środa, 7 sierpnia 2019

Krystyna Mirek - Na strunach światła

Witajcie! 
Przychodzę dzisiaj do Was z krótką recenzją trzeciego tomu Willi pod Kasztanem. Powracam do bohaterów już mi dobrze znanych, za którymi troszkę tęskniłam. Czwarte spotkanie z autorką, nie mogło okazać się złym, prawda? :) Serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych dalszymi losami bohaterów z Willi pod Kasztanem. :)

Krystyna Mirek - jest autorką powieści obyczajowych, które czytelniczki kochają za wartką akcję, ciepły humor i życiowe obserwacje, pozwalające im utożsamiać się z bohaterami. Z wykształcenia jest polonistką. Pisanie było jej pasją, a stało się także zawodem i sposobem na realizację marzeń. 

Krystyna Mirek - Na strunach światła #3
Wiosna w Willi pod Kasztanem jest szczególnie piękna. Majowy ogród rozkwita, a wraz z nim miłość i związki. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie stare krzywdy, niewyjaśnione tajemnice i zadawnione urazy. W pełną ciepła atmosferę pachnącej ciastem drożdżowym kuchni babci Kaliny wkracza niespodziewany gość, nazywana Królową Śniegu, matka Antka. Nie ma ona żadnych skrupułów w walce o swoje racje. Mocno zetrą się dwie skonfliktowane kobiety: żona i kochanka. Która z nich wygra?
Tymczasem obok rozwija się zakazana miłość, a dobra przyjaźń nie chce przerodzić się w związek. Skomplikowane relacje uczuciowe staną się dla bohaterów nie lada wyzwaniem.

Patrząc na tę okładkę wydaje mi się, jakbym patrzyła na zaawansowaną wiosnę lub pełnię lata. Jasne kolory, żywe, żółć, zieleń sprawiają, że oko jakoś tak lżej patrzy i jest o wiele przyjemniej. W dodatku wytłaczane napisy, pobrokatowane kwiaty - zawsze to jakieś urozmaicenie, a typowe w tej serii. Ta okładka cieszy me oko i myślę, że z Wami będzie podobnie. :) 
Nie posiada skrzydełek, a szkoda, bo nie ma ochrony przed uszkodzeniami mechanicznymi, które lubią się zdarzać, niestety. Czcionka jest naprawdę duża, kremowe strony - więc to uczta dla naszych oczu. Marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane.  

Jest to moje czwarte spotkanie z Krystyną Mirek i wiem, że na pewno nie ostatnie. Z miłą chęcią będę zaczytywać się w następnych częściach tej serii, ale być może kiedyś znów sięgnę po inne historie, które mnie zaciekawią. Autorka ma to do siebie, że posługuje się naprawdę niebywale lekkim i przyjemnym piórem, które się pochłania bardzo szybko i nim się człowiek orientuje, to doczytuje do ostatniej strony. Czytając recenzowaną lekturę zapomniałam o tym, co mnie otacza i o tym, co mnie trapi. Po prostu odpływałam daleko, do Willi babci Kaliny, gdzie mogłam na spokojnie odetchnąć od wszystkiego i wszystkich i poobserwować czyjeś życie. Cieszę się, że raz na czas mogę sięgnąć po książki pani Mirek - bowiem przynoszą mi one niesamowitą ulgę i odprężenie.

Babcia Kalina - to postać, której nie da się nie lubić. Szczególnie w tej części zaskoczy Was równie mocno co mnie, ale i tak zawsze na jej myśl, przychodzić mi będą w głowie cudowne zapachy wypieków i domowych, pysznych obiadków, którzy tak wszyscy chwalą. Na samą myśl robię się głodna, a przecież to wszystko sobie tylko wyobraziłam... Zdecydowanie autorka ma plastyczne pióro, bo również bez problemu wyobraziłam sobie ogród, o którym mowa w historii. 
Spodobała mi się teraz też postać Bartka poniekąd. Dlaczego poniekąd? Z wesołka, jakim był, stawał się coraz mądrzejszym facetem i niestety jego uczucia powędrowały nie w tę stronę, co potrzeba. Ale cieszę się, że jego los rozwiązał się tak, a nie inaczej. 
Ania i jej tato, to kolejne dwie postacie, które naprawdę lubię. Większość bohaterów z tej książki polubiłam, co jest ostatnio nowością. :D 
Na Magdę i Antka jestem wściekła. Więc o nich pisać nie będę nic, bo aktualnie jest to obraza majestatu czytelnika. :) 
Nie chcę Wam za dużo powiedzieć, żeby nie wypaplać zbyt dużo. Bohaterowie są dopracowani pod każdym szczególikiem i są z krwi i kości. Wyciągnięte z naszego życia, dlatego akurat bardzo ich polubiłam, a już w szczególności babcie Kalinę... Której już mi brakuje. :) 

Fabuła ma odpowiednie tempo, dzięki czemu nie ma miejsca na nudę. Tę historię przeczytałam bardzo szybko, nawet nie spodziewałam się, że pochłonę ją w jeden dzień, gdzie połowę miałam zajętego. Dosłownie płynęłam przez meandry życia bohaterów, które mogłyby zdarzyć się również nam. Pisarka pisze o życiu, o takim a nie innym scenariuszu, który mógłby nas spotkać i nic nie koloryzuje. I za to jej dziękuję, nic nie jest tu zmyślone, jest prawdziwe. 
Żałuję jedynie, że nie poczułam emocji bohaterów - a byłoby to dopełnienie i na pewno książka zyskałaby o wiele więcej w moich oczach. Ale okazała się leka, przyjemna, bez blokad - z czego jestem bardzo zadowolona i się cieszę. 

Reasumując uważam, że możecie śmiało sięgnąć po najnowszą powieść Krystyny Mirek. Dostarczy Wam ona wiele uśmiechów na twarzy, ale i pokaże Wam, jak  życie czasami bywa upierdliwie. I pokaże, że karma wraca, czy się tego chce czy nie. Jeśli już mieliście okazję czytać powieści autorki wiecie, że można do niej wrócić z wielką przyjemnością. Jeśli jednak jeszcze nie udało Wam się poznać jakiekolwiek historii napisanej przez panią Mirek - serdecznie zapraszam do nadrobienie starty. Polecam. :)

A więc jak, skusicie się? A może już znacie treść "Na strunach światła"? Jak wrażenia? 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu 

17 komentarzy:

  1. Jestem już po lekturze tej części cyklu i byłam nie oczarowana. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawiła mnie, wię może kiedyś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam poprzednich części ale z opisu widzę, że to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam wcześniejszych części cyklu, ale jest możliwe, że kiedyś go nadrobię.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię ten cykl autorki. Tę część już czytałam i bardzo mi się podobała. 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja na razie zbieram kolejne tomy. Po zebraniu całości zacznę czytać. Lubię autorkę. więc na pewno dokupię wszystkie tomy.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Na strunach światła" to książka przepełniona emocjami, które szybko udzielają nam się podczas lektury. Jak zawsze u Krystyny Mirek chodzi głównie o miłość, ale ogromne znaczenie odgrywają również tajemnice i przeszłość. A wszystko wśród kuchennych zapachów z kuchni babci Kaliny. Książka niesamowicie ciepła, magiczna i bardzo wciągająca - idealna na wakacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcia Kalina jest w tym wszystkim najbardziej specyficzną osobą. ;)

      Usuń
  8. Mi niestety nie spodobała się za bardzo:)

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)