Dzień dobry!
Przygotowałam dla Was kolejny post z serii wywiadów z autorami. Tymi bardziej znanymi i mniej rozpoznawalnymi. Daję szansę każdemu, bo dlaczego nie? Jedynym moim warunkiem jest to, bym znała chociaż jedną książkę danej osoby. :) Teraz zapraszam na rozmowę z Kasią, która jest autorką, ale i pracuje z książkami.
Katarzyna Seredin-Kolarczyk - Zajmuje się projektowaniem i składaniem książek, aby wyglądały tak, jak na półce w księgarni. Ma męża i kotkę Ciapę. Od dziecka uwielbia pisać i zajmuje się tym hobbystycznie. Przez wiele lat prowadziła blog kosmetyczny i pisała artykuły do czasopism.
TMS: Gdybyś miała złotą rybkę, która spełni Twoje trzy życzenia, to o co byś ją poprosiła?
KSK: Może to zabrzmi trywialnie, ale o pokój na świecie. Aby ludzie byli dla siebie dobrzy i szczęśliwi. A dla siebie o zdrowie moje i moich najbliższych oraz spokojne życie.
TMS: Czy aktualnie coś piszesz? Na jakim etapie jesteś? A może dopiero planujesz? Jeśli tak, to co to będzie? Masz już może tytuł? Gatunek? Opowiesz coś o niej?
KSK: Aktualnie piszę kolejną część przygód Kasi, z której chciałabym zrobić serię czterech, może pięciu książek. Ale próbuję też swoich sił w innych gatunkach. Na ten moment mam na przykład na warsztacie horror, ale nie chcę jeszcze zdradzać nic więcej.
TMS: Czy planujesz w głowie (lub na papierze w notatniku) pomysły na kolejne książki?
KSK: Nie, piszę na pełnym spontanie. Coś wpada mi do głowy, siadam i piszę. 😊
TMS: Co jest Twoją inspiracją do pisania?
KSK: Chyba nie mam żadnej konkretnej inspiracji. Zawsze kochałam pisać, w ten sposób wyrażałam siebie. Pisywałam pamiętniki czy raczej dzienniki, wciąż to robię, choć mniej regularnie, zwłaszcza gdy mam trudniejszy czas i muszę wyrzucić z siebie natłok myśli.
TMS: Kiedy narodziła się Twoja miłość do książek?
MT: Jak wspomniałam, pisać kocham od dziecka. Z czytaniem bywało różnie, czasem potrafiłam pochłaniać książki jedna po drugiej, by później mieć dłuższą przerwę. Teraz staram się czytać regularnie, codziennie chociaż kilka stron. Jest tyle wspaniałych książek, a tak mało czasu na ich czytanie…
TMS: Czy trudno było napisać swoją pierwszą książkę? Jakie emocje Ci towarzyszyły? Jakie przeszkody stały na Twojej drodze?
KSK: Właściwie nie. Mam już na koncie trzy e-booki, a swoją pierwszą „książkę” napisałam jak miałam 14 czy 15 lat, jednak „ukazała się” tylko w kilku egzemplarzach, wydrukowanych na domowej drukarce. „Opowiedz mi, dziadku” to jednak pierwsza, profesjonalnie wydana książka, która po prostu do mnie pewnego dnia przyszła, usiadłam i ją napisałam. Pisanie nigdy nie było dla mnie problemem, zwłaszcza, jeśli mam pomysł, słowa płyną same.
TMS: Pracujesz również ze słowem – skąd taka decyzja? Czy dzięki temu łatwiej jest Ci samej tworzyć?
KSK: Na pewno łatwiej od strony technicznej, bo wiem, jak wygląda cały proces wydawniczy, od początku do końca. Ale wydaje mi się, że na sam proces pisarski nie ma to u mnie wpływu.
TMS: O czym jest Twoja pierwsza napisana książka?
KSK: Opowiada o przygodach małej Kasi i jej dziadka, którzy spacerują wspólnie po plażach i lasach Helu. Dziadek opowiada Kasi o roślinach i zwierzętach, jakie można tam spotkać. To ciepła opowieść, lekka i przyjemna, przepełniona uczuciami, ale przekazująca też wiedzę na temat nadmorskiej fauny i flory.
TMS: Czy pisząc książkę, utożsamiasz się ze swoimi bohaterami?
KSK: W przypadku tej konkretnej książki – jak najbardziej tak. Kasia to po prostu ja z dzieciństwa, to wspomnienia wakacji spędzanych z dziadkami w różnych regionach kraju. Sprawiają, że zawsze jest mi ciepło na sercu.
TMS: Jakie emocje towarzyszyły Ci, kiedy trzymałaś swoją debiutancką powieść w dłoniach? Czy przy kolejnych wydanych papierowych dzieciach jest tak samo?
KSK: Ogromna ekscytacja, radość, trochę niedowierzanie, że udało się spełnić to marzenie. To, jak dotąd, moja jedyna książka, która ukazała się drukiem, ale tworzenie kolejnych przysparza podobnych emocji.
TMS: Który ze znanych autorów jest Twoim ulubionym?
KSK: Mam ogromny sentyment do Joanny Chmielewskiej, choć w dzisiejszych czasach jej książki mogą być za mało dynamiczne. Uwielbiam Remigiusza Mroza, zwłaszcza serię z Forstem, Alka Rogozińskiego, który jest zawsze pewniakiem, Katarzynę Puzyńską, Katarzynę Berenikę-Miszczuk, Franka Piątkowskiego, Przemysława Piotrowskiego, Dianę Brzezińską. Z pisarzy zagranicznych zawsze bardzo lubiłam horrory Grahama Mastertona i powieści Johna Grishama.… Oj, sporo tego.
TMS: Po jaki gatunek najczęściej sięgasz i czytasz?
KSK: Zdecydowanie najczęściej czytuję kryminały i thrillery oraz komedie kryminalne. Bardzo lubię też fantasy, zwłaszcza o magii i czarach. Często sięgam po różnego rodzaju poradniki i literaturę popularno-naukową.
TMS: Czy kiedykolwiek myślałaś, że będziesz pisarką?
KSK: Jako nastolatka bardzo chciałam być dziennikarką, uważałam, że to bardzo ciekawy zawód, miałam nawet swoją kolumnę w ogólnopolskim tygodniku. Ale, choć uwielbiałam pisać, to nigdy mi nie przeszło przez myśl, że faktycznie będę pisać książki.
TMS: Jak zareagowałabyś na to, gdybyś przyjechała do obcego miasta, a ktoś rozpoznałby cię i poprosił o autograf? (Tak po prostu, bez żadnej okazji?)
KSK: Byłabym zapewne bardzo zaskoczona, ale i szczęśliwa. To musi być miłe, gdy ludzie Cię rozpoznają, zwłaszcza dla pisarzy, którzy raczej nie mają zbyt wielu okazji do pokazywania swojej twarzy.
TMS: Jak radzisz sobie z negatywnymi opiniami, recenzjami lub konstruktywną krytyką?
KSK: Podobno nie radzę sobie z krytyką. Mam jednak świadomość, że każdy ma prawo do własnego zdania i nie zawsze będzie ono pozytywne. Ale osobiście kieruję się zasadą, że nie wszystko jest dla wszystkich. Mnie też nie każda książka przypadnie do gustu i to jest jak najbardziej OK. Jeśli ktoś krytykuje z szacunkiem, to nie mam z tym problemu.
TMS: Którą z wydanych książek darzysz największym sentymentem i dlaczego?
KSK: Do tej pory w druku wydałam tylko jedną, ale myślę, że nawet jeśli tych książek pojawi się więcej, to właśnie ta pierwsza będzie najbardziej kochana i darzona największym sentymentem. Bo jest pierwsza, bo jest o mnie i choć nie jest stricte zapisem moich wspomnień, to bardzo mocno się z nimi wiąże.
TMS: Co jest twoim zdaniem najtrudniejsze w wydaniu książki? Proces pisania, szukania wydawcy, dalszej pracy nad powieścią, a może promocja?
KSK: Jeśli lubisz i potrafisz pisać, napisanie książki jest łatwe. Może być czasochłonne, wymaga sporo pracy, zwłaszcza, jeśli pracujesz zawodowo i jest to „hobby”. Dzisiaj, podczas procesu wydawniczego, bez problemu znajdziesz specjalistów, którzy poprowadzą Cię za rękę. Ale promocja i dotarcie do czytelnika to już zupełnie inna bajka. Ciężko jest się przebić przez wydawców i autorów na tym bardzo bogatym rynku. Ale warto próbować i walczyć o marzenia.
Serdecznie dziękuję Kasi za możliwość przeprowadzenia z nią rozmowy, dzięki której dowie się o niej i jej twórczości jeszcze kilka osób. Jak wiecie, w 2025 roku wróciłam do redakcji i korekty książek, w tym również zaczęłam zajmować się beta readingiem i właśnie Kasia mi zaufała. Cieszę się bardzo, bo... Ja wiem już, co ona planuje. Te książeczki nie dość, że bawią i nawet uczą, to jeszcze cieszą wzrok pięknymi ilustracjami. Dlatego serdecznie Was zachęcam do zapoznania się z jej książeczką dla dzieci. Czekajcie na dalsze części, bo jest na co!
RECENZJA Opowiedz mi, dziadku. Mierzeja pełna cudów TUTAJ


Dziękuję za tę miłą rozmowę <3
OdpowiedzUsuń