wtorek, 21 marca 2017

Inny świat...

Dzień dobry!
Każdy, kto chodzi do szkoły wie, że lektury męczą nas przez cały okres kształcenia. Jednak są takie okresy w literaturze, epoki, których lektury są albo nudne i bezsensu, albo dość przyjemne, lub oparte na prawdziwych zdarzeniach, które mocno wstrząsają nami - o ile oczywiście je czytamy. Większość z nas, uczniów jedzie na opracowaniach i szczegółowych streszczeniach - zdaję sobie z tego sprawę. 
Dzisiaj chcę Wam co nieco napomknąć o jednej z lektur z okresu wojny w literaturze. Nie jest to temat przyjemny, ale często używany w wypracowaniach i tym podobnych. 

Gustaw Herling-Grudziński - urodził się 20 maja 1919 roku w Kielcach. Należy do pokolenia Kolumbów - urodził się wtedy, kiedy to pokolenie trwało, ale nie całkiem należy do tegoż pokolenia ponieważ nie był poetą. Człowiek wszechstronnie wykształcony, krytyk literacki, prozaik, eseista, publicysta, tłumacz. 

Gustaw Herling-Grudziński - Inny świat
Książka opowiada o wydarzeniach prawdziwych, które miały miejsce w łagrach sowieckich. Autor opisuje to, co sam przeżył, oraz zaobserwował wśród współwięźniów z obozu. Tytuł pochodzi z przeróbki utworu Fiodora Dostojewskiego - Zapiski z martwego domu. 

Nie będę tutaj się rozpisywać o okładce, ponieważ jest ona czarna, z biało czerwonymi napisami. Wydana jest dobrze, wcześniej na białych kartkach, teraz już pożółkłych ze względu na czas, który już egzemplarz sobie nabył w bibliotece. Czcionka duża, odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane. 

Styl pisarza nie należy do najprostszych.  Czytało mi się na samym początku dość dobrze, jednak później z każdą kolejną częścią było jeszcze gorzej. Niestety załatwiłam się tak, że zostawiłam lekturę na niedziele, przecież się wyrobię. Ale moja przestroga dla Was - żebyście coś z tego zapamiętali, zacznijcie tydzień wcześniej, naprawdę, bo później natłok informacji jest ogromny... Pomimo tego, że ja prowadzę zeszyt z notatkami robionymi automatycznie przy czytaniu, muszę przyznać, że umknęło mi kilka informacji. Nauczycielka miała rację, na następny raz postaram się to zmienić. :D 

Narrator przyjmuje postawę świadka, cechuje go obiektywizm, wiernie odtwarza rzeczywistość. Autor opiera się na własnych przeżyciach, a bohater to postać stworzona przez narratora i autora. Kilka miejsc akcji, takich jak Witebsk, Leningrad, Wołograd, Jercewo, Paryż... Istnieją również tutaj trzy czasoprzestrzenie. 
Miejsc w obozach również jest sporo, np. trupiarnia, gdzie znajdowały się osoby nieuleczalnie chore lub te, które miały minimalną szansę na to, że wyzdrowieją i wrócą do pracy. To było miejsce śmierci, a obóz miejscem katorżniczej pracy. Szpital zaś był miejscem, w którym chcieli znaleźć się wszyscy. Dlaczego? Ponieważ tam był istny raj, Przyjazne i miłe siostry, ludzie wręcz samookaleczali się, by trafić chociaż na kilka dni do tego raju. 

"Życie w obozie jest możliwe tylko wówczas, jeśli w umyśle i wspomnieniach więźnia ulegną zupełnemu zatarciu miary porównawcze z wolności."

Rzeczywistość momentami była gorsza niż w niemieckich obozach pracy. Gdy czytałam tę książkę, a następnie robiłam pracę domową, chciało mi się śmiać, a raz płakać. Ponieważ niektóre powody, przez które dostawali kary i trafiali do łagrów, były niemożliwe, zabawne i niesprawiedliwe. Za wszystko i za nic można było zostać skazanym. To samo z racjami żywności, które dostawali więźniowie. Podzieleni na trzy kotły... To było nielogiczne. Karanie więźniów politycznych bardziej niż kryminalistów... to niedorzeczne. 

Ludzie traktowani głównie jako tania siła robocza, których obowiązywały restrykcyjne zasady. To się nie mieści w głowie. Ale taka jest przeszłość, tak było i nikt już teraz tego nie zmieni. Teraz już wiemy, jak to wyglądało i nie możemy dopuścić do powtórki.

"Został skazany na pięć lat za to, że w artelu szewców sprzeciwił się używania skrawków skóry do zelowania nowych butów."

Czytając tę lekturę wielokrotnie byłam zszokowana, w pewnych chwilach chciało mi się śmiać, z powodu przyczyn kar... No ale. Gdy tak teraz o niej rozmyślam, to kurde. Ludzie mieli ciężko, ale dawali radę. A teraz? Plątają się po świecie i narzekają, jakie to mają złe życie. To życie, które mają teraz jest niczym w porównaniu do czasów niemieckich lagrów, czy właśnie sowieckich łagrów opisanych przez Grudzińskiego. 

Uważam, że jest to jedna z lektur, która trafnie została zaliczona do kanonu lektur. Przedstawia nam historię naszych przodków, ale i nie tylko. Jest to lektura, która na dłużej zostanie w naszych głowach - tego jestem pewna. Szczegółowo omawiana sylwetka nie tylko samego autora, ale i kilku innych bohaterów, między innymi Kostylewa, który również jest wart uwagi. Myślę, że to, co przeczytacie, albo raczej czego dowiecie się ze streszczeń, chociaż w części zostanie przez Was zapamiętane, a kto wie, może i ktoś z Was kiedyś przeczyta całość? Kto będzie miał na tyle odwagi, by zmierzyć się z przeszłością? 

25 komentarzy:

  1. Przyznaję, na samym początku zainteresowała mnie okładka. Nie dla tego, że miała w sobie coś wyjątkowego, a właśnie z powodu swojej prostoty. To zazwyczaj takie opowiadają najciekawsze historie ;3
    Po drugie, spodobał mi się fakt bycia pisaną w oparciu o prawdziwe zdarzenia, jestem ciekawa przeżyć autora, gdyż zazwyczaj kiedy przychodzi co do czego w tego typu książkach, to okazuje się, że połowa rzeczy została albo wyidealizowana albo sztucznie naciągnięta w dół. Niestety, z powodu dość nieprzystępnego stylu pisania, nie jestem pewna, czy dam radę ją przeczytać :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można spróbować, to nic nie zaszkodzi, a jeżeli się nie przyjmie, to można ją odłożyć, chociaż wydaje mi się, że to jedna z niewielu lektur z kanonu, które warto i trzeba poznać.

      Usuń
  2. Czytałam tę książkę w liceum. Daje do myślenia i to dużo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię literaturę obozową, ale ta ma nieprzystępny styl ;/
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma nieprzystępny styl, to prawda, ale warto ją poznać.

      Usuń
  4. Czytałam i z pewnością nie zapomnę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam ten świat po tylu latach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie - jak widać, idzie zapamiętać ja na całe życie...

      Usuń
  6. Aktualnie nie doceniamy tego, co mamy - to prawda. Generalnie historia nigdy nie była moją mocną stroną, ale czasy wojenne bardzo mnie interesowały, zatem "Inny świat" czytałam i bardzo polubiłam, o ile można użyć tego stwierdzenia odnośnie literatury obozowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam bardzo podobnie, uczenie się dat to nie moja bajka, ale czasy wojenne mimo iż są nieprzyjemne, zawsze chciałam i lubiłam o nich rozmawiać.

      Usuń
  7. Pamiętam, że to była jedna z lektur, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Lubię czytać książki, których akcja toczy się w trakcie II wojny światowej, a ta doskonale wpasowała się w mój gust.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie, bardzo się cieszę. ;)

      Usuń
  8. Nie czytałam, ale wiem że było omawiane ;D Czasu nie było czytać bo tak lecieliśmy z materiałem i nie wyrabiałam :D ale było ciekawe nie powiem że nie, ale nie sięgnę ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezus kolejny raz się zbieram i zapominam! :D
      Boski baner! ♥

      Usuń
    2. Ah to nadganianie materiału -.-
      Dziękuję :) :*

      Usuń
  9. Z książką miałam styczność w liceum - przeczytałam z bolącym serduchem, jak zresztą wszystkie historie z tego okresu. To wartościowa historia, w której warto się zaczytać. Mocna, ciężka i okropna, ale wartościowa i niezapomniana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezapomniana, a przykładem jest Marta. Takich rzeczy się po prostu nie zapomina.

      Usuń
  10. Też się zgadzam, że to jedna z dobrze wybranych lektur, chociaż nie jest to pozycja lekka i łatwa w odbiorze. Czytałam ją w liceum i nadal pamiętam, że zrobiła na mnie ogromne wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojna, obozy to nie są przyjemne tematy i nie czyta się o nich tak dobrze i lekko. Szkoda tylko, że nie na wszystkich robi takie wrażenie...

      Usuń
  11. Czytałam ją fragmentami (większymi, niż te typowo szkolne) i cóż... mi na razie wystarczy. Literatura wojenna zdecydowanie do moich ulubionych się nie zalicza.

    OdpowiedzUsuń
  12. Książki z kręgu tej tematyki zawsze mnie przerażały... dają do myślenia i to, co się działo w tamtych czasach jest po prostu piekielne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, jednak historii i cierpienia niewinnych ludzi nie jesteśmy w stanie cofnąć ani wymazać.

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥