wtorek, 3 maja 2016

Czy da się podzielić świat na pół?

Widząc tą powieść w zapowiedziach na blogach, czułam, że pozycja ma w sobie to coś. Przyciągała mnie do siebie jak magnes, tym bardziej, że pojawiające się opisy, recenzje, wręcz kusiły jeszcze mocniej. Szkoda, że nie widzieliście mojego uśmiechu, gdy zobaczyłam ją na bibliotecznej półce. Chciałam skakać z radości. No i ledwo się pohamowałam. 

Jandy Nelson - bardzo przesądna, w dzieciństwie zbierała czterolistne koniczyny. Jest fanką Johna Greena, boi się pająków i często śni na jawie. 

Jandy Nelson - Oddam ci słońce




Jude - buntowniczka, starsza o kilka godzin od swoje brata. Zawsze pragnęła o uwagę matki i była zazdrosna. Jednak gdy dorasta, podejmuje decyzje, które zaważą na jej życiu. I nie tylko jej.
Noah - wrażliwy i nieśmiały młodszy brat swojej siostry bliźniaczki. Ma talent, rysowanie jest jego pasją. Silnie przywiązany do matki, rzadko wychodzi z domu. Przeciwieństwo Jude. 
Wiadome, że jak bliźniaki, to nierozłączni i najlepsi przyjaciele, ale czy i tutaj tak będzie? Co stanie na ich drodze, by ich rozdzielić i stworzyć nieprzyjemny dystans? Czy jeszcze kiedykolwiek staną się jednością jak kiedyś, że nie potrzebowali słów by rozmawiać? 

Kolejna świetna książka, wychodząca z "Moondrive"! Podoba mi się bardzo okładka i szczerze mówiąc, ona również mnie przyciągnęła do przeczytania tej książki. Od razu mówi nam, czego możemy się spodziewać. Dodatkowo opisy bohaterów na przedniej i tylnej części nam uchylają rąbka tajemnicy. Kolorystyka: pomarańcz i niebieski kolor na moje oko idealnie się łączą. Czcionka i marginesy jak zwykle nienagannie, oraz oczywiście brak literówek. 

"Tak przy okazji: oddychanie jest przereklamowane. Mózg może działać całe sześć minut bez tlenu. Nie oddycham już trzy minuty, kiedy on mówi: 
- No dobrze, to wracając do sprawy - wyciąga do mnie pomarańczę - chcesz pomarańczę, kimkolwiek jesteś? "

Co do autorki, kolejna nowa pisarka, nowy horyzont. Szczerze mówiąc, czytało mi się dość szybko, bez jakichkolwiek utrudnień, ale to pewnie i zasługa osoby, która przekładała powieść na polski. Tak patrzę na egzemplarz i nie wiem, co mam napisać. Może fakt, że lepiej czytało mi się część Noaha, bo była taka... lepsza. Pomysł na fabułę oryginalny, ponieważ z podobnym nie miałam do czynienia, więc nie zarzucam pisarce schematyczności. Przekleństwa się zdarzają, ale nie gorszą, więc jest w porządku. Wiele emocji przelanych na papier, ujętych tak pięknie, delikatnie. To mi się podobało, bo ten plastyczny język pokazał, że warto zaufać autorce. Uważam również, że potencjał został w pełni wykorzystany i szczerze? Chcę więcej! 

Co do postaci, już wcześniej się zdradziłam. Mianowicie Noah bardziej przypadł mi do gustu. Pomimo iż na początku aż mną trzęsło, jakim językiem posługiwał się trzynastolatek! To było oburzające no i po części trochę dziwiły mnie jego myśli, czyny i słowa. Jednak po pewnym czasie go zrozumiałam. Nie chcę wdrążać się w szczegóły, by nie zespoilerować Wam tej książki. Jednakże momentami wydawało mi się, że jest młodszy, ale o wiele mądrzejszy niż dorośli ludzie. I ma talent plastyczny. Maluje jak Picasso, stąd też jest tak nazywany. Takie talenty nie powinny się marnować. ;) A co do Jude... również mnie irytowała, ale z początku nawet ją lubiłam. Ale gdy się zmieniła, już mi nie pasowała. Stała się całkiem kimś innym, nie była sobą. A to, co zrobiła przekroczyło wszelkie możliwości, miałam ochotę ją wtedy zamordować. Wydała mi się rozpuszczoną nastolatką, która myśli nie głową, a czymś innym. Dlatego też z postaci najbardziej polubiłam Noaha. Byli jeszcze inni, ale to główny bohater zaprzątał moje myśli non stop. 

"Jego rekord to dziewięć dni. Ożeż cholera jasna! T o   t e n   r o d z a j   f a c e t a."

Podoba mi się, że Oddam Ci słońce pisane jest z perspektywy bliźniaków. Dzięki temu zabiegowi mogłam poznać bliżej ich myśli, co jak wiecie uwielbiam. Ale i tutaj mamy wyraźny podział. Gdy czytamy myśli Noaha, tkwimy w czasie, gdy chłopiec ma 13 lat i trwa to około rok. Natomiast gdy czytamy o losach Jude, jest tu pewna różnica, ona startuje mając 16 lat. A więc trzy lata różnicy czasowej, więc to nie jest tak, że poznajemy myśli obojga w tym samym czasie. Jest to przestrzeń kilku lat, ale jednak. Ta operacja bardzo podobała i tą małą zmianą stworzyła coś unikatowego. 

"Kiedy spotykasz pokrewną duszę, to jakbyś wszedł do domu, w którym już kiedyś byłeś - rozpoznajesz meble, obrazy na ścianach, książki na półkach, zawartość szuflad: znalazłbyś tam drogę nawet po ciemku."

Wielkim plusem jest również to, że autorka podjęła się dość trudnych tematów, pisząc tą książkę. A mianowicie tolerancja - a wiemy, że w tych czasach zmiany orientacji czy podobne rzeczy się zdarzają. Ale najlepiej jest taką osobę zwyzywać, pobić, od razu zabić, bo po co ma żyć i gorszyć innych, prawda? Tak jest prościej. Bo trudno jest się wcielić w daną osobę i chociaż spróbować ją zrozumieć, podobnie jest z rasizmem, ale tutaj on nie występuje. Jest to powieść o sztuce, o posiadaniu cennego daru jakim jest malarstwo. Nie każdy może pochwalić się tym, że potrafi rysować, dobrze rysować. Bo każdy umie rysować koła od cyrkla, czy proste linie od linijki. Samotność i zazdrość to również tematy, na które napotkacie się w książce i wiem, że nie pożałujecie. 

"- [...] Nie można żyć w kłamstwie. Nigdy, Noah. - W jej głosie słyszę błagalny ton. - Nie można nic poradzić na to, kogo się kocha, prawda?"

Reasumując jest to książka, która niesie w sobie wiele prawd, nad którymi warto się zatrzymać i zastanowić. Warto przemyśleć, ponieważ jak wspominałam wyżej takie sytuacje zdarzają się na porządku dziennym. Po dłuższej chwili namysłu, uważam, że książka należy do jednych z najlepszych książek, jakie tylko mogła mi się trafić. Cieszę się, że mogłam przeczytać książkę dla młodzieży, o dorastających dzieciach, które czasem rozumieją więcej niż dorośli. Warto poznać marzenia i myśli młodych nastolatków, by móc ich chociaż po części zrozumieć. Uważam, że autorka spisała się na medal pisząc tą powieść i chcę zaprosić Was wszystkich, do przeczytania jej, bo naprawdę warto. Nie jest męcząca, bo lekki styl Jandy jest bardzo przystępny, a co najważniejsze przy niej nie można się nudzić, jeżeli chodzi o nowe wydarzenia czy uczucia. Polecam ją zdecydowanie każdemu, chociaż ktoś z obserwujących mnie blogerów może powiedzieć, że nie dla każdego, bo już spotkałam się z tą opinią. Myślę, że może przeczytać ją każdy z Was, bez względu na wiek. Jedna z najlepszych jak dla mnie książek przeczytanych w tym roku. 

Książka bierze udział w wyzwaniu: 
52 książki w 2016 roku: 51/52
Czytam, ile mam wzrostu: 2,4 cm

26 komentarzy:

  1. Dostałam jakiś czas temu tę książkę od Narzeczonego i tak sobie czeka na półce... Może kiedyś ją przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam różne opinie o tej książce. Jak przeczytam recenzenckie, to być może gdzieś jej poszukam :)
    Pozdrawiam! :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę w końcu przeczytać. Tyle dobrego słyszałam o tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tyle już dobrego czytałam o tej książce... Kurczę, szkoda, że nadal nie mam czasu po nią sięgnąć ani też wystarczającego budżetu. Zdecydowanie zgodzę się z kiedyś przeczytanym tekstem, że książki powinno się sprzedawać z czasem na ich przeczytanie. ;)
    Pozdrawiam,
    Chaotyczna A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że kiedyś gdzieś ją w końcu znajdziesz ;)

      Usuń
  5. Marzę o tej książce!! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podpisuję się rękami i nogami pod tą recenzją :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam ostatnio dosyć negatywną recenzję tej książki i myślałam, że już po nią nie sięgnę. Chyba zmieniłam zdanie! Znając życie tak czy siak bym po nią sięgnęła.

    Pozdrawiam cieplutko ♥
    http://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dobrze, bo najgorsza wcale nie jest. ;)

      Usuń
  8. Jesteś kolejną osobą która zachęca mnie do przeczytania tej książki :) Może wkrótce dostanie się ona w moje ręce :) Pozdrawiam :)

    Zapraszam do mnie w wolnej chwili:
    http://kochajacaksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że może w końcu cię definitywnie przekonałam i po nią sięgniesz przy najbliższej okazji ;)

      Usuń
  9. Zupełnie zupełnie nie dla mnie :D Ale to wydanie z obu stron inne jest genialne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, bo Ty byś tylko fantasy czytała ;D
      Ale okładka jest genialna, to się zgodzę. ;)

      Usuń
  10. Dla mnie ta książka bardzo wyróżnia się na tle innych mlodzieżówek. Tematy podejmowane przez autorkę nie należą do łatwych i przyjemnych, a jednak udało jej się zwrócić uwagę na wiele ważnych spraw... Dla mnie absolutne cudo!

    Pozdrawiam
    Przygody mola książkowego

    OdpowiedzUsuń
  11. Głośno było o tej książce i mam na nią ochotę, ale jakoś nie mogę się zabrać za jej zakup.

    OdpowiedzUsuń
  12. Od momentu zapowiedzi tej książki nie miałam jej w planach. I nadal jej nie mam. :)
    PS. Moondrive, nie Moon Drive. :P
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda.;/ Ale poprawiłam. ;) W ogóle pochwalę się, że pisząc kolejne recenzje zwracam uwagę na te przeklęte kropki. ;d

      Usuń
  13. Muszę koniecznie to przeczytać, nie wiem w którym życiu ale no :D

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥