środa, 25 maja 2016

Czy siostra zrobi wszystko, by uratować brata?

Witajcie Moi Mili! 
Dzisiaj  chciałabym przedstawić Wam recenzję książki, na którą... bardzo długo czekałam. Naprawdę długo, ponieważ wydana była już tamtego roku, a ja tylko mogłam obchodzić się "smakiem". Jednak, gdy w bibliotece stała się dostępna, zarezerwowałam ją i odebrałam kolejnego dnia i ku mojemu zaskoczeniu, okazało się, że bibliotekarka odłożyła mi drugą część i zapytała, czy chcę. Ja bym nie chciała?! No i takim cudem doczekała się swojej kolejności i mogę w końcu wyrazić kilkadziesiąt zdań na jej temat. Zapraszam do dalszego czytania. :) Oczywiście jeżeli czytaliście - chciałabym również poznać Wasze zdanie :) 

Victoria Scott - debiutowała serią o Dantem Walkerze. Jej książki zostały przetłumaczone na 11 języków. Sama autorka mieszka w Dallas z mężem i córką. Uwielbia poznawać swoich czytelników. TO ZAPRASZAMY DO POLSKI :)

Victoria Scott - Ogień i woda #1



Tella nie cierpi Montany, a mieszka w niej już około roku. Niby ze względów zdrowotnych jej brata przenieśli się, bo to była jedna z nadziei, na ratunek Cody'iego. Jednak pewnego dnia znajduje na swoim łóżku pudełko. Chwali się nim i dziękuje, a ojciec stara się to zniszczyć. Jednak nie zdał sobie sprawy, ze dla niej jest teraz ważny czas. Ratuje małe urządzenie i podąża za głosem kobiety zgadzając się na udział w Piekielnym wyścigu. Nie tylko ona bierze udział w tym wyścigu, a stawka jest wysoka - lek dla wybranej osoby, które zlikwiduje chorobę. Tella nie będzie mogła liczyć na innych, bo przecież liczy się rywalizacja, jedyne, kto jej pomoże to jej pandora, która jak do tej pory nie wykazała żadnych zdolności. Czy dziewczyna znajdzie przyjaciół? Czy poradzi sobie przedzierając się przez te światy? Czy zdobędzie lek dla brata? Czas ucieka...

Pierwszy raz spotykam się z Wydawnictwem IUVI, oczywiście jestem pod wrażeniem. Brak jakichkolwiek literówek, błędów w druku, a czcionka jest idealna dla wzroku wraz ze wszystkimi innymi szczególikami. Ale okładka. O niej muszę napisać. Po prostu muszę. Ona HIPNOTYZUJE. Jest przepiękna, jedna z najlepszych jakie spotkałam w tym roku, ale i całym życiu, naprawdę. Bardzo mi się podoba, te przeciwieństwa ukazane tak fantastycznie na czarnym tle tworzą klimat. Ona odegrała dużą rolę kiedy decydowałam się na książkę. 

"Zakrywam usta, starając się nie rozpłakać. Lek. Lekarstwo dla Cody'ego. Zrobiłabym wszystko, żeby je zdobyć. Słyszę, jak kobieta jeszcze dodaje: 
Zwycięzca może być tylko jeden."

Stopniowo przechodząc do samej autorki, jest to moje pierwsze spotkanie z nią i uważam, że udane. Pisarka stworzyła unikatowy świat, w którym wbrew pozorom, odnalazłam się i towarzyszyłam Telli w Piekielnym Wyścigu. Pierwszy raz spotykam się z takim pomysłem na fabułę, więc nie można zarzucić tutaj schematyczności. Książka napisana prostym, lekkim językiem, lecz momentami trzymającym w napięciu. Czytało mi się dość szybko, zajęła mi kilka godzin z przerwami. Nie wymaga od nas niczego innego jak tylko czasu, by móc ją skończyć. Autorka sprawiła, że wstrzymywałam oddech, a chwilami uśmiechałam się sama do siebie jak jakaś... idiotka. :D Tak to już jest jak oddaje się powieści w całości, a ona robi z Tobą to, co chce. Cieszę się, że dałam szansę tej książce, chociaż... nie była zbyt emocjonalna. Owszem intrygowała, nie pozwalała by od niej odejść na dłuższy czas, ale arcydziełem niestety nie jest. Chyba mam ostatnio za duże wymagania i dlatego tak jakoś nie wszystko mnie zachwyca. Wiele zwrotów akcji wpływa na dynamiczność całej książki i jest naprawdę czymś potrzebnym, by nie wiało nudą. 

Świat wykreowany przez pisarkę jest niby normalny, dokładnie tak jak rzeczywistości, ale i tak mimo wszystko czułam się jakbyś śniła i tam wraz z postaciami uczestniczyła w Piekielnym Wyścigu. Szukałam niebieskich flag, szukałam bazy tak jak reszta. Czułam się jak rybka w wodzie, jedyne co mnie raziło, to to, że za szybko się skończyła. Ale spokojnie, pojutrze recenzja drugiej części. :) 
Powieść podzielona na części, tutaj mamy dwie, z tego względu, ze w pierwszym tomie czytamy tylko o dwóch pierwszych etapach, które przebywają bohaterowie, co zarówno jest połową wyścigu. Kolejno są rozdziały, idealnie wyznaczone, nie za długie, nie za krótkie, takie na styk. O wszystkim dowiadujemy się z punktu widzenia Telly. Tutaj również nie przeszkadzało mi to, że tylko jest jeden narrator. Autorka zajęła mi czas na chwilę odciągając mnie od rzeczywistości i za to dziękuję. 

"- Czy... - zaczyna powoli Caroline, patrząc na Guya. - myślisz, że powinniśmy płynąć? 
- Nie będę pływał w  rzece pełnej gówna - prycha Titus. - Wyglądam na kogoś, kto chce mieć ebolę?"

Bohaterowie również zostali wykreowani jak na nich przystało. Nieco się bałam, że Tella będzie za płytka, tak jak i pozostali, jednak moje obawy były niepotrzebne. Polubiłam tą dziewczynę za determinację by zdobyć ten lek dla brata. Ryzykowała swoje i jego życie, które mogła ocalić. Dziewczyna nie przyzwyczajona do wszystkich warunków, będzie musiała się zmierzyć sama z sobą, ze swoją wytrzymałością. Jednak  czasie rywalizacji, popełnia błąd. Przynajmniej ja go tak odczytuje. Ufa i powierza swoje zaufanie innym, co później może zostać wykorzystane przeciwko niej. Mimo, iż wszyscy uczestnicy są zdeterminowani, nie wszyscy przechodzą do drugiego etapu. Guy - chłopak, który ma dość fajną pandorę, jednak i tak nic nie pobije małego liska Telli, który jest rewelacyjny. W sumie to Madox jest moim ulubieńcem z tej książki, naprawdę. Ale powracając do Guy'a, jego również polubiłam. Żaden z bohaterów szczególnie nie podbił mi serca [pomijając Madoxa], ale jego chwilowe zachowanie na samym początku, były okropne. Nie przepadałam za nim, dopiero jak zaczęłam czytać o nim więcej, starałam się go zrozumieć i jak widzicie,zasłużył na krótkich kilka zdań. :) 

Podobało mi się to, że w momencie, w którym powinnam trząść spodniami, zaczęłam się śmiać, po prostu. Zdradzę Wam szczegół, że jeden z bohaterów spotkał się z... małpą! Tak się wtedy zaśmiewałam, bo wydało mi się to nadzwyczaj dziwne :D Ale później miało być tylko lepiej i ciekawiej i uwierzcie, że było. Momentami czułam się jakbym trafiła do ZOO, naprawdę. Tyle zwierzątek... I każde z nich ma swój urok osobisty. Jednak warunkami przejścia do kolejnego etapu stają się rzeczy coraz mniej przyjemne... 

" - Nie, dzięki - odpowiadam. 
- Przemyśl to jeszcze - warczy, podchodząc bliżej. 
Guy odpycha go ode mnie.
- Powiedziała, że dziękuje. A teraz spadaj stąd w podskokach."

Książka jest o wyścigu, rywalizacji, w której każdy zdeterminowany potrzebuje leku, by uratować bliską mu osobę. Zwycięzca może być tylko jeden, ale jak to uczynić, by wygrać? Trzeba naprawdę wiele przejść. Oczywiście nie ma tutaj rozwiązania tej całej bieganiny. Autorka pokazuje nam, jak podli mogą stać się ludzie, gdy chodzi o wygraną, czy zazdrość. Jak wspominałam gdzieś powyżej, książka nie jest arcydziełem, nie jest niezapomniana. Owszem, podobała mi się, na chwilę w głowie na pewno mi zostanie, ale nie była jakaś taka wiecie, cudowna. Bynajmniej nie odniosłam takiego wrażenia. Może to wina tego, że tyle na nią czekałam? Nie wiem, nie mam pojęcia. 

Reasumując polecam Wam serdecznie tą książkę, jest warta chociażby chwili by posłużyć za odskocznię od reszty powieści, od rzeczywistości, która może nie jest najlepsza w danej chwili. Gdybym miała jeszcze raz się decydować na tą powieść, na pewno bym ją pożyczyła. Przynajmniej teraz wiem, że niektóre ochy i achy były w sumie nad niczym. Ale to takie moje mocno subiektywne zdanie. Ja polecam i zachęcam Was do dzielenia się ze mną opiniami na jej temat. :)

Książka bierze udział w wyzwaniu: 
Czytam, ile mam wzrostu: 2,7 cm

28 komentarzy:

  1. Książkę czytałam, była dobra, ale jakoś specjalnie mnie nie zachwyciła. Nie wiem czy jeszcze do niej wrócę, wiem jednak, że przeczytam drugi tom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugi tom, drugi tom... też czytałam i nie było wielkich rewelacji, niestety... Jednak ja raczej nie powrócę do tej serii, tak coś czuję...

      Usuń
  2. Mam w planach tę książkę, ale dość odległych. Dużego parcia na ,,Ogień i woda" nie mam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam i żałuję, że go miałam. ;D Matko, jakie rymy... ;d

      Usuń
  3. Czytałam tę książkę prawie rok temu (i wtedy dopiero poznawałam wydawnictwo IUVI, chociaż istnieje na rynku już parę lat) i muszę przyznać, że początkowo miałam pewne opory, ale dopiero później wkręciłam się w fabułę. Victoria Scott potrafi oczarować czytelnika i wycisnąć z niego wiele emocji. Poczekaj tylko, aż zaczniesz czytać [Kamień i sól], gdzie ten tytuł jest jeszcze lepszy od swojej poprzedniczki. Szkoda tylko, że ta seria to duologia, chociaż autorka myśli (i to dość poważnie) o trzecim. A aktualnie czekam na [Tytanów]. :)
    Pozdrawiam!
    #Ivy z Bluszczowych Recenzji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam drugi tom już jakiś czas temu i niestety, ale też nie był o wiele lepszy od pierwszego. Był bardziej dopracowany, nieco emocjonalniejszy, ale... niestety bez rewelacji. Ja również czekam na trzeci, bo tak dziwnie się zakończyło. No tak, Tytany mogą być ciekawe.

      Usuń
  4. Książka zbiera całkiem dobre recenzje i bardzo mnie tym kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się skusić, lecz i też nie mieć za wysokich wymagań. ;/

      Usuń
  5. Ogromnie ciągnie mnie do tej książki, jak ją gdzieś wypatrzę (oby w bibliotece) to zabiorę się za przeczytanie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie spodziewaj się czegoś superfantastycznego, bo możesz się zawieźć. Ja też miałam taki magnes do niej i niestety się zawiodłam...

      Usuń
  6. To moja ulubiona książka! Czytałam ją 2 razy, a jej następną część 4. Rzeczywiście miałam obawy co do Telli, które niestety się sprawdziły, ale dopiero w 2 części. Mnie również zahipnotyzowała okładka. Aktualnie ta autorka pisze nową książkę wraz z fanami na Facebooku, szukając u nich rad i pomysłów.

    Pozdrawiam
    The-only-thing-i-love-are-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rety, ja bym tak nie dała rady czytać. O, o tym to nie miałam pojęcia, aczkolwiek chciałabym poznać całkowite zakończenie tej serii.

      Usuń
  7. Jeszcze nie przeczytałem tej książki, ale już od dawna na nią poluje i postanowiłem, że przy najbliższym zakupie kupię ją :) Naprawdę świetnie i interesująco piszesz :)
    http://maasonpl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za skromne uwagi co do mojego prowadzenia bloga, cieszy mnie to, że Ci się podoba. ;) A co do książki... Ja bym żałowała, że je kupiłam, ale to już jak tam chcesz. ;)

      Usuń
  8. Kolejna recenzja tej książki, a ja nadal jej nie posiadam. Pewnie zmieni się to najbliżej w wakacje, ale coż :D
    Pozdrawiam :D
    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, w wakacje najwięcej czasu .; ) Co po dla niektórych. ;)

      Usuń
  9. Czytałam tę książę jakoś w zeszłym roku i zawiodła mnie kompletnie. Myślałam, że będzie to fajna historia, a otrzymałam praktycznie "igrzyska śmierci" z kilkoma dodatkami. Szkoda, ponieważ za lekturą Collins również nie przepadam :/

    Pozdrawiam
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/05/dzienniczek-peen-cytatow-1.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślałam. A Igrzysk śmierci nie czytałam. I jakoś mnie do niej szczególnie nie ciągnie.

      Usuń
  10. Szczerze pisząc,to chyba pierwszy raz widzę tę książkę,serio,ale to może dlatego,że nie jest to mój ulubiony gatunek :) Mimo wszystko recenzja zachęcająca,więc może kiedyś się skuszę :) buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to uczucie. Jak widzisz książkę, która może być ciekawa, ale to nie twój gatunek. ;) Mimo wszystko kiedyś możesz sięgnąć. ;)

      Usuń
  11. Ja nie wiem jak ja znajdę czas na tyle książek a ty mnie tu tak prowokujesz bym po kolejne sięgała ♥
    Zobaczymy co z tej pozycji wyjdzie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, taka moja rola, będę cię kusić i zwodzić na kolejne powieści. ;)

      Usuń
  12. Książkę przeczytałam, aczkolwiek spodziewałam się troszeczkę czegoś innego... Bardziej emocjonalnego, gdzie większą wagę będzie się przykładać własnie do uczuć, do bliskich uczestników wyścigu... Jednak mimo wszystko mi się podobało.
    Ale druga część, przynajmniej dla mnie, zdecydowanie lepsza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się spodziewałam więcej emocji, no, ale nie zawsze się ma to, czego się chce.
      No tak, druga część lepsza. ;)

      Usuń
  13. kiedyś na pewno się za nią wezmę :) te pandory zwłaszcza mnie ciekawią, ale i humor :)

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥