sobota, 25 marca 2017

Stwórz legendę.

Dzień dobry! 
Dzisiaj czas na recenzję drugiego tomu książki, który okazał się książkowym hitem w 2016 roku. Swoją historią autorka poruszyła wiele czytelników, jednak ja nie do końca się temu poddałam. Jeżeli pamiętacie moją recenzję dotyczącą Promyczka, bardzo się cieszę. Niemniej jednak jeśli to przeoczyliście, zapraszam do jej przeczytania. Mam nadzieje, że moja recenzja skłoni Was do sięgnięcie po tamten tom. Ale chwila. Druga część, nie zawsze jest lepsza od pierwszej. Zdarza się, że jest to taki gniot, którego ledwo doczytujemy. Jak jednak było tym razem? 

Kim Holden - lubi czytać, pisać, uwielbia swojego męża i syna, nie obejdzie się również bez roweru, Facebooka, i wie, że jest to uzależnienie, lubi kawę mrożoną o smaku orzecha laskowego oraz kocha muzykę. I tutaj Wam zdradzę, że moje serduszko pękło z dumy i radości jak zobaczyłam odpowiedź w komentarzu samej Kim. <3 Prawie się rozpłakałam z tego wszystkiego. :)

Kim Holden - Gus #2
Gus nie może pogodzić się ze stratą Kate. To jest dla niego krzyż, którego nie potrafi nosić i żyć jednocześnie. Zaczyna zatapiać się kolejno w używkach, jakie tylko zostaną mu zaproponowane. Niszczy swoje życie nawet tego nie widząc. Zrozpaczony chłopak znajduje ową pomoc w dziewczynach na jedną noc, w papierosach, narkotykach, alkoholu... Ale nie tędy droga. Gdy kończy się ich trasa, Niecierpliwa dostaje pracę u matki Gusa. Gdy oboje wracają do jego domu, zaczyna tworzyć się między nimi nić zrozumienia. Tak bardzo się nie cierpią, że zamiast rozmawiać, piszą sobie karteczki... Jednak Gus musi odzyskać dawnego siebie. Czy to Promyczek, a może Niecierpliwa będzie starała się mu pomóc? A czy im się uda, musicie sprawdzić sami. 

Okładka niestety jest troszkę gorsza niż ta pierwszego tomu, ale tutaj nie o to chodzi. Wielu z Was może przerażać grubość tejże powieści - niczego się nie bójcie, bo jeszcze będziecie tęsknić za tym popapranym chłopakiem. Nie posiada niestety skrzydełek, tak jak i Promyczek, ale to nic. Ważne, że ma w sobie coś, co przemówiło do mnie bardzo mocno. 
Samo wydanie jest naprawdę dopracowane, bowiem nie dojrzałam żadnych błędów w druku, literówek, nic. Odstępy między wierszami i marginesy są zachowane. 

Z kolei Kim Holden... Wiem, że może to zabrzmi dziwnie, ale pokochałam jej styl. Pióro, jakim posługuje się sprawia, że chce się czytać książki jedna po drugiej. I po drugiej... nie ma nic. Ale czekam spokojnie na trzeci tom, Franco. Jestem pewna, że autorka tutaj powali czytelników na kolana. Czyta się książkę bardzo szybko i płynnie i jestem tutaj w stanie ujrzeć różnicę między dwoma tomami. Pierwszy do dwusetnej strony ciągnął mi się niemiłosiernie, a tutaj... Wszystko płynęło tak szybko i ciekawie... Tak, Gus jest o wiele lepszy niż Promyczek. Mówi się, że autor, by pisać lepiej, musi ćwiczyć swój warsztat cały czas. Zdecydowanie uważam, że Kim pisząc drugą część książki podreperowała go i dlatego tak szybko powieść się kończy, mimo pięciuset stron... Widzę znaczną poprawę i też przy czytaniu tego tomu z każdym kolejnym słowem moja miłość do Kim Holden rosła i nie wiem, czy da się bardziej kochać autora za to, że wydaje tak znakomite książki. 

"- To nic takiego. 
Nie odpuszcza. 
- Wcale nie. To poważna sprawa. To twoje życie - mówi, a następnie wstaje i odchodzi. 
Zostaję na miejscu, zastanawiając się, co się właśnie, u licha, stało. Ma rację. Wiem, że ma. Muszę wziąć się w garść. 
Jednak nie potrafię."

Pisałam już dzisiaj, że Gus to popaprany chłopak, prawda? Zawiodłam się na nim na całej linii. Nie spodziewałam się jego aż tak nieodpowiedzialnego zachowania. Ale wiecie co? Cały czas go kochałam, mimo tego co wyprawiał. To się nazywa platoniczna miłość, prawda? :D Miałam momenty takie, że chciałam zabrać młotek z piwnicy i chciałam wejść do książki, natłuc tym młotkiem temu chłopakowi do głowy, żeby zastanowił się, co on najlepszego wyrabia. Trochę już Wam zdradziłam, ale uwierzcie mi, że najlepsze przed Wami. Widzieliście jak wymiatał na scenie w pierwszym tomie? Tutaj wszystko nabrało wyrazu i jest bardziej takie... realistyczne. W dodatku jak będziecie czytać drugi tom, włączcie sobie playliste. Super kawałki, warte skradzionego Wam czasu. :) 
Niecierpliwa, to nowa bohaterka tej powieści. Oczywiście możecie snuć domysły, że spadła z nieba i to jeszcze przed Gusa, który gdzieś tam przebywał. Że wyciągnie go z całego gówna, w jakim tkwi i będą żyli długo i szczęśliwie. Otóż nie. Każdy ma tajemnice, mniejsze lub większe i bardziej mroczne. I powiem Wam, że Niecierpliwa jest bardzo cierpliwa, tak mi się zdaje, ale to tylko moje zdanie. Nerwusek z niej jest, ale żeby aż taki przydomek nadawać... Oj Gus, chłopie popraw się! 
Reasumując, bohaterowie jak zwykle fantastycznie nakreśleni, którym nie brakuje nic i mimo że minęło dużo czasu od momentu poznania jego losów i skończenia tej części - tęsknie za nim. Za tym chłopakiem najbardziej. I gwarantuje Wam, że tez będziecie... 

"[...]
- Jeśli chcesz, szalona staruszka da ci radę: nikt prócz ciebie nie rozpali twojego ognia, chłopcze. - Przygląda mi się uważnie szarymi, zamglonymi oczami. - Spraw, by twoje życie było coś warte."

Czytając tą lekturę, możemy spostrzec wiele sytuacji wyciętych z naszego życia. Spraw, które dotykają nas każdego dnia, ale nie zwracamy na nie szczególnej uwagi. I to jest piękne, że Kim nie napisała powieści o czymś, co nie ma racji bytu na tym naszym ziemskim padole, a opisała coś, co nas dotyczy. Jedną z wielu spraw, a raczej kilku spraw dotyczącego jednego naszego bohatera, tytułowego już znanego Wam dobrze Gusa, można na palcach wyliczać. Warto się chwilami zastanowić, jaką drogą podążamy i gdzie ona nas zaprowadzi. To książka, która posiada mnóstwo wartości, ale nie jest to napisane wprost. Musicie się wysilić i sami do tego dojść. 
Napisana oczami tytułowego bohatera, podzielona na rozdziały. Również widzimy część wydarzeń oczami Panny Niecierpliwej... ;)

Wiele szablonów przechodziło mi przez głowę, gdy czytałam tę książkę, ale nie chciałam żeby lektura była przewidywalna. Bo do końca nie jest. Owszem wielu spraw się domyślicie, ale nie chodzi tutaj o element zaskoczenia. Ta książka ma inny sens, jest to jakby lekarstwo dla smutnych ludzi, nadzieja na lepsze jutro. Wskazówka, by nie tracić życia, by mnie zatapiać się w kolejnych problemach ciągnących na dno. Ma ona na celu pokazać, że warto żyć. Coby się nie działo - warto walczyć z przeciwnościami życia. Nie było tutaj łez, ale morał, jaki dostarczyła mi pisarka był wręcz porażający. I nie występuje on strikte na końcu. On jest cały czas, małymi kroczkami uzupełniany. Dlatego warto czytać Gusa z uwagą. 

"Obserwuję, jak grając na gitarze chodzi po scenie tam i z powrotem, by po chwili stanąć przede mną, na środku, przy statywie mikrofonu i śpiewać. A kiedy to robi, jego słowa wypełniają mnie, sącząc się do mojego wnętrza wszystkimi porami skóry. Nie słyszę ich - odczuwam je. Czuję każde z nich, każdą sylabę. Jego głos mi je dostarcza, więzi mnie. Emocje w nim zawarte przepełniają mi serce. Mam wrażenie, że zaraz eksploduję - to tak pełne pasji. I tak cholernie seksowne."

Reasumując stwierdzam, że powieść ta jest piękna sama w sobie. Jest warta uwagi każdego z czytelników mimo wszystko. I apeluję do Was, nie przerażajcie się jej grubością, bo to nie ma znaczenia! Książka ucieka jak woda przez palce, a później zostaje pustka po tym popapranym chłopaku, którego powinniśmy nienawidzić i potępiać za zachowanie, a tak naprawdę go kochamy. Wciąga od pierwszych stron i jest jeszcze lepsza niż pierwszy tom. Dlatego zaczynam się obawiać, jaką bombą emocjonalną zarzuci nas Kim Holden wydając Franco... Zdecydowanie polecam i zachęcam, a wręcz rozkazuje - marsz do biblioteki, księgarni po Gusa! :) 

A może są tutaj osoby, które czytały Gusa? Jak wrażenia? Podzielcie się nimi ze mną! :)

29 komentarzy:

  1. Koniecznie muszę nadrobić pierwszy tom :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kicia no kusisz strasznie :( chce je mieć na swojej półce no więc muszę czekać na urodziny czy coś xd albo wiem ja je na rocznice poproszę dużo wcześniej niż urodziny 😂

    Tam w akapicie z okładka masz literówkę do bójcie ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, rozumiem. :D

      Dziękuję kochana, już poprawiam. :*

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Musisz się w końcu za niego zabrać. ;)

      Usuń
  4. "Promyczek" podobał mi się, więc na pewno sięgnę po "Gusa". :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam "Promyczka", więc tę kontynuację mam też w planach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Od dawna czaję się na powieści Kim Holden;) Mam nadzieję, że kiedyś zbiorę je wszystkie i przeczytam je jedna po drugiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam o autorce, ale jeszcze nie miałam okazji nic od niej czytać. A jak już coś, to zacznę od "O wiele więcej" :)
    Pozdrawiam,
    Zagubiona w słowach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie na temat O wiele więcej słyszałam dość kiepskie recenzje. ;/

      Usuń
  8. dla mnie Gus jest uzupełnieniem Promyczka :D cieszę się, że tak bardzo Ci się spodobał :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Już się pojawiła najnowsza książką autorki, a ja wciąż nie przeczytałam Gusa. :( Muszę w końcu po nią sięgnąć! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam, ale zanoszę się na to już od jakiegoś czasu. Promyczek mnie nie zachwycił, ale mam ochotę dać autorce drugą szansę.

    Pozdrawiam,
    Magda z Dwie strony książek


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie Gus jest o wiele lepszy. ;)

      Usuń
  12. Mimo ogólnych zachwytów książkami Kim Holden, mnie jakoś do nich nie ciągnie. Wydają mi się tym, czego już mam przesyt w literaturze. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można odnieść takie wrażenie, ale... Mam nadzieję, że kiedyś się przełamiesz i poznasz pióro Kim Holden. ;)

      Usuń
  13. Aaa! Mam nadzieję, że uda mi się za niedługo dorwać te powieści, bo tyle dobrego o nich czytałam, że dłużej nie wytrzymam, nie zapoznawszy się z nimi! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Słyszałam już o książkach tej pani wiele, wiele razy ale zupełnie mnie do nich nie ciągnie :/ To zdecydowanie nie moja tematyka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, w takim razie nie zmuszam. ;)

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥