wtorek, 7 marca 2017

Zajrzyjmy do norweskiego kryminału...

Dzień dobry Moi Kochani! 
Jak wiecie, dość często zaglądam do mojej szkolnej biblioteki, jednak nie często cokolwiek z niej wynoszę. Nie było tam nic dla mnie ciekawego, pomimo iż jeden egzemplarz norweskiego autora mnie ciekawił. Nikt go nie wypożyczał, więc w ostatni dzień szkoły przed świąteczną przerwą zabrałam tę książkę ze sobą. Chociaż rozentuzjazmowana już wtedy wiedzą, że przyszło do szkoły 8 pełnych pudeł nowych książek... Za tyle pieniędzy, że się w głowie nie mieści. Przejdźmy do meritum. 

Jo Nesbø - Norweski pisarz kryminałów oraz muzyk poprockowy, z wykształcenia ekonomista. Autor jedenastu tomów z cyklu Harry Hole. 

Jo Nesbø - Upiory #9
Zabójstwo w Oslo. Jednak jest to nic nie znaczące zabójstwo, o którym kilka linijek w gazecie się napisze, nic więcej. Jeden młody narkoman próbuje ukraść drugiemu heroinę jednak zostaje zastrzelony. Główny bohater, Harry Hole jest przekonany, że domniemany sprawca jest niewinny. Na własną rękę powraca do Bangkoku i próbuje rozwiązać tę zagadkę zamykając jednocześnie pewne rozdziały ze swojej przeszłości. 

Zacznę może od okładki, która na pierwszy rzut oka, wydaje się dość intrygująca. Żyletka, a na niej napis po rosyjsku, angielsku... Co to może symbolizować? Biały proszek przedstawiony w centrum nie pozostawia wiele do życzenia i chyba jasną sprawą jest, że akcja będzie się kręcić wokół narkotyków. 
Gdzieś tam kolor czerwony, krew... Wszystko ma powiązanie w tym, co napisał Pan  Nesbø. 
Okładka ze skrzydełkami, co bardzo mnie cieszy. Na jednym z nich widzimy dziesięć tomów z tego cyklu włącznie z recenzowaną pozycją, a na drugim widzimy mapkę Oslo naszego głównego bohatera. Dzięki niej możemy sobie podpatrzyć, gdzie i jak poruszali się nasi bohaterowie. 
Co do samego wydania, nø jest źle. Czcionka, odstępy i marginesy są zachowane, jednak gdzieniegdzie wystąpiły delikatne błędy, np. postawiona dwukrotnie ta sama litera, która jest zbędna. A tak poza tym jest naprawdę w porządku. 

" - Wieszają człowieka głową w dół, obwiązują mu głowę torbą, robią w niej dziurę na wysokości szyi, żeby miał powietrze, a potem zaczynają mu polewać wodą stopy. Woda spływa po ciele do torby, która powoli się wypełnia. Ta metoda nazywa się Man on the Moon."

Przechodząc do samego autora, Jo Nesbø... Muszę przyznać, że się nie polubiliśmy. Jakoś nie potrafiłam wczytać się w to, co przedstawił. Wszystko mnie nudziło i nie mogłam znaleźć punktu zaczepienia, w którym coś by się zaczęło dziać. Coś, co by zaczęło mnie intrygować. Jestem z siebie dumna, że wymęczyłam tę książkę, ale przynajmniej wywalczyłam i doczytałam to ostatniej strony. Jednak już przy pisaniu recenzji niewiele z niej pamiętam. Jak dla mnie jest to lektura, która szybko wchodzi i wychodzi z głowy, niestety. A szkoda... 
Widać, że autor ma wprawę, że posługuje się stylem, który jest dopracowany pod każdym szczegółem. Jednak ten styl nie został przeze mnie przyjęty dość pozytywnie. Chciałam spróbować coś tego autora, bo ciągle widuję gdzieś na blogach recenzje jego powieści, ale jak przyszło co do czego... rozczarowałam się. Bardzo. Nie wiem, czy kiedykolwiek znów odważę się na to, by wypożyczyć coś z dorobku Nesbø. Ale na pewno nie nastąpi to w najbliższym czasie. 

"- Co to jest? - spytał Oleg, który wciąż miał zawiązane oczy.
- To - odpowiedziałem - jest nieprawdziwe życie."

Bohaterowie... Wydawali mi się niestety, ale bardzo sztuczni. Tacy bladzi, bez charakteru, wręcz papierowi. Może dlatego, że nie potrafiłam się wkręcić w całą historię, nic w tej lekturze nie przypadło mi do gustu. I wiem, że może się posypać w stosunku do mnie góra hejtów, że jak tak mogę, no ale nie chcę zmyślać, jak było wspaniale, bo było tragicznie... 

Jednak bardzo ciekawym zabiegiem, co wprawiło mnie w niemałe zaskoczenie, jest... sposób patrzenia. Mamy tutaj nie jednego narratora, a wręcz trzech. Naszego głównego bohatera, Harrego, ofiary i matka szczurzyca, która aby powrócić do głodnych dzieci musi przedostać się przez umierającego człowieka... 
Książka podzielona jest na pięć części  czterdzieści cztery rozdziały.
Hole, ofiara, zabójca i szczurzyca byli połączeni jedną prawdą, zaklętą w tym oto cytacie: 

"Życie szczura jest twarde i proste.
Trzeba robić to, co się musi."

Reasumując, jest to pozycja, która mnie rozczarowała. Liczyłam na coś więcej, liczyłam na to, że po kilku pierwszych stronach będę czytać pozycję jak zaczarowana. Że będę zaintrygowana akcją, że nie będę mogła doczekać się tego, co będzie dalej... Głęboko się myliłam. Jednak widać, że nie każdy autor, piszący kryminały potrafi mnie oczarować. Być może jeszcze kiedykolwiek dam szansę pisarzowi, ale na pewno jak już wspominałam, nie w najbliższym czasie. Wiem, że autor potrafi wodzić czytelnika za nos, podsuwać wskazówki, rozwiązania, lecz nie zawsze są one na tyle wystarczające, by domyślić się, co będzie dalej. Nie wątpię w rewelacyjny kunszt pisarski - jednak nie uderzył on w moje oczekiwania. Dlatego sami zdecydujcie, czy chcecie po nią sięgać, czy też nie. Jeżeli to będzie Wasze pierwsze podejście, wybierzcie coś innego. 

A może jest tu ktoś, kto czytał Upiory? Co myślicie o tej książce? Rozczarowała Was, czy zadowoliła?

26 komentarzy:

  1. Chcę poznać twórczość Nesbo, ale na pewno zacznę od innego tytułu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie czytałam. Muszę w końcu poznać prozę Nesbo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam, zaczęłam od trzeciego tomu (dwa pierwsze są kiepskie), teraz mam zamiar czytać piąty. Być może błędem było zaczynać w połowie serii? Ale skoro Cię wymęczyła to chyba nie ma sensu robić tego ponownie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja raczej na pewno już nic nie przeczytam tego autora.

      Usuń
  4. Szczerze mówiąc, choć uwielbiam thrillery i kryminały, to tych szwedzkich i norweskich autorów nie mogę przełknąć. Wiem, mają wielu swoich zwolenników ale po kilku próbach okazywało się, że wszystkie te książki, które próbowałam przeczytać były nudne, monotonne i nawet w chwilach gdy powinno być ciekawie bo teoretycznie coś się działo, przez styl autorów nadal było zniechęcające. Dlatego darowałam sobie takie książki, widocznie nie jest dla mnie.
    Co do samego Nesbo próbowałam kiedyś przeczytać jakąś jego książkę, ale nie dotarłam nawet do połowy bo niezbyt się polubiliśmy.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Biblioteczka Dagmary

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak samo, tą pomęczyłam, bo pomęczyłam, ale już po jego pióro nie sięgnę.

      Usuń
  5. Jo Nesbo jest dla mnie wielką niewiadomą. Nie mniej chciałabym kiedyś sięgnąć po jego książki, jednak zacznę od innego tytułu :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Słucham właśnie "Pentagramu" i polecam serdecznie. W formie papierowej jeszcze z jego twórczością się nie zetknęłam, ale mam nadzieję, że wkrótce wszystko nadrobię ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że jednak rozczarowanie. ;/ Mnie na razie nie ciągnie do twórczości tego autora. ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja ogólnie mam problem ze skandynawskimi kryminałami, gdyż nie każdy z nich mi podchodzi. Niektórzy autorzy są specyficzni i ciężko się ich czyta. Pana Nesbo jeszcze nie miałam okazji czytać, więc nie wiem jakby to było w moim przypadku. Wnioskując jednak z tego co napisałaś w swojej recenzji, podejrzewam, że mogłabym mieć podobne odczucia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz spróbować, ale z inna książką, może okaże się lepsza...

      Usuń
  9. Czytałam Upiory mniej więcej dwa lata temu i było to moje pierwsze spotkanie z Jo Nesbo. Książka mi się podobała, chociaż masz rację, że jej treść szybko wypada z głowy. Zgadzam się też z tym, że dosyć ciężko się ją czytało. W sumie, mam już za sobą kilka kryminałów i jest to jeden z moich ulubionych gatunków, więc mogę powiedzieć, że autorom często ciężko jest zrównoważyć styl pisania tak, żeby był przyjemny dla odbiorcy, bo jednak kryminały opowiadają o dosyć poważnych zdarzeniach. Nie wiem, czy sama często sięgasz po ten gatunek, ale bardzo polecam Ci serię o detektywie Cormoranie Strike'u autorstwa J.K. Rowling (pod pseudonimem Robert Galbraith), która jest jednym z moich ulubionych cykli. Może ona zatrze złe wrażenie po Upiorach :)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie na półce już od prawie dwóch lat leży jedna ksiażka autora - Karaluchy i jakoś nie mogę się za nią zabrać :D. Mam nadzieję, że okaże się być lepsza niż Upiory.

    Pozdrawiam,
    ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brr, na samą myśl jest mi niedobrze.

      Usuń
  11. A ja jestem dziwna i nie lubię jego książek :)

    OdpowiedzUsuń
  12. To jedna ze słabszych książek Nesbo. Sięgnij lepiej po Policję lub Pierwszy Śnieg, ale może dopiero za kilka lat, szkoda abyś teraz się zraziła, myślę że po prostu za wcześnie dla Ciebie na tego autora. I pisze to z życzliwością. Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już po jego książki z pewnością nie sięgnę, Upiory mnie totalnie zniechęciły.

      Usuń
  13. Koleżanka poleca mi bardzo książki tego autora - zebrała już chyba wszystkie i jest zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥