piątek, 1 grudnia 2017

Beata Majewska - Zdążyć z miłością

Dzień dobry!
Dzisiaj postanowiłam Wam w końcu przedstawić powieść, która mnie emocjonalnie zrujnowała. Napisałam oczywiście do samej autorki, co ona zrobiła ze mną? Nie mogłam dotknąć żadnej innej powieści, a emocje po prostu wybuchały ze mnie jak lawa z wulkanu? Długo nie mogłam się pogodzić z tym, co zaserwowała nam Pani Beata w trzecim tomie serii. Tyle czasu minęło od momentu jej przeczytania, a ja mam problemy z tym, by sklecić kilkanaście lub dziesiąt zdań na jej temat. Dlatego z góry wybaczcie mi moją chwilowa nie dyspozycyjność, błędy i masło maślane. Po prostu tak musi być, inaczej się nie da ponieważ kilka razy zabierałam się do recenzji i nic niej nie wychodziło. 

Beata Majewska - vel Augusta Docher - autorka Anatomii uległości, a Eperu to jej debiut. Dostępna jest również kontynuacja - Habbatum. Mówi o sobie: plastyczka, księgowa, manicurzystka i pisarka. Da się być kilkoma kobietami na raz? Da się. Trzeba tylko chcieć. :)

Beata Majewska - Zdążyć z miłością #3 
Olga ledwo co wyszła cało z ciężkiej choroby. Atrakcyjna, bogata kobieta nie okazuje uczuć, przynajmniej się stara. Gdy poznaje Faustynkę i Maksa, a zaraz po tym ich ojca, coś się zmienia. To Olga przechodzi pewną przemianę. Zakochuje się w Kamilu z wzajemnością. W końcu się pobierają jednak ich życie krótko będzie usłane różami. To, co ich spotka nikt się nie spodziewał... Czy nowa rodzina zdąży wypełnić miłością wszystkie puste miejsca w sercu Olgi? Co tak naprawdę stanie na drodze Olgi i jej nowej rodziny? 

Okładki z tej serii są do siebie bardzo podobne. Zawsze towarzyszy jej białe tło i jakiś kwiat - nieodłączny stały element. Tym razem mamy kolor czerwony wraz z sercem w kostce lodu. Czyżby to oznaczało serce Olgi, zimne jak lód? W każdym bądź razie ogromnie mi się podoba i wiem, że świetnie będą się wszystkie trzy tomy prezentować na mojej półce. Grzbiety również są w minimalistycznym stylu, co cieszy moje oko. :) 
Mój egzemplarz recenzencki nie posiada skrzydełek, a szkoda, ale całkiem możliwe, że ostateczne wersje, które Wy posiadacie mają te skrzydełka. :) 
Co do wydania - muszę przyznać, że jak zwykle wydawnictwo spisało się na medal. Żadnej literówki, błędu, a czcionka jest dość duża, co ułatwia czytanie, dodatkowo marginesy i odstępy są zachowane - nie mam na co się skarżyć. :) 

Pani Beato... Ty wiesz, jak złamałaś mi serce przez jednego z bohaterów. Dosłownie nie mogłam się pozbierać. Jakby mi odcięto nogi, a chciałabym pobiec za czymkolwiek. Styl jak zwykle przyjemny, lekki - dlatego też książkę pochłania się w bardzo szybkim tempie. To ostatni tom i tak trochę mam nadal złamane serce. Powieść jest tak idealnie wręcz napisana, że tę powieść się pochłania i niemal od razu wpada do świata bohaterów. Poznajemy nowe postacie, wydarzenia... Nic nie jest takie, jakie mogłoby nam się wydawać. Jestem tak zachwycona tą lekturą, że dosłownie brakuje mi słów, by móc o niej pisać. Po tej lekturze widać, że autorka ma wprawę w tym, co robi i dobrze jej to wychodzi. Często się czepiam, że jeżeli czytając książkę nie odczuwam emocji, to książka nie jest rewelacyjna. Tutaj bije te na głowę. Aż kipi od uczuć - nie tylko tych pozytywnych... 
Przed czym uprzedzam? Uzbrójcie się w paczkę chusteczek higienicznych. Albo może od razu w całe opakowanie po sto sztuk. :) 
Zdecydowanie pióro Majewskiej leży w moim guście, ponieważ po kilku pierwszych zdaniach przepadam. Dosłownie. Jest to jednak z lepszych powieści, jakie udało mi się przeczytać i jedna z nielicznych, która odciągnęła moją uwagę od życia, problemów, trosk... Zdecydowanie już teraz polecam! 

"- Co to jest miękka faja? - zapytał Maksio, mrużąc oczy. 
- Czemu nie spisz? - Kamil poczuł, że chyba spiekł raka. 
- Zgubiłem smoka. 
- Ech, ty i ten twój smok. Same z nim problemy... - Podszedł do synka, kucnął przed nim i poprawił krzywo zapiętą górę od piżamki. - Może czas już coś zmienić? 
- Ech, ty i ta twoja miękka faja - mruknął Maksio. 
- Nie kończ! Wiem, czas coś zmienić! - Kamil się zaśmiał. 
- Ale co to jest miękka faja? - drążył malec.
- Kiedyś ci powiem, okej? 
- Ale smoka poszukamy już teraz?"

Kamil, Kamil, Kamil... Nie mogę o nim zapomnieć. Jest to taka postać, która zasługuje na medal, a nie na to, co przygotowała dla niego pisarka. Cholernie mi się to nie podoba! Chciałabym to zmienić, bo wciąż nie mogę się z tym pogodzić. Czuję się jak zamroczona. Zdecydowanie ten bohater był dla mnie najważniejszym odkąd zaczęłam czytać ten tom. Grał dla mnie pierwsze skrzypce... 
Do Olgi nie mam naprawdę nic. Podsumowałabym krótko: karma zawsze wraca. Nie z zemstą w myślach, a po prostu zwykłą refleksją. Było mi jej szkoda, ale widocznie tak miało być. Nie inaczej. Swoją postawą pokazała, że może być ciężko, ale zawsze człowiek jest w stanie się podnieść. Trzeba chcieć. Albo mieć kogoś, dla kogo trzeba chcieć. :) 
Maksio czy Faustynka to jedni z najmłodszych postaci, którzy również porwali moje serce. Jako, że mam słabość do dzieci z pewnych względów, było mi ich ogromnie szkoda, ale swoją obecnością w powieści dodawali pewnego rodzaju blasku. 
Jedyne, co mi się nie podobało to pewna postać. Która po prostu nie wiem czemu, naprawdę nie przypadła mi do gustu. Konrad... moim zdaniem nie był tutaj potrzebny. Tak przynajmniej ja uważam. ;) 
Reasumując większość bohaterów polubiłam i wydali się całkiem sympatyczni. Jeden mam zgrzyt dotyczący Konrada, ale nie będę o nim pisać, by nie zdradzić fabuły - nie o to chodzi. Ale jeśli ktoś już czytał tę część to proszę Was, wypowiedzcie się czy polubiliście go? Czy Waszym zdaniem był potrzebny w tej historii? 

Emocje, emocje i jeszcze raz emocje! Ta książka wręcz od nich kipi! Nie spodziewałam się tak emocjonującej lektury. Nie myślałam, że autorka przygotuje nam tak wiele zwrotów akcji, niespodzianek, sytuacji, gdzie nasze serce będzie chciało wyskoczyć z ciała. Chwilami musiałam się zatrzymywać, bo najzwyczajniej w świecie bym się popłakała. A nie byłam w domu, więc przy kimś nie chciałam z siebie idiotki robić. Chociaż gdyby się mi przyjrzeć, to na pewno widać by było załzawione oczy... Bolało mnie serce. Bolała mnie dusza. Nie mogłam pogodzić się z pewnymi wydarzeniami i... był taki moment, troszkę dłuższy, gdy akcja nabrała zawrotnego tempa - ja czułam się jak w kalejdoskopie. Ja stałam w miejscu, a wszystko jak przez mgłę szło powoli do przodu. Zaczęło się normować. Byłam jak w transie i naprawdę bardzo dawno nie czułam czegoś takiego. Oczywiście jest to na wielki plus dla autorki, ponieważ wprowadziła mnie w taki stan, że za tę książkę zasługuje na mnóstwo nagród i pochwał. Bo byłam jak zaczarowana i cierpiałam tak mocno jak Olga. To naprawdę niebywałe, zarazem cudowne jak i tragiczne uczucie. Nie wiem, czy przechodziliście kiedykolwiek coś takiego... Jeżeli tak, to z pewnością wiecie, o co mi chodzi. Tego nawet normalnie nie da się wytłumaczyć... 

"Czas wcale nie leczy ran, a jedynie zmniejsza naszą wrażliwość. Działa jak filtr. Dzień za dniem kładzie delikatną mgiełkę, która coraz grubiej przykrywa wspomnienia, ale pod tymi wszystkimi warstwami rany dalej krwawią. I bolą."

Co więcej, autorka pozwoliła sobie wtrącić Sabinki, które w genialny sposób momentami powodują, że uśmiech pojawia się na naszych ustach. Jak to robi? Są te dwie Panie podobne do babci Łucji, jeżeli znacie dwa poprzednie tomy. Zawsze swoja osobą wprowadzą ciepło, humor czy ironię. Dlatego też nie myślcie sobie, że ta lektura to jeden wielki smutek, bo tak nie jest. Znajdziecie w niej wiele wspaniałych, ciepłych wręcz momentów. Tych pięknych, śmiesznych, smutnych również. Cała paleta emocji, wydarzeń jakich byście się nie spodziewali. Zdecydowanie autorka postarała się z przytupem zakończyć tę serię. Mimo tego jednego bohatera na samym końcu, całość wydała mi się wspaniałą lekturą, która zapada w pamięć i wraz z bohaterami wspominamy ich naprawdę przez długi czas. Ja już tęsknię, w szczególności za... Kamilem, oczywiście. :) 

Powieść ta otoczona jest smutnymi chwilami, momentami tak ciężkimi, że lepiej dać upust swoim emocjom, wypłakać się i móc iść dalej. Bohaterowie muszą podejmować bardzo trudne decyzje, los nie jest dla nich łaskawy, a oni za wszelką cenę poddać się nie mogą. Muszą walczyć, bo mają dla kogo. Zbieg okoliczności tutaj występuje i da się go wywęszyć już wcześniej. Sama zwróciłam uwagę na jeden moment, który nie został wytłumaczony. Do czasu...
Co zaskoczyło mnie jeszcze mocniej to fakt, że krótkie chwile akcji dzieją się jeszcze bliżej niż w Krakowie, bo Myślenicach, do których mam dziesięć minut samochodem. Tak miło się na duszy robi jak czyta się o swoich terenach, gdzie dzieje się akcja. 

"- Dlaczego umywa pan ręce?
- Nie potrafię uleczyć kogoś, kto nie jest chory. Proszę iść do mamy i... zrobić jej z dupy jesień średniowiecza. - Chrząknął w kułak, bo wyjątkowo bawił go ten zwrot."

Reasumując jestem pod wielkim wrażeniem. Jeżeli czytając moją recenzję wydaje się Wam, że to jedno masło maślane - wybaczcie mi. Ale powieść tak mi zawróciła w głowie, że po prostu nie potrafiłam inaczej o niej pisać, a i tak to nie wszystko, co o niej myślę. Tyle myśli mam w głowie, ale nie umiem ich przelać tutaj. Może dlatego, że mogłabym Wam zaspoilerować sporą część książki. 
Polecam każdemu, kto czytał dwa poprzednie tomy, ponieważ w Zdążyć z miłość dowiadujemy się co nieco o losach Łucji i Hugona. :) Po skończonej lekturze nasunie Wam się wiele refleksji... między innymi na temat bogactwa, wyglądu i tym podobnych... Warto to przemyśleć, naprawdę. 
Tak teraz myślę, że ta trzecia, ostatnia część jest najlepsza z całej trylogii. ZDECYDOWANIE POLECAM. Jak dla mnie to istna Perełka, jedna z najlepszych jakie udało mi się przeczytać. :) 

A co Wy sądzicie o całej trylogii? Czytaliście? Który tom według Was jest najlepszy? :)

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Autorce, oraz Wydawnictwu Publicat S.A. Grupa Wydawnicza Książnica

https://publicat.pl/ksiaznica

16 komentarzy:

  1. Czytałam tylko pierwszy tom, ale bardzo mi się podobał i jestem ciekawa kontynuacji.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam dwa tomy,są super. Tę część mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj trzeci i daj znać, który spodobał ci się najbardziej. ;)

      Usuń
  3. Nie czytałam żadnej części, ale chcę to zmienić. Po takiej recenzji widzę, że muszę w końcu zapoznać się z twórczością tej autorki. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ogromny sentyment do konkursu na żonę, ale ta trzecia część podoba mi się chyba najbardziej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam! :D Jednak lubię tak poruszające książki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Już mam tą serię upatrzoną, muszę tylko zacząć od części pierwszej... no i oczywiście znaleźć czas na jej przeczytanie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka to wiesz, że błe, łe i fuj xd
    ale jakie śliiiczne kokardki na zdjęciu <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)