bo ciekawość wzięła górę nie pozwalając się zatrzymać. Kazała biegnąć dalej, mimo iż koniec zbliżał się nieuchronnie. 

 "- Archer zapytał tylko, czy mam ochotę wybrać się z nim na piknik - odparłam z kamienną twarzą. 
- Aha! - roześmiała się Liza. - Piknik na golasa!
- We łbach wam się poprzewracało - prychnęła Maggie na tle chóralnego wybuchu wesołości. - A teraz zmykać mi stąd. - Trąciła mnie łokciem."

Reasumując, zdecydowanie polecam Wam wszystkim Bez słów. Jest to jedna z niewielu napisanych fantastycznym językiem książka, która pozwoli nam zapomnieć o prywatnym świecie i balansując na cienkiej granicy czytać z wielkim zachwytem kolejne strony powieści. Niewiele lektur może szczycić się tak wysokimi ocenami, recenzjami jak właśnie ta. O miłości, przyjaźni, sprawach przeszłości, które nie dają nam spokoju. O ciszy, która nie zawsze jest przeszkodą, czymś co niszczy wszystko. Bo czasami bez słów jesteśmy w stanie lepiej się porozumieć. Bo od czego mamy oczy, twarz i zarazem jej mimikę? Właśnie od tego. Nie zawsze jesteśmy w stanie wyrazić w słowach, to, co myślimy, co czujemy - bo to właśnie oczy robią za nas. ZDECYDOWANIE książka należy do moich PEREŁEK i chciałabym kiedyś dostać ją na prezent. Byłby to jeden z najpiękniejszych prezentów, jakie dostałam. 




Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam, ile mam wzrostu: 2,5 cm

22 komentarze:

  1. Mam w planach i widzę, że będę zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  2. Chcę ją przeczytać. W zasadzie postanowiłam sobie, że jeżeli moja praca licencjacka zostanie zaakceptowana, to mimo niewielu funduszy obecnie, zakupię sobie tę książkę, jak też "Ugly love". :)
    Pozdrawiam,
    Chaotyczna A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ta na pewno Ci się spodoba :) Jestem tego pewna :)

      Usuń
  3. Niedawno ją czytałam i w pełni zgadzam się z Twoją recenzją ;) Cała historia choć dość smutna - naprawdę mnie oczarowała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że książka przypadła Ci do gustu. Jest to jedna z moich ulubionych powieści:) Pozdrawiam oraz dziękuję za udział w EM TOUR :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim serduszku też odbiła się nader wyraźnie. Nie masz za co dziękować. ;)

      Usuń
  5. Czytałam tą książkę zaraz po premierze i jestem w niej bezwarunkowo zakochana. A szczególnie w przecudownych Archer'ze. Cieszę się, że tobie również się ona spodobała.
    Pozdrawiam serdecznie,
    swiat-pelen-liter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda. Sam główny bohater, Archer ma w sobie coś, co sprawia, że nie da się go nie lubić. ;)

      Usuń
  6. Ta książka zasługuje na wszystkie pochwały!

    OdpowiedzUsuń
  7. Trochę Ci zazdroszczę udziału w TYM Book Tourze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz do Biało Czarnej Em może jeszcze się uda dopisać Cię do Book Touru. ;)

      Usuń
  8. Nie czytałam,ale widzę po komentarzach,że warto

    OdpowiedzUsuń
  9. Chociaż wielu recenzentów zachwala tę książkę (w tym samym panna Królik), ale ja nie jestem do niej przekonana. :)
    Pozdrawiam!
    #Ivy z Bluszczowych Recenzji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja nie wiem, nie rozumiem jak tak można! :(

      Usuń
  10. Nie czytałam żadnej ksiązki tej autorki, ale skoro tak zachwalasz może pora to zmienić? Ląduje na mojej liście "do przeczytania" ale raczej nie w najbliższym czasie...

    OdpowiedzUsuń
  11. Po twojej recenzji na pewno przeczytam tą książkę :)
    Mam wrażenie, że choć tak dużo napisałaś, to nie zdradziłaś prawie wcale fabuły,pozostała ona taką tajemnicą, którą mam ochotę odkryć ;) I to wspaniałe. Są bardzo różne recenzje, każdy pisze inaczej. Jednen zdradza bardzo dużo treści książki, drugi średnio, a trzeci mało, i mam wrażenie, że ty napisałaś świetną recenzję, bo idealnie wszystko wyważyłaś, za co bardzo dziękuję :D
    Pozdrawiam Tris *.* z http://hopebravestory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy! O kurczę! Ile pochwał! Aż mi się głupio zrobiło nie wiedząc czemu! Ale cieszę się bardzo, że tak Ci się podoba moja recenzja. :) Staram się w nie wkładać całe swoje serduszko i mam nadzieję, że nigdy, ale to nigdy pasja do czytania mnie nie opuści. <3 I jeszcze raz dziękuje, za te piękne słowa i poganiam cię żebyś szybko złapała w dłonie książkę i przeczytała. ;)

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥