środa, 8 listopada 2023

E.L.James - Missus

 Dzień dobry,

przychodzę dzisiaj do Was z zaległą recenzją książki, którą udało mi się przeczytać w październiku. Miesiąc ten jest dla mnie niebywale ciężki, co pewnie widzicie przez wzgląd na moją małą aktywność. I sporą odległość od ostatniej recenzji. Niemniej jednak staram się coś podczytywać w wolnych chwilach, mam ich mało, często samopoczucie jest kiepskie i jedyne, o czym marzę to sen. Przejdźmy jednak już do recenzji. 

E.L James - od wczesnego dzieciństwa marzyła o napisaniu powieści, która porwie serca czytelników. Jednak odłożyła te plany na później. Wolała zająć się rodziną i karierą. Jej marzenie się spełniło. Napisała powieść, którą wszyscy znają, niektórym się podoba, a bywając też jej przeciwnicy. Autorka została okrzyknięta "pisarką wszechczasów" przez brytyjski portal Amazon.

E.L.James - Missus #2


Alessia Demachi zdołała uciec handlarzom ludźmi i zdobyła serce angielskiego hrabiego. Zrobi wszystko, by Maxim Trevelyan już zawsze darzył ją uczuciem.
Wie, że go kocha. Pragnie go. I chce, by on też jej pragnął. Ale czy Maxim na pewno jest tym wymarzonym księciem z bajki?
Alessia jest gotowa walczyć ze wszystkich sił o to, co dla niej najważniejsze. Z kolei Maxim, niechętny dziedziczeniu tytułu hrabia Trevethick, podążył za ukochaną aż do dzikiej Albanii. Walczył o nią, nie spoczął, dopóki jej nie zdobył. Teraz – pod groźbą śmierci – musi się z nią jak najszybciej ożenić.
Czy Alessia będzie szczęśliwa jako żona Maxima? Burzliwa przeszłość mężczyzny, jego zamknięta na obcych rodzina i londyńskie elity, wrogo nastawione do dziewczyny z przyklejoną łatką byłej sprzątaczki hrabiego, zaczynają kłaść się cieniem na ich przyszłości. Czy sam Maxim, nawrócony kobieciarz, będzie dobrym mężem? A może kiepska reputacja i skandaliczne tajemnice arystokratycznej rodziny staną na jego drodze do nowo odnalezionego szczęścia?

Okładka jest utrzymana kolorystycznie jak pierwszy tom, odcienie sepii, róż, czerń. Na środku widzimy dwa łabędzie. Nie jest jakaś wybitnie wyróżniająca się z szeregu, niemniej jednak czarny grzbiet fajnie kontrastuje z różem. Posiada skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytacie kilka słów o autorce, a na drugim trzy opinie. Ma kremowe stronice, czcionkę wystarczającą dla oka. Podzielona została na rozdziały. Mamy też punkt widzenia głównych bohaterów. Lepiej jest nam ich zrozumieć. 

Kolejne spotkanie z piórem autorki, przebiegło pomyślnie. Nie wiedziałam, czego dokładnie się spodziewać. Niemniej jednak, zaczęłam czytać i byłam nieco... zawiedziona? Bo niewiele się działo. Znaczy akcja była, ale jak dla mnie, zbyt monotonna. Potrzebowałam ożywienia i akcji, bo w moim prywatnym życiu jest obecnie taka monotonia i odnosiłam wrażenie, że usnę przy książce! A to mi się nie zdarza. Jest to co prawda cegiełka, liczy ponad pięćset stron. I określiłabym ją jako powolną, normalną opowieść o tym, jak pogłębia się relacja między kobietą i mężczyzną. Przeczytamy o ich nauce wspólnego życia codziennego, zagłębiamy się w ich przemyślenia, które może nie do końca godzą się z nami, naszym charakterem. Poznajemy zwyczaje obu rodzin, szczególnie albańskiej dziewczyny. Podobała mi się, ale nie zrobiła na mnie dużego wrażenia. 

Zabrakło mi tutaj szczególnie dynamiki, która mogłaby znacznie pobudzić całość, gdzie czytelnik z zapartym tchem śledziłby poczynania bohaterów. A tak to czytało się, jakoś strona za stroną uciekała, ale bez wrażeń. Emocji między bohaterami też niezbyt czułam, czasem coś drgnęło, ale mało kiedy i bardzo delikatnie. Nie wiązałam sobie z tą lekturą też większych nadziei, więc ten zawód nie bolał tak mocno. 

Bohaterowie, których przy pierwszym tomie polubiłam - to i tutaj nie zmieniło się nic. Jednak nie odczuwałam w ich stronę żadnych uczuć. Trzymałam oczywiście kciuki by życie układało się im jak najlepiej. Były kłody rzucane pod nogi, szczególnie w stronę Alessi, niemniej jednak dzielnie sobie radziła. Pojawili się też inni, mniej przyjemni ludzie, których bym z chęcią wykopała z powieści. Najważniejsze, że odniosłam wrażenie, że postacie wydoroślały i zmieniły się. To było na plus. 

Reasumując uważam, że jest to fajne dopełnienie losów Alessi i Maxima, jednak mnie niestety nie zauroczyła ta opowieść, zdecydowanie zabrakło mi dynamicznej akcji, bo sama akcja w sobie była, tylko jakaś tak zwyczajna, nie robiąca wrażenia. Miło było po latach wrócić do pióra E.L.James. Czy polecam? Jeśli czytaliście pierwszą część, to tak. Ja co prawda jestem zadowolona, ale nie zrobiła na mnie wrażenia, moim zdaniem wszystko leniwie szło do przodu. Jak dla mnie, zbyt wolno. 

Mieliście okazję czytać Mister i Missus? Jakie są wasze wrażenia po skończonej lekturze? 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)