piątek, 22 maja 2015

Zawsze walcz i miej nadzieję!

Z recenzją tej książki spotykałam się wielokrotnie. W końcu była lub nadal jest bestsellerem. Nowość, genialna nowość! Nie przypuszczałam, że tak szybko znajdzie się w mojej bibliotece, ale jak widać, Pani bibliotekarka zadbała o TAKĄ nowość.

"- Dlaczego ja? - obruszyła się, gasząc papierosa. 
- Dlaczego? Bo byłaś pierwsza na liście."

Magdalena Witkiewicz - zadebiutowała kilka lat temu powieścią Milaczek, następnie ukazały się Panny roztropne, Opowieść niewiernej, Lilka i spółka (książka dla dzieci), Ballada o ciotce Matyldzie, Szkoła żon, Pensjonat marzeń, Zamek z piasku i Szczęście pachnące wanilią. Wydrukowano już prawie 100 000 książek tej autorki!

"Wolałabym już zginąć nagle, niespodziewanie, bo przecież i tak w zasadzie nie miałam się z kim żegnać. W końcu byłam sama."

Magdalena Witkiewicz - Pierwsza na liście 


"- Jesteś córką Patrycji?
Pokiwałam głową. 
- I Piotra - bardziej stwierdziła, niż zapytała.
- Tak. Piotra. 
- No nie mogę, Zioło ma taką córkę - prychnęła."

Książka napisana z perspektyw kilku kobiet. Opowiada o trudnych wyborach, borykającej się przeszłości, która niby nie jest ważna, jednak cały czas towarzyszy przy tej osobie. Karolina ma misję. Młoda, osiemnastoletnia dziewczyna przeżyła wiele i ma coś do zrobienia. Od tego, zależy tak wiele, że nie może zrezygnować, musi walczyć i mieć nadzieje. Czy uda jej się zrealizować to, co pragnie? Czy będzie walczyć do końca? Czy opuści ją nadzieja? Przeczytajcie.

"Wtedy poczułam, że to naprawdę koniec. Ale podobno każdy koniec jest początkiem czegoś nowego, lepszego. Bardzo chciałam w to wierzyć."

Zacznę od najprostszego. Okładka. Genialna, idealnie pasuje do uczucia takiego jak nadzieja. Dlaczego? Bo jest żonkil. Żonkil, przynajmniej mi kojarzy się z Fundacją św. Łazarza, Pola nadziei. Coś dobrego. Coś, przez co możemy być bardziej szczęśliwi dając komuś nadzieję, czy nawet życie..
Wydawnictwo. Nie znalazłam żadnej literówki. Żadnej.Dziękuję, za udostępnienie dzięki temu miłego czytania powieści.

"- Po prostu... - Filip głaskał mnie po włosach, policzku, ramionach. - Po prostu cię kocham. 
Powiedział to, na co tak długo czekałam."

Co by tu dalej.. Wiem, książka jest niesamowita, a ja nie wiem co mam napisać. Jestem nią tak zauroczona i zachwycona, że z pewnością kiedyś będzie z moimi Perełkami na półce. Wywołała we mnie ta powieść tyle uczuć, jak mało która. Z pierwszego rzutu oka taka prosta, niby nic magicznego nie zawiera. Jednak, gdy się wczytacie... Nie można się oderwać! Przeczytałam ją w około 4-5 godzin. Z jednej strony żałuję, że tak szybko mi uciekła, ale z drugiej strony gdyby tak ciągła się jak moda na sukces, nie oczarowałaby czytelnika.
Książka dzielona na trzy części i do tego jeszcze rozdziały oraz na to, która z kobiet opowiada. Łatwo jest się połapać, nie ma żadnej bariery z komunikacją. Dodatkowo są fragmenty piosenek. Czytając jeden rozdział biegała mi po głowie w kółko jedna piosenka, którą akurat znałam i była przeznaczona dla tego rozdziały.

"Każdego ranka myślałam, że o ile istnieje Niebo, to pewnie mój mąż tam gdzieś jest. I pewnie nad nami czuwa, bo mimo jego śmierci wszystko jakoś się układało."

Czytając tą powieść odkrywamy każdą z kobiet. Karolina, Ina, Patrycja, Grażyna. Odegrały kluczowe role. Oczywiście najbardziej do gustu podpadła mi Karolina. Pewnie dlatego, że jest w moim wieku.
Bohaterka ma dużo do zrobienia. Jak na swój wiek jest tak bardzo odpowiedzialna, jak mało która nastolatka aktualnie. Inę i Patrycję łączy przeszłość. Kiedyś wydarzyło się wiele. Jednakże żadna nie miała na to wpływu. Chociaż.. No nie, nie będę Wam zdradzać szczegółów powieści, bo to nie o to chodzi. Borykają się z chorobą, cierpieniem, problemami, stratą bliskiej osoby.
Spodobało mi się odkrywanie Iny. W końcu zdjęła maskę i pozwoliła się oswoić, zapoznać z nią.
Jednak zapał Karoliny był najlepszy z całej lektury. Myślę, że ta powieść na długo zostanie w mojej pamięci.
Słowa kluczowe w tej powieści moim zdaniem to walka i nadzieja. Ona przewodniczy bohaterką przez cały czas. Pod koniec łączą się. Jak? Na pewno czytając dowiecie się o co mi chodziło gdy skończycie powieść.

"Awantury były częste. W zasadzie o wszystko."

Reasumując, jest to powieść przesiąknięta niewyjaśnionymi sprawami, ciepłem, ale i rozpaczliwymi chwilami. Czytało mi się o dziwo bardzo dobrze, pomimo iż to pierwsza powieść tej autorki. Nie miałam najmniejszych problemów z oswojeniem się stylu, nic, kompletnie nic. Cieszę się, że mogłam ją przeczytać bo naprawdę jest tego warta. A za parę pozycji, na końcu mojego stosiku, czeka kolejna powieść Pani Witkiewicz - Zamek z Piasku. Szczerze mówiąc, już nie mogę się doczekać! Ale trzeba być cierpliwym, kolejność, to kolejność. :)

"Myślałam o tej 'kobiecie z Polski', której w prezencie daję życie. Dla mnie to tylko kilkanaście zastrzyków, kilka godzin pod kroplówką. A dla niej całe życie."

POLECAM, POLECAM, POLECAM! :)

2 komentarze:

  1. Czytałam i uważam, że to książka napisana ku pokrzepieniu serc. Ja również bardzo gorąco ją polecam.

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥